Nasz artykuł w skrócie
- naukowcy porównali dietę ketogeniczną, śródziemnomorską i niskotłuszczową;
- wszystkie prowadziły do utraty około 10 proc. masy ciała i poprawy zdrowia metabolicznego;
- w grupie stosującej keto ilość tłuszczu w wątrobie zmniejszyła się średnio o 67 proc.;
- po kilku miesiącach około połowa badanych stosujących dietę ketogeniczną przestała spełniać kryteria stanu przedcukrzycowego.
Nie tylko mniej kilogramów
Od lat trwa spór przypominający dietetyczny mecz bez końcowego gwizdka. Jedni przekonują, że trzeba przede wszystkim ograniczać tłuszcz, inni stawiają na dietę śródziemnomorską, a zwolennicy keto wskazują na węglowodany jako głównego przeciwnika.
Naukowcy z Washington University School of Medicine w St. Louis postanowili sprawdzić, czy przy podobnej utracie kilogramów skład diety rzeczywiście może mieć dodatkowe znaczenie dla zdrowia.
Badani mieli otyłość, stłuszczenie wątroby oraz stan przedcukrzycowy. Zostali podzieleni na grupy stosujące trzy bardzo różne modele żywienia.
Pierwszą była dieta ketogeniczna, czyli bardzo uboga w węglowodany i bogata w tłuszcz. Z węglowodanów pochodziło zaledwie około 4 proc. dostarczanych kalorii, natomiast z tłuszczów aż 73 proc.
Druga dieta była niemal jej przeciwieństwem – około 70 proc. energii pochodziło z węglowodanów, a jedynie 15 proc. z tłuszczu.
Trzecia grupa stosowała dietę śródziemnomorską, opartą przede wszystkim na warzywach, oliwie, orzechach, rybach i umiarkowanych ilościach nabiału. W tym przypadku około połowy kalorii pochodziło z węglowodanów, a 35 proc. z tłuszczu.
Naukowcy kontrolowali nawet to, co trafiało na talerze
Badanie znacznie różniło się od popularnych internetowych eksperymentów w rodzaju „przez miesiąc jadłem tylko...”.
Posiłki uczestnikom dostarczali sami naukowcy. Badani regularnie spotykali się również z dietetykami. Kaloryczność została dobrana w taki sposób, aby w ciągu około czterech–pięciu miesięcy uczestnicy stracili około 10 proc. początkowej masy ciała.
I rzeczywiście – wszystkie trzy sposoby odżywiania przyniosły wyraźne korzyści.
Spadła masa ciała, poprawiła się wrażliwość organizmu na insulinę oraz zdolność kontrolowania poziomu glukozy.
Kiedy jednak naukowcy zaczęli przyglądać się szczegółowym wynikom badań metabolicznych, pomiędzy grupami pojawiły się znaczące różnice.
Keto najmocniej „odtłuściło” wątrobę
Najbardziej spektakularną różnicę zaobserwowano w wątrobie.
U osób stosujących dietę ketogeniczną ilość zgromadzonego w niej tłuszczu zmniejszyła się średnio aż o 67 proc.
W dwóch pozostałych grupach spadek wyniósł około 45 proc.
To istotna różnica, ponieważ stłuszczenie wątroby często idzie w parze z otyłością, insulinoopornością oraz zaburzeniami gospodarki węglowodanowej.
Zdaniem prof. Samuela Kleina z Washington University wyniki sugerują, że u osób, u których jednocześnie występują otyłość, duża zawartość tłuszczu w wątrobie i stan przedcukrzycowy, mocne ograniczenie węglowodanów może powodować dodatkowe korzystne zmiany metaboliczne, wykraczające poza sam efekt schudnięcia.
Połowa badanych przestała spełniać kryteria stanu przedcukrzycowego
Jeszcze bardziej przemawiające do wyobraźni są dane dotyczące stanu przedcukrzycowego.
Po zakończeniu programu około 50 proc. uczestników stosujących dietę ketogeniczną nie spełniało już kryteriów stanu przedcukrzycowego.
W grupie stosującej dietę śródziemnomorską było to około 29 proc., a w grupie stosującej dietę wysokowęglowodanową i niskotłuszczową – zaledwie 7 proc.
U osób na diecie ketogenicznej naukowcy stwierdzili również największy wzrost stężenia glukagonu – hormonu uczestniczącego m.in. w procesach prowadzących do zmniejszenia zawartości tłuszczu w wątrobie – oraz największy spadek poziomu insuliny.
Dużo tłuszczu, ale cholesterol nie wzrósł
Badaczy zaskoczył jeszcze jeden rezultat.
Mimo że osoby stosujące dietę ketogeniczną jadły zdecydowanie najwięcej tłuszczu, w czasie badania nie stwierdzono u nich wzrostu poziomu tłuszczów ani cholesterolu we krwi w porównaniu z pozostałymi dietami.
– Najbardziej zaskakujące było to, że uczestnicy grupy ketogenicznej nie odnotowali wzrostu poziomu tłuszczów ani cholesterolu we krwi, mimo że spożywali najwięcej tłuszczu – wskazuje pierwszy autor badania Max Petersen.
Badacze podkreślają, że w czasach gwałtownego rozwoju leków przeciw otyłości, w tym preparatów wykorzystujących mechanizm GLP-1, dieta nadal może pozostawać ważnym elementem leczenia zaburzeń metabolicznych.
To nie jest jednak recepta dla wszystkich
Wyniki brzmią bardzo obiecująco, ale trzeba uważać z prostym wnioskiem: „keto jest najlepsze”.
Badanie było niewielkie, trwało tylko kilka miesięcy, a jego uczestnicy znajdowali się pod opieką specjalistów. Co więcej, naukowcy sami dostarczali im posiłki. To warunki bardzo odmienne od codziennego życia, w którym dietę trzeba utrzymać przez wiele miesięcy lub lat.
Badano też konkretną grupę – osoby z otyłością, stanem przedcukrzycowym i stłuszczeniem wątroby. Rezultatów nie można więc automatycznie przenosić na osoby zdrowe czy traktować jako dowodu, że każdy powinien radykalnie ograniczyć węglowodany.
Jedno z badania wynika jednak dość wyraźnie: liczy się nie tylko to, ile kilogramów tracimy, ale również to, w jaki sposób do tej utraty masy ciała dochodzimy.
Badanie „Effect of diet macronutrient content on the cardiometabolic response to weight loss: A randomized clinical trial” opublikowano 27 sierpnia w czasopiśmie „Cell Metabolism”.
Źródło: PAP / Cell Metabolism / Washington University School of Medicine
W oficjalnym opisie badania WashU rzeczywiście podkreślono, że wszystkie trzy diety poprawiały zdrowie metaboliczne wskutek schudnięcia, natomiast model bardzo niskowęglowodanowy dawał dodatkowe korzyści dla wątroby i kontroli glikemii. Niezależni eksperci zwracają jednocześnie uwagę na małą grupę i krótki czas obserwacji




Napisz komentarz
Komentarze