Do zdarzenia doszło około godziny 17.10. Jak informuje Komenda Powiatowa Policji w Tomaszowie Mazowieckim, w pobliżu żaglówki przepływał skuter wodny, który wytworzył dużą falę. Jednocześnie pogarszały się warunki atmosferyczne, a silny wiatr dodatkowo utrudniał żeglugę. W efekcie jacht się przewrócił.
Żeglarz nie mógł wydostać się z wody
Kierujący jednostką 50-latek znalazł się w wodzie. Nie był w stanie samodzielnie wrócić na jacht ani postawić go ponownie.
Na pomoc ruszyli tomaszowscy policjanci z sezonowej komórki wodnej oraz ratownicy WOPR. Mężczyznę bezpiecznie wydobyto z wody, następnie ratownicy i funkcjonariusze postawili żaglówkę, a później odholowali ją do pobliskiej przystani. Żeglarz nie odniósł obrażeń i nie wymagał hospitalizacji.
To nie pierwsza taka akcja tego lata
Sierpniowe interwencje na Zalewie Sulejowskim pokazują, jak szybko warunki na tym akwenie potrafią się zmienić. Już 1 sierpnia policjanci pomagali załodze wywróconej żaglówki w rejonie Karolinowa. Tego samego dnia, podczas gwałtownego załamania pogody, mundurowi musieli również odholować cztery osoby znajdujące się na rowerze wodnym, które nie były w stanie samodzielnie wrócić do brzegu.
Niedzielne zdarzenie zwraca uwagę także na problem fal wytwarzanych przez szybkie jednostki motorowe. Policja wodna przypomina kierującym skuterami o konieczności zachowania bezpiecznej odległości od innych jednostek, kąpielisk i brzegu oraz dostosowania prędkości do miejsca i natężenia ruchu. Fala pozostawiona przez szybko płynący skuter może być szczególnie niebezpieczna dla niewielkich łodzi i żaglówek.
W przypadku zdarzenia z Zatoki Łan policja nie informuje jednak o ukaraniu ani postawieniu zarzutów kierującemu skuterem, dlatego nie należy przesądzać jego odpowiedzialności. Z komunikatu wynika jedynie, że fala po skuterze była jednym z czynników, obok silnego wiatru i pogarszającej się pogody, które doprowadziły do przewrócenia jachtu.
Na wodzie margines błędu bywa bardzo mały
Zalew Sulejowski w letnie weekendy jednocześnie przyciąga żeglarzy, motorowodniaków, kajakarzy i osoby korzystające ze skuterów. Im większy ruch, tym większe znaczenie mają przewidywanie zachowania innych użytkowników akwenu i zwyczajna odpowiedzialność.
Silny wiatr może nadejść w ciągu kilku minut, a fala, która dla ciężkiej jednostki motorowej jest niemal niezauważalna, dla niewielkiej żaglówki może stać się poważnym zagrożeniem.
Niedzielna historia skończyła się szczęśliwie. Tym razem wystarczyła szybka pomoc policjantów i ratowników WOPR. Na wodzie jednak niewiele potrzeba, by scenariusz wyglądał zupełnie inaczej.




Napisz komentarz
Komentarze