Dach został naprawiony. Pytanie brzmi: czy wraz z nim rozwiązano problem całego budynku?
Od wielkiej inwestycji do pierwszych przecieków
Początek tej historii sięga 2008 roku. Wtedy ruszyły przygotowania do budowy nowego obiektu dydaktycznego przy ZSP nr 1. Koncepcję i późniejszą dokumentację przygotowywała Pracownia Projektowa TOGA Tomasza Garbacza. Inwestycja miała być jednym z ważniejszych przedsięwzięć oświatowych Powiatu Tomaszowskiego: nowoczesny, trzykondygnacyjny budynek z pracowniami zawodowymi i zapleczem do kształcenia technicznego.
W 2010 roku przetarg wygrała tomaszowska firma Kaza-Bud I, oferując 8 205 110 zł. Już tutaj pojawia się liczba, której nie należy wygładzać na siłę. Współczesna inwestycji publikacja „Naszego Miasta” podawała kosztorys inwestorski na poziomie około 13 mln zł. W późniejszym materiale „Tomaszowskiego Informatora Tygodniowego” pojawiła się kwota bliska 15 mln zł. Bez źródłowego kosztorysu inwestorskiego tej rozbieżności uczciwie rozstrzygnąć się nie da. Można stwierdzić tylko, że oferta wykonawcy była wyraźnie niższa od obu kwot pojawiających się w lokalnej prasie.
Budowa nie przebiegała zgodnie z pierwotnym kalendarzem. Prace miały ostatecznie zakończyć się do 30 czerwca 2012 roku. Lokalna prasa informowała, że Starostwo Powiatowe początkowo naliczyło wykonawcy około 800 tys. zł kar za zwłokę. Kaza-Bud argumentował, że nie wszystkie opóźnienia wynikały z jego winy. Po mediacji wysokość kary ustalono na 90 tys. zł.
To ważne, bo problemy nie pojawiły się dopiero wiele lat później. Według relacji prasowych już pod koniec budowy, po ulewach, występowały przecieki i wykonawca poprawiał dach. Sygnał ostrzegawczy pojawił się więc praktycznie na starcie.
Dach naprawiany, woda wracająca
Potem zaczęła się długa epoka napraw doraźnych. Przecieki powracały, membranę łatano, a z czasem na tynkach i ścianach zaczęły pojawiać się pęknięcia. W marcu 2026 roku wicestarosta Sławomir Żegota przedstawiał publicznie wyjaśnienie, według którego pierwotny dach membranowy został wykonany wadliwie, a kolejne interwencje miały pogłębiać problem. Jak relacjonował, przy naprawach membranę przebijano, woda dostawała się do izolacji, a otwory zamykano, zanim zdążyła ona całkowicie wyschnąć.
Według tej relacji nasiąknięty układ dachowy ważył więcej, niż przewidywał projekt. Żegota wiązał to z możliwością niewielkich ruchów konstrukcji, które mogłyby tłumaczyć część spękań. Jednocześnie podkreślał, że według ekspertów obiekt nie stwarzał zagrożenia dla użytkowników. Te informacje trzeba czytać razem: pierwsza jest publicznie przedstawionym wyjaśnieniem mechanizmu problemu, druga – deklaracją władz powiatu odwołującą się do opinii ekspertów. Bez pełnej treści ekspertyz nie wolno wyciągać dalej idących wniosków.
Długotrwale zawilgocona izolacja dachowa może powodować dodatkowe obciążenie wodą, utratę właściwości cieplnych, degradację materiałów, korozję elementów metalowych czy rozwój grzybów i pleśni. Przy utrzymujących się przeciekach może też dochodzić do dalszego niszczenia przegród lub kontaktu wody z instalacjami. Literatura techniczna opisuje takie mechanizmy jako możliwe konsekwencje trwałego zawilgocenia. To jednak katalog zagrożeń, a nie opis tego, co na pewno wydarzyło się w ZSP nr 1.
Tak samo jest z pęknięciami. Rysa na tynku nie jest automatycznie dowodem na uszkodzenie konstrukcji. Może być niegroźna, ale może też sygnalizować przemieszczenia elementów konstrukcyjnych. Rozstrzygają to pomiary, obserwacja rys, obliczenia i opinia konstruktora, nie fotografia czy polityczna wypowiedź.
Ekspertyza istnieje. Ale która?
To jeden z najważniejszych wątków całej sprawy.
W 2025 roku Powiat Tomaszowski zamówił dokumentację modernizacji dachu. Wykonawcą została Pracownia Architektoniczno-budowlana Andrzeja Kowalskiego ze Smardzewic, a wartość zamówienia wyniosła 46 700 zł. Zakres wprost obejmował obowiązkowe przeprowadzenie „oceny technicznej obiektu”. Miała ona wskazać aktualny stan techniczny, przyczyny uszkodzeń oraz zalecenia dotyczące napraw i modernizacji potrzebnych do zapewnienia właściwego stanu technicznego, funkcjonalności i bezpieczeństwa użytkowania. Umowa została wykonana 19 sierpnia 2025 roku.
Kilka miesięcy później pojawia się drugi trop. W styczniu 2026 roku, podczas prac nad budżetem powiatu, skarbnik Beata Zysiak mówiła, że „po ekspertyzie w ZSP numer 1 zachodzi potrzeba remontu, modernizacji budynku C”. Na ten cel przewidywano 250 tys. zł. W planie postępowań na 2026 rok znalazło się opracowanie dokumentacji projektowo-kosztorysowej dla „Przebudowy i rozbudowy budynku C” o orientacyjnej wartości 203 252,03 zł netto.
Czy „ekspertyza”, o której mówiła skarbnik, jest tą samą oceną techniczną, którą przygotował Andrzej Kowalski? Czy ocena dachu zawierała również wnioski odnoszące się do budynku C? A może chodzi o drugie, osobne opracowanie?
Na podstawie publicznych wypowiedzi nie można tego przesądzić. Dopiero uzyskanie i zestawienie dokumentów pozwoli odpowiedzieć, czy mamy do czynienia z jednym materiałem, jego częścią czy dwiema różnymi ekspertyzami.
„Nadzór może zamknąć szkołę”. Ostrzeżenie radnego, nie decyzja PINB
Na sesji Rady Powiatu 26 marca 2026 roku jeden z radnych ostrzegał, że nawet po naprawie dachu może pojawić się problem z dalszym użytkowaniem szkoły. W jego ocenie nadzór budowlany mógłby 1 września wyłączyć obiekt ze względu na stan całego budynku, na który – jak sugerował – ma wskazywać istniejąca ekspertyza.
Tutaj potrzebna jest szczególna precyzja. W dostępnych publicznie materiałach nie odnaleźliśmy decyzji Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego nakazującej zamknięcie ZSP nr 1 ani zakazującej użytkowania całej szkoły. Nie ma więc podstaw do zdania, że „nadzór chciał zamknąć Mechanik”. Na sesji padło publiczne ostrzeżenie o możliwości wyłączenia budynku; radny obawiał się takiej decyzji. To zasadnicza różnica.
Prawo budowlane przewiduje różne poziomy reakcji na zły stan obiektu. Art. 61 nakłada na właściciela lub zarządcę obowiązek utrzymywania i użytkowania budynku w bezpiecznym stanie, a art. 62 określa obowiązek kontroli okresowych.
Szczególnie ważny jest art. 66. Jeżeli organ nadzoru stwierdzi zagrożenie albo nieodpowiedni stan techniczny, może nakazać usunięcie nieprawidłowości, a w określonych sytuacjach zakazać użytkowania całości lub części obiektu do czasu ich usunięcia.
To jednak nie to samo, co art. 68. Ten dotyczy budynku przeznaczonego na pobyt ludzi, który jest bezpośrednio zagrożony zawaleniem. Wtedy organ ma obowiązek nakazać opróżnienie bądź wyłączenie całości lub części obiektu. „Nieodpowiedni stan techniczny” i „bezpośrednie zagrożenie zawaleniem” nie są prawnymi synonimami.
Dlatego bez pełnej ekspertyzy nie wolno pisać, że w „Mechaniku” istniało zagrożenie katastrofą budowlaną. Takiego wniosku nie daje ani sama obecność rys, ani wieloletni problem z przeciekami.
77 tysięcy w planie, ponad milion w umowie
Pierwotny plan postępowań Powiatu Tomaszowskiego wskazywał dla remontu dachu orientacyjną wartość 77 235,77 zł netto. To nie był kosztorys inwestorski, lecz wartość orientacyjna wpisana do planu zamówień. Gdy postępowanie ruszyło, skala finansowa okazała się zupełnie inna.
Na marcowej sesji, jeszcze w toku procedury, członek Zarządu Powiatu Krzysztof Biskup mówił o kwocie około 946 713 zł wynikającej ze złożonych ofert. Po zakończeniu badania ofert obraz był inny. Złożono cztery oferty, dwie odrzucono, a żadnej nie zakwalifikowano jako zawierającej rażąco niską cenę. Najniższa ważna oferta – AL BUD Robert Marchewka – wyniosła 1 038 449,41 zł. Z tym wykonawcą 21 kwietnia 2026 roku podpisano umowę na trzy miesiące.
Sama różnica między 77 tys. zł w planie a ponad milionem w umowie nie dowodzi nieprawidłowości. Są jednak pytania wymagające dokumentów: z czego wynikała pierwotna wartość? Która oferta odpowiadała kwocie około 946,7 tys. zł podanej na sesji i dlaczego nie została ostatecznie wybrana? Z jakich powodów odrzucono dwie z czterech ofert?
Odpowiedzi powinny znajdować się w dokumentacji postępowania.
Zakres robót pokazuje, że nie była to kolejna łata na membranie. Zamówienie obejmowało usunięcie starego pokrycia i całej izolacji, naprawę podłoża, nowe zabezpieczenie przeciwwilgociowe, nową izolację termiczną i pokrycie, obróbki, orynnowanie oraz instalację odgromową. Stary układ dachowy został więc rozebrany i wykonany od nowa.
W trakcie robót – według informacji przekazywanych mediom – po zdjęciu kolejnych warstw ujawniono całkowicie przemoczoną izolację, która miała ważyć wiele ton. Jeśli potwierdzają to protokoły lub dokumentacja fotograficzna, będzie to jeden z kluczowych materiałów w tej sprawie.
Trzy miesiące w umowie, odbiór 25 sierpnia
Umowę z AL BUD podpisano 21 kwietnia na okres trzech miesięcy. Tymczasem, według informacji przekazanej przez dyrektora ZSP nr 1 Dariusza Kwiatkowskiego, końcowy odbiór dachu odbył się 25 sierpnia.
To nie wystarcza, by mówić o opóźnieniu wykonawcy. Trzeba najpierw zobaczyć dokumenty. Czy podpisano aneks przesuwający termin? Czy podczas rozbiórki ujawniono okoliczności niemożliwe do przewidzenia wcześniej? Czy pojawiły się roboty dodatkowe? Czy stan nasiąkniętej izolacji zmienił technologię lub harmonogram?
Odpowiedzi powinny znaleźć się w umowie, aneksach, protokołach konieczności, dzienniku budowy i protokole odbioru.
Czternaście lat. Kto wiedział i kiedy?
Najważniejsze pytania prowadzą z powrotem do 2012 roku.
Kto odebrał budynek, skoro przecieki pojawiały się już w końcowej fazie robót? Jakie usterki wpisano do protokołu odbioru? Jak długo obowiązywała gwarancja i rękojmia? Jakie roszczenia kierowano do Kaza-Budu? Kto zlecał późniejsze naprawy membrany i czy przed ich zakończeniem badano wilgotność warstw izolacyjnych?
Czy okresowe kontrole techniczne sygnalizowały gromadzenie się wody pod pokryciem? Kiedy po raz pierwszy odnotowano pęknięcia i czy monitorowano ich rozwój? Czy którekolwiek opracowanie konstruktorskie wiązało je z dodatkowym obciążeniem dachu? Dlaczego dopiero po kilkunastu latach zdecydowano się na zdjęcie całego układu zamiast kolejnej naprawy punktowej?
Nie chodzi o znalezienie jednego wygodnego winnego po czternastu latach. W tym czasie zmieniały się władze powiatu i osoby odpowiedzialne za obiekt. Chodzi o odtworzenie ciągu decyzji: kto wiedział, co wiedział i co z tą wiedzą zrobił.
Kolejne miliony i pytanie o budynek C
W sierpniu 2026 roku pojawiło się kolejne postępowanie dotyczące poprawy warunków kształcenia w ZSP nr 1. Jest częścią projektu o łącznej wartości 5 553 198,83 zł, współfinansowanego ze środków europejskich. Zakres obejmuje m.in. osuszanie piwnic, windę, modernizację łazienek, hangar dla symulatora, instalację elektryczną i prace w budynku A. Termin składania ofert wyznaczono na 3 września 2026 roku.
I tu wraca pytanie ze stycznia. Jak ten projekt ma się do wcześniejszej zapowiedzi przebudowy i rozbudowy budynku C? Czy są to całkowicie odrębne zadania? Czy dokumentacja dla budynku C jest nadal przygotowywana? Czy część problemów wskazanych „po ekspertyzie” znalazła się w nowym projekcie?
Tego nie należy zgadywać. Trzeba zestawić dokumentację obu przedsięwzięć.
Nowy dach został odebrany. Jeśli wykonano go prawidłowo, szkoła powinna wreszcie przestać żyć od ulewy do ulewy. To realna i ważna zmiana.
Ale milionowy remont nie zamyka historii. Przeciwnie – pozwala ją dopiero zobaczyć w pełnym świetle. Najważniejsze jest dziś to, co działo się pomiędzy pierwszym przeciekiem a decyzją o całkowitej rozbiórce starego układu.
Co naprawdę wiedzieli zarządcy obiektu o jego stanie? Kiedy się o tym dowiedzieli? Jak reagowali na kolejne sygnały? I dlaczego rozwiązanie problemu kosztuje dziś ponad milion złotych, skoro symptomy były widoczne praktycznie od początku istnienia budynku?
Dach już nie przecieka. Pytania – wciąż tak.




Napisz komentarz
Komentarze