Sprawa jest lokalna tylko z pozoru. Inspektorat ZUS w Radomsku podlega Oddziałowi ZUS w Tomaszowie Mazowieckim, którym kieruje Marzena Pędziwiatr. Oficjalny Biuletyn Informacji Publicznej ZUS potwierdza jej powołanie na stanowisko dyrektora oddziału w czerwcu 2024 roku.
Teraz właśnie jej odwołania chce Związek Zawodowy Związkowa Alternatywa.
Spotkanie po publikacji prasowej
Początkiem konfliktu miał być artykuł opublikowany 24 czerwca w „Gazecie Radomszczańskiej”, dotyczący warunków pracy w radomszczańskim inspektoracie. Z dokumentów przekazanych naszej redakcji wynika, że 8 lipca 2026 roku Marzena Pędziwiatr spotkała się z pracownikami placówki.
Według relacji pracowników zebranych przez związek dyrektor miała być silnie wzburzona i mówić podniesionym głosem.
W skierowanym do władz ZUS piśmie przytoczono m.in. następujące wypowiedzi:
„jeśli wam się tak źle pracuje, to taki budynek z klimatyzacją mogę sprzedać od tak”
oraz:
„ja to mogę was sprzedać ale mi się nie chce”
i:
„mogę was zaraz zamknąć ale tego nie zrobię”.
Związkowcy twierdzą ponadto, że wypowiedziom miało towarzyszyć ostentacyjne pstrykanie palcami. W piśmie znalazło się również stwierdzenie przypisywane dyrektor, że nie przyjechała ustalać, kto przekazał informacje gazecie, lecz chce dowiedzieć się, „co wam nie pasuje”.
Te same zarzuty Związkowa Alternatywa opublikowała następnie publicznie.
Podkreślmy: nie dysponujemy nagraniem spotkania ani niezależną dokumentacją pozwalającą potwierdzić dokładne brzmienie wypowiedzi. Cytaty pochodzą z pisma związku sporządzonego na podstawie relacji pracowników.
„Pracownicy nie mają prawa głosu”
Ton pisma związkowego jest wyjątkowo mocny. Jego autorzy wskazują, że nie kwestionują prawa pracodawcy do kontroli wykonywania obowiązków, oceny pracowników ani formułowania krytycznych uwag.
Ich zdaniem granica została jednak przekroczona podczas lipcowego spotkania.
Związkowa Alternatywa ocenia, że sposób prowadzenia rozmowy miał pozostawić pracowników z poczuciem, iż „nie mają prawa głosu”, a słowa dotyczące ich „sprzedania” związek porównał wręcz do traktowania ludzi jak przedmiotów.
W dokumencie pojawia się także informacja, że po spotkaniu miała zostać rozpoczęta kontrola dotycząca obciążenia pracą w radomszczańskim inspektoracie. Związek przedstawia własną, bardzo krytyczną ocenę jej celu. Tej części relacji również nie jesteśmy obecnie w stanie niezależnie potwierdzić.
Związek chce dymisji
Formalny wniosek o odwołanie Marzeny Pędziwiatr został skierowany 22 lipca do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Dokument podpisali Julian Mastalerz, przewodniczący ZZZA w ZUS, oraz wiceprzewodnicząca Weronika Mucha.
Związek domaga się również, aby w przypadku przesłuchiwania pracowników w ramach czynności wyjaśniających umożliwiono im swobodne składanie wyjaśnień oraz — za ich zgodą — udział przedstawiciela związku.
Według informacji przekazanej mediom przez przewodniczącego Związkowej Alternatywy Piotra Szumlewicza, organizacja nie otrzymała odpowiedzi na pierwsze wystąpienie i 3 sierpnia ponownie zwróciła się do ZUS z pytaniem o podjęte działania. Związek publicznie zarzuca władzom Zakładu brak reakcji.
Nie oznacza to jednak automatycznie, że ZUS żadnych czynności nie prowadzi. Na obecnym etapie dysponujemy stanowiskiem organizacji związkowej, nie zaś informacją pracodawcy o ewentualnym postępowaniu wewnętrznym.
Prezesem ZUS jest specjalista prawa pracy
Adresatem interwencji jest Liwiusz Laska, który prezesem Zakładu został zaledwie kilka dni przed opisywanym spotkaniem — stanowisko objął 1 lipca 2026 roku. Co ciekawe w kontekście obecnego sporu, jest doktorem nauk prawnych i ekspertem m.in. z zakresu prawa pracy. W latach 2016–2018 był zastępcą przewodniczącego Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Pracy.
Przy okazji objęcia stanowiska Laska odnosił się również do napiętej sytuacji pracowniczej wewnątrz ZUS. Przypominał, że w czerwcu odbył się pierwszy w historii Zakładu strajk ostrzegawczy i deklarował:
„Chciałbym nowego otwarcia w dialogu społecznym i porozumienia”.
Sprawa z Radomska może więc stać się jednym z pierwszych poważniejszych testów tej deklaracji.
Czy można już mówić o mobbingu?
Tu potrzebna jest szczególna ostrożność.
Związkowa Alternatywa napisała w swoim oficjalnym wystąpieniu, że opisane zachowania „noszą znamiona mobbingu”. Nie oznacza to jednak, że mobbing został stwierdzony.
Kodeks pracy nakłada na pracodawcę obowiązek przeciwdziałania mobbingowi. Jednocześnie art. 94³ § 2 definiuje go jako uporczywe i długotrwałe nękanie lub zastraszanie pracownika, prowadzące m.in. do jego poniżenia, ośmieszenia czy izolowania.
Dlatego sam przebieg jednego spotkania, nawet gdyby relacje pracowników zostały w całości potwierdzone, nie przesądza jeszcze prawnie o wystąpieniu mobbingu. Państwowa Inspekcja Pracy również wskazuje, że przy jego ocenie istotne są m.in. uporczywość i długotrwałość zachowań.
Inną kwestią jest natomiast ochrona godności pracownika. Art. 11¹ Kodeksu pracy wprost zobowiązuje pracodawcę do szanowania godności i innych dóbr osobistych pracownika.
Także Kodeks etyki ZUS opiera relacje pracownicze na szacunku. Dokument wskazuje na obowiązek uznawania godności i praw drugiego człowieka niezależnie od jego pozycji w hierarchii oraz kulturalne traktowanie podwładnych, współpracowników i przełożonych.
Czy te zasady zostały naruszone w Radomsku, powinno wykazać rzetelne postępowanie wyjaśniające.
Czekamy na stanowisko ZUS
W tej historii wyraźnie brakuje dzisiaj drugiego głosu. Zarzuty są poważne, dotyczą konkretnej osoby i nie powinny być przedstawiane jako ustalony fakt wyłącznie na podstawie relacji jednej strony.
NaszTomaszow.pl zwróci się do Centrali ZUS oraz dyrektor Marzeny Pędziwiatr o odniesienie się do zarzutów związku. Stanowisko opublikujemy w całości lub uzupełnimy o nie materiał.




Napisz komentarz
Komentarze