Po miesiącach, w których cyfry wyświetlane na pylonach stacji benzynowych coraz bardziej przypominały licznik taksówki jadącej przez pół miasta, państwo ponownie zdecydowało się wkroczyć na rynek. Od 17 sierpnia obowiązuje mechanizm maksymalnych cen detalicznych paliw.
Ważne: 6,41 zł za litr Pb95 nie oznacza ceny, którą każda stacja musi zastosować. To górna granica. Sprzedawcy mogą konkurować i oferować paliwo taniej.
Ile można zapłacić we wtorek?
Ministerstwo Energii podało, że 18 sierpnia maksymalne ceny detaliczne wynoszą:
Pb95 – 6,41 zł/l, Pb98 – 7,20 zł/l, olej napędowy – 7,37 zł/l.
Przy tankowaniu 50-litrowego zbiornika oznacza to maksymalnie 320,50 zł za Pb95, 360 zł za Pb98 oraz 368,50 zł w przypadku diesla.
Dla wielu mieszkańców Tomaszowa, którzy codziennie dojeżdżają samochodami do Łodzi, Piotrkowa Trybunalskiego, Rawy Mazowieckiej czy miejsc pracy poza miastem, różnica kilkudziesięciu groszy na litrze szybko przestaje być kosmetyką. Przy kilku tankowaniach miesięcznie staje się już konkretną pozycją w domowym budżecie.
Skąd bierze się maksymalna cena?
To nie jest liczba ustalana decyzją ministra „z kapelusza”. Mechanizm zapisano w ustawie o zapasach ropy naftowej i produktów naftowych.
Podstawą kalkulacji są ceny hurtowe stosowane przez pięciu największych producentów lub handlowców na krajowym rynku, do których doliczane są m.in. akcyza i opłata paliwowa oraz 30 groszy na litrze na pokrycie kosztów operacyjnych. Do tak wyliczonej wartości dochodzi VAT.
Minister Energii ma na tej podstawie ogłaszać kolejne maksymalne ceny. Oznacza to, że obecny poziom nie jest zagwarantowany na całe dwa tygodnie. Następne obwieszczenie określi limity na środę.
VAT spadł z 23 do 8 procent
Drugi element programu to podatki. Rozporządzenie Ministra Finansów i Gospodarki z 13 sierpnia wprowadziło 8-procentową stawkę VAT na benzyny i olej napędowy od 17 do 31 sierpnia 2026 roku.
Rząd zakładał, że sama zmiana podatkowa powinna przełożyć się na spadek cen przy dystrybutorach o około 90 groszy do ponad złotówki na litrze. Premier Donald Tusk, zapowiadając powrót programu, wskazywał, że rozwiązanie ma obowiązywać do końca sierpnia.
Jest jednak druga strona rachunku. Mniejszy VAT oznacza mniejsze wpływy do państwowej kasy. Wcześniejsza odsłona programu CPN kosztowała według Ministerstwa Energii około 4,7 mld zł. Resort wskazywał, że część tych wydatków miał pokryć planowany podatek od nadzwyczajnych zysków branży paliwowej, jednak ustawa została skierowana przez prezydenta do Trybunału Konstytucyjnego i nie weszła dotąd w życie.
Za przekroczenie limitu nawet milion złotych kary
Cena maksymalna nie jest więc sugestią ani politycznym apelem do koncernów. To ograniczenie wynikające z przepisów.
Za sprzedaż paliwa powyżej ogłoszonego poziomu przedsiębiorcy mogą grozić kary finansowe sięgające miliona złotych, a kontrolę przestrzegania przepisów powierzono Krajowej Administracji Skarbowej.
Program został po raz pierwszy uruchomiony wiosną, gdy gwałtowny wzrost cen ropy związany z kryzysem i walkami na Bliskim Wschodzie zaczął błyskawicznie przenosić się na europejskie stacje benzynowe. Pierwsza odsłona obejmowała zarówno obniżony VAT, jak i czasowe zmniejszenie akcyzy oraz ceny maksymalne.
Teraz mechanizm wraca na ostatnie dwa tygodnie wakacji.
Dla kierowców najważniejsza informacja jest jednak znacznie prostsza niż podatkowe rozporządzenia i ustawowe wzory: we wtorek za litr zwykłej benzyny 95 nie powinniśmy zapłacić więcej niż 6,41 zł, a za litr oleju napędowego więcej niż 7,37 zł. Jeżeli przy dystrybutorze pojawi się mniej — tym lepiej




Napisz komentarz
Komentarze