W politycznych wpisach drzwi łódzkich klinik stoją otworem. Programy działają, pacjenci mogą być leczeni, a większy szpital ma oznaczać większe możliwości.
Potem jednak pojawia się kartka z Poradni Onkologicznej Centralnego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Dokument z 14 lipca 2026 roku dotyczy pacjentki rozważanej do leczenia w ramach programu lekowego raka piersi.
Napisano w nim jednoznacznie:
„Z uwagi na brak możliwości sfinansowania kolejnych świadczeń w ramach programu lekowego rozpoczęcie leczenia nie jest obecnie możliwe”.
Planowany termin rozpoczęcia terapii wyznaczono na pierwszy kwartał 2027 roku, o ile wcześniej zmienią się warunki finansowania. Pacjentce zalecono kontakt z łódzkim oddziałem NFZ i poszukiwanie innej placówki.
To szpitalna wersja „Paragrafu 22”. Program istnieje. Lekarze istnieją. Pacjentka spełnia warunki kwalifikacji. Leczenia rozpocząć jednak nie można, ponieważ zabrakło pieniędzy.
NFZ potwierdza wyczerpanie środków
Sprawy nie da się zbyć jako nieporozumienia, błędu pracownika poradni czy jednostkowego przypadku. Narodowy Fundusz Zdrowia potwierdził, że środki przeznaczone dla placówki na realizację programu zostały wyczerpane.
Nie chodzi więc o to, czy szpital formalnie znajduje się na liście realizatorów programu. Chodzi o rzecz znacznie prostszą i ważniejszą: czy chory człowiek może rzeczywiście rozpocząć leczenie.
W tym konkretnym przypadku odpowiedź brzmi: nie może.
Może czekać do 2027 roku albo szukać pomocy gdzie indziej. Tak wygląda rzeczywista „dostępność”, gdy z politycznej prezentacji zdejmuje się kolorowe wykresy i pozostawia kontrakt, limit oraz pacjenta.
Patryk Słowik oskarża posła o mówienie nieprawdy
Na sytuację zareagował Patryk Słowik, dziennikarz Kanału Zero. Napisał:
„Pan poseł Witczak kłamie na temat problemów osób z nowotworami. To znaczy niezgodnie z prawdą twierdzi, że mogą one podjąć leczenie w ramach programu lekowego w łódzkim szpitalu. Gdzie jest granica robienia polityki, skoro polityk kłamie nawet w sprawie chorych na raka?”
W kolejnym wpisie zaapelował do parlamentarzysty o przeprosiny.
Trzeba zachować precyzję: zarzut kłamstwa formułuje Patryk Słowik. Nie przesądzamy, czy Adrian Witczak świadomie przekazał informację nieprawdziwą. Jednak według dziennikarza poseł twierdził, że pacjenci mogą rozpocząć leczenie w łódzkim szpitalu.
Dokument poradni mówi coś przeciwnego. NFZ potwierdza wyczerpanie środków.
Poseł powinien więc ujawnić, na jakich danych oparł swoje zapewnienia.
Czy poseł sprawdził fakty?
Czy Adrian Witczak wiedział, że placówka nie ma już pieniędzy na finansowanie kolejnych świadczeń? Czy znał realne terminy przyjmowania pacjentów? Czy mówił o faktycznej dostępności terapii, czy jedynie o tym, że program formalnie istnieje?
To nie jest drobny spór o interpretację tabelki. Między zdaniem „szpital prowadzi program lekowy” a zdaniem „pacjent może rozpocząć leczenie” istnieje fundamentalna różnica.
W pierwszym przypadku mówimy o ofercie placówki. W drugim — o życiu chorego człowieka.
W sprawie raka nie wystarcza polityczne „wydaje mi się”. Nie wystarcza konferencyjny slogan ani zapewnienie, że klinika uniwersytecka ma szerokie możliwości. Potrzebne są pieniądze, miejsce i konkretny termin.
Łódzka obietnica sprzedawana Tomaszowowi
Sprawa ma szczególne znaczenie dla mieszkańców powiatu tomaszowskiego. Adrian Witczak jest jednym z najaktywniejszych zwolenników związania Tomaszowskiego Centrum Zdrowia z łódzką placówką. Projekt przedstawia się jako szansę na zwiększenie dostępu do specjalistycznego leczenia.
Tymczasem właśnie ta placówka informuje pacjentkę onkologiczną, że nie może rozpocząć terapii z powodu braku finansowania. NFZ potwierdza wyczerpanie środków.
Zanim więc mieszkańcom Tomaszowa zacznie się opowiadać o szerzej otwartych drzwiach do łódzkich klinik, warto sprawdzić, czy za tymi drzwiami naprawdę czeka leczenie. Czy może tylko kolejna kartka z zaleceniem, by zadzwonić do NFZ i poszukać pomocy gdzie indziej.
Większy szpital nie oznacza automatycznie większej dostępności. Może oznaczać również większe kolejki, większe problemy finansowe i większą liczbę pacjentów odsyłanych do innych placówek.



Napisz komentarz
Komentarze