W wojsku nie wszystko zaczyna się od strzelania. Czasem pierwszym przeciwnikiem jest zimno, brak wody, zmęczenie i własna nieporadność. Dlatego najmniej doświadczeni żołnierze 9 ŁBOT podczas ostatnich szkoleń wrócili do absolutnych podstaw funkcjonowania w terenie.
Bardziej doświadczeni ćwiczyli już zadania wymagające znacznie większej precyzji. Kompania saperów pracowała z materiałami wybuchowymi, a żołnierze kilku pododdziałów przeszli praktyczne szkolenie poprzedzające i obejmujące rzut granatem bojowym.
Najpierw trzeba umieć przetrwać
Jednym z pierwszych zadań nowych terytorialsów było przygotowanie improwizowanego filtra do wody.
Żołnierze mieli wykorzystać to, co można znaleźć w terenie – m.in. piasek, kamienie, mech oraz węgiel drzewny pozyskany z paleniska. Nie chodziło przy tym o stworzenie cudownego urządzenia zamieniającego wodę z kałuży w mineralną z supermarketu. Zadaniem było poznanie metod jej wstępnego oczyszczania przed dalszym uzdatnieniem.
W sytuacji polowej podobne umiejętności mogą decydować o możliwości dalszego działania pododdziału.
Następnym sprawdzianem był ogień.
Żołnierze musieli rozpalić ognisko w wyznaczonym czasie, korzystając m.in. z naturalnej rozpałki w postaci kory brzozowej. Sam płomień nie wystarczał. Ogień należało następnie utrzymać przez minimum pięć minut.
Brzmi prosto – dopóki nie trzeba zrobić tego pod presją czasu, w terenie i przy ograniczonych możliwościach korzystania ze sprzętu.
Takie ćwiczenia mają wyrabiać nie tylko konkretne umiejętności, ale również samodzielność, odporność na stres i zdolność szybkiej oceny sytuacji.
– Każde szkolenie rotacyjne to kolejny etap budowania indywidualnych umiejętności żołnierza i zdolności całego pododdziału. Zaczynamy od podstaw, ponieważ to one tworzą fundament dalszego szkolenia – podkreśla dowódca 9 Łódzkiej Brygady Obrony Terytorialnej płk Zenon Mroch.
Jak zaznacza dowódca, żołnierze posiadający już odpowiednie doświadczenie i specjalności przechodzą następnie do coraz bardziej wymagających zadań.
– Zależy nam na tym, aby szkolenie było przede wszystkim praktyczne i przygotowywało naszych żołnierzy do działania w różnych warunkach, również wtedy, gdy muszą wykazać się samodzielnością, odpornością i umiejętnością szybkiego podejmowania decyzji – dodaje płk Mroch.
Płk Zenon Mroch jest obecnie dowódcą 9 ŁBOT. Wcześniej służył m.in. w wojskach inżynieryjnych, 9 Brygadzie Kawalerii Pancernej, Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych oraz strukturach Dowództwa WOT. Dwukrotnie pełnił także służbę poza granicami kraju – w Syrii i Afganistanie.
Saperzy przenieśli się do Torunia
Zupełnie inny charakter miała część szkolenia przeznaczona dla kompanii saperów.
Żołnierze ćwiczyli na obiektach poligonowych w Toruniu, gdzie doskonalili umiejętności związane z wykorzystaniem materiałów wybuchowych.
Jednym z epizodów były praktyczne prace minerskie. Za pomocą kontrolowanych wysadzeń przygotowywano pojedyncze okopy przeznaczone dla pojazdów kołowych.
Tutaj nie ma miejsca na improwizację znaną z survivalowej części szkolenia. Praca sapera wymaga rygorystycznego przestrzegania procedur, precyzji oraz współdziałania całej drużyny. Błąd nie oznacza straconych punktów na egzaminie.
Dlatego każda czynność – od przygotowania zadania do jego wykonania – odbywa się według szczegółowo określonych procedur bezpieczeństwa.
Granat bojowy zamiast szkoleniowego
Kolejnym etapem rotacji było szkolenie z wykorzystaniem granatów bojowych.
W zajęciach uczestniczyli żołnierze kompanii saperów, kompanii logistycznej oraz kompanii szkolnej.
Zanim żołnierz znajdzie się na stanowisku z prawdziwym granatem, przechodzi wcześniejsze przygotowanie, podczas którego utrwalane są zasady bezpieczeństwa, zachowania na stanowisku oraz wymagane procedury.
Dopiero później teoria zamienia się w praktykę.
Dla żołnierzy to jeden z tych momentów szkolenia, w których kończy się symulacja, a rozpoczyna kontakt z rzeczywistym środkiem bojowym. Liczą się opanowanie, koncentracja i bezwzględne wykonywanie poleceń instruktora.
Od ogniska do specjalistycznych zadań
Ostatnia rotacja dobrze pokazuje filozofię szkolenia Wojsk Obrony Terytorialnej.
Nie da się zacząć od końca.
Najpierw żołnierz musi umieć funkcjonować w lesie, przygotować stanowisko, zdobyć wodę, rozpalić ogień i poradzić sobie bez dostępu do wygód codziennego życia. Dopiero na takim fundamencie budowane są kolejne umiejętności – obsługa uzbrojenia, współdziałanie w pododdziale czy specjalistyczne zadania inżynieryjne.
To szczególnie istotne w przypadku formacji, której zadaniem nie jest wyłącznie przygotowanie do działań militarnych. Do zadań WOT należy również m.in. wsparcie ludności podczas klęsk żywiołowych, akcje poszukiwawcze, działania ratownicze oraz współpraca z samorządami w sytuacjach kryzysowych
9 ŁBOT także w Tomaszowie
9 Łódzka Brygada Obrony Terytorialnej jest dobrze znana również mieszkańcom naszego miasta. Żołnierze brygady uczestniczyli w Tomaszowie Mazowieckim m.in. w ćwiczeniach „Razem na Ratunek”, których scenariusz dotyczył działania służb w przypadku katastrofy budowlanej.
Tomaszów jest także jednym z miejsc, w których można rozpocząć procedurę prowadzącą do służby w 9 ŁBOT. Oficjalna strona brygady wskazuje Wojskowe Centrum Rekrutacji w Tomaszowie Mazowieckim jako jedno z właściwych centrów rekrutacyjnych dla kandydatów zainteresowanych terytorialną służbą wojskową.
Od rozpalenia niewielkiego ogniska po huk detonacji na poligonie droga jest więc długa. I właśnie o to w całym systemie szkolenia chodzi – żeby kolejne rotacje nie były powtarzaniem tych samych zajęć, lecz stopniowym dokładaniem następnych elementów wojskowego rzemiosła.




Napisz komentarz
Komentarze