Autor anonimowego wpisu opisał sytuację, w której dziecko poniżej drugiego roku życia z wysypką nieznanego pochodzenia miało – według jego relacji – zostać skierowane z nocnej pomocy lekarskiej do POZ.
Nie znamy dokumentacji medycznej, wyników badania ani pełnego przebiegu wizyty, dlatego nie sposób rozstrzygnąć na podstawie facebookowego postu, czy decyzja lekarza była prawidłowa.
W komentarzach natychmiast rozpoczął się jednak spór.
„Przede wszystkim NPL to nie jest miejsce, gdzie przychodzi się, bo się nie chce iść do POZ. Z założenia to miejsce, gdzie trafiać powinny przypadki nagłe” – napisał Mariusz Strzępek.
Odpowiedziała mu Angelika Izabela Pawlik:
„NPL to nie SOR. Tam możesz pójść nawet z katarem czy migreną, jeśli je dostałeś po 18.00”.
Oba komentarze dobrze pokazują problem: w powszechnej świadomości granica pomiędzy POZ, NPL i SOR-em pozostaje bardzo nieostra.
NPL – pomiędzy lekarzem rodzinnym a SOR-em
Nocna i świąteczna opieka zdrowotna przejmuje rolę POZ wtedy, kiedy zwykłe przychodnie są zamknięte. Działa od godz. 18.00 do 8.00 rano w dni powszednie oraz całodobowo w dni ustawowo wolne od pracy. Nie obowiązuje przy tym rejonizacja.
Nie oznacza to jednak, że po godz. 18.00 każda dolegliwość automatycznie kwalifikuje pacjenta do pilnej wizyty.
Oficjalny portal pacjent.gov.pl wskazuje jasno: z NPL należy korzystać, jeśli pacjent lub dziecko źle się czuje i istnieje obawa, że stan zdrowia pogorszy się do następnego dnia, ale jednocześnie nie występuje zagrożenie życia. Jeśli stan jest stabilny, można poczekać na otwarcie POZ.
Dlatego pojawiający się w dyskusji argument, że dziecko nie miało gorączki, sam w sobie niczego nie rozstrzyga. Gorączka nie jest przepustką do NPL, a jej brak nie oznacza automatycznie, że dziecko nie wymaga pilnej konsultacji. Znaczenie ma cały obraz kliniczny i ocena lekarza.
W komentarzach trafnie padło zresztą pytanie:
„A gdzie w piątek wieczorem pójść z chorym dzieckiem?”
I właśnie odpowiedzią na takie sytuacje ma być NPL – o ile nie mamy do czynienia z bezpośrednim zagrożeniem zdrowia lub życia.
SOR to zupełnie inna pomoc
Szpitalny Oddział Ratunkowy nie jest nocną przychodnią.
Jego zadaniem jest pomoc ludziom znajdującym się w stanie nagłego zagrożenia zdrowia lub życia. SOR prowadzi pilną diagnostykę i leczenie konieczne do ustabilizowania pacjenta. Nie zastępuje lekarza rodzinnego ani poradni specjalistycznej.
Na SOR nie obowiązuje też zasada „kto pierwszy, ten lepszy”. Pacjenci przechodzą triaż, czyli ocenę pilności. Osoby w najcięższym stanie otrzymują pomoc jako pierwsze, nawet jeśli przyjechały później. Pacjent zakwalifikowany do kategorii zielonej lub niebieskiej może zostać skierowany do POZ albo NPL.
Najprościej można więc powiedzieć: POZ – gdy możemy bezpiecznie poczekać; NPL – gdy nie powinniśmy czekać do następnego dnia, ale nie ma zagrożenia życia; SOR – gdy sytuacja jest nagła i poważna.
TCZ odpowiedziało pod postem
Do internetowej dyskusji włączyło się Tomaszowskie Centrum Zdrowia.
Placówka poprosiła autora wpisu o bezpośredni kontakt z Rzecznikiem Praw Pacjenta TCZ, deklarując chęć dokładnego przeanalizowania sytuacji.
Szpital napisał także:
„Wszystkie dzieci, które zgłosiły się do lekarza, zostały przyjęte i dokładnie zbadane. Otrzymały odpowiednie leki oraz dalsze zalecenia dotyczące leczenia i postępowania”.
TCZ zaapelowało jednocześnie o powstrzymanie się od uogólnień i obwiniania całego personelu.
To istotne, bo wpis zawierał bardzo ostre określenia pod adresem lekarki, a w komentarzach pojawiły się również próby ustalania jej nazwiska. Emocje rodzica są zrozumiałe, ale nie mogą zastępować faktów.
Jeżeli pacjent uważa, że pomoc została udzielona niewłaściwie, znacznie skuteczniejszą drogą jest uzyskanie dokumentacji medycznej i złożenie oficjalnej skargi niż internetowy proces bez dowodów.
Co mówi prawo pacjenta?
Ustawa o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta daje tu dość jasne wskazówki.
Art. 6 gwarantuje prawo do świadczeń odpowiadających aktualnej wiedzy medycznej. Art. 7 mówi o prawie do natychmiastowego udzielenia świadczeń w razie zagrożenia zdrowia lub życia, natomiast art. 8 nakazuje udzielanie świadczeń z należytą starannością. Pacjent lub przedstawiciel ustawowy dziecka ma też, zgodnie z art. 9, prawo do zrozumiałej informacji o stanie zdrowia, rozpoznaniu i proponowanym postępowaniu.
To jednak nie oznacza, że pacjent sam decyduje, jakiego badania, skierowania czy konsultacji ma udzielić lekarz. Decyzje medyczne podejmuje lekarz na podstawie stanu pacjenta.
I właśnie tego elementu najbardziej brakuje w internetowej dyskusji. Facebook widzi wysypkę i emocjonalny opis. Lekarz powinien widzieć pacjenta, przeprowadzić badanie i ocenić ryzyko.
NPL nie jest SOR-em. Ale nie jest też miejscem, do którego można odsyłać każdego pacjenta tylko dlatego, że nie ma gorączki.
A rodzic chorego dziecka nie powinien musieć po godzinie 18.00 rozwiązywać zagadki: „które drzwi polskiej ochrony zdrowia są dziś właściwe?”




Napisz komentarz
Komentarze