Od 1 września 2026 roku nowa podstawa programowa obowiązuje w przedszkolach oraz klasach I i IV szkół podstawowych. W praktyce pierwszym dniem jej realizacji jest właśnie 2 września, gdy uczniowie rozpoczęli normalne zajęcia.
Zmiany są częścią programu „Reforma26. Kompas Jutra”.
I choć samo słowo „reforma” w polskiej oświacie wywołuje często reakcje równie gwałtowne jak szkolny dzwonek po wakacjach, tym razem istota zmian nie sprowadza się wyłącznie do przesuwania przedmiotów czy modyfikowania liczby godzin.
Chodzi o zmianę filozofii nauczania.
Wiedzieć to za mało. Trzeba jeszcze rozumieć
Elżbieta Strzemieczna, kierująca Zespołem ds. Reformy Edukacji w Instytucie Badań Edukacyjnych, podkreśla, że szkoła nadal ma przekazywać wiedzę. Ma jednak odejść od modelu, w którym sukces ucznia mierzy się głównie tym, ile informacji potrafi odtworzyć podczas sprawdzianu.
Wiedza ma stać się narzędziem.
Uczeń powinien potrafić połączyć informacje pochodzące z różnych dziedzin, wyciągać wnioski i zastosować to, czego nauczył się na lekcji, w zupełnie nowej sytuacji.
Dlatego większe znaczenie ma mieć nauka przez działanie.
Na języku polskim uczniowie mogą na przykład stworzyć komiks inspirowany przeczytaną książką. Na matematyce zamiast kolejnego zestawu oderwanych od rzeczywistości działań mogą policzyć koszty szkolnej wycieczki i przygotować jej budżet. Na języku obcym nowe zwroty można utrwalać podczas gry.
Nie jest to rewolucja dla nauczycieli, którzy podobne metody stosowali już wcześniej. Różnica polega na tym, że obecnie mają one przestać być wyjątkiem uzależnionym od pomysłowości konkretnego pedagoga, a stać się częścią systemu.
Szkolne przedmioty nie są osobnymi wyspami
Jednym z założeń reformy jest również przełamanie sztywnych granic pomiędzy przedmiotami.
W prawdziwym świecie problem nie pojawia się przecież z tabliczką: „uwaga, teraz potrzebna będzie wyłącznie matematyka”.
Dlatego w nowych podstawach pojawiają się moduły tematyczne, pozwalające łączyć wiedzę z kilku różnych obszarów.
Do klas IV, a później również V i VI, wraca przyroda. Ma łączyć elementy biologii, geografii, chemii oraz fizyki i pozwolić dzieciom spojrzeć na otaczający świat jako na całość.
Wracają również zajęcia praktyczno-techniczne.
I tu nie chodzi wyłącznie o teorię.
Uczeń ma wiedzieć, jak korzystać z podstawowych narzędzi i poradzić sobie z prostymi codziennymi problemami. Przykład podawany przez ekspertów jest bardzo konkretny: samodzielna wymiana przebitej dętki w rowerze.
Niby drobiazg. Ale właśnie takich drobiazgów przez lata często brakowało w szkole, która potrafiła nauczyć wzoru chemicznego czy daty bitwy, a nie zawsze odpowiadała na proste pytanie: „do czego ta wiedza będzie mi potrzebna?”.
Pięć dni bez tradycyjnych lekcji
Jedną z najbardziej widocznych nowości będzie tydzień projektowy.
W roku szkolnym 2026/2027 jego organizacja jest jeszcze fakultatywna.
Przez pięć kolejnych dni uczniowie mogą zrezygnować z tradycyjnego rytmu: matematyka, polski, historia, dzwonek, przerwa, kolejna lekcja.
Zamiast tego mają pracować w grupach nad wspólnym projektem wymagającym korzystania z wiedzy zdobytej na różnych przedmiotach.
To ma być ćwiczenie nie tylko z wiedzy, ale również współpracy, odpowiedzialności, kreatywności, komunikowania własnych pomysłów i rozwiązywania problemów.
Od roku szkolnego 2027/2028 tydzień projektowy ma już stać się obowiązkowym elementem pracy szkół.
Reforma dotyczy także Tomaszowa
Tomaszowskie szkoły nie przygotowywały się do zmian wyłącznie poprzez dokumenty przesyłane z Warszawy.
13 kwietnia 2026 roku właśnie w Tomaszowie Mazowieckim odbyło się jedno ze spotkań z cyklu „Kierunek: Kompas Jutra”. Z nauczycielami, dyrektorami szkół i przedszkoli oraz samorządowcami z województwa łódzkiego spotkała się wówczas sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej Katarzyna Lubnauer. Tematem były właśnie zmiany wprowadzane w ramach Reformy26.
Teraz dyskusja zamienia się w praktykę.
Nowe zasady obejmują od tego roku również pierwszoklasistów i uczniów klas IV tomaszowskich podstawówek.
Jest jeszcze jeden nauczyciel. Nazywa się sztuczna inteligencja
Zmiany w edukacji trudno dziś rozpatrywać bez gwałtownego rozwoju sztucznej inteligencji.
Jeszcze kilka lat temu uczeń szukał odpowiedzi w podręczniku, encyklopedii albo wyszukiwarce internetowej. Dziś może wpisać pytanie do programu opartego na AI i po kilku sekundach otrzymać gotową odpowiedź, rozwiązanie zadania, streszczenie książki albo całe wypracowanie.
To zmienia reguły gry.
Jeżeli maszyna potrafi podać informację, coraz ważniejsza staje się umiejętność sprawdzenia, czy informacja jest prawdziwa, z czego wynika i czy w ogóle odpowiada na postawione pytanie.
Dlatego nowa podstawa ma mocniej rozwijać kompetencje przekrojowe: krytyczne myślenie, podejmowanie decyzji, samodzielność, współpracę i komunikację.
Jak podkreśla Strzemieczna, trzeba przygotować dzieci do świata, którego dzisiaj nie jesteśmy w stanie dokładnie przewidzieć – włącznie z wykonywaniem zawodów, które jeszcze nie istnieją.
Polska szkoła dobrze uczy. Gorzej z tym, jak uczniowie się w niej czują
Paradoks polega na tym, że polska szkoła pod względem przekazywania wiedzy wcale nie wypada źle.
W badaniu PISA 2022 polscy piętnastolatkowie osiągnęli rezultaty powyżej średniej OECD w matematyce, czytaniu ze zrozumieniem i naukach przyrodniczych.
Problem zaczyna się gdzie indziej.
Uczniowie znacznie lepiej radzą sobie z zadaniami opartymi na znanym wcześniej schemacie niż z sytuacjami wymagającymi samodzielnego rozumowania, wyjaśnienia sposobu dochodzenia do odpowiedzi czy wykorzystania wiedzy w nowych okolicznościach.
Jeszcze bardziej niepokojąco wyglądają odpowiedzi dotyczące samego stosunku młodych ludzi do szkoły.
Według danych przywoływanych przez ekspertkę 58 proc. polskich uczniów uważa, że szkoła niewiele zrobiła, aby przygotować ich do dorosłego życia. Jedynie 26 proc. deklaruje, że lubi uczyć się w szkole nowych rzeczy.
Dane OECD pokazują również poważny problem z dobrostanem. W badaniu PISA 2022 24 proc. polskich piętnastolatków oceniało swoje zadowolenie z życia bardzo nisko, a poczucie przynależności do szkoły było wyraźnie słabsze od średniej OECD.
To być może najważniejsza część całej dyskusji.
Bo można przebudować podstawy programowe, napisać nowe podręczniki i zmienić rozkład godzin. Znacznie trudniej sprawić, żeby uczeń chciał wiedzieć dlaczego, a nie tylko pytał: „czy to będzie na sprawdzianie?”
Reforma będzie wchodziła do szkół przez kilka lat
Zmiany nie obejmą wszystkich uczniów jednocześnie.
W roku szkolnym 2026/2027 nowa podstawa obowiązuje w przedszkolach oraz klasach I i IV szkół podstawowych. W kolejnych latach systematycznie będą dołączały następne roczniki. Od 1 września 2027 roku reforma zacznie również obejmować pierwsze klasy liceów, techników i szkół branżowych.
Pierwsze egzaminy ósmoklasisty oraz matury w liceach przygotowane według nowych zasad zaplanowano na 2031 rok, a nową maturę dla absolwentów techników – na 2032 rok.
Formalna podstawa zmian już obowiązuje. Minister edukacji podpisała w marcu 2026 roku rozporządzenie dotyczące nowej podstawy programowej. Zostało ono opublikowane w Dzienniku Ustaw z 20 marca 2026 r. pod poz. 378.
Teraz zaczyna się znacznie trudniejszy etap: sprawdzenie, czy idee zapisane w ministerialnych dokumentach rzeczywiście dotrą do szkolnych klas.
Bo o powodzeniu reformy nie zdecyduje dokument z Warszawy.
Zdecyduje nauczyciel stojący przed klasą. Uczeń, który odważy się zapytać „dlaczego?”. Dyrektor, który pozwoli spróbować czegoś nowego. I szkoła, która z miejsca służącego do zaliczania kolejnych partii materiału rzeczywiście stanie się miejscem rozumienia świata.
To właśnie jest największy egzamin „Kompasu Jutra”. I tym razem zdają go nie uczniowie, lecz cały system edukacji.




Napisz komentarz
Komentarze