Dzień Dobrych Wiadomości jest polskim pomysłem. Został ustanowiony 8 września 2001 roku z inicjatywy Salonu 101, środowiska artystycznego i intelektualnego skupionego wokół Małgorzaty Bocheńskiej. Jego twórcy chcieli pokazać, że rzeczywistość nie składa się wyłącznie z tego, co dramatyczne, brutalne i konfliktowe.
Ćwierć wieku później ta idea wydaje się jeszcze bardziej aktualna.
Kiedy w 2001 roku rodził się Dzień Dobrych Wiadomości, nie było Facebooka, Instagrama, TikToka ani smartfonów, które przez całą dobę przypominają nam o kolejnej katastrofie. Dziś złe informacje konkurują o naszą uwagę właściwie bez przerwy. Im większe emocje wywołują, tym większą mają szansę na kliknięcie, komentarz i udostępnienie.
I łatwo w tej informacyjnej lawinie zapomnieć o rzeczywistości znajdującej się tuż za oknem.
Bo przecież dobre wiadomości dzieją się każdego dnia.
Ktoś właśnie dostał pracę. Ktoś po miesiącach rehabilitacji zrobił pierwszy samodzielny krok. Dziecko pierwszy raz poszło do szkoły. Strażacy uratowali człowieka. Sąsiedzi zebrali pieniądze dla chorego mieszkańca. Ktoś adoptował psa ze schroniska. Rolnik zebrał plony. Sportowiec pobił własny rekord. Po latach remontu otwarto drogę, boisko albo świetlicę.
To wszystko również jest wiadomością.
Księga dla przyszłych pokoleń
Z Dniem Dobrych Wiadomości związana została także Księga Dobrej Wiadomości, nazywana Księgą Trzeciego Tysiąclecia. Jej karty miały wypełniać przesłania ludzi nauki, kultury, polityki i życia duchowego z różnych części świata. Wśród osób, których wypowiedzi znalazły się w tym przedsięwzięciu, wymieniani są m.in. Dalajlama, Paulo Coelho i Brigitte Bardot.
Pomysł był prosty: pozostawić przyszłym pokoleniom nie katalog katastrof, ale świadectwo nadziei.
Może jednak nie potrzeba do tego wielkiej księgi.
Można stworzyć własną.
Jedno zdanie każdego wieczoru. Jedna rzecz, która tego dnia się udała. Człowiek, którego spotkaliśmy. Telefon od dawno niewidzianego przyjaciela. Pierwszy jesienny spacer. Dobra kawa. Uśmiech przypadkowej osoby. Wiadomość, na którą długo czekaliśmy.
Brzmi banalnie? Być może.
Ale życie w znacznej części właśnie z takich banałów się składa.
A jaka jest Twoja dobra wiadomość?
Polakom często przypisuje się narodową skłonność do narzekania. Na pogodę, polityków, ceny, sąsiada, pracę, drogi i reprezentację Polski. Jeżeli świeci słońce – za gorąco. Jeśli pada – wiadomo, „znowu ta pogoda”.
Dlatego 8 września można potraktować jak mały eksperyment.
Przez jeden dzień poszukajmy tego, co się udało.
Nie chodzi o udawanie, że nie istnieją wojny, choroby, bieda, konflikty czy ludzkie dramaty. Dziennikarstwo nie może zamykać na nie oczu. Optymizm nie polega przecież na malowaniu świata różową farbą.
Chodzi raczej o zachowanie proporcji.
Bo świat oglądany wyłącznie przez pryzmat złych wiadomości zaczyna przypominać film, z którego ktoś wyciął wszystkie sceny pokazujące przyjaźń, miłość, zwykłą uczciwość i codzienną ludzką solidarność.
A przecież one nadal tam są.
Dlatego pytamy dziś Czytelników NaszTomaszow.pl: jaka jest Wasza dobra wiadomość?
Może wydarzyło się coś dobrego w Waszej rodzinie, pracy, szkole, na ulicy albo osiedlu? Może ktoś zasługuje na zwyczajne „dziękuję”? Może w Tomaszowie Mazowieckim lub jednej z miejscowości naszego powiatu wydarzyło się coś, czym warto podzielić się z innymi?
Napiszcie.
8 września spróbujmy wspólnie udowodnić, że dobra wiadomość również może być wiadomością dnia.



Napisz komentarz
Komentarze