Nasz artykuł w skrócie
- Gwałtowny skok cen gazu w Europie – kontrakty na holenderskim rynku TTF przekroczyły poziom 80 euro za MWh (w środę ok. 82 euro/MWh). To potężny wzrost w porównaniu do lipca (ok. 54 euro) i lutego (ok. 32 euro).
- Polska liderem zapasów na tle UE – europejskie magazyny gazu są zapełnione średnio w 69 proc., a w Niemczech w zaledwie 56 proc. W Polsce wskaźnik ten przekracza rekordowe 98 proc.
- Stabilne rachunki dla domów do końca 2026 roku – rosnące ceny na giełdach nie uderzą natychmiast w kieszenie polskich odbiorców, ponieważ taryfa myORLEN dla gospodarstw domowych została oficjalnie przedłużona.
- Powrót nerwowości na rynku energii – po kilku miesiącach względnego spokoju na rynki wracają obawy o stabilność dostaw przed zbliżającą się zimą, przypominające kryzys po rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
Europa ma za mało gazu w magazynach
Problemem jest nie tylko cena.
Według aktualnych danych Gas Infrastructure Europe europejskie magazyny są zapełnione w około 68,7 proc. Znajduje się w nich około 777 TWh gazu. Szczególnie niepokojąco wygląda sytuacja w największej gospodarce UE.
W Niemczech magazyny są wypełnione jedynie w około 56 proc., w Holandii w około 53 proc., a na Słowacji w niespełna 53 proc.
Niemcy mają przed 1 listopada określony dla większości magazynów cel na poziomie 80 proc. Federalna Agencja Sieci przypomina jednocześnie, że obecne dane dotyczą gazu możliwego do faktycznego wykorzystania, bez tzw. gazu poduszkowego pozostającego w instalacjach
Rynek zaczyna więc zadawać pytanie, które kilka lat temu brzmiało niemal apokaliptycznie: co stanie się, jeśli nadejdzie długa i mroźna zima?
Bliski Wschód uderzył w światowy rynek LNG
Drugim problemem są dostawy skroplonego gazu.
Międzynarodowa Agencja Energetyczna wskazuje, że konflikt na Bliskim Wschodzie i faktyczne zamknięcie Cieśniny Ormuz doprowadziły do zniknięcia z rynku niemal 20 proc. światowych dostaw LNG. Zakłócenia dotyczą przede wszystkim eksportu z Kataru i Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
To ogromna zmiana dla Europy, która po ograniczeniu dostaw rosyjskiego gazu stała się znacznie bardziej zależna od LNG transportowanego statkami.
Efekt jest łatwy do przewidzenia: Europa i Azja zaczynają konkurować o te same ładunki, a producenci sprzedają gaz tam, gdzie mogą uzyskać najwyższą cenę.
Europejska agencja ACER ostrzegała już wcześniej, że dłuższe problemy z katarskimi dostawami mogą stworzyć globalną lukę podaży LNG sięgającą 26 mld metrów sześciennych.
Polska jest w znacznie lepszej sytuacji
Na tle Europy uwagę zwraca Polska.
Według danych Gas Infrastructure Europe polskie magazyny były 15 września wypełnione w 98,31 proc. To jeden z najwyższych poziomów w całej Unii Europejskiej.
Oznacza to, że należy rozdzielić dwa problemy: bezpieczeństwo fizycznych dostaw gazu oraz jego cenę.
Polska ma bardzo wysoki poziom zapasów, ale jest częścią europejskiego rynku. Jeśli gaz na TTF pozostanie drogi przez wiele miesięcy, presja cenowa dotrze również do polskich przedsiębiorstw i kolejnych kontraktów zawieranych przez sprzedawców.
Nie musi natomiast od razu pojawić się na rachunkach gospodarstw domowych.
Czy rachunki za gaz teraz wzrosną?
W przypadku gospodarstw domowych odpowiedź brzmi: nie automatycznie.
Urząd Regulacji Energetyki przedłużył obowiązywanie taryfy myORLEN – dawnego PGNiG Obrót Detaliczny – do 31 grudnia 2026 roku. Cena samego paliwa gazowego dla gospodarstw domowych pozostaje na poziomie 197,29 zł/MWh. Ta sama taryfa obejmuje również część podmiotów realizujących zadania użyteczności publicznej, między innymi szkoły, szpitale, żłobki i przedszkola.
Wcześniej URE zatwierdził także taryfę Polskiej Spółki Gazownictwa na 2026 rok, przewidującą średni spadek stawek dystrybucyjnych o około 1,7 proc.
Nie oznacza to jednak, że to, co dzieje się dziś na giełdzie, można lekceważyć. Jeżeli wysokie ceny utrzymają się jesienią i zimą, problem pojawi się przy zakupach gazu na kolejne okresy taryfowe oraz w kosztach przedsiębiorstw kupujących energię na zasadach rynkowych.
A stamtąd droga do cen produktów i usług jest już znacznie krótsza.
Zima będzie testem
Komisja Europejska uspokaja, że mimo niższego poziomu zapasów nie ma obecnie bezpośredniego zagrożenia dla bezpieczeństwa dostaw gazu w UE. Europa dysponuje dziś większymi możliwościami importowania LNG niż przed kryzysem 2022 roku, bardziej zróżnicowanymi kierunkami dostaw i mniejszym zużyciem gazu.
Problem w tym, że rynek gazu przypomina dziś napiętą strunę. Wystarczy kilka dodatkowych czynników – przedłużenie konfliktu, mroźna zima, awaria infrastruktury, słabsza generacja z energetyki wiatrowej albo jeszcze większa konkurencja Azji o LNG – żeby ceny ponownie poszły w górę.
Dlatego coraz częściej pojawiają się scenariusze, w których zimą gaz może ponownie zbliżyć się do 100 euro za MWh.
To wciąż bardzo daleko od ekstremalnych cen z kryzysowego 2022 roku. Ale po kilku latach względnego uspokojenia europejski rynek energii ponownie przypomina, że bezpieczeństwo energetyczne nie kończy się na tym, czy gaz znajduje się w rurach.
Liczy się również odpowiedź na znacznie bardziej przyziemne pytanie: ile przyjdzie za niego zapłacić.


Napisz komentarz
Komentarze