Spotkanie na alpejskiej górze
Melania Calvat miała 14 lat, Maksymin Giraud — 11. Pasąc zwierzęta na górskich łąkach nad francuską miejscowością La Salette, dzieci zobaczyły — jak później relacjonowały — świetlistą postać kobiety. Najpierw siedziała i płakała, potem wstała i przemówiła do nich po francusku oraz w miejscowym dialekcie.
„Piękna Pani” miała na sobie białą suknię, chustę, róże oraz duży krzyż. Obok wizerunku Chrystusa dzieci dostrzegły młotek i obcęgi. Symbolika jest przejmująco prosta: człowiek może zadawać Chrystusowi kolejne rany, ale może także — przez nawrócenie i pojednanie — usuwać gwoździe cierpienia.
W przeciwieństwie do wydarzeń w Lourdes czy Fatimie objawienie w La Salette było jedno. Trwało około pół godziny. Jego centrum stanowiło wezwanie do nawrócenia, modlitwy, poszanowania imienia Boga i świętowania niedzieli. W orędziu znalazły się również obrazy nieurodzaju, głodu i cierpienia dzieci — dramatycznie bliskie doświadczeniom mieszkańców XIX-wiecznej Europy.
Nie groźba, lecz alarm dla obojętnych
Ks. Bartosz Seruga ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy Saletynów podkreślał w rozmowie z PAP, że słów przypisywanych Maryi nie należy rozumieć jako zapowiedzi odwetu na ludziach porzucających praktyki religijne. Ich sens widział raczej w próbie wyrwania człowieka z duchowej obojętności i pokazania konsekwencji odrzucenia Boga.
To ważne rozróżnienie. La Salette nie jest opowieścią o Bogu czyhającym na błąd człowieka. Jest opowieścią o zerwanej więzi. O niedzieli, która przestaje być czasem odpoczynku i spotkania. O modlitwie odkładanej na później. O języku, który z czasem potrafi zranić wszystko, co dla drugiego człowieka święte.
Jan Paweł II, pisząc w 1996 roku z okazji 150-lecia wydarzenia, wskazywał, że przesłanie La Salette nie kończy się na bólu wyrażonym przez łzy. Jest również przesłaniem nadziei, pokuty, wytrwałej modlitwy i pojednania.
Kościół uznał objawienie po pięciu latach
Relacja dzieci od początku wywołała ogromne zainteresowanie. Według saletynów już w pierwszym roku na górę miało przybyć około 50 tys. osób. Po trwającym pięć lat dochodzeniu biskup Grenoble Philibert de Bruillard ogłosił 19 września 1851 roku, że objawienie nosi znamiona prawdziwości i wierni mogą uznawać je za pewne.
W maju 1852 roku biskup zapowiedział budowę sanktuarium i utworzenie grupy kapłanów służących pielgrzymom. Z tej inicjatywy wyrosło Zgromadzenie Księży Misjonarzy Saletynów. Do Polski saletyni przybyli w 1902 roku, a od 1910 roku są obecni w Dębowcu koło Jasła, nazywanym „Polskim La Salette”.
Orędzie a sporny „sekret”
Z zatwierdzonym orędziem nie należy utożsamiać wszystkich późniejszych tekstów przypisywanych Melanii Calvat. Publikacje określane mianem „sekretu z La Salette”, zawierające między innymi katastroficzne wizje przyszłości Kościoła, budziły ostre spory i spotykały się z interwencjami władz kościelnych. Nie mają one takiego samego statusu jak orędzie uznane przez biskupa Grenoble.
Po 180 latach najmocniejszym obrazem La Salette pozostaje zatem nie sensacyjna przepowiednia, lecz kobieta płacząca na kamieniu. Jej łzy są jak dzwon słyszany z daleka: nie zmuszają, ale nie pozwalają też łatwo wrócić do codziennego hałasu. Pytają o to, co współczesny człowiek zrobił z niedzielą, modlitwą, odpowiedzialnością za słowo i pokojem — w domu, wspólnocie oraz świecie



Napisz komentarz
Komentarze