Z 54 procent zostanie niespełna jedna czwarta
Prognoza wygląda jak powolne schodzenie po schodach, z których każdy kolejny stopień znajduje się nieco niżej. Według danych przekazanych PAP w 2030 roku przeciętna emerytura ma stanowić 52,1 proc. przeciętnego wynagrodzenia, w 2040 roku 43 proc., w 2050 roku 34,4 proc., a w 2060 roku już tylko 29 proc. W 2080 roku relacja ta ma spaść do 24,5 proc.
Tu potrzebne jest jednak ważne zastrzeżenie. Nie oznacza to automatycznie, że każdy przyszły emeryt dostanie dokładnie 24,5 proc. swojej ostatniej pensji. Chodzi o prognozowaną relację przeciętnej emerytury do przeciętnego wynagrodzenia, a indywidualne świadczenie będzie zależało m.in. od zgromadzonych składek, kapitału początkowego, wieku przejścia na emeryturę i dalszego średniego trwania życia. Mechanizm obliczania świadczeń oparty jest przede wszystkim na zwaloryzowanych składkach i kapitale zapisanym na koncie ubezpieczonego.
Emerytów będzie więcej. I to znacznie
Demografia działa tu jak powoli zaciskająca się pętla. ZUS prognozuje, że w 2030 roku świadczenie z funduszu emerytalnego będzie pobierało około 7,9 mln osób. W 2040 roku będzie ich 8,9 mln, w 2050 roku 10,2 mln, a w 2060 roku aż 10,6 mln. Dopiero później liczba emerytów ma zacząć spadać. (zus.pl)
Co ciekawe, sam ZUS podkreśla, że nie oznacza to bankructwa systemu. Fundusz emerytalny będzie wymagał zasilania środkami innymi niż składki, ale świadczenia pozostają gwarantowane przez państwo. W wariancie pośrednim prognozowane saldo funduszu wyrażone jako procent PKB ma wynosić około minus 2,5 proc. w 2026 roku i minus 2,1 proc. w 2080 roku.
To prowadzi do paradoksu: problemem nie musi być to, czy emerytura zostanie wypłacona. Problemem może być jej wysokość.
Minimalna emerytura to dziś 1978,49 zł. Ale nie każdy dostanie nawet tyle
Od 1 marca 2026 roku najniższa emerytura wynosi 1978,49 zł brutto miesięcznie.
Aby świadczenie zostało podwyższone do poziomu emerytury minimalnej, trzeba jednak spełnić warunki dotyczące wieku i stażu. Powszechny wiek emerytalny wynosi obecnie 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn, a gwarancja podwyższenia świadczenia do minimum wiąże się zasadniczo z co najmniej 20-letnim stażem kobiet i 25-letnim stażem mężczyzn.
I właśnie tutaj pojawia się zjawisko, które już dzisiaj powinno zwracać uwagę.
Z najnowszego opracowania ZUS wynika, że w grudniu 2025 roku 459,3 tys. osób pobierało emerytury nowosystemowe niższe od obowiązującej wówczas emerytury minimalnej. W 2011 roku takich osób było zaledwie 23,9 tys. Oznacza to wzrost niemal dwudziestokrotny. Średnie świadczenie w tej grupie wynosiło w grudniu 2025 roku 1185,18 zł.
To już nie jest statystyczna ciekawostka.
„Więcej wpłacisz, więcej dostaniesz”. Czy rzeczywiście?
Dr Tomasz Lasocki wskazuje w rozmowie z PAP na problem konstrukcyjny. Jeżeli ktoś spełni minimalny wymagany staż, ale zgromadzony przez niego kapitał pozwoli wyliczyć świadczenie niższe od minimum, państwo podniesie emeryturę do ustawowego progu. W takiej sytuacji kolejne niewielkie składki przez pewien czas mogą nie przekładać się na faktycznie wyższą wypłatę.
Ekspert proponuje więc zmianę mechanizmu i wprowadzenie swoistego filaru bazowego, dzięki któremu po osiągnięciu określonego stażu każda kolejna lub wyższa składka wyraźnie zwiększałaby przyszłe świadczenie.
Lasocki opowiada się również za oskładkowaniem wszystkich podstaw zarobkowania własną pracą oraz za wyrównaniem wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn co najmniej do 65 lat.
To politycznie wyjątkowo trudny temat. Polska już raz przeszła przez wielką awanturę o wiek emerytalny. Reforma z 2012 roku zakładała jego stopniowe podnoszenie do 67 lat, lecz w 2017 roku przywrócono granicę 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn. Obecne zasady obowiązują od 1 października 2017 roku.
Lasocki argumentuje, że dodatkowe pięć lat aktywności zawodowej może oznaczać bardzo znaczący wzrost późniejszego świadczenia. Wynika to zarówno z dopisania nowych składek, jak i z krótszego przewidywanego okresu, przez który zgromadzony kapitał będzie dzielony.
Prawo do emerytury jest w Konstytucji. Jej wysokość już nie
Debata ma również wymiar prawny. Art. 67 Konstytucji RP gwarantuje obywatelowi prawo do zabezpieczenia społecznego m.in. po osiągnięciu wieku emerytalnego, ale szczegółowy zakres i formę zabezpieczenia pozostawia ustawodawcy. Orzecznictwo podkreśla przy tym, że z samego konstytucyjnego prawa nie można wyprowadzić prawa do świadczenia w konkretnej wysokości.
Innymi słowy: państwo może zagwarantować funkcjonowanie systemu, ale polityczna i społeczna dyskusja zacznie dotyczyć tego, czy świadczenie wystarczy na normalne życie.
Co to oznacza dla Tomaszowa?
Dla Tomaszowa Mazowieckiego ta dyskusja nie jest akademickim sporem prowadzonym gdzieś pomiędzy Warszawą a gabinetami ZUS.
Miasto już dziś prowadzi skierowany do mieszkańców w wieku 60+ program „Korpus Wsparcia Seniorów”, obejmujący m.in. teleopiekę i opaski bezpieczeństwa dla osób mających problemy z samodzielnym funkcjonowaniem. Program jest kontynuowany także w 2026 roku.
Jeżeli w kolejnych dekadach zwiększać się będzie grupa mieszkańców utrzymujących się z niskich świadczeń, można spodziewać się większej presji nie tylko na system emerytalny, lecz także na pomoc społeczną, ochronę zdrowia, usługi opiekuńcze i budżety samorządów. To wniosek wynikający z połączenia prognoz demograficznych ZUS z rosnącą skalą lokalnych potrzeb senioralnych.
I właśnie dlatego dyskusja o emeryturach nie dotyczy wyłącznie dzisiejszych sześćdziesięcio- czy siedemdziesięciolatków.
Dotyczy trzydziesto- i czterdziestolatków, którzy dziś patrzą na potrącaną z wynagrodzenia składkę jak na jedną z wielu pozycji na pasku wypłaty. Za dwadzieścia czy trzydzieści lat może się okazać, że była to jedna z najważniejszych liczb w ich zawodowym życiu.
Ważne rozróżnienie
Sformułowanie, że „większość Polaków będzie otrzymywać emeryturę minimalną”, jest oceną i prognozą dr. Tomasza Lasockiego, a nie oficjalną prognozą ZUS. Oficjalne dane ZUS potwierdzają natomiast silny spadek relacji przeciętnego świadczenia do wynagrodzeń, wzrost liczby emerytów oraz coraz większą liczbę świadczeń niższych od ustawowego minimum.




Napisz komentarz
Komentarze