Dwa alarmy jednego poranka. Polska znowu poderwała lotnictwo
Czwartek zaczął się na wschodzie Polski dźwiękiem telefonów.
RCB ostrzegało mieszkańców Lubelskiego i Podkarpackiego o rosyjskim ataku powietrznym na Ukrainę. Po godz. 6 Dowództwo Operacyjne uruchomiło wojskowe lotnictwo, a naziemne systemy obrony przeciwlotniczej i rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły gotowość. Pierwsza operacja zakończyła się około godz. 7.15. Wojsko poinformowało wówczas, że nie stwierdziło naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.
Spokój trwał krótko.
Po godz. 8 rosyjskie ataki zostały wznowione i polskie samoloty ponownie znalazły się w powietrzu.
Wszystko to wydarzyło się zaledwie dzień po znacznie poważniejszym incydencie. W środę rosyjski wojskowy Mi-8 lecący z obwodu królewieckiego naruszył przestrzeń Polski na północ od Braniewa. Maszyna znalazła się maksymalnie około 300 metrów w głąb naszego terytorium i pozostawała tam przez 42 sekundy.
Przypadek? Błąd pilota? Sprawdzenie reakcji NATO?
Tego oficjalnie nie rozstrzygnięto.
Warto więc zachować dokładnie taką kolejność: fakt znamy, intencji nie znamy.
Z perspektywy Tomaszowa temat jest mniej abstrakcyjny niż w wielu innych miastach. To właśnie tutaj, w Nowym Glinniku i Leźnicy Wielkiej stacjonuje 25. Brygada Kawalerii Powietrznej, wyspecjalizowana w działaniach powietrzno-szturmowych i desantowo-szturmowych.
Kiedy więc w ogólnopolskim komunikacie pojawia się zdanie „uruchomiono lotnictwo wojskowe”, dla mieszkańców Tomaszowa nie jest to wyłącznie pasek w telewizji.
Lotnictwo ma tutaj swój adres.
Wojna wychodzi poza ukraińską mapę. Dron spadł w Rumunii
Dzisiejszy atak ponownie pokazał, jak cienka stała się granica pomiędzy wojną w Ukrainie a bezpieczeństwem państw sąsiednich.
Rumuński resort obrony poinformował o niewielkim dronie, który wleciał nad terytorium kraju od strony Ukrainy. Obiekt przebywał w rumuńskiej przestrzeni powietrznej przez około cztery minuty, po czym spadł w okolicy Solcy w okręgu Suczawa. Poderwano dwa rumuńskie F-16. Nie było ofiar ani szkód materialnych.
Na kilka godzin w części miejscowości zawieszono nawet zajęcia w szkołach.
Jeszcze bardziej nerwowo było w Mołdawii. Tamtejsze Ministerstwo Obrony informowało o co najmniej czterech naruszeniach przestrzeni powietrznej, a północną część nieba czasowo zamknięto dla ruchu. Odnaleziono również miejsce eksplozji jednego z obiektów. Nie odnotowano ofiar.
W tym samym czasie Rosja uderzała w Kijów. Według mera Witalija Kliczki w czwartkowych atakach zginęły dwie osoby, a 45 zostało rannych, w tym dwie ciężko. Trafione zostały m.in. obiekty gospodarcze i magazynowe.
Europa od kilku lat przyzwyczaja się do języka wojny.
Problem w tym, że wojna najwyraźniej nie zamierza przyzwyczaić się do granic.
Jarosław: ksiądz nie żyje, cztery osoby ranne
Najtragiczniejsza polska wiadomość dnia przyszła jednak nie z granicy, lecz z Jarosławia.
Około godz. 9.30 na teren tamtejszego opactwa benedyktyńskiego wszedł mężczyzna, który – według ustaleń prokuratury – zabrał nóż z pomieszczenia kuchennego i zaczął atakować znajdujących się tam ludzi.
Ranił czterech mężczyzn i kobietę. Trzy z zaatakowanych osób to duchowni. Ks. Stanisław Zbojnowicz zmarł. Dwie kolejne osoby wieczorem pozostawały w stanie krytycznym. Podejrzany został zatrzymany na miejscu. To 31-letni obywatel Ukrainy, który tego samego dnia przyjechał do Polski z Niemiec.
Ta ostatnia informacja jest faktem procesowym.
Nie jest natomiast wyjaśnieniem motywu.
Prokuratura podkreśla, że przyczyny działania mężczyzny nie zostały jeszcze ustalone. Na obecnym etapie nie ma podstaw, by przypisywać zdarzeniu motyw polityczny, religijny czy narodowościowy.
Warto to powiedzieć szczególnie głośno, bo już kilka godzin po tragedii doszło do pierwszego poważnego chaosu informacyjnego. Katedra Rzeszowska podała informację o śmierci drugiego księdza – ks. Marka Pieńkowskiego – po czym ją sprostowała. Duchowny był operowany. Wieczorne dane prokuratury potwierdzają jedną ofiarę śmiertelną.
W epoce powiadomień „push” fałszywa śmierć potrafi obiec internet szybciej niż sprostowanie.
Dlatego czasem największym obowiązkiem dziennikarza jest nie być pierwszym.
Tylko być pewnym.
Senat zdecydował o paliwach. 59 do 31
Drugi duży polski temat dnia dotyczy pieniędzy, które kierowcy zostawiają przy dystrybutorze.
Senat przyjął bez poprawek ustawę wprowadzającą podatek od nadzwyczajnych zysków osiąganych ze sprzedaży paliw ciekłych od marca 2026 do marca 2027 roku.
Za ustawą głosowało 59 senatorów, przeciw 31, nikt nie wstrzymał się od głosu. Ponieważ Senat nie wprowadził zmian, dokument może zostać skierowany do prezydenta Karola Nawrockiego.
Pełne wyniki głosowania Senatu nad ustawą paliwową
I niemal w tym samym czasie globalny rynek przypomniał, dlaczego paliwo stało się jednym z najgorętszych politycznych tematów jesieni.
Po południu ropa Brent kosztowała około 105,11 dolara za baryłkę, a wcześniej dochodziła nawet do 106,50 dolara. Powodem ponownego wzrostu były niewielkie postępy w rozmowach USA–Iran oraz niepewność wokół Cieśniny Ormuz.
Waszyngton i Teheran rozmawiają w Nowym Jorku o rozwiązaniu etapowym: Iran miałby ponownie otworzyć Ormuz, a Stany Zjednoczone stopniowo znieść blokadę gospodarczą. Problem jest stary jak każdy western – obie strony patrzą na siebie ponad stołem i czekają, kto pierwszy odłoży broń.
Na końcu tej geopolitycznej partii szachów stoi kierowca tankujący w Tomaszowie.
I patrzy na cyfry przy dystrybutorze.
Senat reguluje też reklamę polityczną. Ważne dla lokalnych portali
Drugą ustawę Senat przyjął dziś dokładnie takim samym stosunkiem głosów: 59 za, 31 przeciw, bez głosów wstrzymujących się.
Chodzi o polskie przepisy określające organy właściwe i procedury związane z unijnymi regulacjami dotyczącymi reklamy politycznej.
Dla lokalnych portali, kandydatów, komitetów i samorządowców sprawa jest bardzo praktyczna. Unijne zasady wymagają, by reklama polityczna była wyraźnie oznaczona, wskazywała sponsora, powiązane wybory lub referendum, wydane kwoty i stosowane techniki targetowania. Jednocześnie przepisy wyraźnie nie obejmują materiałów publikowanych na odpowiedzialność redakcji ani prywatnie wyrażanych opinii politycznych, jeśli nie są one reklamą.
To różnica fundamentalna.
Artykuł o burmistrzu nie staje się reklamą polityczną dlatego, że dotyczy polityki.
Płatne promowanie przekazu politycznego – już może nią być.
Dla lokalnych mediów ta granica będzie w kolejnych kampaniach równie ważna jak linia pomiędzy artykułem a banerem reklamowym.
Niewiadów: 155 milimetrów i coraz większa stawka
I tu wielka polityka wraca niemal pod Tomaszów.
Zakłady Sprzętu Precyzyjnego Niewiadów podpisały dziś podczas Kongresu Nowej Mobilności w Katowicach strategiczne porozumienie z Siecią Badawczą Łukasiewicz.
Pierwszym obszarem współpracy będzie amunicja artyleryjska 155 mm, ale partnerstwo obejmuje również programy rakietowe, materiały wysokoenergetyczne, specjalistyczną chemię i technologie głowic bojowych.
Grupa Niewiadów rozwija równolegle własny polski pocisk 155 mm wspólnie z Wojskowym Instytutem Technicznym Uzbrojenia. Według dzisiejszego komunikatu trzy linie technologiczne mają docelowo stworzyć możliwość produkcji 180 tys. sztuk amunicji rocznie.
To oczywiście cel produkcyjny, a nie informacja, że fabryka już wytwarza 180 tys. pocisków.
Różnica jest istotna.
Ale jeszcze kilka lat temu Niewiadów kojarzył się większości Polaków przede wszystkim z przyczepami kempingowymi.
Dzisiaj nazwa miejscowości coraz częściej pojawia się obok słów: amunicja, rakiety, drony i bezpieczeństwo państwa.
Historia przemysłowych miejsc potrafi zmieniać gatunek filmu.
170 kilometrów wzdłuż Pilicy. Tomaszów podpisał list
Znacznie spokojniejsza, ale bardzo konkretna regionalna wiadomość przyszła dziś z Przedborza.
Przedstawiciele 15 samorządów, w tym Tomaszowa Mazowieckiego, podpisali listy intencyjne dotyczące budowy Velo Pilica – około 170-kilometrowej trasy rowerowej prowadzącej od granicy województwa śląskiego do granicy z Mazowszem. Ma przebiegać m.in. przez Inowłódz, Lubochnię, Tomaszów, gminę Tomaszów, Wolbórz, Sulejów i Przedbórz
Dla Tomaszowa znaczenie jest szczególne, bo szlak ma połączyć jedne z najmocniejszych turystycznych kart regionu: Niebieskie Źródła, Skansen Rzeki Pilicy, Spałę, parki krajobrazowe i Zalew Sulejowski.
Trzeba jednak schować już nożyczki do przecinania wstęgi.
Dzisiejszy dokument jest listem intencyjnym, a nie umową na roboty budowlane. Dopiero ma powstać wspólny program funkcjonalno-użytkowy i koncepcja całej trasy. Szczegółowe zasady finansowania i podział obowiązków zostaną ustalone później. Tomaszów zobowiązał się natomiast do utrzymania powstałej na swoim terenie infrastruktury
Oficjalna informacja miasta o Velo Pilica
Jeżeli projekt rzeczywiście zostanie zrealizowany jako jedna spójna trasa, może być dla doliny Pilicy tym, czym dobre połączenie kolejowe jest dla miasta: nie tylko atrakcją, ale kręgosłupem.
Dziś Tomaszów kończy głosowanie za 1,7 miliona złotych
I na koniec decyzja znacznie mniejsza od tej podejmowanej w Senacie, ale taka, na którą mieszkaniec Tomaszowa ma bezpośredni wpływ.
24 września jest ostatnim dniem głosowania w IX edycji Tomaszowskiego Budżetu Obywatelskiego 2027.
Do podziału jest 1,7 mln zł. Na karcie pozostało 18 projektów: pięć społecznych i trzynaście infrastrukturalnych. Głosować może każdy mieszkaniec Tomaszowa Mazowieckiego. Tomaszowski Budżet Obywatelski
Głosowanie w Tomaszowskim Budżecie Obywatelskim
Przez cały dzień patrzyliśmy dziś na mapy z zasięgiem dronów, granicami państw i trasami samolotów.
Wieczorem można spojrzeć na znacznie mniejszą mapę.
Własnego miasta.
Bo wielka historia zwykle pyta obywatela o zdanie bardzo rzadko.
Budżet obywatelski robi to dzisiaj.



Napisz komentarz
Komentarze