W skrócie
Od mema do aktu oskarżenia
Prokuratura sama zaczęła mieć wątpliwości
„To była sprawa bzdurna”
Za znieważenie prezydenta nadal grożą trzy lata więzienia
Żulczyk też stanął przed sądem za słowo o prezydencie
Teraz decyzja należy do Karola i Marty Nawrockich
W czwartek, 13 sierpnia, w Sądzie Okręgowym w Piotrkowie Trybunalskim miało dojść do kolejnego etapu jednej z bardziej niecodziennych spraw karnych ostatnich miesięcy w regionie łódzkim. Zamiast początku procesu nastąpił jednak zasadniczy zwrot: prokuratura zdecydowała o cofnięciu aktu oskarżenia.
Od mema do aktu oskarżenia
Historia zaczęła się 17 sierpnia 2025 roku. Wojciech Ślusarczyk zamieścił w mediach społecznościowych przerobioną grafikę przedstawiającą Martę Nawrocką stylizowaną na baśniową księżniczkę. Dodał do niej pytanie: „A Shrek gdzie?”. Dzień później zawiadomienie do prokuratury złożył przedsiębiorca Andrzej Gawlikowski, związany ze stowarzyszeniem OdNowa.
Prokuratura potraktowała sprawę poważnie. Postępowanie objęło zarówno podejrzenie publicznego znieważenia Prezydenta RP, jak i znieważenia Marty Nawrockiej. Śledczy korzystali m.in. z opinii językoznawczej, która miała pomóc odpowiedzieć na – brzmiące niemal jak pytanie z zajęć o współczesnej kulturze – zagadnienie: czy określenie kogoś mianem Shreka może w określonym kontekście stanowić zniewagę. Według publikowanych wcześniej informacji ekspertyza kosztowała ponad 5 tys. zł.
30 czerwca 2026 roku Prokuratura Rejonowa w Radomsku skierowała akt oskarżenia do Sądu Okręgowego w Piotrkowie Trybunalskim. Sam fakt skierowania sprawy oficjalnie potwierdziła Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie.
Prokuratura sama zaczęła mieć wątpliwości
Jeszcze przed rozpoczęciem procesu nastąpiła zmiana stanowiska śledczych. 16 lipca prokuratura zwróciła się do sądu o przekazanie sprawy ponownie do postępowania przygotowawczego. Termin rozpoznania tego wniosku wyznaczono właśnie na 13 sierpnia.
Prokurator rejonowa w Radomsku Dorota Bzowska przyznała następnie, że po ponownej analizie materiału dostrzegła błędy w jego ocenie oraz interpretacji opinii lingwistycznej.
Sąd nie zdecydował się jednak zwrócić sprawy prokuraturze. Sędzia Tomasz Olszewski wskazywał, że zgromadzone dowody są wystarczające, aby sąd mógł wydać merytoryczne rozstrzygnięcie dotyczące winy albo niewinności oskarżonego.
Prokuratura wybrała więc inną drogę: cofnęła akt oskarżenia.
„To była sprawa bzdurna”
Wojciech Ślusarczyk od początku nie przyznawał się do winy i przekonywał, że jego wpis był satyrą, a nie próbą znieważenia głowy państwa.
Po czwartkowej decyzji mówił krótko: „To była sprawa bzdurna”. Przekonywał również, że nie użył bezpośrednio wobec Karola Nawrockiego obelżywego określenia, a skojarzenie dotyczyło przede wszystkim przerobionej grafiki przedstawiającej pierwszą damę.
W tle całej sprawy od początku pozostawało więc pytanie znacznie poważniejsze niż sam zielony bohater animacji DreamWorks: gdzie przebiega granica między satyrą polityczną a przestępstwem znieważenia?
Za znieważenie prezydenta nadal grożą trzy lata więzienia
Polski Kodeks karny nie pozostawia wątpliwości co do samego istnienia przestępstwa. Art. 135 § 2 k.k. stanowi, że publiczne znieważenie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zagrożone jest karą pozbawienia wolności do trzech lat.
Przepis nie jest nowy i już wcześniej wywoływał poważne spory dotyczące wolności słowa. W 2011 roku Trybunał Konstytucyjny uznał go za zgodny z Konstytucją i Europejską Konwencją Praw Człowieka. TK argumentował m.in., że szczególna ochrona wiąże się z konstytucyjną pozycją głowy państwa.
Europejskie orzecznictwo pokazuje jednak drugą stronę tego sporu. Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie Eon przeciwko Francji uznał, że skazanie aktywisty za satyryczną, obraźliwą wypowiedź skierowaną do prezydenta Francji naruszyło wolność wypowiedzi. Przy ocenie takich spraw ogromne znaczenie mają kontekst polityczny, forma wypowiedzi i jej satyryczny charakter.
Żulczyk też stanął przed sądem za słowo o prezydencie
Polska zna już podobną historię. Pisarz Jakub Żulczyk został oskarżony na podstawie tego samego art. 135 § 2 k.k. po tym, jak w internetowym komentarzu użył obraźliwego określenia wobec ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudy.
Sąd Okręgowy w Warszawie umorzył jednak postępowanie, uznając społeczną szkodliwość czynu za znikomą. Ostatecznie w maju 2023 roku Sąd Najwyższy oddalił kasację prokuratury, kończąc sprawę.
Nie oznacza to oczywiście automatycznie, że każda ostra satyra dotycząca głowy państwa pozostaje bezkarna. Pokazuje jednak, jak istotne przy stosowaniu prawa karnego pozostają kontekst wypowiedzi, jej rzeczywiste znaczenie oraz proporcjonalność ingerencji państwa w debatę publiczną.
Teraz decyzja należy do Karola i Marty Nawrockich
Cofnięcie aktu oskarżenia przez prokuraturę nie musi jeszcze oznaczać definitywnego zamknięcia historii.
Kodeks postępowania karnego przewiduje, że pokrzywdzony, który wcześniej nie występował jako oskarżyciel posiłkowy, może w ciągu 14 dni od powiadomienia o cofnięciu aktu oskarżenia oświadczyć, że przystępuje do postępowania w takim charakterze.
Sąd pouczył o takiej możliwości Karola i Martę Nawrockich. To oznacza, że najbliższe dwa tygodnie pokażą, czy sprawa internetowego mema będzie miała jeszcze dalszy ciąg. (ePiotrków)
Jeżeli para prezydencka zdecyduje się wejść do procesu, sądowa historia „Shreka” może zostać dopisana. Jeżeli nie – jedna z najbardziej osobliwych spraw na styku polityki, prawa, internetu i satyry prawdopodobnie zakończy się zanim na dobre rozpoczął się proces.




Napisz komentarz
Komentarze