173 drony jednej nocy. Wojna coraz szybciej lata
To już nie są naloty, jakie pamiętamy ze starych kronik wojennych.
Nie słychać najpierw ciężkiego pomruku eskadr bombowców. Nie pojawia się formacja na horyzoncie.
Najpierw słychać brzęczenie.
W nocy z piątku na sobotę Rosja wysłała przeciwko Ukrainie 173 drony różnych typów. Ponad 50 z nich miało być szybkimi bezzałogowcami odrzutowymi. Startowały z kilku kierunków na terytorium Rosji, okupowanego Doniecka oraz Krymu.
Według ukraińskich Sił Powietrznych do godz. 7.30 udało się zestrzelić albo zakłócić 134 maszyny. To około trzy czwarte całej fali.
Tyle że wojny nie liczy się wyłącznie procentem skuteczności obrony.
Pozostałe drony wystarczyły, żeby uderzyć w 19 lokalizacjach, a szczątki przechwyconych maszyn spadały w kolejnych ośmiu. Głównymi kierunkami ataku były okolice Kijowa, Charkowa i Zaporoża.
W Kijowie po uderzeniu drona zapalił się dach budynku biurowego. Mer miasta Witalij Kliczko poinformował o odnalezieniu czterech ciał w budynku i jego bezpośrednim sąsiedztwie.
Associated Press informuje jednocześnie o co najmniej czterech ofiarach sobotnich rosyjskich ataków w Ukrainie.
Nie ma już właściwie „spokojnej nocy między nalotami”.
Jest tylko czas pomiędzy kolejnymi komunikatami aplikacji alarmowej.
I warto pamiętać, że coraz częściej używane są maszyny odrzutowe – szybsze i trudniejsze do przechwycenia niż klasyczne Shahedy.
Technologia robi z wojny to, co streaming zrobił kiedyś z telewizją.
Nie ma już ramówki.
Jest dostępna przez całą dobę.
Ormuz nadal trzyma świat za gardło. Trump mówi Iranowi „nie”
Kilkaset kilometrów morza potrafi ważyć więcej niż całe kontynenty.
Cieśnina Ormuz pozostaje jednym z takich miejsc.
Iran przedstawił Stanom Zjednoczonym plan, zgodnie z którym w ciągu siedmiu dni mógłby ponownie otworzyć cieśninę dla pełnego ruchu. W zamian Waszyngton miałby m.in. zakończyć blokadę irańskich portów, zawiesić sankcje dotyczące eksportu ropy i przestrzegać zawieszenia broni obejmującego również Liban.
Minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi mówił w Nowym Jorku, że po wykonaniu pierwszych kroków Ormuz mógłby być otwarty szóstego dnia, a siódmego rozpoczęłyby się rozmowy o szerszym porozumieniu, w tym o programie nuklearnym.
Problem w tym, że – według informacji „Wall Street Journal”, przytaczanych dziś również przez „The Guardian” – Donald Trump propozycję odrzucił. Prezydent USA ma uważać, że prawdopodobny jest kolejny etap uderzeń na Iran.
To nie znaczy, że rozmowy się skończyły. Amerykańscy urzędnicy jeszcze wcześniej określali kontakty prowadzone przez pośredników jako konstruktywne.
Ale drzwi, które w piątek wydawały się uchylać, w sobotę znów skrzypnęły w przeciwną stronę.
Rynek ropy zareagował wcześniej nadzieją na porozumienie. W piątek Brent potaniała o 2,1 proc., kończąc sesję na poziomie 104,32 dolara za baryłkę. WTI spadła do 92,41 dolara.
Dla mieszkańca Tomaszowa Cieśnina Ormuz może brzmieć jak nazwa z atlasu szkolnego.
Ale geografia ma szczególny talent do zamieniania się w paragon.
Najpierw Ormuz.
Potem Rotterdam.
Rafineria.
Hurtownia.
I w końcu cyferki na pylonie przy tomaszowskiej stacji benzynowej.
Putin, Trump i Nawrocki w jednym mieście? Warszawa: „nam się to nie podoba”
Polska ma również nowy problem dyplomatyczny.
Grudniowy szczyt G20 w Miami może doprowadzić do sytuacji, w której w jednym miejscu znajdą się Donald Trump, Karol Nawrocki oraz Władimir Putin.
Sekretarz stanu USA Marco Rubio poinformował, że rosyjski przywódca otrzymał zaproszenie na spotkanie zaplanowane na 14–15 grudnia. Polska została zaproszona przez Stany Zjednoczone jako gość i zabiega o trwałą obecność w G20.
Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz nie ukrywa stanowiska Warszawy.
„Nam się to nie podoba” – powiedział o zaproszeniu Putina.
Jednocześnie Karol Nawrocki nie zamierza rezygnować z wyjazdu.
Według Przydacza obecność Polski przy stole największych gospodarek świata leży w naszym interesie, a ewentualny przyjazd Putina będzie konsultowany z europejskimi i euroatlantyckimi sojusznikami. Pałac Prezydencki nie zakłada przy tym bezpośredniego spotkania Nawrockiego z rosyjskim przywódcą.
To klasyczny dylemat dyplomacji.
Można wyjść z pokoju, żeby nie siedzieć przy jednym stole z człowiekiem, którego uważa się za zbrodniarza.
Tyle że wtedy decyzje przy tym stole podejmą inni.
Jarosław: nowe ustalenia po tragedii. Warto zatrzymać lawinę plotek
Po czwartkowym ataku w opactwie benedyktyńskim w Jarosławiu emocje wciąż są ogromne.
I właśnie dlatego trzeba trzymać się faktów jeszcze mocniej niż zwykle.
Biegli psychiatrzy zbadali 31-letniego Ihora M., podejrzewanego o zabójstwo ks. Stanisława Zbojnowicza i zaatakowanie czterech innych osób.
Według Prokuratury Okręgowej w Przemyślu mężczyzna w obecnym stanie wykazuje objawy ostrych wielopostaciowych zaburzeń psychotycznych, jest silnie pobudzony, ma zaburzony tok myślenia i nie można nawiązać z nim logicznego kontaktu.
Dlatego śledczy nie mogą go obecnie przesłuchać.
Tutaj potrzebne jest jedno bardzo istotne prawne zastrzeżenie.
Obecny stan psychiczny podejrzanego nie przesądza jeszcze o jego poczytalności w chwili ataku.
To dwie zupełnie różne kwestie.
Art. 31 Kodeksu karnego mówi o zdolności rozpoznania znaczenia czynu lub kierowania swoim postępowaniem w czasie jego popełnienia. Dopiero osobna opinia biegłych dotycząca tamtej chwili może więc mieć znaczenie dla odpowiedzialności karnej sprawcy.
Równocześnie ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar zdementował krążącą w internecie informację, jakoby Ihor M. był żołnierzem ukraińskim, który wrócił z frontu.
– Nie miał nic do czynienia z wojskiem ukraińskim – powiedział ambasador w TVN24. Według informacji uzyskanych przez konsula od matki 31-latka mężczyzna opuścił Ukrainę już w 2022 roku i od tego czasu mieszkał w Niemczech.
To ważne sprostowanie.
Po tragediach internet działa czasem jak kiepski scenarzysta: jeśli brakuje mu faktów, natychmiast dopisuje motyw.
Śledztwo nie jest filmem.
Tutaj scenariusz musi wynikać z dowodów.
WIBOR zaczyna schodzić ze sceny. Od dziś pojawia się POLSTR
Znacznie spokojniejsza wiadomość może mieć za to bardzo konkretne znaczenie dla domowych budżetów.
Od 26 września Erste Bank Polska zaczyna stosować w nowych kredytach hipotecznych wskaźnik POLSTR 1M Stopa Składana zamiast WIBOR 3M.
Zmiana dotyczy wniosków składanych od dzisiaj.
Wnioski przyjęte do 25 września pozostają oparte na WIBOR 3M. Co jeszcze ważniejsze: istniejące kredyty hipoteczne z WIBOR 3M nie zmieniają się dzisiaj automatycznie.
Sam bank zastrzega również wprost, że celem reformy wskaźników nie jest automatyczne obniżenie oprocentowania kredytów.
To dopiero jeden bank, ale symbolicznie jest to ważny moment.
Przez kilkanaście lat WIBOR był dla kredytobiorcy niemal tak oczywistym elementem hipoteki jak akt notarialny i rata w bankowości elektronicznej.
Teraz zaczyna się wymiana tego silnika, podczas gdy samochód nadal jedzie.
Dla osób planujących zakup mieszkania czy domu również w Tomaszowie oznacza to jedno: porównując nowe kredyty, nie wystarczy już patrzeć wyłącznie na marżę banku.
Trzeba również sprawdzić, na jakim wskaźniku będzie opierało się oprocentowanie.
Jedna litera w umowie potrafi pracować przez dwadzieścia pięć lat.
Apache na rynku w Łowiczu. Niecodzienny zwiastun nowej brygady
Jeżeli ktoś około godz. 10 przechodził dziś przez Stary Rynek w Łowiczu, mógł przez chwilę pomyśleć, że znalazł się na planie wojennego filmu.
Między kamienicami wylądował AH-64D Apache.
Amerykański śmigłowiec szturmowy pojawił się w centrum miasta dzień przed oficjalną inauguracją formowania 2. Brygady Rakiet im. Kazimierza Siemienowicza. Dokładną godzinę lądowania wojsko niemal do końca utrzymywało w tajemnicy.
Jutro na Starym Rynku mają odbyć się główne uroczystości wojskowe.
Apache nie jest przypadkową dekoracją.
Polska leasinguje obecnie osiem AH-64D, na których szkolą się polskie załogi przed nadejściem nowych maszyn. Docelowo kupiliśmy od Stanów Zjednoczonych 96 AH-64E Apache Guardian, a dostawy mają rozpocząć się w 2028 roku.
Łódzkie staje się przy tym coraz ważniejsze na wojskowej mapie Polski.
W Łodzi rozwijane jest zaplecze serwisowe Apache, Łowicz staje się miejscem formowania jednostki rakietowej, a kilkanaście kilometrów od centrum Tomaszowa, w Nowym Glinniku, funkcjonuje baza 25. Brygady Kawalerii Powietrznej.
Dla Tomaszowa wojskowy wirnik nie jest więc egzotycznym dźwiękiem z wiadomości telewizyjnych.
Jest częścią lokalnego pejzażu.
Łódź rozświetlona. Drugi wieczór Light.Move.Festival
Łódź odpowiada dziś na militarne obrazki w zupełnie inny sposób.
Światłem.
Trwa drugi wieczór XVI Light.Move.Festival.. Tegorocznym motywem są „Marzenia”, a centrum miasta ponownie zmieniło się w wielką galerię pod otwartym niebem.
Mappingi, wielkoformatowe projekcje i instalacje obejmują Piotrkowską, zabytkową architekturę, parki, place i pasaże. Festiwal potrwa do niedzieli.
Dzisiaj dodatkową atrakcją jest m.in. mapping „Cyber Girl” na fasadzie przy Łąkowej, prowadzący widzów od komputerów 8-bitowych przez światłowody aż do sztucznej inteligencji.
Po tygodniu, w którym niemal każdego ranka ekran telefonu przynosił wiadomości o rakietach i dronach, dobrze przypomnieć sobie, że technologia nie musi wyłącznie niszczyć.
Czasami może po prostu malować ścianę światłem.
Spała została dziś kolejową stolicą Polski
Najmocniejszy lokalny akcent soboty wydarzył się jednak w naszym powiecie.
Spała świętowała dziś stulecie Polskich Kolei Państwowych.
I trudno byłoby znaleźć miejsce bardziej pasujące do tej rocznicy.
Dokładnie 24 września 1926 roku prezydent Ignacy Mościcki podpisał rozporządzenie tworzące Polskie Koleje Państwowe jako samodzielne przedsiębiorstwo. Polska kolej odziedziczona po trzech zaborach była wtedy mozaiką różnych przepisów, organizacji i standardów technicznych. Trzeba było ją po prostu poskładać w jedno państwo na szynach.
Mościcki był ze Spałą mocno związany.
Dlatego właśnie tutaj odbył się dzisiejszy „Dzień z Koleją”.
W programie znalazło się odsłonięcie pamiątkowego kamienia poświęconego prezydentowi, prezentacja jubileuszowego muralu, okolicznościowy znaczek pocztowy, występy kolejowej orkiestry, strefy edukacyjne, warsztaty oraz prezentacje spółek Grupy PKP.
Do Spały można było przyjechać również specjalnymi pociągami IC Nieśpieszny z Łodzi i Warszawy.
Nazwa świetna.
Trochę jak manifest przeciwko całemu współczesnemu światu.
Bo dzisiaj wszystko musi być natychmiast.
Natychmiastowa wiadomość.
Natychmiastowa odpowiedź.
Natychmiastowy film.
Natychmiastowa wojna transmitowana niemal na żywo.
A pociąg do Spały nazywa się „Nieśpieszny”.
Sto lat temu Polska próbowała połączyć trzy różne kolejowe światy pozostawione przez zaborców.
Dzisiaj przez kilka godzin kolej znów połączyła Warszawę, Łódź, Tomaszów i Spałę – już nie po to, żeby budować państwo od początku.
Po to, żeby pamiętać, skąd przyjechaliśmy.
I może właśnie takim obrazem warto zakończyć sobotę.
Nie dronem.
Nie rakietą.
Nie baryłką ropy.
Parowozem jadącym przez jesienny las.



Napisz komentarz
Komentarze