Nasz artykuł w skrócie
- Radny Konrad Borowski pyta o finanse Akademii RKS Lechia – interpelacja dotyczy podwyżek składek, dodatkowej opłaty 100 zł oraz liczby trenujących dzieci i rezygnacji.
- Sport dziecięcy to element lokalnej tożsamości – sprawa wykracza poza same pieniądze, wpływając na wychowanie i budowanie więzi z miastem.
- Dawna Akademia Las Vegas pokazała ogromny potencjał – szkolenie młodzieży przynosiło liczne sukcesy na turniejach regionalnych i wojewódzkich.
- Pojawia się pytanie o barierę ekonomiczną dla rodziców – kluczowe jest ustalenie, gdzie kończy się konieczne współfinansowanie, a zaczyna wykluczenie dzieci z boiska.
- Odpowiedź miasta powinna wskazać mechanizmy wsparcia – oczekuje się informacji o planach pomocy dla rodzin, których nie stać na pełne opłaty.
31 sierpnia radny Konrad Borowski skierował do prezydenta Marcina Witki interpelację dotyczącą funkcjonowania Akademii Piłkarskiej RKS Lechia. Pyta w niej m.in. o wysokość składek przed i po podwyżce, liczbę trenujących dzieci, ewentualne rezygnacje, nową opłatę administracyjną w wysokości 100 zł, a także przychody, koszty, finansowanie z budżetu miasta, sponsoring, wynagrodzenia, umowy, transport i zobowiązania Akademii.
To rozbudowany zestaw pytań, ale sama interpelacja nie jest dowodem na jakiekolwiek nieprawidłowości. Dopiero odpowiedź miasta pozwoli ocenić skalę zmian i ich skutki.
Znacznie ciekawsze jest jednak pytanie, które kryje się za tabelami i rachunkami: czym właściwie ma być akademia piłkarska przy klubie z ponadstuletnią tradycją?
Lechia nie jest dla Tomaszowa zwykłą firmą świadczącą usługę treningową. Dla wielu rodzin jest częścią miejskiej pamięci. Dziadek chodził na mecze przy Nowowiejskiej, później ojciec stał przy barierce, a dziś jego syn albo córka zakłada zielono-czerwoną koszulkę.
To właśnie w takich miejscach tworzy się lokalna tożsamość.
Sport dziecięcy to nie tylko wynik meczu. To wychowanie, zdrowie, nauka pracy w grupie, odpowiedzialności i radzenia sobie z porażką. Większość młodych zawodników nigdy nie zostanie zawodowymi piłkarzami. Nie oznacza to jednak, że ich lata spędzone na treningach były bez znaczenia.
Od ostatniego miejsca do mistrzostwa województwa
Dobrze pokazuje to historia dawnej Akademii Piłkarskiej Las Vegas KP RKS Lechia 1923.
Rocznik 2008 prowadzony przez Radosława Wilczyńskiego zaczynał praktycznie od zera. W maju 2015 roku na pierwszym poważnym turnieju w Nadarzynie zajął ostatnie miejsce i zdobył jedną bramkę.
Kilkanaście miesięcy później ta sama drużyna wygrywała turnieje i zdobyła mistrzostwo województwa w turnieju „Z Podwórka na Stadion o Puchar Tymbarku”. W finale tomaszowianie pokonali RAP Radomsko 8:2. Były też sukcesy w APN Cup, ESBANK Cup i innych rozgrywkach.
Nie chodzi jednak o tworzenie obrazu „złotych czasów”. Tamten model działał w innych realiach finansowych i sponsorskich. Pokazuje jednak, jak dużą społeczną energię może wytworzyć dobrze funkcjonujące szkolenie młodzieży.
Akademia Las Vegas skupiała setki dzieci. Organizowano turnieje, pikniki i wyjazdy. Rodzice jeździli za drużynami, dzieci rosły razem z klubem, a klub wraz z nimi.
Sport kosztuje. Pytanie brzmi: ile?
Nie można udawać, że szkolenie dzieci jest bezpłatne.
Trenerzy muszą otrzymywać wynagrodzenia, trzeba płacić za sprzęt, obiekty, transport, rozgrywki i administrację. Akademia potrzebuje pieniędzy.
Dlatego spór nie powinien sprowadzać się do hasła: „rodzice nie powinni płacić”.
Prawdziwe pytanie brzmi: gdzie znajduje się granica pomiędzy koniecznym współfinansowaniem szkolenia a ekonomiczną barierą dostępu do sportu?
Co dzieje się z utalentowanym dziesięcio- czy dwunastolatkiem, którego rodziny nie stać na składki, stroje, wyjazdy i dodatkowe opłaty? Czy istnieje system ulg, zwolnień albo wsparcia? Czy trener może powiedzieć: „tego dziecka nie możemy stracić z powodów finansowych”?
To są pytania równie ważne jak wysokość miesięcznej składki.
Samorząd też jest częścią tej układanki
Sport dzieci i młodzieży nie jest wyłącznie prywatną sprawą rodzin.
Ustawa o samorządzie gminnym zalicza kulturę fizyczną do zadań własnych gminy, a ustawa o sporcie wskazuje, że tworzenie warunków sprzyjających rozwojowi sportu jest zadaniem samorządu.
Nie oznacza to, że miasto ma finansować każdą składkę czy każdy klub. Oznacza jednak, że dostęp dzieci do sportu powinien być elementem lokalnej polityki społecznej.
Dlatego odpowiedź na interpelację Konrada Borowskiego powinna przynieść nie tylko liczby.
Powinniśmy dowiedzieć się, ile naprawdę kosztuje Akademia, skąd bierze pieniądze, na co je wydaje i czy podwyżki wpłynęły na liczbę trenujących dzieci.
A później zadać pytanie znacznie ważniejsze:
jakiego sportu chce Tomaszów?
Takiego, który bilansuje koszty i działa profesjonalnie — oczywiście.
Ale także takiego, w którym drzwi na Nowowiejską nie zamykają się przed dzieckiem tylko dlatego, że jego rodzice mają cieńszy portfel.




Napisz komentarz
Komentarze