Nasz artykuł w skrócie
- Skoordynowane działania wymierzone w radnego – tekst szczegółowo opisuje wielomiesięczny, ostry konflikt polityczny wokół radnego powiatowego Mariusza Strzępka, który według przedstawionej relacji stał się celem zmasowanych ataków medialnych i internetowych.
- Kluczowe postacie i tło sporu personalnego – autor wskazuje na aktywność radnego Szczepana Goski, lokalnej telewizji Janusza Pająka oraz radnego miejskiego Piotra Kucharskiego, dążących do znalezienia formalnych podstaw prawnych do wygaszenia mandatu Strzępka.
- Wielowątkowe tarcia w strukturach powiatu – w tle narastającego konfliktu przewijają się m.in. spory o odwołanie poprzednich władz powiatu, głośne zatrudnienia w Tomaszowskim Centrum Zdrowia, wydatki na promocję w mediach oraz interpelacje dotyczące dofinansowań studiów MBA czy odpraw emerytalnych.
- Fiasko nadzwyczajnej sesji z powodu braku kworum – punktem kulminacyjnym sporu miało być nadzwyczajne posiedzenie Rady Powiatu zwołane w celu wygaszenia mandatu radnego Strzępka. Ostatecznie do podjęcia uchwały nie doszło, gdyż z powodu nieobecności części radnych nie udało się zgromadzić wymaganego kworum.
Oderwani od… stanowisk
Zacznijmy od Szczepana Goski i radnych PiS, którzy podpisali się pod wnioskiem o zwołanie sesji i przygotowali projekt uchwały, która miała stwierdzić wygaszenie mandatu radnemu z KWW Marcina Witko.
Nie jest dla nikogo tajemnicą, że to głos Mariusza Strzępka przeważył większość, która pozwoliła odwołać blisko rok temu w 100 procentach PiS-owski Zarząd Powiatu, kierowany przez Mariusza Węgrzynowskiego. Co ciekawe, mocno odwołaniu próbowała przeciwdziałać trójka radnych Koalicji Obywatelskiej, czyli Michał Jodłowski, Kazimierz Mordaka oraz Alicja Zwolak-Plichta. Warunkiem odwołania miała być posada Starosty dla ostatniej z wymienionych radnych. Na to Mariusz Strzępek się nie zgadzał, twierdząc, że będzie ona jedynie marionetką w rękach posła Adriana Witczaka. Ostatecznie jednak udało się Zarząd odwołać. Do głosowania przymusiły radnych władze Koalicji Obywatelskiej.
W ten sposób Strzępek stał się najbardziej znienawidzonym radnym zarówno przez KO, jak i PiS. Na samym głosowaniu jednak nie poprzestał. Zaczął nagłaśniać liczne „przekręty” pisowskiej władzy, w tym głównie zatrudnianie partyjnych działaczy w szpitalu, na których wydawano setki tysięcy złotych. Zarządzanie Marka Utrackiego doprowadziło w rok dobrze prosperującą spółkę na granicę upadku. Zamiast skutecznego zarządzania mieliśmy bizantyjskie zabawy z wykorzystaniem wszelkich atrybutów władzy.
Wiele spraw dotąd nie zostało przez nowy Zarząd Powiatu wyjaśnionych. Na przykład to, czym zajmował się w szpitalu niejaki pan Główka, po co był pełnomocnik do spraw dyscypliny pracy, komu potrzebne były SUV-y, a do czego właściwie służy traktor nabyty od rodziny pisowskiego działacza. Do tego zatrudnienie Pauliny Sochy na stanowisku dyrektora ds. finansowych szpitala, czyli osoby nieposiadającej kompetencji na to stanowisko, które trudno nazwać inaczej niż politycznym benefitem dla powiatowej radnej, mającym zapewnić trwanie Mariusza Węgrzynowskiego na zajmowanym stanowisku.
Trudno się dziwić, że szał nienawiści się nasilił. Szczepan Goska publikował kolejne, pełne nienawiści teksty oraz memy, a pisowski aktyw ochoczo je udostępniał w Internecie.
Rozpoczęło się też poszukiwanie haków. Dochodziło nawet do sytuacji wywierania presji na pracowników Starostwa, by znaleźli i dali cokolwiek na radnego Strzępka. Wymyślono więc, że przeciw niemu wykorzystana zostanie pomoc, jakiej udziela on osobom niepełnosprawnym (o efekcie działań napiszemy w osobnym artykule, ponieważ uderzył on w najbardziej pokrzywdzonych przez los ludzi).
Radny KWW Marcina Witko jednak nie odpuszcza i teraz sprawdza, dlaczego działacze PiS mieli w 100 procentach finansowane studia MBA na uczelni Tadeusza Rydzyka ze środków powiatu tomaszowskiego oraz podstawy wypłat odpraw emerytalnych dla Elżbiety Łojszczyk i Teodory Sowik.
Zabrał kasę, więc do ataku
W lokalnej telewizji prowadzonej przez Janusza Pająka powstał już cały cykl programów szkalujących radnego. Mariusz Strzępek wylicza kolejne wywiady z fałszywymi informacjami na jego temat, których nikt nigdy nie weryfikował i w dodatku nie są one, mimo żądań, prostowane. Lista oszczerstw przekazana prawnikom zawiera kilkadziesiąt takich pozycji. Szokujące? Zapewne, ale ma też swoje praprzyczyny.
Wcześniej Strzępek występował w tej telewizji, opowiadając najczęściej o lokalnej ochronie zdrowia i systemie opieki społecznej. Przestano go zapraszać, kiedy skrytykował działalność partnerki Janusza Pająka jako prowadzącej jedno z tomaszowskich przedszkoli. Od tego zaczęła się kampania nienawiści. Rubikon został przekroczony, kiedy do jednego z programów zaproszono internetowego hejtera i pacjenta szpitala psychiatrycznego i poproszono, by dyskutować z nim o ważnych dla miasta sprawach. Strzępek wyszedł i nie wziął udziału w „ustawce”.
W międzyczasie zaczął też nagłaśniać setki tysięcy złotych, jakie Mariusz Węgrzynowski wydawał na relacjonowanie własnych konferencji prasowych. Głównymi beneficjentami pieniędzy byli Format3A oraz właśnie Janusz Pająk.
Nowy Zarząd pod wpływem właśnie Strzępka te utracjuszowskie praktyki zakończył. Pieniądze przestały płynąć szerokim strumieniem nie tylko z samego Starostwa, ale i jednostek podległych. Radny nie ukrywa, że był to jeden z kluczowych warunków jego poparcia dla nowego Zarządu w Powiecie.
Trudno więc postrzegać ataki „telewizji” w kategoriach innych niż tania bandycka wendetta. Radny oczywiście nie ma możliwości odnieść się do prezentowanych w programach pomówień.
Oszukał młode małżeństwo
Kto taki? Oczywiście spiritus movens tej hejterskiej nagonki, czyli Piotr Kucharski. Ten radny miejski pisze donosy na Strzępka i jego rodzinę do różnych instytucji od wielu miesięcy. Twierdzi przy tym, że nie można ich nazywać donosami, ponieważ się pod nimi podpisuje. Znaczy, radny jedynie „uprzejmie donosi”. No więc wychodzi poza sferę publicznej działalności Mariusza Strzępka. Próbuje też pisać skargi i pomówienia do firmy, w której zatrudniona jest żona radnego powiatowego. Jaki jest powód? Najkrócej ujmując taki, że… ma męża. A on tego męża nie lubi, bo mąż ujawnia jego działalność i często zdarza się ją krytykować.
Tak też było w przypadku pary młodych Ukraińców, którym Kucharski sprzedał zrujnowany dom, który wcześniej nabył na licytacji komorniczej, prawdopodobnie organizowanej przez jego sąsiada. Dom sprzedał razem z problematycznymi lokatorami.
Ukraińcy złożyli zawiadomienie w prokuraturze, poprosili także o pomoc mnie. I tę prośbę o pomoc, wraz z przesłaniem dokumentów potwierdzających ich słowa, Kucharski nazywa… wyłudzeniem.
Sprawą zajmował się Sąd w trybie wyborczym (postanowienie w załączniku poniżej). Z wyroku dowiadujemy się, że nazywanie oszustem człowieka, który nie dotrzymał zobowiązań wobec nabywców nieruchomości, jest rzeczą w pełni uprawnioną.
Kucharski ten fakt dobrze zapamiętał i… jak przystoi osobie powołującej się na co dzień na bliskość z Kościołem, dokonuje długoterminowego odwetu.
Przy okazji Kucharski próbuje niszczyć rodzinną firmę Strzępków, działając w ten sposób na rzecz konkurencyjnego przedsiębiorstwa, z którego właścicielami jest powiązany towarzysko oraz politycznie.
Nie udało się uchwalić
Efektem miała być podjęta we wtorek uchwała Rady Powiatu o wygaszeniu mandatu radnemu. Co ciekawe, zgłosili ją i mieli przegłosować radni, którzy wcześniej nie dopatrzyli się korupcji w zatrudnieniu Pauliny Sochy, co zauważyła wojewoda łódzka Dorota Ryl. Liczono także na głosowanie Leona Karwata, którego pijackie rajdy samochodem oraz kuriozalny wyrok w tej sprawie ujawnił właśnie Mariusz Strzępek.
Jednak od podjęcia uchwały do samego wygaszenia daleka jest droga. Tym bardziej że opinie prawne są jednoznacznie korzystne dla radnego, na którego polityczny atak przeprowadzono.
Paradoksalnie brak kworum uchronił grupkę radnych KO i PiS przed kompromitacją w przypadku, gdyby wojewoda jednak nie dopatrzyła się naruszenia ustawy (zgodnie ze wspomnianą opinią w załączniku) lub Sąd uchwałę, jako niezgodną z prawem, uchylił.
Zostawiłem również ostre określenia i wszystkie tezy dokładnie w takim charakterze, w jakim zostały napisane — korekta nie była redakcją merytoryczną.



Napisz komentarz
Komentarze