Dzieci kobiet, u których tuż po porodzie stwierdzono objawy depresyjne, częściej umierały przed ukończeniem pierwszego roku życia – wynika z analizy obejmującej ponad 414 tys. porodów. Naukowcy zastrzegają jednak wyraźnie: badanie wykazało związek statystyczny, ale nie dowiodło, że depresja matki była przyczyną śmierci dziecka. Wyniki są natomiast kolejnym sygnałem, że badanie przesiewowe nie może kończyć się na wypełnieniu kwestionariusza. Za rozpoznaniem zagrożenia musi pójść rzeczywista pomoc.
Macierzyństwo przedstawiane jest najczęściej jak obraz skąpany w miękkim świetle: spokojne niemowlę, szczęśliwa matka, nowy początek. Tymczasem za drzwiami wielu domów rozgrywa się historia znacznie trudniejsza. Pojawiają się bezsenność, lęk, przytłaczające poczucie winy, utrata radości i przekonanie, że nie jest się „wystarczająco dobrą matką”.
Nowe badanie opublikowane w „JAMA Network Open” pokazuje, że kondycja psychiczna kobiety po porodzie może być również ważnym sygnałem dotyczącym zdrowia i bezpieczeństwa jej dziecka.
Ponad 414 tysięcy porodów pod lupą
Badacze z Rutgers School of Public Health przeanalizowali informacje o ponad 414 tys. porodów w stanie New Jersey w latach 2016–2020. Dane połączono z rejestrem zgonów dzieci przed ukończeniem pierwszego roku życia.
W szpitalach w New Jersey kobiety przed wypisem są poddawane badaniu przesiewowemu przy użyciu Edynburskiej Skali Depresji Poporodowej. To kwestionariusz pomagający rozpoznać niepokojące objawy, ale jego wynik nie jest jeszcze diagnozą lekarską.
Wśród dzieci kobiet zgłaszających objawy depresyjne wskaźnik śmiertelności wynosił 7,2 zgonu na 1000 urodzeń. W grupie matek bez takich objawów odnotowano dwa zgony na 1000 urodzeń.
Po uwzględnieniu różnic demograficznych, społecznych i ekonomicznych ryzyko śmierci dziecka przed pierwszymi urodzinami pozostawało niemal trzykrotnie wyższe w grupie kobiet z dodatnim wynikiem badania przesiewowego. Zależność utrzymywała się także po uwzględnieniu wykształcenia i ubezpieczenia matki oraz tego, czy dziecko urodziło się o czasie, czy przedwcześnie. Szczegóły opublikowano w oryginalnej pracy naukowej w „JAMA Network Open”.
Związek to jeszcze nie przyczyna
Autorzy badania zachowują ostrożność. Wyniki nie oznaczają, że depresja matki bezpośrednio powoduje śmierć niemowlęcia. Analiza obserwacyjna pozwala wykazać współwystępowanie zjawisk, ale nie rozstrzyga, co było przyczyną, a co skutkiem.
Objawy depresji u matek wiązały się z większym ryzykiem śmierci dzieci wskutek wcześniactwa, chorób okresu okołoporodowego, wad wrodzonych, nieprawidłowości chromosomalnych oraz zespołu nagłej śmierci niemowlęcia.
Możliwych wyjaśnień jest wiele. Depresja może utrudniać codzienne funkcjonowanie, budowanie więzi z dzieckiem i korzystanie z opieki medycznej. Jednocześnie zarówno problemy psychiczne matki, jak i gorsze wyniki zdrowotne dziecka mogą mieć wspólne źródła: trudną sytuację materialną, brak wsparcia, przemoc, komplikacje ciąży lub ograniczony dostęp do leczenia.
Zależność może też przebiegać w odwrotnym kierunku. Informacja o ciężkiej chorobie lub wadzie rozwojowej noworodka sama może wywołać u matki głęboki kryzys psychiczny.
– Odkryliśmy związek między objawami depresji u matek a śmiertelnością niemowląt w wielu różnych grupach kobiet i dzieci. Wyniki nie oznaczają, że depresja matki jest przyczyną zgonu niemowlęcia – podkreśla główna autorka badania Rebecca Woofter.
Kwestionariusz nie może zastąpić leczenia
Najważniejszy wniosek dotyczy nie samego badania przesiewowego, lecz tego, co dzieje się później. Wykrycie objawów nie zawsze prowadzi do diagnozy, skierowania do specjalisty i rozpoczęcia leczenia.
– Rozpoznanie objawów to dopiero pierwszy krok. Samo badanie przesiewowe nie wystarczy – zaznacza współautorka publikacji Slawa Rokicki.
To różnica między formularzem a systemem opieki. Między zapisanym wynikiem a telefonem wykonanym do pacjentki. Między wręczeniem ulotki a rzeczywistym zapewnieniem konsultacji psychologicznej lub psychiatrycznej.
To choroba, a nie wina matki
Depresji poporodowej nie wolno mylić z krótkotrwałym „baby blues”. Przejściowe obniżenie nastroju po porodzie jest częste, jednak utrzymujący się smutek, lęk, bezradność, utrata zainteresowań, zaburzenia snu niezwiązane wyłącznie z rytmem dziecka, poczucie winy czy trudność w nawiązaniu więzi wymagają konsultacji.
Depresja poporodowa nie świadczy o braku miłości do dziecka ani o tym, że kobieta jest złą matką. Jest zaburzeniem wymagającym pomocy, a nie moralnej oceny. Informacje o objawach i możliwościach leczenia publikuje również Akademia NFZ.
Pomocy można szukać u lekarza rodzinnego, psychiatry, psychologa, położnej albo w najbliższym Centrum Zdrowia Psychicznego. Ministerstwo Zdrowia udostępnia również wyszukiwarkę placówek udzielających pomocy psychiatrycznej.
Jeżeli pojawiają się myśli o odebraniu życia sobie lub dziecku, utrata kontaktu z rzeczywistością, urojenia albo gwałtowne pogorszenie stanu psychicznego, potrzebna jest natychmiastowa pomoc – pod numerem alarmowym 112 albo w najbliższej izbie przyjęć czy SOR.
Bo zdrowia matki i zdrowia dziecka nie można rozdzielić administracyjną kreską. Są jak dwa naczynia połączone – jeśli jedno zaczyna tonąć, ratunku potrzebują oboje.



Napisz komentarz
Komentarze