Artykuł w skrócie
- Uderzenie drona tuż przy polskiej granicy – rosyjski bezzałogowiec eksplodował około kilometra od granicy z Polską. Drugi dron zaatakował pociąg relacji Kijów–Warszawa.
- Brak rannych w zaatakowanym składzie – w pociągu nikt nie odniósł obrażeń, nie podróżowali nim również obywatele Polski.
- Aktywizacja polskiego lotnictwa wojskowego – w reakcji na zagrożenie w powietrze poderwano polskie myśliwce F-16, śmigłowce oraz samolot wczesnego ostrzegania SAAB.
- Alerty RCB i nienaruszona przestrzeń – Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało alerty do mieszkańców Lubelszczyzny i Podkarpacia; ostatecznie nie doszło do naruszenia granic RP.
Niedzielny poranek na wschodniej granicy Polski daleki był od spokojnego. Rosja ponownie zaatakowała Ukrainę przy użyciu dronów, a tym razem eksplozje nastąpiły wyjątkowo blisko terytorium naszego kraju.
– Rosyjskie terrorystyczne ataki. Najpierw opodal przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin, a potem na osobowy pociąg przy polskiej granicy – napisał w serwisie X minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński.
Jak podkreślił, polskie służby traktują wydarzenia z „najwyższą powagą”, a sytuacja pozostaje stale monitorowana.
– Rosja to wróg wolnego świata – stwierdził szef MSWiA.
Jeszcze krócej sytuację podsumował minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.
– Putin eskaluje – napisał.
Dron kilometr od Polski
Według wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza jeden z rosyjskich dronów atakujących Ukrainę uderzył około kilometra od granicy z Polską, drugi około pięciu kilometrów od niej. Szef MON poinformował, że były to odrzutowe drony Geran-5.
Jeden z bezzałogowców trafił w stację benzynową w miejscowości Jagodzin, po ukraińskiej stronie granicy. W wyniku uderzenia zapaliły się dwie ciężarówki.
Pierwsze informacje Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej wskazywały, że do eksplozji doszło około 800 metrów od przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin.
To jedno z najważniejszych drogowych i kolejowych przejść na polsko-ukraińskiej granicy. Oficjalne dane Straży Granicznej potwierdzają funkcjonowanie w Dorohusku zarówno przejścia drogowego, jak i kolejowego.
Atak na pociąg jadący do Warszawy
Rosyjski bezzałogowiec uderzył również w pociąg relacji Kijów–Warszawa.
Według ukraińskich kolei państwowych Ukrzaliznycia nikt z pasażerów nie został ranny. PKP Intercity poinformowało, że atak nastąpił jeszcze na terytorium Ukrainy, zanim skład został przejęty przez polskiego przewoźnika.
Wśród pasażerów nie było obywateli Polski.
Pociąg dotarł do polskiego przewoźnika z opóźnieniem wynoszącym około 370 minut.
Polskie F-16 w powietrzu
Około godziny 4 rano rozpoczęła się operacja polskiego i sojuszniczego lotnictwa wojskowego. W działaniach uczestniczyły m.in. samoloty F-16, śmigłowce oraz samolot rozpoznania powietrznego SAAB.
Operacja trwała około pięciu godzin.
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało w tym czasie alerty do mieszkańców województw lubelskiego i podkarpackiego, ostrzegając przed możliwym zagrożeniem.
Najważniejsza informacja pozostaje jednak uspokajająca: Wojsko Polskie nie odnotowało naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.
– Nie doszło do naruszenia naszej granicy – podkreślił Władysław Kosiniak-Kamysz.
Niedzielne wydarzenia pokazują jednak, jak cienka stała się geograficzna granica pomiędzy wojną a terytorium NATO. Tym razem rosyjskie drony spadły po ukraińskiej stronie. Jeden z nich jednak tak blisko Polski, że od przejścia granicznego dzieliła go odległość, którą samochód pokonuje w kilkadziesiąt sekund.



Napisz komentarz
Komentarze