Nasz artykuł w skrócie
- Różnica w bilansie wpływów i kosztów – w pierwszym półroczu miasto wykazało 9 712 403,69 zł wydatków przy dochodach rzędu 9 426 867,65 zł. Choć matematyczna różnica wynosi 285 536,04 zł, magistrat stoi na stanowisku, że system nie generuje deficytu.
- Kary za recykling i drożejące gabaryty – w oficjalnych dokumentach zabezpieczono kwotę 293 921 zł z tytułu kar za nieosiągnięcie wymaganych poziomów recyklingu. Odnotowano także gwałtowny wzrost cen związanych z zagospodarowaniem odpadów wielkogabarytowych.
- Rozbieżności w okresach rozliczeniowych – wątpliwości budzi zagadkowy nagłówek tabeli sprawozdawczej, z którego wynika, że dane opisane jako „I półrocze” obejmują w rzeczywistości okres od stycznia aż do lipca. To zestaw pytań, które z pewnością zdominują najbliższą sesję Rady Miejskiej.
Odpowiedź na interpelację radnej Ewy Radziewicz jest jednym z najbardziej szczegółowych dokumentów dotyczących tomaszowskich śmieci, jakie pojawiły się ostatnio w Systemie Rada. Pismo Prezydenta Miasta datowane jest na 22 września, a jako data odpowiedzi w systemie widnieje 23 września 2026 roku. Interpelacja dotyczyła finansów systemu po zmianach obowiązujących od początku tego roku.
Prawie 10 milionów złotych w pół roku
Według odpowiedzi prezydenta koszty funkcjonowania systemu wyniosły w pierwszym półroczu 9 712 403,69 zł.
Największą pozycją było zagospodarowanie odpadów – 5 074 508,23 zł. Odbiór i transport kosztowały 3 691 703,11 zł, obsługa PSZOK 662 778 zł, odbiór przeterminowanych leków 15 595,20 zł, a administracja 267 819,15 zł.
I właśnie przy ostatniej kwocie pojawia się pierwszy znak zapytania. Tabela nosi tytuł mówiący o wydatkach poniesionych w I półroczu 2026 roku, ale bezpośrednio pod nim wpisano: „okres wydatkowania styczeń–lipiec 2026”.
Może to być zwykła omyłka opisowa. Może też oznaczać, że część lipcowych wydatków została włączona do zestawienia przedstawionego jako półroczne. Bez wyjaśnienia przez urząd nie sposób tego rozstrzygnąć.
285 tysięcy różnicy. Deficyt czy kwestia księgowania?
Mieszkańcy wpłacili od stycznia do czerwca 9 039 555,85 zł. Urząd wykazał ponadto 387 311,80 zł innych dochodów: 7 341,21 zł ze sprzedaży opakowań ze szkła, 86 049,59 zł od REKOPOL oraz aż 293 921 zł z „kar z tytułu nieosiągnięcia poziomu recyklingu”.
Łącznie daje to 9 426 867,65 zł dochodów.
Jeżeli zestawimy tę kwotę z wydatkami wynoszącymi 9 712 403,69 zł, pozostaje 285 536,04 zł różnicy.
Tyle że na następnych stronach odpowiedzi magistrat stwierdza jednoznacznie, że z danych za pierwsze półrocze wynika, iż system „nie wykazuje deficytu”, a obecne dochody bilansują się z wydatkami. Miasto nie planuje też – o ile nie wydarzy się nic nadzwyczajnego – przeznaczania w 2026 roku dodatkowych dochodów własnych na zrównoważenie systemu.
To nie jest jeszcze dowód na to, że którejś z kwot „brakuje”. Różnica może wynikać z zasad księgowania, terminów płatności, należności, zobowiązań, rozliczeń między okresami albo środków pozostałych z poprzedniego roku. Problem polega na czymś innym: z samej odpowiedzi nie wynika jasno, w jaki sposób z przedstawionych liczb urząd dochodzi do wniosku o pełnym zbilansowaniu systemu.
293 921 zł z kar. Kto je zapłacił?
Osobnego wyjaśnienia wymaga niemal 294 tys. zł zapisanych jako dochody z kar za nieosiągnięcie poziomu recyklingu. Dokument podaje kwotę, ale w tabeli nie wskazuje, kto ją zapłacił, za jaki okres ani z jakiej dokładnie podstawy prawnej lub umownej wynikała.
To ważne także z innego powodu. Bez tego jednorazowego – o ile rzeczywiście miał charakter jednorazowy – dochodu różnica pomiędzy wpływami a kosztami byłaby zdecydowanie większa.
Warto więc zapytać, kto został obciążony karą, czego dokładnie dotyczyła i czy podobnego wpływu można oczekiwać także w kolejnych latach.
Gabaryty droższe o niemal 57 procent
Jeszcze mocniej przemawia tabela cen zagospodarowania poszczególnych frakcji odpadów.
W przypadku odpadów wielkogabarytowych cena wynosiła w 2025 roku 942,84 zł za tonę. Prognoza na 2026 rok zakładała 989,98 zł, tymczasem rzeczywista stawka podana przez urząd to aż 1479,60 zł za tonę. To wzrost o niemal 57 proc. rok do roku.
Znacząco podrożały również tworzywa sztuczne: z 739,80 do 939,60 zł za tonę. Dla porównania koszt zagospodarowania odpadów zmieszanych zmienił się znacznie mniej – z 684,72 do 690,12 zł.
Naturalne jest więc pytanie, co stało się pomiędzy przygotowaniem prognoz a realizacją systemu, że właśnie koszt gabarytów tak mocno odjechał od wcześniejszych założeń.
Nowa metoda, ale system nie pokaże dokładnych wpływów z bloków
Od stycznia mieszkańcy domów jednorodzinnych płacą 29,90 zł miesięcznie od osoby, natomiast dla zabudowy wielolokalowej opłatę ustala się na podstawie zużycia wody – 11,10 zł za metr sześcienny. Co ważne, przed zmianą stawka obowiązująca od maja 2024 roku wynosiła 26,50 zł od osoby, a nie 19,90 zł, jak pojawiało się w części wcześniejszych materiałów.
Miasto przyznaje jednak, że używany program księgowy nie pozwala wygenerować rzeczywistych wpływów osobno dla zabudowy jednorodzinnej i wielolokalowej. Możliwe jest jedynie rozdzielenie „przypisu”, a ten może różnić się od faktycznych wpływów m.in. wskutek ulg.
A to prowadzi do kolejnego pytania: w jaki sposób miasto dokładnie ocenia finansowy efekt przejścia bloków na metodę „od wody”, skoro system księgowy nie pozwala bezpośrednio porównać faktycznych wpłat obu grup?
Zaległości są, ale nie one tłumaczą całą różnicę
Na koniec czerwca zaległości dotyczące 2026 roku wynosiły 88 877,37 zł, czyli – według magistratu – 0,89 proc. naliczonych opłat. Starsze zaległości z lat 2015–2025 sięgały 284 577,22 zł.
W pierwszych sześciu miesiącach urząd wystawił 1358 upomnień na 196 655,70 zł oraz 105 tytułów wykonawczych na 45 945,36 zł.
Skala problemu z płatnościami istnieje, ale przy niemal dziesięciomilionowym półrocznym systemie nie wydaje się sama w sobie wyjaśniać wszystkich pytań, jakie rodzą opublikowane zestawienia.
Prawo pozwala dopłacić. Miasto twierdzi, że nie musi
Art. 6r ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach stanowi, że opłata śmieciowa jest dochodem gminy, a pieniądze z niej służą pokrywaniu kosztów systemu. Ustawa dopuszcza też możliwość podjęcia przez radę uchwały o pokrywaniu części kosztów z innych dochodów własnych gminy, jeżeli wpływy z opłat są niewystarczające albo celem jest obniżenie obciążeń mieszkańców.
Tomaszowski magistrat deklaruje jednak, że takiej potrzeby obecnie nie widzi.
I właśnie dlatego najważniejsze pytanie brzmi nie: „czy system ma deficyt?”, lecz: jak dokładnie urząd definiuje jego bilans i jakimi pozycjami należy uzupełnić przedstawiony rachunek, aby 9,426 mln zł dochodów odpowiadało 9,712 mln zł wydatków?
To pytanie można postawić bardzo szybko. 28 września obraduje Komisja Budżetu i Działalności Gospodarczej, a dzień później, 29 września o godz. 11.00, zbiera się Rada Miejska.
Dokument zawiera dużo liczb. Teraz potrzebne jest jeszcze jedno: pokazanie mieszkańcom, jak te liczby łączą się w jeden rachunek.



Napisz komentarz
Komentarze