Gdyby wybory parlamentarne odbyły się w sierpniu, Koalicja Obywatelska uzyskałaby 25,8 proc. głosów. Drugie miejsce zajęłoby Prawo i Sprawiedliwość z wynikiem 16,5 proc., a trzecie Konfederacja Wolność i Niepodległość – 13 proc. Do sejmowej gry weszłaby także Konfederacja Korony Polskiej z poparciem 8,2 proc.
Tak wynika z najnowszego badania CBOS przeprowadzonego w dniach 17–20 sierpnia 2026 roku na próbie tysiąca dorosłych mieszkańców Polski. Badanie zrealizowano w 80 proc. metodą CATI, czyli telefonicznych wywiadów wspomaganych komputerowo, a w 20 proc. za pomocą ankiet internetowych CAWI.
Nasz artykuł w dużym skrócie
- KO – 25,8 proc., wzrost o 0,7 pkt proc.
- PiS – 16,5 proc., spadek aż o 2,6 pkt proc. i najniższy wynik tej partii od wyborów z 2023 roku.
- Konfederacja – 13 proc., spadek o 2,2 pkt proc.; KKP – 8,2 proc., bez zmian.
- Pod progiem znalazły się m.in. Razem, Nowa Lewica, Rozwój Plus, Polska 2050 i PSL.
- Aż 15,9 proc. potencjalnych wyborców nie wie jeszcze, na kogo zagłosować. Po statystycznym rozdzieleniu głosów niezdecydowanych CBOS szacuje, że do Sejmu mogłaby wejść również partia Razem.
KO zatrzymuje spadki. Ale powodów do otwierania szampana nie ma
Koalicja Obywatelska otrzymała 25,8 proc., czyli o 0,7 pkt proc. więcej niż w lipcu. Nie jest to polityczne trzęsienie ziemi. Bardziej przypomina zatrzymanie samochodu, który przez kilka miesięcy staczał się po pochyłości.
CBOS zwraca uwagę, że sierpniowy wynik oznacza zahamowanie trwającego od maja osłabienia poparcia dla głównego ugrupowania rządzącego. Jeszcze w czerwcu KO notowała 28,5 proc., natomiast w pierwszej dekadzie lipca już tylko 25,1 proc. Teraz strata została zatrzymana.
To dla Donalda Tuska wiadomość dobra, ale nie znakomita. 25,8 proc. nie jest wynikiem pozwalającym mówić o dominacji sceny politycznej. Jest natomiast wystarczającym wynikiem, by przy słabości konkurencji utrzymywać wyraźne pierwsze miejsce.
Różnica między KO a PiS wynosi już 9,3 punktu procentowego.
I właśnie sytuacja największej partii opozycyjnej jest jednym z najważniejszych elementów sierpniowego badania.
PiS z najniższym wynikiem od wyborów w 2023 roku
Prawo i Sprawiedliwość spada z 19,1 do 16,5 proc. Oznacza to stratę 2,6 pkt proc. w ciągu miesiąca.
CBOS podkreśla, że jest to najniższy poziom poparcia dla PiS od wyborów parlamentarnych z 2023 roku i wiąże zmianę z rozłamem na prawicy.
Jeszcze w czerwcu partia Jarosława Kaczyńskiego miała w badaniu CBOS 22,1 proc. W ciągu dwóch miesięcy straciła więc 5,6 pkt proc.
To już nie jest kosmetyczne wahnięcie wskazówki.
Na oczach wyborców powstaje bowiem nowy układ prawicowej sceny politycznej. O tego samego lub przynajmniej częściowo podobnego wyborcę walczą dziś PiS, Konfederacja, Konfederacja Korony Polskiej oraz rodzący się projekt Mateusza Morawieckiego – Rozwój Plus.
Problem polega na tym, że rozdrobnienie nie musi oznaczać prostego przepływu głosów z jednego naczynia do drugiego.
CBOS zauważa wręcz, że polityczne pęknięcie na prawicy na razie nie przynosi wyraźnych korzyści żadnej ze stron: PiS słabnie, ale Rozwój Plus nie osiąga poziomu gwarantującego obecność w Sejmie.
Konfederacja też traci. KKP stoi w miejscu
Na trzecim miejscu pozostaje Konfederacja Wolność i Niepodległość z wynikiem 13 proc. To jednak o 2,2 pkt proc. mniej niż w lipcu.
Stabilna pozostaje natomiast Konfederacja Korony Polskiej – 8,2 proc.
Warto na chwilę zatrzymać się przy tych liczbach. PiS, Konfederacja i KKP mają łącznie arytmetycznie 37,7 proc. wskazań. Jeśli dodać 3,6 proc. przypadające na Rozwój Plus, otrzymujemy 41,3 proc. Nie oznacza to oczywiście poparcia dla jakiejkolwiek przyszłej koalicji – elektoratów tych ugrupowań nie można mechanicznie dodawać, a ich polityczne interesy i strategie pozostają odrębne.
Pokazuje to jednak skalę fragmentacji prawej części politycznej mapy.
To trochę jak z rozpadem zespołu muzycznego: po odejściu muzyków mogą powstać trzy nowe formacje, ale wcale nie znaczy to, że każda z nich będzie sprzedawała tyle płyt, ile wcześniej sprzedawali wspólnie.
Debiut Morawieckiego: 3,6 proc.
Po raz pierwszy w zestawieniu CBOS pojawił się Rozwój Plus, inicjatywa polityczna związana z byłym premierem Mateuszem Morawieckim.
Wynik: 3,6 proc.
Na razie oznaczałoby to miejsce poza Sejmem. CBOS zaznacza przy tym, że część respondentów może jeszcze nie identyfikować nowej nazwy z byłym premierem i jego środowiskiem.
Jest jednak druga strona medalu. Każdy procent zdobyty przez nowy projekt na podobnym obszarze ideowym może być niezwykle kosztowny dla PiS czy Konfederacji, zwłaszcza gdy wybory rozstrzygane są później nie tylko przez procenty, lecz także przez system podziału mandatów.
Dlatego kolejne badania pokażą, czy Rozwój Plus stanie się samodzielnym graczem, czy jedynie kolejnym elementem rozdrobnienia prawej strony sceny.
Po lewej stronie też zapala się czerwone światło
Sytuacja ugrupowań znajdujących się po lewej i centrowej stronie obecnej sceny parlamentarnej również nie wygląda spokojnie.
Razem otrzymuje 4,4 proc., czyli o 0,3 pkt proc. więcej niż w lipcu.
Nowa Lewica – 3,8 proc., tracąc aż 1,5 pkt proc.
Polska 2050 – 3,4 proc., choć akurat tutaj mamy bardzo wyraźny wzrost – o 2,3 pkt proc.
PSL – 2,4 proc., czyli o 1,2 pkt proc. mniej niż miesiąc wcześniej.
W przypadku zwykłych komitetów partyjnych Kodeks wyborczy przewiduje udział w podziale mandatów po uzyskaniu co najmniej 5 proc. ważnie oddanych głosów w skali kraju. Dla koalicyjnych komitetów wyborczych próg wynosi 8 proc. – stanowi o tym art. 196 § 1 i 2 Kodeksu wyborczego.
Gdyby więc sierpniowe deklaracje przełożyły się jeden do jednego na wynik wyborów i ugrupowania startowały jako samodzielne komitety partyjne, ogromna liczba głosów mogłaby zostać oddana na listy, które nie uczestniczyłyby później w podziale mandatów.
I to właśnie próg może stać się jednym z głównych bohaterów następnych wyborów.
Prawie co szósty wyborca mówi: jeszcze nie wiem
Najbardziej fascynująca liczba tego badania nie musi jednak znajdować się przy nazwie żadnej partii.
15,9 proc. osób deklarujących udział w wyborach nie potrafi powiedzieć, na kogo zagłosuje.
Kolejne 2,5 proc. odmawia ujawnienia swoich preferencji.
Dla porównania PiS ma 16,5 proc.
Innymi słowy: grupa wyborców stojących jeszcze przed polityczną półką i mówiących „nie zdecydowałem” jest niemal tak liczna, jak cały deklarowany elektorat największej partii opozycyjnej.
To właśnie tutaj mogą być ukryte przyszłe mandaty.
CBOS próbował oszacować, jak mogłyby rozłożyć się głosy osób niezdecydowanych, wykorzystując ich cechy społeczno-demograficzne.
Po takiej imputacji wynik KO wzrósłby z 25,8 do 29,9 proc., PiS z 16,5 do 21,3 proc., Konfederacji do 14,9 proc., a KKP do 10,2 proc.
Najciekawsza zmiana następuje jednak dalej.
Razem osiągnęłoby 6,1 proc. i przekroczyło próg wyborczy, natomiast Nowa Lewica znalazłaby się tuż pod nim z wynikiem 4,8 proc.
To pokazuje, jak ostrożnie należy czytać prostą tabelę z sondażu. Dzisiejsze 4,4 proc. nie musi oznaczać wyborczej śmierci, tak jak 5,1 proc. nie daje jeszcze gwarancji bezpiecznego miejsca w przyszłym Sejmie.
74 procent deklaruje udział w wyborach
Chęć uczestnictwa w hipotetycznych wyborach deklaruje 74 proc. badanych – o 0,8 pkt proc. mniej niż w lipcu.
To nadal bardzo wysoki poziom deklarowanej mobilizacji.
Trzeba jednak pamiętać, że odpowiedź udzielana ankieterowi nie jest kartą wrzuconą do urny. Sondaż mierzy postawy w konkretnym momencie, a nie przepowiada przyszłość.
Do kolejnych regularnych wyborów parlamentarnych politycznie jest jeszcze bardzo daleko. Po drodze mogą wydarzyć się kryzysy, konflikty, sukcesy rządu, afery, zmiany liderów, nowe koalicje i nowe partie. W polskiej polityce kilkanaście miesięcy potrafi być epoką.
A Tomaszów? Tych procentów nie wolno kopiować na nasze miasto
Dla czytelników z Tomaszowa Mazowieckiego ważne jest jedno zastrzeżenie: to badanie ogólnopolskie, a nie sondaż dotyczący Tomaszowa ani powiatu tomaszowskiego.
Próba tysiąca dorosłych Polaków pozwala opisywać tendencje krajowe, ale nie daje podstaw do twierdzenia, że dokładnie taki sam układ poparcia występuje przy ulicy Warszawskiej, Niebrowskiej, w Smardzewicach, Ujeździe czy Inowłodzu.
Lokalne struktury partyjne powinny jednak patrzeć na te liczby bardzo uważnie. Jeżeli ogólnopolska fragmentacja utrzyma się dłużej, prędzej czy później dotrze także do powiatów: przez tworzenie nowych struktur, poszukiwanie kandydatów, transfery polityków i walkę o ludzi, którzy dotąd mieścili się pod jednym partyjnym szyldem.
Sondaż jak zdjęcie z ruchliwego peronu
Najnowszego badania CBOS nie należy traktować jak wyniku wyborów zapisującego przyszłość na kamiennych tablicach.
To fotografia.
Tyle że fotografia wykonana w interesującym momencie.
KO zatrzymała spadek. PiS osiągnęło najniższe poparcie od wyborów z 2023 roku. Konfederacja traci. KKP utrzymuje swoje 8,2 proc. Projekt Mateusza Morawieckiego debiutuje pod progiem. Nowa Lewica, Polska 2050 i PSL również znalazłyby się obecnie poza parlamentarną granicą.
A za plecami wszystkich polityków stoi ogromna, milcząca grupa.
15,9 procent.
Ludzie, którzy jeszcze nie wybrali.
I być może właśnie oni – bardziej niż kolejne konferencje prasowe, partyjne wojny i internetowe pojedynki – zdecydują kiedyś, kto będzie otwierał drzwi do Sejmu, a kto zostanie po ich drugiej stronie.
Źródło badania: CBOS Flash nr 30/2026 „Preferencje partyjne w sierpniu (CATI)”, opublikowany 24 sierpnia 2026 r.




Napisz komentarz
Komentarze