W skrócie
„Wolimy sztuczne obrazy”
Emancypacja, która może prowadzić do samotności?
„Najważniejsza kariera”
Demografia. Tomaszów zna ten problem aż za dobrze
Modlitwa za kobiety bite, chore i samotne
Aborcja – tutaj nie pozostawił pola do interpretacji
Kobieta nie może być rzeczą
Dwie opowieści o współczesnej kobiecie
Tysiące kobiet i dziewcząt spotkały się w niedzielę, 16 sierpnia, na piekarskim wzgórzu. Tegoroczna pielgrzymka odbywała się pod hasłem „Uczniowie – misjonarze”. To jedna z najbardziej charakterystycznych religijnych tradycji Górnego Śląska – żeńska odpowiedź na majową pielgrzymkę mężczyzn. Piekarskie pielgrzymki od dziesięcioleci są czymś więcej niż tylko wydarzeniem religijnym. To również miejsce wygłaszania społecznych diagnoz dotyczących rodziny, pracy i przemian obyczajowych. W latach 1965–1978 przemawiał tutaj m.in. Karol Wojtyła.
Dla abp. Andrzeja Przybylskiego było to pierwsze takie wystąpienie skierowane do kobiet jako metropolity katowickiego. Urząd objął 4 października 2025 roku, kilka tygodni po nominacji papieża Leona XIV.
„Wolimy sztuczne obrazy”
Metropolita rozpoczął od obrazu wyjątkowo współczesnego: świata filtrów, kreowania wizerunku i życia oglądanego przez ekran smartfona.
Mówił o ludziach, którzy nie chcą poznać prawdy o sobie, wybierając zamiast niej wyselekcjonowane fotografie, modne ubrania, zabiegi estetyczne i starannie zbudowany obraz własnego życia.
Maryja miała być w tej opowieści lustrem – nie tym z Instagrama czy TikToka, ale „Zwierciadłem Sprawiedliwości”, w którym człowiek może zobaczyć własną wartość, słabości i powołanie. Właśnie wokół tego obrazu metropolita budował przesłanie tegorocznej pielgrzymki już przed jej rozpoczęciem.
– Świat potrzebuje mądrze pokornych kobiet, czyli takich, które nie boją się uniżyć przed Bogiem i które są gotowe dla Boga i ludzi robić wielkie rzeczy – mówił.
Pokora w jego rozumieniu nie miała jednak oznaczać poczucia niższej wartości.
Abp Przybylski apelował równocześnie do kobiet, aby uwierzyły w swoją godność, znaczenie i piękno.
Emancypacja, która może prowadzić do samotności?
Znacznie mocniej zabrzmiała część dotycząca niezależności kobiet i walki o ich prawa.
Arcybiskup zaznaczał, że sama walka o prawa może być słuszna, ale – jego zdaniem – może również prowadzić do przekonania o całkowitej samowystarczalności.
Mówił o „zamazywaniu komplementarności” kobiety i mężczyzny oraz o rywalizacji w pracy, społeczeństwie i Kościele.
Według metropolity taka droga może zakończyć się wyobcowaniem, samotnością i frustracją.
To fragment wystąpienia, który zapewne będzie wzbudzał największe emocje. Z perspektywy katolickiego nauczania Przybylski przedstawia kobietę i mężczyznę jako osoby różne, ale wzajemnie się uzupełniające. Z perspektywy świeckiego państwa granicę wyznacza natomiast prawo.
Konstytucja RP w art. 33 gwarantuje kobietom i mężczyznom równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym, w tym równe prawo do zatrudnienia, awansu i jednakowego wynagrodzenia za pracę jednakowej wartości. Jednocześnie art. 18 tej samej Konstytucji nakazuje państwu ochronę małżeństwa, rodziny, macierzyństwa i rodzicielstwa. Te dwie wartości nie muszą więc – przynajmniej w porządku prawnym – pozostawać w konflikcie.
„Najważniejsza kariera”
Jedno ze zdań arcybiskupa szczególnie mocno wybija się z niedzielnego przemówienia.
Przybylski przekonywał, że kobieta może wykonywać każdy zawód i podejmować odpowiedzialne funkcje, jeżeli ma odpowiednie zdolności i powołanie. Zaraz potem mówił jednak o kobietach pozostających w domu, wychowujących dzieci i poświęcających się rodzinie.
To właśnie tę drogę określił jako „najważniejszą karierę” i „najważniejsze powołanie kobiet”.
W świecie, w którym życie rodzinne i praca zawodowa nieustannie ścierają się niczym dwie płyty tektoniczne, takie stwierdzenie nie jest neutralne. Dla części kobiet może być dowartościowaniem pracy wykonywanej w domu, która przez dekady pozostawała niewidzialna ekonomicznie. Dla innych będzie brzmiało jak próba ponownego zamknięcia kobiecości w rolach, z których poprzednie pokolenia z wielkim trudem wychodziły.
I właśnie tu zaczyna się prawdziwa społeczna rozmowa, znacznie szersza niż sama pielgrzymka.
Demografia. Tomaszów zna ten problem aż za dobrze
Słowa hierarchy o dzieciach, rodzinie i dramatycznym niżu demograficznym brzmią szczególnie mocno również z perspektywy Tomaszowa Mazowieckiego.
Według najnowszego Raportu o stanie miasta za 2025 rok Tomaszów liczył 56 055 mieszkańców, w tym 29 971 kobiet. W ciągu roku odnotowano 354 urodzenia i 797 zgonów. Przyrost naturalny wyniósł więc minus 443 osoby. Miasto jednocześnie wskazuje, że po wcześniejszych spadkach w 2025 roku liczba urodzeń wzrosła, podobnie jak liczba zawieranych małżeństw.
To pokazuje, że dyskusja o rodzinie nie jest tylko ideologicznym pojedynkiem rozgrywanym w telewizyjnych studiach.
Za liczbami kryją się zamykane klasy, coraz mniejsza liczba młodych ludzi na rynku pracy, rosnące potrzeby seniorów i miasta, które muszą nauczyć się funkcjonować z coraz mniejszą liczbą mieszkańców.
Pytanie brzmi jednak, czy odpowiedzią na kryzys demograficzny może być przede wszystkim apel do kobiet, czy raczej polityka mieszkaniowa, dostępność żłobków, stabilna praca, bezpieczeństwo ekonomiczne rodzin i możliwość pogodzenia macierzyństwa z aktywnością zawodową.
Modlitwa za kobiety bite, chore i samotne
W piekarskim wystąpieniu znalazła się również część znacznie mniej polityczna, a znacznie bardziej osobista.
Metropolita wymieniał kobiety cierpiące na choroby nowotworowe i niepełnosprawności, zmagające się z depresją, lękami i uzależnieniami. Mówił o kobietach doświadczających przemocy domowej, porzuconych przez partnerów, zdradzonych, ubogich i bezdomnych.
Wspomniał również o kobietach wykorzystanych seksualnie, w tym skrzywdzonych przez ludzi Kościoła, oraz matkach, których dzieci odebrały sobie życie.
Zaapelował jednocześnie do polityków, samorządowców i organizacji społecznych o tworzenie realnych systemów pomocy. Według relacji Katolickiej Agencji Informacyjnej mówił również, że żadna kobieta – niezależnie od stopnia skomplikowania jej życiowej sytuacji – nie powinna czuć się odrzucona przez Kościół.
Aborcja – tutaj nie pozostawił pola do interpretacji
Abp Przybylski jednoznacznie odniósł się także do aborcji.
Sprzeciwiał się uznawaniu jej za prawo kobiety, podkreślając równą – z punktu widzenia jego nauczania – wartość życia kobiety i dziecka nienarodzonego.
Było to już stanowisko wyraźnie światopoglądowe i zgodne z nauczaniem Kościoła katolickiego, skierowane do uczestniczek religijnej pielgrzymki.
Metropolita mówił również o kobietach, które aborcji dokonały, modląc się o – jak to określił – „uleczenie ich ran”.
Kobieta nie może być rzeczą
W innym fragmencie arcybiskup wystąpił przeciwko seksualizacji kobiet.
Przekonywał, że społeczeństwo nie może bezrefleksyjnie akceptować kultury, sztuki i obyczajów, w których kobieta sprowadzana jest do przedmiotu służącego zaspokajaniu cudzej przyjemności.
To interesujący paradoks całego piekarskiego przesłania. Przybylski z jednej strony zdecydowanie krytykował część współczesnej emancypacji, z drugiej – równie zdecydowanie domagał się szacunku dla kobiet i ochrony ich godności.
Na zakończenie odwołał się do słów kard. Stefana Wyszyńskiego, który uczył mężczyzn, że gdy do pomieszczenia wchodzi kobieta, należy wstać.
Dwie opowieści o współczesnej kobiecie
Centralnej mszy świętej przewodniczył metropolita poznański abp Zbigniew Zieliński. On również mówił o zmęczeniu współczesnych kobiet wynikającym z odpowiedzialności za rodzinę, pracę i codzienne obowiązki. Nazwał kobietę w życiu człowieka i Kościoła „skarbem, którego nie da się przecenić”.
W Piekarach powstał więc obraz kobiety stojącej pomiędzy dwoma światami.
Z jednej strony – samodzielnej, wykształconej, pracującej, podejmującej decyzje i walczącej o swoje miejsce. Z drugiej – matki, żony, opiekunki i osoby budującej rodzinę.
Problem zaczyna się dopiero wtedy, gdy ktoś próbuje przekonywać, że te dwa obrazy muszą się wzajemnie wykluczać.
Bo współczesna kobieta może być dyrektorką, lekarką, przedsiębiorczynią albo samorządowcem. Może również świadomie zdecydować, że przez kilka lat będzie przede wszystkim wychowywać dzieci. Wolność zaczyna się tam, gdzie jeden wybór nie odbiera godności drugiemu.
I być może właśnie ta rozmowa – nawet jeśli abp Przybylski prowadzi ją z bardzo określonej, katolickiej perspektywy – jest dziś potrzebna bardziej niż kolejne internetowe wojny kobiet z mężczyznami.




Napisz komentarz
Komentarze