Nasz artykuł w skrócie
- 6 września obchodzimy Dzień Walki z Prokrastynacją – zjawiskiem polegającym na odkładaniu ważnych zadań mimo świadomości konsekwencji.
- Prokrastynacja nie jest tym samym co lenistwo i nie stanowi odrębnego zaburzenia psychicznego, choć może towarzyszyć m.in. problemom z koncentracją, stresem czy lękiem.
- Współczesnymi „pożeraczami czasu” są przede wszystkim media społecznościowe, komunikatory i telefon, które bardzo łatwo odciągają uwagę od obowiązków.
- Skutecznym sposobem walki jest podzielenie zadań na małe etapy i rozpoczęcie od najprostszej czynności – choćby od pięciu minut pracy.
W 2026 roku 6 września przypada w niedzielę. W kalendarzu świąt nietypowych właśnie na ten dzień wpisany jest Dzień Walki z Prokrastynacją.
Samo słowo brzmi trochę jak nazwa przypadłości, którą można złapać w poczekalni u lekarza. Tymczasem zna ją niemal każdy. Prokrastynacja oznacza świadome odkładanie zadania, mimo że wiemy, iż zwłoka może mieć dla nas nieprzyjemne konsekwencje.
Mamy napisać raport – więc nagle niezwykle pilne okazuje się uporządkowanie dokumentów sprzed trzech lat. Trzeba przygotować się do egzaminu – lodówka zaczyna domagać się rozmrożenia. Termin rozliczenia zbliża się wielkimi krokami, ale człowiek właśnie odkrywa dwudziestominutowy film na YouTube o historii rzymskich akweduktów.
I jeszcze jeden. Przecież mamy czas.
To nie jest zwykłe lenistwo
Prokrastynacja często wrzucana jest do jednego worka z lenistwem. Niesłusznie.
Osoba odkładająca zadanie bardzo często chce je wykonać. Myśli o nim, martwi się nim, a nieraz wyrzuca sobie, że znów niczego nie zrobiła. Problemem nie musi być brak ambicji, lecz trudność z rozpoczęciem działania, regulowaniem emocji, koncentracją albo oceną własnych możliwości.
Nie należy jednak przesadzać w drugą stronę. Prokrastynacja nie jest obecnie odrębnym zaburzeniem psychicznym. Badacze opisują ją raczej jako złożone zachowanie, które może występować zarówno u osób zdrowych, jak i towarzyszyć innym problemom. Współczesne przeglądy badań pokazują przy tym wyraźny związek nasilonej prokrastynacji z większym poziomem stresu, lęku i objawów depresyjnych.
Dlatego jednorazowe odkładanie prasowania czy rozpoczęcia remontu łazienki nie oznacza jeszcze, że dzieje się z nami coś niepokojącego. Problem zaczyna się wtedy, gdy schemat powtarza się miesiącami i zaczyna niszczyć pracę, naukę, relacje albo zwyczajnie odbiera spokój.
„Syndrom studenta” nie dotyczy tylko studentów
Prokrastynację od lat żartobliwie nazywa się „syndromem studenta”. Każdy, kto choć raz rozpoczynał naukę do egzaminu o północy, dzień przed terminem, rozumie dlaczego.
Ale podobny mechanizm działa także w biurach, firmach i domach.
Odkładamy badania lekarskie. Telefon do urzędu. Rozliczenie podatku. Rozmowę z pracownikiem. Naprawę samochodu. Rozpoczęcie diety. Napisanie pracy magisterskiej. Odpowiedź na trudnego maila.
Czasem dlatego, że zadanie jest nudne. Innym razem – właśnie dlatego, że jest bardzo ważne. Im większa odpowiedzialność i lęk przed porażką, tym kuszące może być odsuwanie momentu konfrontacji.
Termin jednak nie znika.
Przeciwnie. Zaczyna tykać jak zegar w filmie Hitchcocka.
Telefon, czyli kieszonkowa fabryka „za chwilę”
Nigdy wcześniej człowiek nie miał też przy sobie urządzenia oferującego tak wiele sposobów na odłożenie obowiązków.
Facebook, TikTok, Instagram, YouTube, wiadomości, poczta, komunikatory. Każda aplikacja obiecuje tylko minutę.
„Sprawdzę jedno powiadomienie”.
Po kilkudziesięciu minutach nie pamiętamy już, po co właściwie sięgnęliśmy po telefon.
Nie oznacza to oczywiście, że winne są wyłącznie media społecznościowe. Telefon jest narzędziem. Problem zaczyna się wtedy, gdy korzystamy z niego po to, żeby uciec od zadania wywołującego napięcie.
Jak pokonać prokrastynację? Zacząć. Choćby od pięciu minut
Dzień Walki z Prokrastynacją może być więc dobrym pretekstem do prostego eksperymentu.
Nie obiecujmy sobie, że od poniedziałku staniemy się wzorem produktywności.
Wybierzmy jedną rzecz, którą odkładamy.
Jeśli trzeba napisać dwudziestostronicowy dokument, nie myślmy od razu o dwudziestu stronach. Otwórzmy plik i napiszmy pierwszy akapit.
Jeżeli mieszkanie wymaga generalnych porządków – zacznijmy od jednego pokoju.
Jeżeli czeka nas godzina nauki – zacznijmy od dziesięciu minut.
Pomaga także usunięcie najprostszych rozpraszaczy: wyciszenie telefonu, zamknięcie niepotrzebnych kart w przeglądarce, przygotowanie miejsca pracy i podzielenie dużego zadania na mniejsze części.
Badania nad psychologicznymi metodami ograniczania prokrastynacji wskazują również, że pomocne mogą być techniki wykorzystywane w terapii poznawczo-behawioralnej, choć ich skuteczność zależy od osoby i charakteru problemu.
Jeśli natomiast odkładanie obowiązków stało się trwałym problemem, powoduje silny stres albo dezorganizuje codzienne życie, warto porozmawiać ze specjalistą. Czasem za trudnością z rozpoczęciem najprostszych zadań stoją problemy, których sam kalendarz i lista obowiązków nie rozwiążą.
Zróbmy to dzisiaj
Paradoks Dnia Walki z Prokrastynacją polega na tym, że jego obchody najłatwiej… przełożyć na jutro.
Dlatego może nie potrzeba wielkich postanowień.
Jest niedziela, 6 września. Wystarczy przypomnieć sobie jedną rzecz, która od kilku dni chodzi za nami jak natrętna melodia.
Telefon, którego nie wykonaliśmy.
Dokument, którego nie otworzyliśmy.
Półka, której nie przykręciliśmy.
Książka leżąca od miesięcy przy łóżku.
Można zacząć właśnie teraz.
Bo „później” ma pewną paskudną właściwość.
Bardzo często nigdy nie nadchodzi.




Napisz komentarz
Komentarze