Nasz artykuł w skrócie
- badanie objęło 5333 osoby z Polski, Niemiec, Hiszpanii, Szwecji i Wielkiej Brytanii, w tym 1027 respondentów z Polski;
- naukowcy wyróżnili sześć różnych profili tożsamości społecznych, a nie dwa przeciwstawne obozy;
- największą grupę stanowili „egalitaryści” – 21,9 proc., a konserwatyści 18,6 proc.;
- aktywne publikowanie, komentowanie i uczestniczenie w dyskusjach w mediach społecznościowych może wzmacniać identyfikację z grupą, z którą czujemy się związani.
Europa nie jest politycznym boiskiem z dwiema drużynami
Przez ostatnie lata słowo „polaryzacja” zrobiło zawrotną karierę. Pojawia się przy okazji wyborów, sporów światopoglądowych, protestów, dyskusji o migracji, klimacie, religii czy gospodarce.
Obraz jest kusząco prosty: po jednej stronie barykady „oni”, po drugiej „my”.
Tyle że społeczeństwo niekoniecznie chce zachowywać się zgodnie ze scenariuszem napisanym dla telewizyjnego studia albo facebookowej kłótni.
Naukowcy z Uniwersytetu w Göteborgu, Uniwersytetu Jagiellońskiego, University College London i Instituto Universitário de Lisboa przeanalizowali dane z trzyetapowego badania przeprowadzonego w 2024 roku w Polsce, Niemczech, Hiszpanii, Szwecji i Wielkiej Brytanii. Ostateczna próba obejmowała 5333 osoby, z czego 1027 respondentów pochodziło z Polski. Wyniki opublikowano 17 maja 2026 roku w czasopiśmie „Media Psychology”.
Naukowcy chcieli odpowiedzieć na pozornie proste pytanie: czy rzeczywiście tworzymy dwa wielkie, coraz bardziej wrogie sobie polityczne plemiona?
Odpowiedź brzmi: niekoniecznie.
Sześć grup zamiast dwóch plemion
Analiza wykazała istnienie sześciu różnych profili tożsamości.
Największą grupą okazali się egalitaryści – 21,9 proc. badanych. To osoby mocno identyfikujące się m.in. z działaniami na rzecz równości ekonomicznej i płciowej, ochrony klimatu, zwalczania antysemityzmu oraz praw Palestyńczyków.
Drugą dużą grupę stanowili konserwatyści – 18,6 proc. W ich przypadku szczególnie silne były tożsamość religijna i narodowa.
Niemal tyle samo – 17,8 proc. – stanowili umiarkowani. Identyfikowali się m.in. z własnym narodem oraz działaniami zmniejszającymi nierówności, ale ich pozostałe identyfikacje polityczne i społeczne były znacznie słabsze.
Kolejne 16,5 proc. badanych stanowili ludzie słabo identyfikujący się ze wszystkimi analizowanymi grupami.
To szczególnie ciekawy wynik. W epoce, w której każdemu próbujemy natychmiast przykleić polityczną etykietę, niemal co szósta badana osoba nie traktowała analizowanych identyfikacji jako szczególnie ważnej części odpowiedzi na pytanie: „kim jestem?”.
Pozostałe grupy to antyegalitaryści – 12,8 proc. oraz „egalitaryści light” – 12,4 proc. Pierwsi stosunkowo mocno identyfikowali się m.in. z krytyką feminizmu, poprawności politycznej i oficjalnych przekazów instytucji. Drudzy przypominali egalitarystów, ale ich identyfikacja z poszczególnymi sprawami była słabsza.
Właśnie te sześć profili doprowadziło badaczy do wniosku, że społeczna mapa Europy jest bardziej sfragmentaryzowana niż spolaryzowana.
Polityczna mapa bardziej przypomina mozaikę niż mur
Nie oznacza to oczywiście, że polaryzacja zniknęła.
Można bardzo ostro spierać się o aborcję, migrację, podatki, Zielony Ład, prawa osób LGBT, politykę społeczną czy rolę Kościoła, a jednocześnie w zupełnie innej sprawie znaleźć się po tej samej stronie z człowiekiem, którego wcześniej uważało się za politycznego przeciwnika.
Człowiek może być konserwatywny światopoglądowo, popierać rozbudowane świadczenia społeczne, domagać się wyższych podatków dla najbogatszych, sprzeciwiać się części polityki klimatycznej i jednocześnie popierać konkretne rozwiązania dotyczące ochrony środowiska.
Taki zestaw poglądów nie zawsze daje się zamknąć w jednej partyjnej szufladzie.
Nora Theorin z Uniwersytetu w Göteborgu podkreśla, że badacze spodziewaliby się dwóch wyraźnych obozów, gdyby rzeczywiście dominowała klasyczna polaryzacja polityczna. Tymczasem otrzymali kilka odmiennych profili, z których część nie pasuje do prostego schematu prawica–lewica.
Facebook nie tylko pokazuje podział. Może go wzmacniać
Druga część badania jest być może jeszcze ciekawsza.
Naukowcy sprawdzali, jaki związek z naszymi tożsamościami ma sposób korzystania z mediów społecznościowych.
Nie chodzi przy tym wyłącznie o liczbę godzin spędzonych ze smartfonem w dłoni.
Różnicę robi aktywność.
Osoby publikujące własne treści, komentujące posty i wchodzące w dyskusje z innymi ludźmi z czasem silniej identyfikowały się z grupą społeczną, która była dla nich najważniejsza.
Takiej samej zależności nie stwierdzono u ludzi, którzy przede wszystkim biernie czytali lub oglądali publikowane treści.
Mechanizm działa przy tym w obie strony.
Silniejsza tożsamość sprzyja większej aktywności w mediach społecznościowych, a większa aktywność może z kolei jeszcze bardziej wzmacniać tę tożsamość. Badacze opisują więc swoiste sprzężenie zwrotne.
I nagle znacznie łatwiej zrozumieć, dlaczego internetowa rzeczywistość wydaje się często bardziej radykalna od świata spotykanego poza ekranem.
Algorytm lubi konflikt
W mediach społecznościowych nie siedzimy przecież przy jednym wielkim stole.
Tworzymy setki mniejszych stolików.
Obserwujemy określonych polityków, dziennikarzy, aktywistów czy komentatorów. Dołączamy do grup. Udostępniamy wiadomości potwierdzające nasze wcześniejsze przekonania. Odpowiadamy przede wszystkim na treści, które wzbudzają emocje.
A emocje są paliwem internetu.
Badacze zauważyli również wyraźny związek pomiędzy tożsamością a korzystaniem z mediów alternatywnych. Osoby identyfikujące się z kwestiami równości częściej korzystały z alternatywnych źródeł kojarzonych z lewą stroną sceny politycznej, natomiast respondenci mocno podkreślający tożsamość narodową oraz krytyczni wobec feminizmu i poprawności politycznej częściej sięgali po media alternatywne kojarzone z prawicą.
Nie oznacza to automatycznie, że media tworzą określone poglądy. Badacze sami zaznaczają możliwość działania mechanizmu selekcji: wybieramy takie źródła informacji, które już wcześniej były nam światopoglądowo bliskie.
Co to oznacza w Tomaszowie?
Badanie nie obejmowało osobnej próby mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego, dlatego nie można przenosić przedstawionych procentów bezpośrednio na nasze miasto.
Mechanizm opisany przez naukowców jest jednak interesujący również z punktu widzenia lokalnej debaty publicznej.
Spór o szpital, inwestycję drogową, szkołę, podatki, komunikację miejską czy decyzję rady miasta lub rady powiatu bardzo szybko przestaje czasem dotyczyć samej decyzji.
Zaczyna dotyczyć ludzi.
Ktoś zostaje uznany za „naszego”, ktoś za „ich”. Komentarz pod artykułem staje się deklaracją przynależności. Dyskusja o konkretnej uchwale przeistacza się w spór o tożsamość polityczną.
Tymczasem człowiek stojący po jednej stronie sporu o szpital może znaleźć się zupełnie po drugiej stronie przy dyskusji o podatkach, edukacji, ochronie środowiska czy bezpieczeństwie.
I właśnie to pokazuje najważniejszą różnicę pomiędzy rzeczywistym społeczeństwem a jego internetowym odbiciem.
Internet bardzo lubi dwa obozy. Społeczeństwo jest znacznie bardziej skomplikowane.
Problem dla partii politycznych
Fragmentacja może być również poważnym wyzwaniem dla polityków.
Jeśli człowiek posiada kilka silnych tożsamości i przekonań, które nie mieszczą się w jednym tradycyjnym pakiecie lewicowym albo prawicowym, coraz trudniej znaleźć mu partię reprezentującą wszystkie jego oczekiwania.
Nora Theorin zwraca uwagę, że może to prowadzić do sytuacji, w której część wyborców zaczyna mieć poczucie politycznego osierocenia. W dalszej perspektywie może to osłabiać zainteresowanie tradycyjną polityką partyjną.
Być może więc jedno z najważniejszych pytań współczesnej polityki nie brzmi już: „po której jesteś stronie?”
Znacznie trafniejsze może być inne:
„Po której stronie jesteś – ale w jakiej sprawie?”
Bo Europa początku XXI wieku coraz mniej przypomina mapę przeciętą jedną grubą linią.
Bardziej przypomina popękane lustro. Każdy fragment odbija trochę inny obraz, a dopiero wszystkie razem pokazują społeczeństwo takim, jakie naprawdę jest.
Źródło: PAP; Nora Theorin, Davide Melita, Jesper Strömbäck, Ana Guinote, „Polarized or Fragmented? How Social Identities Relate to Political Cleavages and Media Use Across European Countries”, „Media Psychology”, 2026.




Napisz komentarz
Komentarze