Dlaczego o tym wspominam? Otóż dlatego, że polityka zaczyna mieć u nas charakter sekciarski. Tu nie ma już miejsca dla swobody i wolności myśli. Jesteś z nami lub przeciwko nam. Jeśli masz inne zdanie, zniszczymy cię i twoją rodzinę. Arnaud Amalryk, opat cysterski i legat papieża Innocentego III, podczas zdobycia Béziers w 1209 roku powiedział do krzyżowców biorących udział w krucjacie przeciwko Katarom: „Zabijcie ich wszystkich. Bóg rozpozna swoich”.
Katarzy zostali wymordowani, ponieważ ktoś uznał ich za heretyków. A zrobił to dlatego, że myśleli inaczej oraz mieli inny sposób widzenia chrześcijańskiego świata. Ilu spośród morderców z krzyżami na sztandarach miało świadomość dokonywanego przez siebie zła? Zapewne jacyś mieli, ale mimo to brali udział w krwawej rzezi. Uczestnikom wyprawy przyznano odpusty, a w Béziers wymordowano mężczyzn, kobiety i dzieci.
Dokładnie to samo dzieje się obecnie, chociaż krew nie płynie jeszcze na ulicach. Przynajmniej tych w Polsce, bo w Niemczech co jakiś czas dochodzi do zamachów lub słyszymy o rozpędzonym aucie wjeżdżającym w tłum. Ktoś powie, że to islamiści? Nie, bo nazwa to jedynie etykieta. Takich samych radykałów mamy także wśród katolików czy chrześcijan w szerszym rozumieniu. Wystarczy wspomnieć Andersa Breivika, a nie jest on odosobnionym przypadkiem.
Tak jak średniowieczne krucjaty, tak i współczesne polityczne sekciarstwo nie ma zbyt wiele wspólnego z wiarą. Jest jej zaprzeczeniem. To nic innego jak biznes, w dodatku niezwykle dochodowy dla jego organizatorów. A wyznawcy? „Zabijają wszystkich”, bo tak nakazał legat albo współczesny guru.
W sobotę na tomaszowskim bazarku spotkałem handlującego tam radnego PiS. Zapytałem go o jego zachowanie i głosowania na sesji. Odpowiedział mi: mówiłem im, że to jest słabe. No ale przecież zagłosował i nie protestował! Pytam więc: komu i gdzie mówiłeś? Okazało się, że mówił na spotkaniu pisowskiej sekty prowadzonej przez szamana Węgrzynowskiego.
Tyle że Węgrzynowski to tylko jeden biegun sekciarstwa politycznego, wykorzystujący religię katolicką do jego uprawiania, a niemający z nią kompletnie nic wspólnego poza tym, że jej członkowie lubią zasiadać nieskromnie w pierwszych kościelnych ławach. Niczym od niego nie różnią się Witczak czy Kucharski. Być może właśnie dlatego tak doskonale się dogadują, bo „wymordować wszystkich” stało się ich wspólnym celem.



Napisz komentarz
Komentarze