Rosyjski dron w Bałtyku. Tym razem nie przy wschodniej granicy
Jeszcze w niedzielę Polska patrzyła na Dorohusk i rosyjskie bezzałogowce uderzające tuż obok naszej granicy z Ukrainą.
W poniedziałek oczy trzeba było skierować na drugi koniec kraju.
W rejonie plaży w Rusinowie koło Jarosławca wojsko zlokalizowało i podjęło z Morza Bałtyckiego drona. Minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że wstępne oględziny wskazują na rosyjskiego bezzałogowca wojskowego. Sprzęt został zabezpieczony, a służby prowadzą dalsze czynności.
Według rzecznika Dowództwa Operacyjnego maszyna może być konstrukcją typu Gerbera – stosunkowo tanim bezzałogowcem używanym m.in. do rozpoznania i jako wabik dla obrony przeciwlotniczej. Tego rodzaju urządzenia mogą jednak również przenosić materiał wybuchowy. Na obecnym etapie nie ma podstaw do przesądzania, w jaki sposób dron znalazł się w Bałtyku ani czy wcześniej naruszył polską przestrzeń powietrzną.
Ta ostatnia ostrożność jest ważna.
Morze ma tę właściwość, że potrafi przesuwać dowody historii bez pytania o granice państwowe.
Ale fakt pozostaje faktem: rosyjski sprzęt wojskowy został podjęty z Bałtyku przy polskim wybrzeżu.
Dzień po atakach kilkaset metrów od wschodniej granicy nie jest to znalezisko, które można odłożyć do gabloty z napisem „przypadek”.
Tusk znów przy jednym stole z wojskiem i służbami
Premier Donald Tusk zwołał w poniedziałek kolejne spotkanie z udziałem najważniejszych ministrów, dowódców Wojska Polskiego oraz służb mundurowych.
Według rzecznika rządu Adama Szłapki głównym tematem było bezpieczeństwo polskich granic. W spotkaniu uczestniczyli m.in. szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, szef MSZ Radosław Sikorski, minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński oraz koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.
Sikorski zapowiedział wieczorem, że Polska przygotuje na rosyjską eskalację odpowiedź „nieprowokującą, ale poważną”, która ma wzmocnić bezpieczeństwo państwa.
To kontynuacja działań rozpoczętych po niedzielnym ataku. Rosyjskie drony uderzały wtedy w rejonie ukraińskiego Jagodzinia, kilka kilometrów – a według części pierwszych informacji nawet mniej niż kilometr – od polskiej granicy. Trafiona została m.in. infrastruktura kolejowa. Warszawa zapowiedziała wzmocnienie ochrony przejść granicznych oraz lepszą współpracę wojska, policji, Straży Granicznej i administracji celnej.
W Tomaszowie ten temat brzmi szczególnie konkretnie.
Mamy tutaj 25. Brygadę Kawalerii Powietrznej, a wojsko nie jest figurą z telewizyjnego studia, lecz częścią codziennego krajobrazu miasta. Kiedy Warszawa mówi o podnoszeniu zdolności reagowania, dla wielu tomaszowskich rodzin oznacza to po prostu ludzi, których znają z nazwiska.
Wojna jest daleko.
Ale mundur jest za ścianą.
Trump ogłasza rozejm. Zełenski odpowiada: potrzebujemy gwarancji
Największa dyplomatyczna wiadomość dnia przyszła z Waszyngtonu.
Donald Trump oświadczył, że Rosja i Ukraina miały zgodzić się na powstrzymanie wzajemnych ataków na infrastrukturę energetyczną. Amerykański prezydent od kilku dni naciskał szczególnie na Kijów, aby ograniczył uderzenia w rosyjskie rafinerie i instalacje paliwowe.
Problem polega na tym, że dyplomacja bywa czasem podobna do sprzedaży mieszkania jeszcze przed podpisaniem aktu notarialnego.
Trump ogłosił porozumienie.
Kijów mówi: pokażcie podpisy.
Wołodymyr Zełenski zadeklarował gotowość do wstrzymania ukraińskich uderzeń, ale pod warunkiem uzyskania gwarancji, że Rosja zrobi dokładnie to samo. Ukraińcy przypominają, że nadchodząca zima czyni infrastrukturę energetyczną jednym z najważniejszych celów strategicznych.
Oficjalnego, wspólnego dokumentu Rosji i Ukrainy potwierdzającego taki rozejm do wieczora nie pokazano.
Dlatego słowo „porozumienie” należy dziś pisać ołówkiem.
Gumka może się przydać szybciej, niż wszyscy chcielibyśmy.
Huti biorą kolejne wyspy. Morze Czerwone robi się jeszcze węższe
Na Bliskim Wschodzie wydarzenia idą w dokładnie przeciwnym kierunku.
Wspierani przez Iran Huti zajęli w poniedziałek Wielki Hanish i Mały Hanish, dwie strategicznie położone wyspy na południowym Morzu Czerwonym. W poprzednich dniach przejęli port Mokha oraz wyspę Mayun, znaną również jako Perim.
Jeżeli spojrzeć na mapę, wszystko staje się jasne.
Wyspy leżą przy drodze prowadzącej do Bab el-Mandeb, jednego z najważniejszych morskich „wąskich gardeł” świata. Dalej jest Morze Czerwone, Kanał Sueski, Morze Śródziemne i Europa.
Po drugiej stronie Półwyspu Arabskiego leży z kolei Cieśnina Ormuz.
A więc światowy handel energią ma dzisiaj problem nie z jednym zaworem.
Ma problem z dwoma.
Huti poinformowali również o kolejnych atakach na cele w Arabii Saudyjskiej. Rijad odpowiada nalotami na pozycje ugrupowania w Jemenie. Trwające walki spowodowały już wielką falę ucieczek ludności cywilnej.
Ropa wraca pod 110 dolarów
Rynek nie potrzebował dodatkowego zaproszenia do nerwowości.
Cena ropy Brent rosła dziś o około 3 proc., dochodząc do około 108 dolarów za baryłkę, czyli najwyższych poziomów od blisko czterech miesięcy. Przed rozpoczęciem wojny z Iranem surowiec kosztował około 72 dolarów.
Dodatkowo przełożono zaplanowane na poniedziałek rozmowy Iranu i państw Zatoki dotyczące przyszłości żeglugi przez Cieśninę Ormuz. Oman tłumaczył decyzję potrzebą wypracowania szerszego konsensusu.
To wszystko ma znaczenie również w Tomaszowie.
Nie dlatego, że na placu Kościuszki stoi szyb naftowy.
Dlatego, że baryłka ropy ma wyjątkowo skuteczny system kurierski.
Najpierw drożeje w Londynie.
Potem transport.
Potem towary.
A na końcu ktoś przy Ujezdzkiej albo Warszawskiej patrzy na dystrybutor i zastanawia się, czy zatankować do pełna, czy „jeszcze tylko za stówkę”.
Macierewicz i policjant. Kierwiński zawiadamia prokuraturę
Poniedziałek przyniósł również kolejną odsłonę ostrego politycznego konfliktu wokół Akademii Wymiaru Sprawiedliwości.
Minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński zapowiedział złożenie zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez Antoniego Macierewicza.
Sprawa dotyczy wydarzeń przed siedzibą uczelni, gdzie od kilku dni protestują politycy PiS sprzeciwiający się odwołaniu rektora-komendanta Michała Sopińskiego przez ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka.
Na nagraniach z interwencji Macierewicz chwyta policjanta za element munduru, próbując odczytać jego nazwisko, oraz zapowiada wobec funkcjonariusza konsekwencje prawne. Kierwiński napisał później, że poseł „musi odpowiedzieć za atak na polskich policjantów”.
To na razie zawiadomienie, a nie zarzut i tym bardziej nie wyrok.
O tym, czy doszło do przestępstwa i czy istnieją podstawy do dalszego postępowania, zdecyduje prokuratura.
W państwie prawa nawet najbardziej gorący polityczny spór kończy się w pewnym momencie przed chłodnym biurkiem prokuratora.
Przynajmniej tak powinno być.
Szwecja skręca w lewo? Na razie o trzy mandaty
Europejska polityka ma dziś także drugi ważny punkt na mapie.
Po niedzielnych wyborach parlamentarnych w Szwecji minimalną przewagę ma blok centrolewicowy kierowany przez byłą premier Magdalenę Andersson.
Po przeliczeniu zdecydowanej większości głosów układ mandatów wygląda na 176 do 173 na korzyść opozycji. Socjaldemokraci pozostali największą partią, zdobywając około 28 proc. głosów.
Ale tutaj także trzeba postawić gwiazdkę.
Do policzenia pozostały m.in. głosy korespondencyjne i zagraniczne. Ostateczny wynik ma być znany w środę.
Nawet jeśli trzy mandaty przewagi się utrzymają, stworzenie rządu może przypominać układanie kostki Rubika w rękawicach bokserskich. Partie lewego bloku różnią się m.in. w sprawie udziału Partii Lewicy w rządzie.
Dla Polski wynik jest ważny przede wszystkim z punktu widzenia bezpieczeństwa.
Szwecja jest dziś państwem NATO i jednym z kluczowych elementów militarnej układanki na Bałtyku.
Morza, z którego właśnie wyłowiliśmy rosyjski dron.
Łódź żegna Jehudę Widawskiego. 107 lat życia, którego miało nie być
W Łodzi poniedziałek przyniósł wiadomość zupełnie inną.
W wieku 107 lat zmarł Jehuda Widawski – ocalały z Litzmannstadt Getto i niemieckiego obozu Auschwitz-Birkenau. Był przedsiębiorcą, działaczem społecznym i jednym ze współfundatorów Pomnika Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata w łódzkim Parku Ocalałych. Informację o jego śmierci podały dziś władze Łodzi.
W takich życiorysach arytmetyka przestaje być zwykłą matematyką.
107 lat.
A przecież ktoś ponad osiemdziesiąt lat temu zdecydował, że ten człowiek – razem z milionami innych – w ogóle nie powinien mieć przyszłości.
Widawski przeżył.
Później przez dziesięciolecia był jednym z tych, którzy swoją obecnością świadczyli, że za słowami „getto” i „Holokaust” nie stoją rozdziały w podręczniku, ale konkretni ludzie.
Dla Tomaszowa to historia wyjątkowo bliska.
W naszym mieście Niemcy również utworzyli getto. W jego obrębie znalazło się około 15 tys. Żydów z Tomaszowa i okolic, a podczas likwidacji jesienią 1942 roku około 14 tys. ludzi wywieziono do Treblinki i zamordowano.
Łódź żegna dziś jednego z ostatnich świadków tamtego świata.
A Tomaszów ma powód, żeby przez chwilę słuchać tego pożegnania razem z nią.
Łódzkie: nocne wyścigi skończyły się bez mety
Znacznie bardziej współczesną historię zapisali policjanci w powiecie pabianickim.
W nocy z 12 na 13 września funkcjonariusze wkroczyli w rejon S14, gdzie organizowane były nielegalne wyścigi samochodowe.
Zatrzymano pięć osób w wieku od 19 do 22 lat. Policja zabezpieczyła pięć samochodów o łącznej wartości co najmniej 780 tys. zł.
Wyścig skończył się więc przed metą.
A samochody, zamiast wrócić do garaży, trafiły pod zabezpieczenie służb.
Film „Szybcy i wściekli” doczekał się już tylu części, że niektórzy najwyraźniej pomylili franczyzę kinową z instrukcją obsługi dróg publicznych.
Policja przypomina, że droga ekspresowa nie jest torem.
Nawet jeśli noc, mocny silnik i pusta jezdnia bardzo przekonująco udają, że jest inaczej.



Napisz komentarz
Komentarze