Artykuł w skrócie
- Konflikt wokół wieńca dożynkowego w Ujeździe – podczas święta plonów doszło do sporu o dodatkowy wieniec, przygotowany według radnego Pawła Piwowarskiego przez grupę 27 mieszkańców.
- Stanowisko organizatorów i władz gminy – Miejskie Centrum Kultury wskazuje na brak wcześniejszego zgłoszenia, a gmina zarzuca radnemu niezastosowanie się do scenariusza oraz poleceń ochrony i policji.
- Obrona radnego i symbolika mieszkańców – Paweł Piwowarski podkreśla, że wieniec reprezentował lokalną wspólnotę, a nie jakiekolwiek interesy polityczne.
- Interwencja służb i pytania o przebieg zajścia – niejasne pozostaje, czy radny samowolnie zakłócił uroczystość, czy reakcja urzędników była zbyt gwałtowna, oraz dlaczego w sprawę zaangażowano policję.
- Święto rolników na drugim planie – w efekcie powstałego zamieszania tradycyjne dożynki zostały zdominowane przez polityczną awanturę.
Dożynki powinny być jednym z tych dni, kiedy polityka schodzi z pierwszego planu. Jest chleb, są kłosy, korowód i podziękowania dla tych, którzy przez cały rok pracują na polach. W Ujeździe do tej tradycyjnej scenografii dopisano jednak nieplanowany akt: konflikt o dodatkowy wieniec. Radny Rady Miejskiej Paweł Piwowarski twierdzi, że został on własnoręcznie wykonany przez 27 mieszkańców gminy, poświęcony podczas mszy świętej i nie reprezentował żadnej partii ani prywatnej osoby. – Gmina to mieszkańcy. To ich praca. To ich tradycja. To ich zaangażowanie. To ich wspólnota – napisał później w mediach społecznościowych.
Według jego relacji wokół osób niosących wieniec pojawili się pracownicy ochrony i policjanci. Radny pyta, jak mogło dojść do sytuacji, w której symbol dożynkowej wspólnoty stał się powodem interwencji służb. To mocna narracja. Ma jednak słaby punkt.
Skoro wieniec przygotowywało 27 osób, dlaczego go nie zgłoszono?
Jeżeli wykonanie wieńca wymagało wcześniejszej pracy kilkudziesięciu mieszkańców, trudno mówić o pomyśle, który narodził się pięć minut przed rozpoczęciem uroczystości.
Dlaczego więc jego udziału w oficjalnym ceremoniale nie uzgodniono wcześniej?
Miejskie Centrum Kultury w Ujeździe poinformowało, że Paweł Piwowarski nie zgłosił odpowiednio wcześniej zamiaru wniesienia dodatkowego wieńca. Według MCK utrudniło to organizację uroczystości. Centrum twierdzi także, że dla wieńca wskazano miejsce, jednak radny miał nie zastosować się do poleceń organizatora i służb odpowiadających za przebieg wydarzenia.
Jeszcze ostrzej sytuację oceniła Gmina Ujazd. W opublikowanym oświadczeniu stwierdzono, że atmosfera dożynek została zakłócona zachowaniem radnego. Według samorządu Piwowarski próbował włączyć dodatkowy wieniec do korowodu, później zaś nie chciał pozostawić go w miejscu wskazanym przez organizatora.
Gmina twierdzi również, że radny nie stosował się do poleceń organizatorów, ochrony i policji.
Jeżeli ta wersja jest zgodna z przebiegiem wydarzeń, Piwowarski musi odpowiedzieć na zasadnicze pytanie: czy mandat radnego daje prawo do samodzielnego zmieniania programu oficjalnej uroczystości?
Nie daje.
Radny reprezentuje mieszkańców, może interweniować, pytać, krytykować i składać wnioski. Nie staje się jednak przez to współorganizatorem każdej gminnej imprezy ani osobą stojącą ponad wcześniej przyjętym scenariuszem.
Ale jeden wieniec zagrożeniem dla bezpieczeństwa?
Na tym jednak wygodne odpowiedzi dla władz Ujazdu się kończą. MCK wskazuje bowiem, że brak wcześniejszego zgłoszenia mógł wpłynąć na sprawny i bezpieczny przebieg uroczystości.
Warto więc zapytać: w jaki sposób?
Czy sam wieniec stanowił zagrożenie? Czy problemem była próba wejścia do strefy niedostępnej dla uczestników? Czy radny usiłował wejść na scenę mimo zakazu? Jakich dokładnie poleceń nie wykonał?
I przede wszystkim: dlaczego wokół dodatkowego wieńca pojawiła się policja?
Sama obecność funkcjonariuszy nie oznacza oczywiście żadnego przekroczenia uprawnień. Policja może podejmować czynności w celu ochrony bezpieczeństwa i porządku publicznego, a w określonych sytuacjach także legitymować osoby.
Ale skoro interwencja policji stała się jednym z głównych elementów publicznego sporu, mieszkańcy mają prawo wiedzieć, co faktycznie się wydarzyło. Czy ktokolwiek został wylegitymowany? Czy doszło do naruszenia prawa? Kto zwrócił się o pomoc do funkcjonariuszy i dlaczego?
Święto czy polityczna scena?
Władze Ujazdu sugerują także, że próba zmiany scenariusza uroczystości była działaniem celowym, później wykorzystywanym w mediach społecznościowych.
To poważny zarzut.
Nie ma podstaw, by bez dowodów twierdzić, że Paweł Piwowarski świadomie przygotował polityczny happening. Można jednak zapytać, czy jego zachowanie mogło zostać w ten sposób odebrane.
Bo efekt polityczny niewątpliwie nastąpił.
Najpierw swoją wersję wydarzeń przedstawił radny. Potem odpowiedziało MCK. Następnie stanowisko opublikowała gmina. Zamiast rozmowy o rolnikach, plonach i lokalnej tradycji rozpoczęła się bitwa o to, kto miał rację przy jednym wieńcu.
I właśnie tutaj obie strony powinny spojrzeć w lustro.
Piwowarski powinien odpowiedzieć, dlaczego wcześniej nie uzgodnił udziału wieńca w oficjalnym korowodzie i dlaczego – jeśli potwierdzi się wersja organizatorów – nie zaakceptował wskazanego miejsca.
Władze gminy powinny natomiast dokładnie wyjaśnić, co konkretnie zrobił radny i dlaczego zwykły spór organizacyjny urósł do sytuacji wymagającej udziału ochrony i policji.
Być może największym przegranym nie jest więc ani radny, ani burmistrz, ani MCK.
Największymi przegranymi są rolnicy, których święto zeszło na drugi plan.
Czy naprawdę nie można było znaleźć miejsca dla jeszcze jednego wieńca? A może równie zasadne jest pytanie: czy naprawdę warto było z powodu tego wieńca próbować zmieniać wcześniej ustalony scenariusz?
Pomiędzy tymi dwoma pytaniami mieści się właściwie cała historia tegorocznych dożynek w Ujeździe.



Napisz komentarz
Komentarze