Nasz artykuł w skrócie
- Wysoki poziom GlycA a ryzyko kardiologiczne – pacjenci znajdujący się w grupie 20 proc. osób z najwyższym stężeniem markera zapalnego GlycA wykazują o 43 proc. wyższe ryzyko wystąpienia poważnych incydentów sercowo-naczyniowych.
- Zmiany w budowie i pracy serca – zaawansowane obrazowanie medyczne wykazało, że wyższe wartości tego wskaźnika korelują z mniejszymi objętościami komór serca, nieprawidłową grubością jego ścian oraz gorszym napełnianiem lewej komory.
- Główne źródła przewlekłego stanu zapalnego – czynniki najsilniej stymulujące podwyższenie poziomu markera to nadmiar tkanki tłuszczowej w obrębie tułowia, palenie tytoniu, przewlekłe problemy psychiczne oraz niesprzyjająca sytuacja społeczno-ekonomiczna.
Badanie opublikowano 18 września 2026 roku w prestiżowym „European Journal of Preventive Cardiology”. Naukowcy z Imperial College London i współpracujących ośrodków wykorzystali dane 488 079 uczestników UK Biobank. To jedna z największych dotychczas analiz próbujących jednocześnie połączyć przewlekły stan zapalny, obraz serca, genetykę, styl życia i późniejsze zdarzenia sercowo-naczyniowe.
Cichy ogień zamiast ostrej infekcji
Stan zapalny zwykle kojarzymy z czymś gwałtownym: infekcją, gorączką, bólem czy obrzękiem. To jednak tylko jedna jego postać.
Przewlekły stan zapalny przypomina raczej żarzący się pod powierzchnią ogień. Układ odpornościowy pozostaje przez długi czas w stanie niewielkiego pobudzenia. Człowiek może normalnie pracować, spacerować, robić zakupy i nie mieć pojęcia, że w organizmie zachodzą procesy, które w perspektywie wielu lat mogą mieć znaczenie dla układu krążenia.
Badacze oceniali stan zapalny za pomocą GlycA, czyli sygnału związanego z kilkoma krążącymi we krwi białkami uczestniczącymi w odpowiedzi zapalnej. Jest on oznaczany metodą spektroskopii magnetycznego rezonansu jądrowego i traktowany jako względnie stabilny marker przewlekłego zapalenia. Nie jest jednak obecnie standardowym badaniem wykonywanym w zwykłej praktyce lekarskiej.
43 procent więcej. Co naprawdę oznacza ta liczba?
Najczęściej cytowanym wynikiem publikacji jest właśnie 43 proc.
Osoby z najwyższego kwintyla, czyli 20 proc. uczestników mających największe wartości GlycA, miały w analizie skorygowanej o inne czynniki 43 proc. wyższe ryzyko wystąpienia złożonego zdarzenia sercowo-naczyniowego niż osoby należące do 20 proc. z najniższym poziomem tego markera. Współczynnik ryzyka wyniósł 1,43.
Warto jednak zachować precyzję. Badacze określili ten punkt końcowy jako MACE. Obejmował on nie tylko zawał i udar, ale także m.in. niewydolność serca, zatrzymanie krążenia, inne zdarzenia mózgowo-naczyniowe i śmierć z przyczyn sercowo-naczyniowych.
Dlatego nie należy odczytywać wyniku jako prostego stwierdzenia, że wysoki GlycA oznacza dokładnie „43 proc. większe ryzyko zawału”. Obraz jest szerszy.
Serce zmienia się, zanim zacznie chorować?
Szczególnie interesująca część badania dotyczyła rezonansu magnetycznego serca. Szczegółowe dane obrazowe były dostępne dla ponad 70 tysięcy uczestników.
U osób z wyższym poziomem przewlekłego stanu zapalnego naukowcy obserwowali m.in. mniejszą objętość lewej komory pod koniec rozkurczu i mniejszą objętość wyrzutową. Autorzy opisują też model przebudowy serca obejmujący mniejsze jamy, grubsze ściany oraz zaburzenia jego napełniania. Towarzyszyć temu mogło kompensacyjne przyspieszenie pracy serca.
To ważne, bo takie zmiany mogą powstawać stopniowo i długo nie dawać symptomów, które zmusiłyby człowieka do wizyty u lekarza.
Serce nie zawsze wysyła telegram z ostrzeżeniem. Czasami przez lata pisze drobnym drukiem.
Papierosy i otyłość. Ale nie tylko
Naukowcy sprawdzili również 169 czynników środowiskowych oraz osiem parametrów składu ciała, aby ustalić, które z nich najsilniej wiążą się z podwyższonym poziomem GlycA.
Na pierwszym planie znalazły się dobrze znane czynniki: ilość tłuszczu zgromadzonego w obrębie tułowia oraz palenie papierosów.
Ale obok nich pojawiły się również problemy ze zdrowiem psychicznym i niski status społeczno-ekonomiczny. Objawy depresyjne również wykazywały silny związek z przewlekłym stanem zapalnym. Z kolei większa aktywność fizyczna, zdrowszy sposób żywienia i wskaźniki wyższego statusu społeczno-ekonomicznego wiązały się z niższymi wartościami GlycA.
To jeden z ciekawszych aspektów publikacji. Choroby układu krążenia nie zaczynają się bowiem dopiero w tętnicach. Biologia człowieka pozostaje połączona z tym, jak żyje, pracuje, śpi, odżywia się i jakiego doświadcza obciążenia psychicznego.
Geny też mają coś do powiedzenia
Do układanki dochodzi jeszcze genetyka.
Autorzy stwierdzili, że genetyczna podatność na choroby układu krążenia może wpływać na to, jak organizm reaguje stanem zapalnym na czynniki środowiskowe. Oznacza to, że podobne obciążenie — np. nadwaga czy palenie — nie musi wywoływać identycznej odpowiedzi biologicznej u wszystkich ludzi.
Badacze analizowali także dziesiątki białek związanych z procesami zapalnymi. Szczególnie interesujące okazały się szlaki związane z rodzinami interleukiny 1, interleukiny 6 i TNF. Część tych mechanizmów już dziś jest przedmiotem badań nad lekami przeciwzapalnymi, dlatego autorzy wskazują je jako potencjalny kierunek dalszych badań dotyczących zapobiegania chorobom sercowo-naczyniowym.
Nie oznacza to jednak, że przewlekły stan zapalny należy obecnie rutynowo leczyć lekami przeciwzapalnymi u zdrowych osób.
Do takiego wniosku droga jest jeszcze daleka.
Ważne zastrzeżenie: związek to jeszcze nie dowód przyczyny
Choć liczba uczestników robi wrażenie, sami autorzy podkreślają ograniczenia badania.
UK Biobank obejmuje przede wszystkim osoby białego europejskiego pochodzenia, a jego uczestnicy są przeciętnie zdrowsi i znajdują się w korzystniejszej sytuacji społecznej niż cała populacja Wielkiej Brytanii. Badana grupa osób poddanych rezonansowi była dodatkowo wyselekcjonowana.
Najważniejsze jest jednak coś jeszcze: badanie pokazuje związki statystyczne, ale część analiz nie pozwala dowieść zależności przyczynowo-skutkowej. Autorzy wprost zaznaczają, że nie można całkowicie wykluczyć wpływu innych czynników ani odwrotnej zależności — sytuacji, w której rozwijająca się choroba sama zwiększa stan zapalny. Wyniki wymagają również niezależnego potwierdzenia.
Serce pamięta sposób, w jaki żyjemy
Najważniejsza wiadomość płynąca z tej pracy nie brzmi więc: „zbadaj GlycA”.
Tego markera nie oznacza się rutynowo w podstawowej diagnostyce.
Znacznie istotniejsze jest potwierdzenie obrazu znanego już z wielu innych badań: serce pozostaje w ścisłym związku z metabolizmem, paleniem tytoniu, masą ciała, aktywnością fizyczną, kondycją psychiczną i warunkami, w których żyjemy.
Przewlekły stan zapalny może być jednym z biologicznych pomostów łączących te czynniki z chorobami układu krążenia.
I właśnie dlatego profilaktyka zaczyna się dużo wcześniej niż na oddziale kardiologicznym — często wtedy, kiedy człowiek uważa jeszcze, że z jego sercem wszystko jest w porządku.



Napisz komentarz
Komentarze