Nasz artykuł w skrócie
- Ostrzeżenie premiera przed eskalacją – premier Donald Tusk ostrzegł przed wyraźnym wzrostem rosyjskiej aktywności w najbliższym czasie, nie wykluczając, że może ona dotyczyć także terytorium Polski.
- Specjalna odprawa w RCB – w obliczu zagrożenia zwołano nagłe spotkanie ministrów oraz szefów służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo kraju.
- Ataki dronów tuż przy linii granicy – rosyjskie bezzałogowce uderzały w cele po stronie ukraińskiej w bezpośrednim sąsiedztwie polskich granic.
- Reakcja wojska i nienaruszona przestrzeń – uruchomiono systemy ostrzegania ludności i poderwano lotnictwo wojskowe. Dowództwo Operacyjne potwierdziło, że nie doszło do naruszenia granic RP.
W niedzielę w siedzibie Rządowego Centrum Bezpieczeństwa odbyła się specjalna odprawa ministrów i służb zwołana z inicjatywy premiera Donalda Tuska.
Szef rządu mówił wprost, że Polska musi być przygotowana na trudniejsze scenariusze.
– To, co wiemy i to, czego można się spodziewać, to to, że najbliższe tygodnie i miesiące to będzie okres bardzo wzmożonych akcji ze strony rosyjskiej i nie możemy wykluczyć niestety, że ta eskalacja będzie dotyczyła także naszego terytorium – powiedział Donald Tusk.
Premier wyraził nadzieję, że najgroźniejszy scenariusz się nie spełni. Jednocześnie podkreślił, że wydarzenia ostatnich miesięcy potwierdzają wcześniejsze informacje przekazywane polskim władzom przez służby.
– Niestety dotychczasowe zdarzenia potwierdzają informacje, które otrzymujemy od wielu miesięcy, że także gorsze warianty są możliwe – zaznaczył.
Polska musi wiedzieć dokładnie, co dzieje się przy granicy
Jednym z tematów odprawy była zdolność służb do błyskawicznego sprawdzania informacji pojawiających się podczas rosyjskich ataków.
Premier podkreślił, że w sytuacji zagrożenia nie wystarczy samo ostrzeganie mieszkańców. Państwo musi być w stanie szybko i niezależnie potwierdzić, co rzeczywiście dzieje się po drugiej stronie granicy i czy zagrożenie może dotyczyć Polski.
Ma to szczególne znaczenie podczas nocnych alarmów, kiedy decyzje wojska i służb muszą zapadać w ciągu minut.
Rosyjskie drony bardzo blisko Polski
Niedzielna odprawa była następstwem kolejnych wydarzeń na zachodzie Ukrainy.
Nad ranem polskie systemy wykryły atak kilkunastu rosyjskich odrzutowych dronów Geran-5. Według przekazanych informacji jeden z nich uderzył około kilometra od granicy z Polską, a kolejny około pięciu kilometrów od niej.
Polskie wojsko poderwało myśliwce. Mieszkańcy części terenów przygranicznych otrzymali ostrzeżenia, a na Lubelszczyźnie uruchamiano także syreny alarmowe.
Jeden z rosyjskich dronów miał uderzyć w pociąg relacji Kijów–Warszawa jeszcze przed przekroczeniem polskiej granicy, inny w pobliżu przejścia granicznego Dorohusk–Jagodzin.
Po zakończeniu operacji Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.
Sytuacja pokazuje jednak, jak niewielki dystans dzieli dziś rosyjskie uderzenia od terytorium NATO. To już nie wojna obserwowana wyłącznie na mapach i ekranach telewizorów. Gdy drony eksplodują kilometr od polskiej granicy, czas na analizę liczony jest nie w godzinach, lecz w minutach.



Napisz komentarz
Komentarze