Do zdarzenia doszło 3 września, kilka minut przed godz. 15, w Galerii Łódzkiej przy al. marszałka Józefa Piłsudskiego w Łodzi.
Dzielnicowy z Komisariatu Policji w Rokicinach nie pełnił wówczas służby. Przebywał w centrum handlowym prywatnie. W pewnym momencie, wśród klientów galerii, zauważył mężczyznę, którego wygląd wydał mu się znajomy.
Nie była to jednak przypadkowa znajomość.
Policjant skojarzył twarz z wizerunkiem osoby poszukiwanej przez wymiar sprawiedliwości. Wiedział, że mężczyzna powinien odbywać karę pozbawienia wolności.
Z galerii prosto w ręce patrolu
Dzielnicowy ruszył za podejrzewanym mężczyzną i dokonał jego ujęcia. Następnie skontaktował się z dyżurnym policji i poprosił o skierowanie na miejsce umundurowanego patrolu.
Po jego przyjeździe mężczyzna został przekazany funkcjonariuszom.
Sprawdzenie danych potwierdziło, że policyjny instynkt dzielnicowego nie zawiódł. Mężczyzna był poszukiwany przez Sąd Rejonowy w Tomaszowie Mazowieckim. Miał do odbycia karę 88 dni pozbawienia wolności, m.in. za kradzieże.
Został przewieziony do jednostki penitencjarnej, gdzie ma odbyć zasądzoną karę.
Poszukiwany najwyraźniej nie spodziewał się, że podczas zwykłego pobytu w zatłoczonej galerii handlowej zostanie rozpoznany przez policjanta, który tego dnia nawet nie był na służbie.
Ta historia przypomina, że w pracy dzielnicowego ogromne znaczenie mają nie tylko interwencje podejmowane po zgłoszeniach mieszkańców. Liczy się także znajomość ludzi, terenu i osób pozostających w zainteresowaniu wymiaru sprawiedliwości. Tym razem wystarczyło jedno spojrzenie w tłumie.
Dla poszukiwanego zakupy w centrum Łodzi zakończyły się znacznie inaczej, niż zapewne zakładał. Zamiast wyjścia z galerii – był patrol policji, weryfikacja danych i droga do więzienia.



Napisz komentarz
Komentarze