Dla mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego jego najbardziej widowiskowym momentem będzie wieczór. Częściowe zaćmienie Słońca rozpocznie się około godz. 19.16, maksimum osiągnie około 20.04, a kilka minut później Słońce zniknie za horyzontem. Lokalnie jego zachód przypada około 20.08. Prognoza jest wyjątkowo sprzyjająca: na wieczór przewidywane jest słoneczne, a później bezchmurne niebo.
To jednak dopiero ostatni akt tego niezwykle gęstego dnia.
Słońce zniknie nad Tomaszowem. Widowisko niemal w chwili zachodu
Dzisiejsze całkowite zaćmienie Słońca będzie widoczne w pasie biegnącym przez północną Rosję, Grenlandię, Islandię, Atlantyk oraz Hiszpanię i niewielki fragment Portugalii. Polska pozostanie poza pasem całkowitości, ale znajdzie się w strefie głębokiego zaćmienia częściowego. NASA potwierdza, że znaczna część Europy zobaczy zjawisko właśnie podczas zachodu Słońca.
I właśnie dlatego Tomaszów Mazowiecki znajduje się dziś w bardzo interesującym miejscu astronomicznej mapy. Zjawisko zacznie się o 19.16. Maksimum nastąpi o 20.04, kiedy Słońce będzie już zawieszone niemal nad samym zachodnim horyzontem. Cztery minuty później zajdzie.
Warunek jest jeden: trzeba znaleźć miejsce z odsłoniętym widokiem na zachód i północny zachód. Wysokie drzewa, bloki czy zabudowania mogą zasłonić najciekawszą fazę.
I druga rzecz, znacznie ważniejsza: nie wolno patrzeć na Słońce przez zwykłe okulary przeciwsłoneczne. Przy zaćmieniu częściowym oczy muszą być chronione przez specjalne okulary lub filtry przeznaczone do obserwacji Słońca, zgodne z normą ISO 12312-2. Lornetka, aparat i teleskop wymagają dodatkowo profesjonalnego filtra zamontowanego przed optyką. NASA podkreśla, że nawet bardzo mocno przesłonięta tarcza Słońca nadal może uszkodzić wzrok.
Jeśli więc pogoda nie zmieni planów – a poranna prognoza jest znakomita – dziś warto na kilkadziesiąt minut odłożyć telefon. Paradoksalnie po to, by spojrzeć w niebo.
Wicher wraca. Nowa fregata i stare imię polskiej floty
Kilkaset kilometrów od Tomaszowa drugi spektakl rozpocznie się przed południem.
W PGZ Stoczni Wojennej w Gdyni odbędzie się ceremonia chrztu i nadania imienia pierwszej fregacie programu „Miecznik” – ORP Wicher. W uroczystości mają uczestniczyć m.in. prezydent Karol Nawrocki, premier Donald Tusk oraz wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz. KPRM zapowiedziała również wcześniejsze spotkanie premiera z pracownikami zaangażowanymi w budowę okrętu.
Warto przy tym uporządkować terminologię. Oficjalne komunikaty mówią dziś o uroczystości „chrztu i wodowania”, ale techniczna operacja opuszczenia Wichra na wodę ma nastąpić 13 sierpnia. Kadłub zostanie ustawiony na półzanurzalnej barce, wyholowany na Zatokę Gdańską i dopiero tam – poprzez kontrolowane zanurzenie barki – po raz pierwszy samodzielnie uniesie się na wodzie.
Skala przedsięwzięcia jest ogromna. Kadłub waży około 6 tys. ton, kontrakt na trzy fregaty przekracza 15 mld zł, a w najbardziej intensywnym okresie przy programie pracuje ponad dwa tysiące osób. Po Wichrze mają powstać Burza i Huragan.
Sama nazwa nie jest przypadkowa.
Pierwszy ORP Wicher wszedł do służby w 1930 roku. We wrześniu 1939 roku pozostał na polskim Wybrzeżu i walczył w jego obronie. 3 września został zatopiony przez niemieckie lotnictwo w rejonie Helu. PGZ świadomie promuje więc obecne wydarzenie hasłem „Powrót Wichra”.
Historia polskiej floty zatacza koło. Tyle że tym razem Wicher rodzi się nie w cieniu nadchodzącej wojny, lecz jako element programu, którego sens polega właśnie na tym, by państwo było do ewentualnego kryzysu przygotowane.
Od dziś nowe przepisy o opakowaniach. Nie wszystkie zakazy wchodzą jednak naraz
12 sierpnia to także ważna data dla przedsiębiorców i konsumentów. Od dziś zasadniczo zaczyna być stosowane unijne rozporządzenie 2025/40 w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych – PPWR. Weszło ono w życie już w lutym 2025 roku, ale 12 sierpnia 2026 r. wyznaczono jako główną datę rozpoczęcia stosowania nowych zasad.
Wbrew najprostszemu przekazowi nie oznacza to jednak, że dziś rano z półek muszą nagle zniknąć wszystkie opakowania jednorazowe. Poszczególne obowiązki są rozłożone w czasie.
Już dziś znaczenie mają m.in. limity zawartości PFAS w opakowaniach mających kontakt z żywnością. To grupa wyjątkowo trwałych substancji chemicznych, określanych często jako „wieczne chemikalia”. Bywały używane choćby do zabezpieczania przed tłuszczem opakowań fast foodów, pudełek do pizzy czy papierów piekarniczych. Komisja Europejska potwierdziła, że właśnie 12 sierpnia zaczynają obowiązywać określone ograniczenia wprowadzania takich opakowań na rynek.
Kolejne etapy reformy mają prowadzić do tego, aby opakowania były lżejsze, łatwiejsze do recyklingu, zawierały więcej surowców wtórnych i nie składały się z kilku niepotrzebnych warstw tylko dlatego, że „tak wygląda bardziej luksusowo”. Docelowo wszystkie opakowania na unijnym rynku mają nadawać się do recyklingu, przy czym zasadnicze wymogi w tej dziedzinie pojawiają się w kolejnych latach, m.in. od 2030 r.
Dla przeciętnego mieszkańca Tomaszowa dzisiejsza data nie oznacza zatem rewolucji przy domowym koszu na śmieci. To raczej początek głębokiej zmiany po stronie producentów, handlu i całego rynku opakowań.
1654. Radziwiłł zatrzymuje Rosjan pod Szkłowem
Historyczną część kalendarium otwiera rok 1654 i kolejna odsłona odwiecznego sporu o przestrzeń pomiędzy Rzecząpospolitą a Moskwą.
12 sierpnia armia Wielkiego Księstwa Litewskiego dowodzona przez hetmana Janusza Radziwiłła pokonała wojska rosyjskie pod Szkłowem. Było to jedno z polsko-litewskich zwycięstw podczas rozpoczętej wówczas wojny z państwem moskiewskim.
Nazwisko Radziwiłła zabrzmi dziś szczególnie przewrotnie. Rok później ten sam magnat stanie się jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci „Potopu”, wiążąc Litwę układem w Kiejdanach ze Szwecją. Historia nie lubi prostych charakterystyk. Bohater jednej bitwy może w następnym rozdziale znaleźć się na ławie oskarżonych narodowej pamięci.
1794. Wilno pada, umiera prymas Poniatowski
Dokładnie 140 lat później Rzeczpospolita ponownie walczyła z Rosją – tym razem podczas Insurekcji Kościuszkowskiej.
12 sierpnia 1794 roku padło Wilno, wcześniej opanowane przez powstańców dowodzonych przez Jakuba Jasińskiego. Rosyjska ofensywa na Litwie oznaczała kolejny etap dogasania insurekcji.
Tej samej nocy w Warszawie zmarł Michał Jerzy Poniatowski, arcybiskup gnieźnieński, prymas Polski i brat króla Stanisława Augusta.
Wokół jego śmierci przez lata narastała czarna legenda. Podejrzewano go o kontakty z przeciwnikami insurekcji, pojawiały się opowieści o samobójstwie. Oficjalny biogram Prymasa Polski zaznacza jednak jednoznacznie, że współczesna historiografia nie uznaje informacji o jego rzekomym samobójstwie za wiarygodne.
Czasem najtrwalszym zabytkiem po człowieku okazuje się nie pałac czy portret, lecz plotka.
1914. Europa wpada w mechanizm wojny
W sierpniu 1914 roku Europa przypominała rząd kostek domina. Zamach w Sarajewie uruchomił system sojuszy, mobilizacji i ultimatum, których politycy nie potrafili już zatrzymać.
12 sierpnia Francja i Wielka Brytania wypowiedziały wojnę Austro-Węgrom. Konflikt, który jeszcze kilka tygodni wcześniej wydawał się sporem Wiednia z Belgradem, stawał się wojną europejską, a wkrótce światową.
Dla Polaków oznaczało to jednocześnie tragedię i paradoksalną szansę: po raz pierwszy od rozbiorów państwa zaborcze znalazły się po przeciwnych stronach frontu.
1920. Piłsudski jedzie do Puław
12 sierpnia 1920 roku sytuacja młodej Rzeczypospolitej była dramatyczna. Armia Czerwona zbliżała się do Warszawy, a w europejskich gabinetach dyplomatycznych pojawiało się pytanie nie o to, czy Polska zwycięży, lecz czy w ogóle przetrwa.
Tego dnia Józef Piłsudski przybył do kwatery w Pałacu Czartoryskich w Puławach, skąd dowodził podczas pierwszej fazy Bitwy Warszawskiej. Cztery dni później, 16 sierpnia, znad Wieprza ruszyło polskie uderzenie na skrzydło i tyły wojsk Michaiła Tuchaczewskiego.
To jeden z tych momentów historii, kiedy późniejszy pomnik i podręcznikowa strzałka na mapie przesłaniają wcześniejszy lęk. 12 sierpnia nikt nie znał przecież zakończenia filmu.
Jan Mauersberger i harcerskie państwo podziemne
W 1942 roku zmarł ks. Jan Mauersberger, harcmistrz Rzeczypospolitej, kapelan i jeden z ludzi odpowiedzialnych za utrzymanie struktur harcerskich w warunkach okupacji. Do swojej śmierci pełnił obowiązki przewodniczącego ZHP działającego w konspiracji; zastąpił go Tadeusz Kupczyński.
To również historia mająca tomaszowski ślad pamięci. Szare Szeregi wielokrotnie pojawiały się w lokalnej edukacji historycznej i rekonstrukcjach. W Skansenie Rzeki Pilicy odtwarzano m.in. akcję harcerzy Szarych Szeregów z 1943 roku, którzy wysadzili most kolejowy w rejonie Czarnocina.
W świecie okupacji harcerstwo przestało być tylko szkołą charakteru. Stało się częścią konspiracyjnego państwa.
Ostatni żołnierze XIX wieku odchodzili podczas kolejnej wojny
12 sierpnia 1944 roku, kiedy trwało Powstanie Warszawskie, w Krakowie w wieku 99 lat zmarł podporucznik Tomasz Chmieliński, jeden z ostatnich uczestników Powstania Styczniowego.
Jeden życiorys połączył więc niemal niewyobrażalną przestrzeń historyczną: człowieka urodzonego w czasach, gdy Polski nie było na mapie, z Europą płonącą podczas drugiej wojny światowej.
To przypomina, jak blisko siebie leżą wydarzenia, które w podręcznikach rozdzielają całe epoki.
1970. Moskwa, Bonn i granica na Odrze i Nysie
12 sierpnia 1970 roku w Moskwie podpisano układ pomiędzy Związkiem Sowieckim a Republiką Federalną Niemiec – jeden z filarów polityki odprężenia kanclerza Willy'ego Brandta.
Strony deklarowały nienaruszalność istniejących granic europejskich. Dla Polski niezwykle istotne było wskazanie linii Odry i Nysy jako zachodniej granicy PRL. Kilka miesięcy później, 7 grudnia, RFN podpisała odrębny układ z Polską.
Był to czas, w którym dyplomacja próbowała zamrozić mapę stworzoną przez II wojnę światową. Europa Zachodnia wybierała odprężenie. Europa Środkowa nadal żyła pod radzieckim parasolem.
„Dziś Gruzja, jutro Ukraina...”. Słowa z Tbilisi po 18 latach
Najbardziej współczesna i chyba najbardziej przejmująca rocznica polityczna przypada na 12 sierpnia 2008 roku.
Po rosyjskim ataku na Gruzję prezydent Lech Kaczyński udał się do Tbilisi razem z przywódcami Ukrainy, Litwy, Estonii i Łotwy. Wystąpił przed tłumem zgromadzonym przed gruzińskim parlamentem. Oficjalne archiwum Kancelarii Prezydenta potwierdza zarówno datę, jak i charakter tej misji.
Padły wtedy słowa, które po rosyjskiej agresji przeciw Ukrainie w 2022 roku zaczęły być przywoływane ze szczególną siłą:
„Dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę”.
Można spierać się o politykę Lecha Kaczyńskiego, jego decyzje czy ocenę prezydentury. Trudno jednak zaprzeczyć, że diagnoza rosyjskiego imperializmu przedstawiona w Tbilisi stała się jednym z najczęściej przypominanych polskich ostrzeżeń XXI wieku.
Julian Kulski. Dziecko, które stało się żołnierzem
Pięć lat temu, 12 sierpnia 2021 roku, zmarł Julian Eugeniusz Kulski „Goliat”.
Był żołnierzem Armii Krajowej i uczestnikiem Powstania Warszawskiego. Walczył na Żoliborzu w zgrupowaniu „Żniwiarz”, przeszedł przez niemiecką niewolę, a po wojnie wyjechał na Zachód. Ukończył architekturę na Yale i pracował później przy międzynarodowych projektach Banku Światowego.
Jego biografia jest niemal gotowym scenariuszem filmowym: okupacyjne dzieciństwo, Pawiak, konspiracja, Powstanie, obóz jeniecki, emigracja, Yale, światowa kariera.
Tyle że dla ludzi jego pokolenia to nie był scenariusz. To było życie.
Muzyczny 12 sierpnia. Od country do Zeppelinów
Jeżeli historia polityczna 12 sierpnia brzmi jak huk dział i przemówienia na placach, muzyczna część kalendarza ma własną ścieżkę dźwiękową – i trudno byłoby stworzyć bardziej eklektyczną playlistę.
W 1927 roku urodził się Porter Wagoner, jedna z ikon amerykańskiego country. Jego znaczenie wykraczało daleko poza własne nagrania: to właśnie w jego telewizyjnym programie szerokiej publiczności zaprezentowała się w 1967 roku młoda Dolly Parton.
Knopfler, Grochowiecka i Metheny – trzy różne światy gitary i piosenki
12 sierpnia 1949 roku urodził się Mark Knopfler. Charakterystycznego dźwięku jego gitary właściwie nie da się pomylić z nikim innym. Dire Straits stworzyli „Making Movies”, „Love Over Gold” czy „Brothers in Arms”, ale Knopfler nigdy nie dał zamknąć się w jednej szufladzie. Nagrywał z Bobem Dylanem, Chetem Atkinsem, Emmylou Harris i Stingiem, pisał również muzykę filmową.
Rok później przyszła na świat Eliza Grochowiecka, współtworząca z Andrzejem Rybińskim duet Andrzej i Eliza. Dla polskiej piosenki lat 70. ich „Czeka na nas świat” czy „Dzieląc świat na pół” pozostają dźwiękową fotografią całej epoki.
W 1954 roku urodził się natomiast Pat Metheny – gitarzysta, który przesuwał granice jazzu, fusion i popu. Dla polskich słuchaczy szczególne znaczenie ma jego współpraca z Anną Marią Jopek przy albumie „Upojenie”. W światowym popie zapisał się również utworem nagranym z Davidem Bowie – „This Is Not America”.
Zanim byli Beatlesami i Zeppelinami
12 sierpnia 1960 roku do The Silver Beatles dołączył perkusista Pete Best. Następnego dnia muzycy ruszyli do Hamburga, gdzie wielogodzinne występy w klubach Reeperbahn zrobiły z grupy znacznie sprawniejszy zespół niż ten, który wyjechał z Liverpoolu.
Osiem lat później wydarzyła się jedna z legendarnych scen historii rocka. Jimmy Page, Robert Plant, John Paul Jones i John Bonham spotkali się po raz pierwszy na wspólnej próbie w Londynie. Jeszcze przez chwilę występowali pod szyldem The Yardbirds. Wkrótce świat poznał nazwę Led Zeppelin.
Trudno znaleźć lepszy przykład chwili, która dla samych uczestników mogła wyglądać jak zwykła próba czterech muzyków, a z perspektywy czasu okazuje się narodzinami epoki.
Tanita Tikaram, Alice Cooper i Lionel Richie
W 1969 roku urodziła się Tanita Tikaram, której niski, natychmiast rozpoznawalny głos stał się jednym z symboli końcówki lat 80. „Twist in My Sobriety” do dziś brzmi jak melancholijny list przysłany z innej dekady.
W 1972 roku Alice Cooper wspiął się na pierwsze miejsce brytyjskiej listy z „School's Out”. Hymn szkolnych wakacji przeżył szkoły, które go grały, mody, które mu towarzyszyły, i kilka generacji buntujących się nastolatków.
Sześć lat później The Commodores rozpoczęli panowanie na amerykańskiej liście singlem „Three Times a Lady”, jednym z utworów, dzięki którym Lionel Richie stał się mistrzem wielkich, radiowych ballad.
Moskwa pozwala tańczyć. Woodstock wraca
W 1989 roku, na kilka miesięcy przed rozpadem starego porządku w Europie Wschodniej, na Stadionie Lenina w Moskwie rozpoczął się Moscow Music Peace Festival. Ozzy Osbourne, Bon Jovi, Mötley Crüe, Scorpions czy Skid Row występowali przed radziecką publicznością, której tym razem pozwolono nie tylko słuchać, ale również stać i tańczyć.
Symboliczna scena końca imperium: jeszcze istnieje cenzura i ZSRR, ale przez głośniki płynie muzyka świata, którego nie udało się zatrzymać żelazną kurtyną.
W 1994 roku ruszył natomiast Woodstock '94 – próba odtworzenia mitu festiwalu z 1969 roku. Zagrali Metallica, Nine Inch Nails, The Cranberries, Sheryl Crow, Santana i Joe Cocker. Błoto było niemal równie słynne jak muzyka. Historia lubi powtórki, chociaż nigdy nie brzmią dokładnie tak samo.
„Skazany na bluesa” i londyński finał
W 2001 roku na szczyt brytyjskiej listy albumów dotarły Atomic Kitten z „Right Now”.
Dla polskiej kultury mocniejszą datą pozostaje jednak 12 sierpnia 2005 roku, kiedy do kin wszedł „Skazany na bluesa” Jana Kidawy-Błońskiego. Historię Ryszarda Riedla zagrał debiutujący w wielkiej roli filmowej Tomasz Kot. To jeden z tych przypadków, kiedy aktor nie tyle zagrał muzyka, ile na dwie godziny pozwolił widzom uwierzyć, że Riedel naprawdę wrócił.
A w 2012 roku muzyka zamknęła igrzyska olimpijskie w Londynie. Na jednej scenie pojawili się m.in. The Who, George Michael, Spice Girls, Pet Shop Boys, Muse oraz Brian May i Roger Taylor. Brytyjczycy zrobili wtedy to, co robią najlepiej – opowiedzieli własną historię za pomocą popkultury.
12 sierpnia – dzień ostrzeżeń, powrotów i zasłoniętego Słońca
W jednym kalendarzu mieszczą się dzisiaj Janusz Radziwiłł i Led Zeppelin, Piłsudski i Mark Knopfler, Lech Kaczyński i Ryszard Riedel. Na Bałtyku wraca imię Wichra. Unia Europejska zaczyna stosować nowe reguły dotyczące opakowań. Wieczorem nad Tomaszowem Księżyc wsunie się przed tarczę Słońca.
I może właśnie po to są kalendaria. Nie tylko żeby pamiętać daty.
Żeby czasem zobaczyć, że historia nie układa się w osobne szufladki podpisane „wojna”, „polityka”, „kultura”, „muzyka”. Wszystko dzieje się równocześnie. Jednego dnia ktoś podpisuje traktat, ktoś inny bierze gitarę do ręki, żołnierz rusza na front, a nad głowami wszystkich przesuwa się ten sam Księżyc.




Napisz komentarz
Komentarze