Nasz artykuł w skrócie
- Terytorialsi ćwiczyli ratownictwo wodne – żołnierze 9 Łódzkiej Brygady Obrony Terytorialnej doskonalili działania kryzysowe na akwenie Rydwan.
- Współpraca z ratownikami WOPR i OSP Pilaszków – szkolenie obejmowało przeprawy, manewrowanie pontonami oraz transport poszkodowanych osób.
- Kluczowe umiejętności na wypadek powodzi – wypracowane schematy działań są niezbędne podczas ewakuacji mieszkańców i dostarczania pomocy na zalanych terenach.
- Lokalne doświadczenia z wielką wodą – Tomaszów Mazowiecki mierzył się z podobnym zagrożeniem w 2005 roku po wezbraniach rzek Czarna i Wolbórka.
Kiedy woda wdziera się na ulice, odcina drogi i zamienia podwórka w rozlewiska, nie ma czasu na ustalanie, kto pierwszy chwyta za linę, kto prowadzi łódź, a kto odpowiada za ewakuację. Procedury trzeba znać wcześniej. Sprzęt musi być opanowany, a ludzie z różnych formacji powinni rozumieć się niemal bez słów.
Właśnie taki był sens całodobowego szkolenia żołnierzy 923. klp z Kutna, przeprowadzonego na akwenie Rydwan. Terytorialsi ćwiczyli reagowanie kryzysowe, koncentrując się przede wszystkim na działaniach prowadzonych w środowisku wodnym.
Były przeprawy, pływanie i manewrowanie pontonami, transport ludzi oraz elementy ratownictwa wodnego. Każdy z tych elementów osobno wygląda stosunkowo prosto. W sytuacji kryzysowej trzeba jednak wykonywać je jednocześnie, pod presją czasu, przy ograniczonej widoczności, w trudnych warunkach pogodowych i często w otoczeniu ludzi przestraszonych lub wymagających natychmiastowej pomocy.
– W sytuacji realnego zagrożenia nie ma czasu na poznawanie swoich możliwości i sposobu działania. Dlatego wspólne ćwiczenia ze służbami ratowniczymi są tak ważne. Pozwalają nam wypracować zasady współpracy, doskonalić praktyczne umiejętności i przygotować się do sprawnego działania wtedy, gdy nasza pomoc będzie rzeczywiście potrzebna – podkreślił por. P. Kołodziejski, odpowiedzialny za organizację i przebieg szkolenia.
Wojsko, strażacy i ratownicy w jednym zespole
Istotą ćwiczeń nie była wyłącznie obsługa pontonów. Ważniejsze było współdziałanie ludzi, którzy podczas prawdziwej katastrofy mogą spotkać się w tym samym miejscu: żołnierzy, strażaków i ratowników wodnych.
Ratownicy WOPR oraz druhowie OSP Pilaszków dzielili się doświadczeniem związanym z bezpieczeństwem na akwenach, wykorzystaniem łodzi oraz sposobem prowadzenia działań ratowniczych. Żołnierze mogli jednocześnie sprawdzić własne procedury i nauczyć się działania w strukturze, która nie kończy się na wojskowym pododdziale.
To szczególnie ważne, ponieważ udział wojska w reagowaniu na katastrofy naturalne nie jest dodatkiem do jego podstawowych obowiązków.
Art. 22 ust. 2 pkt 6 ustawy z 11 marca 2022 r. o obronie Ojczyzny wskazuje wprost, że do zakresu działania Dowódcy WOT należy planowanie, koordynowanie i wykonywanie zadań związanych m.in. ze zwalczaniem klęsk żywiołowych, likwidacją ich skutków, akcjami poszukiwawczymi, ratowaniem życia oraz zarządzaniem kryzysowym.
Także ustawa o zarządzaniu kryzysowym przewiduje możliwość skierowania oddziałów Sił Zbrojnych do pomocy, gdy zasoby innych służb mogą okazać się niewystarczające. Wojsko może wówczas uczestniczyć m.in. w ewakuacji ludności i mienia oraz wykonywaniu prac ratowniczych i zabezpieczających.
Wrzesień 2024 pokazał, że takie ćwiczenia nie są zabawą
O tym, jak szybko szkoleniowe scenariusze mogą zamienić się w rzeczywistość, Polska przekonała się podczas katastrofalnej powodzi we wrześniu 2024 roku.
Żołnierze wspólnie ze strażakami, policjantami i lokalnymi służbami umacniali wały, ewakuowali mieszkańców, dostarczali wodę i żywność, budowali przeprawy oraz pomagali przy usuwaniu skutków żywiołu. W kulminacyjnym okresie MON informowało o zaangażowaniu w działania 16 tysięcy żołnierzy, a dowodzenie operacją kryzysową powierzono Dowódcy Wojsk Obrony Terytorialnej. (Gov.pl)
WOT mają więc być formacją, która zna teren, potrafi szybko dotrzeć do poszkodowanych i współpracować z lokalnymi samorządami oraz służbami. Oficjalnie do ich zadań należy m.in. ochrona ludności przed skutkami klęsk żywiołowych, ratowanie życia i zdrowia oraz udział w zarządzaniu kryzysowym.
Tomaszów też pamięta wielką wodę
Z perspektywy Tomaszowa Mazowieckiego ćwiczenia pod Łowiczem również nie są odległą historią.
W marcu 2005 roku mieszkańcy miasta przekonali się, jak szybko spokojna rzeka może stać się zagrożeniem. Po przerwaniu grobli na stawie starzyckim wody Czarnej zalały część Starzyc, m.in. okolice ulic Jasnej i Czarnej oraz zakłady przemysłowe. Później z brzegów wystąpiła Wolbórka. Pod wodą znalazły się park miejski, stadion Lechii i zabudowania położone najbliżej rzeki. Ewakuowano wówczas 60 rodzin.
Dwadzieścia jeden lat później rzeki wciąż pozostają ważnym elementem systemu bezpieczeństwa miasta. W kwietniu 2026 roku tomaszowscy strażacy podczas ćwiczeń „Wolbórka 2026” i „Żądłowice 2026” wykorzystywali właśnie Wolbórkę i Pilicę jako źródła zaopatrzenia wodnego podczas symulowanej dużej akcji ratowniczo-gaśniczej.
Pilica, Wolbórka, Czarna czy Piasecznica są częścią krajobrazu Tomaszowa i powiatu. Zwykle oznaczają rekreację, przyrodę i jeden z największych atutów naszego regionu. Historia przypomina jednak, że w określonych warunkach ten sam krajobraz może zmienić swoje oblicze w ciągu kilku godzin.
Dlatego ćwiczenia takie jak te przeprowadzone przez 9 Łódzką Brygadę Obrony Terytorialnej mają znaczenie daleko wykraczające poza wojskowy harmonogram szkolenia.
Na spokojnym akwenie można poprawić manewr pontonem, przećwiczyć transport człowieka, pomylić komendę i powtórzyć zadanie. Podczas powodzi drugiej próby może już nie być.



Napisz komentarz
Komentarze