Syreny, myśliwce i dron cztery kilometry od Polski
Około południa mieszkańcy części województw lubelskiego i podkarpackiego dostali wiadomość, której nikt nie chciałby oglądać na ekranie telefonu:
zagrożenie atakiem z powietrza.
RCB zalecało znalezienie bezpiecznego miejsca i śledzenie komunikatów służb. W Lublinie uruchomiono syreny alarmowe. W szkołach rozpoczęto procedury bezpieczeństwa. Jednocześnie w powietrzu działały polskie samoloty wojskowe, a systemy obrony przeciwlotniczej i radiolokacyjnej postawiono w stan gotowości.
Powód był konkretny.
Rosja prowadziła kolejny duży atak dronowy na zachodnią Ukrainę. Jeden z bezzałogowców poruszał się z dużą prędkością w kierunku polskiej granicy. Według rzecznika Dowództwa Operacyjnego ppłk. Jacka Goryszewskiego maszyna najprawdopodobniej uderzyła w cel albo została zneutralizowana około czterech kilometrów od granicy, po stronie ukraińskiej. W rejonie przejścia Dorohusk–Jagodzin doszło do silnej eksplozji.
Lotniska w Lublinie i Rzeszowie czasowo wstrzymały operacje cywilne. Nie dlatego, że były atakowane, ale po to, by pozostawić przestrzeń dla działań lotnictwa wojskowego. Po zakończeniu operacji oba porty wznowiły pracę.
Najważniejsza informacja brzmi jednak spokojniej niż nagłówki:
nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Alarm został odwołany.
To rozróżnienie jest ważne. Rosyjski atak odbywał się nie na terytorium Polski, lecz kilka kilometrów od niego.
Kilka kilometrów to jednak odległość, którą w Tomaszowie pokonujemy samochodem pomiędzy osiedlami.
Na mapie geopolitycznej wygląda niepozornie.
Na radarze – zupełnie inaczej.
17 września. Data, która sama napisała komentarz do dzisiejszego dnia
Trudno było nie zauważyć symboliki.
Dokładnie 17 września 1939 roku Armia Czerwona przekroczyła wschodnią granicę II Rzeczypospolitej, realizując ustalenia tajnego protokołu paktu Ribbentrop–Mołotow. Polska od ponad dwóch tygodni walczyła już z niemiecką agresją.
Dzisiaj obchodzony jest również Światowy Dzień Sybiraka.
W Tomaszowie Mazowieckim zaplanowano lokalne uroczystości upamiętniające ofiary sowieckiej agresji i późniejszych deportacji.
Premier Donald Tusk, komentując dzisiejsze wydarzenia przy granicy, zwrócił uwagę właśnie na tę historyczną zbieżność. Jednocześnie polskie władze podkreślały, że obecna sytuacja nie oznacza ataku na Polskę, ale wymaga utrzymywania wysokiej gotowości i reagowania na każdy obiekt zbliżający się do granicy.
Tomaszów ma w tej dyskusji bardzo konkretny punkt odniesienia.
W mieście stacjonuje 25. Brygada Kawalerii Powietrznej, a jej żołnierze i śmigłowce są częścią systemu szybkiego reagowania Sił Zbrojnych.
Dlatego kiedy w ogólnopolskim komunikacie pojawia się zdanie „poderwano lotnictwo”, w Tomaszowie wojskowość nie jest abstrakcją z telewizyjnego paska.
Ma adres przy Piłsudskiego.
Ukraina: 19 rannych, dzieci wśród poszkodowanych
Za polskimi alarmami stoi rzeczywista wojna.
W nocnych rosyjskich atakach rakietowych i dronowych na Kijów i inne regiony Ukrainy rannych zostało co najmniej 19 osób, w tym dzieci. W Odessie uszkodzone zostały budynki mieszkalne. Ukraińskie władze podały, że obrona powietrzna zneutralizowała 131 celów powietrznych.
Na Morzu Czarnym rosyjski dron trafił również cywilny statek. Zginął jego kapitan.
Jednocześnie nadal nie doszło do porozumienia w sprawie zaprzestania wzajemnych ataków na infrastrukturę energetyczną. Kijów deklaruje gotowość do takiego rozwiązania, jeżeli Rosja zrobi to samo i powstaną mechanizmy jego egzekwowania.
Dyplomacja próbuje więc pisać rozejm.
Drony wciąż piszą własny tekst.
Trump do Europy: Kanada w UE? Mogą być kolejne cła
Drugi wielki temat dnia nie dotyczy rakiet, lecz pieniędzy.
Donald Trump zagroził Unii Europejskiej nowymi wysokimi cłami, jeżeli uzna planowane zacieśnienie relacji UE z Kanadą za działanie wymierzone w Stany Zjednoczone.
Sprawa zaczęła się od propozycji Ursuli von der Leyen, aby Kanada mogła zostać pierwszym „członkiem stowarzyszonym” Unii Europejskiej.
Tu potrzebne jest ważne dopowiedzenie: taki status obecnie nie istnieje w traktatach UE. To koncepcja polityczna, która dopiero musiałaby zostać zdefiniowana i zaakceptowana przez państwa członkowskie.
Premier Kanady Mark Carney przyjął pomysł pozytywnie. Podczas wystąpienia w Parlamencie Europejskim mówił o pogłębieniu współpracy w energetyce, technologii, surowcach strategicznych, bezpieczeństwie i handlu. Jednocześnie zaznaczał, że Kanada nie występuje o pełne członkostwo w UE.
Trump odpowiedział groźbą „bardzo poważnych ceł” lub ograniczenia handlu z Europą, jeżeli uzna projekt za wrogi wobec Stanów Zjednoczonych. Komisja Europejska odpowiada, że zbliżenie z Kanadą nie jest wymierzone przeciwko żadnemu państwu.
To może wyglądać jak spór dyplomatów o nazwę nowego klubu.
Ale w tle są samochody, maszyny, żywność, stal, technologie i miliardy euro wymiany handlowej.
Jeśli wojny handlowe mają mundury, są nimi tabele celne.
Fed podnosi stopy pierwszy raz od trzech lat
Równie ważna dla światowej gospodarki decyzja zapadła w Waszyngtonie.
Amerykańska Rezerwa Federalna podniosła podstawową stopę procentową o 0,25 pkt proc., do przedziału 3,75–4 proc. Była to pierwsza podwyżka od 2023 roku. Decyzja zapadła jednogłośnie, a większość członków Fed przewiduje możliwość jeszcze co najmniej jednej podwyżki do końca 2026 roku.
Powód jest klasyczny: inflacja.
Ceny pozostają powyżej celu banku centralnego, a dodatkową presję wywołują droższa energia oraz niepewność związana z sytuacją na Bliskim Wschodzie.
Dla Polaka może to brzmieć jak historia zza oceanu.
Nie do końca.
Stopy procentowe w USA wpływają na kurs dolara, przepływy kapitału, rynki obligacji i ceny wielu surowców rozliczanych właśnie w amerykańskiej walucie.
Od Waszyngtonu do dystrybutora paliwa w Tomaszowie jest kilka tysięcy kilometrów.
Dla pieniądza – kilka kliknięć.
Ropa wreszcie w dół. Z ponad 108 do około 102 dolarów
Po kilku dniach niemal nieprzerwanych wzrostów kierunek na rynku ropy dzisiaj się odwrócił.
Kontrakty na Brent spadały o ponad 3 proc., osiągając w pewnym momencie około 102 dolarów za baryłkę. Powodem były m.in. informacje o zwiększeniu saudyjskich dostaw przez Oman i perspektywie szybszego przywracania części infrastruktury przesyłowej.
To wciąż bardzo wysoki poziom.
Ale po wcześniejszych cenach dochodzących do 108–109 dolarów rynek dostał przynajmniej kilka godzin oddechu.
Czy zobaczymy to szybko na polskich stacjach?
Niekoniecznie.
Cena przy dystrybutorze jest efektem kursu dolara, cen hurtowych, podatków, marż oraz zapasów kupowanych wcześniej po innych stawkach.
Baryłka potrafi spaść dzisiaj.
Tablica na stacji benzynowej czasem dowiaduje się o tym później.
Cała Polska mierzyła dziś prędkość. Tomaszów również
Na polskich drogach czwartek przebiegał pod hasłem „PRĘDKOŚĆ”.
Policja prowadziła ogólnokrajowe działania w ramach ROADPOL Safety Days. Patrole kontrolowały nie tylko prędkość, ale również wyprzedzanie, używanie telefonów podczas jazdy, pasy bezpieczeństwa i trzeźwość kierowców.
Akcja objęła także województwo łódzkie i powiat tomaszowski. Tomaszowscy policjanci zwracają szczególną uwagę na rejony przejść dla pieszych, szkół i skrzyżowań.
Według danych policji w pierwszym półroczu 2026 roku na polskich drogach zginęło 666 osób, a ponad 10,6 tys. zostało rannych.
Od marca tego roku kierowca przekraczający dopuszczalną prędkość o ponad 50 km/h może stracić prawo jazdy także na jednojezdniowej drodze dwukierunkowej poza obszarem zabudowanym.
I tutaj nie potrzeba wielkiej geopolityki.
Czasami bezpieczeństwo państwa zaczyna się od F-16.
A bezpieczeństwo człowieka od zdjęcia nogi z gazu.
Tomaszowski dworzec jeszcze poczeka. 30 września zamiast 17
Dzisiejszy dzień miał być ważny również dla jednej z najbardziej oczekiwanych inwestycji w Tomaszowie.
Miał.
Termin składania ofert na przebudowę zabytkowego dworca kolejowego przypadał właśnie na 17 września.
PKP S.A. ponownie go jednak zmieniły.
Nowa data to 30 września 2026 roku, godz. 11.00.
To już kolejna korekta.
Pierwotnie wykonawcy mieli składać oferty 21 sierpnia. Później termin przesunięto na 17 września, a teraz na koniec miesiąca.
Czyli:
21 sierpnia → 17 września → 30 września.
Zwycięzca przetargu będzie miał 52 tygodnie od podpisania umowy na realizację inwestycji.
Nowe perony już są.
Przejście podziemne działa.
Stary budynek dworca nadal stoi obok nich jak kadr z innej epoki.
Trochę jak bohater filmu, który widzi, że cała scenografia wokół niego została wymieniona, a reżyser ciągle nie woła go na plan.
Tomaszów chce produkować prąd na oczyszczalni
Jest też lokalna inwestycja znacznie mniej widowiskowa niż dworzec, ale potencjalnie ważna dla miejskich rachunków.
Prezydent Tomaszowa wydał decyzję lokalizacyjną dla farmy fotowoltaicznej o mocy do 1 MW wraz z magazynem energii, która ma pracować na potrzeby oczyszczalni ZGWK.
To na razie etap administracyjny – nie rozpoczęcie budowy.
Nie znamy jeszcze kosztu całej inwestycji, pojemności magazynu ani terminu uruchomienia.
Skala jest jednak ciekawa.
Na oczyszczalni działa już instalacja o mocy 49,82 kW. Gdyby nowa farma osiągnęła pełny 1 MW, byłaby około dwudziestokrotnie większa.
Oczyszczalnia jest jednym z tych miejsc, których na co dzień nie zauważamy.
Dopóki działa.
A działa przez całą dobę – pompy, dmuchawy i urządzenia technologiczne nie dostają wolnego w niedzielę.
Dlatego własna energia nie jest tam ekologicznym ornamentem.
Może być zwyczajnie rachunkiem, którego miasto nie będzie musiało w całości płacić komuś innemu.
Jutro Tomaszów zmienia tonację. Zaczyna się jubileuszowy Love Polish Jazz Festival
Po dniu syren, dronów, stóp procentowych i cen ropy warto zakończyć informacją, przy której potrzebne będą zupełnie inne instrumenty.
Od piątku do niedzieli Arena Lodowa będzie gospodarzem 10. Love Polish Jazz Festival.
Program obejmuje dziewięć koncertów, trzy premiery i dwie prapremiery.
Pierwszego wieczoru Krzysztof Herdzin zaprezentuje prapremierę projektu „Opowieść o dwóch romantykach – Chopin i Komeda”, Ulf Johansson Werre Trio pokaże premierowy „ABBAJazz”, a wieczór zakończy Kayah projektem „Jazzayah”. W kolejnych dniach zagrają m.in. Adam Makowicz, Krystyna Prońko, Gary Guthman, Wojciech Myrczek i Adam Czerwiński.
Przez trzy dni Tomaszów będzie więc żył improwizacją.
I może dobrze, że ten czwartek kończy się właśnie tak.
Świat przez cały dzień grał dziś fortissimo.
Jutro w Arenie Lodowej ktoś wreszcie spróbuje znaleźć w tym wszystkim harmonię.



Napisz komentarz
Komentarze