Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 9 sierpnia 2026 01:10
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Rzym nieoczywisty Piotra Kępińskiego

W swojej najnowszej książce - „Rzym. Miasto nad miastami" Piotr Kępiński zaprasza na wędrówkę po wiecznym mieście, w którym mieszka od ponad 10 lat. Znany poeta, krytyk literacki i eseista nie opisuje w niej sztandarowych zabytków miasta, jak Koloseum czy bazyliki Świętego Piotra. „Największą frajdą w Rzymie jest Rzymu nie szukać, tylko czekać na to, co on sam zaoferuje. Wystarczy wejść do baru, restauracji, usiąść na przystanku tramwajowym. Wtedy miasto przemówi” – Kępiński zauważa w rozmowie z PAP Life.

PAP Life: Przewodników po stolicy Włoch jest bardzo dużo, co roku ukazują się nowe pozycje. Pan również regularnie publikuje eseje i szkice poświęcone Rzymowi. Trzy lata temu ukazały się chociażby „Szczury z via Veneto”. Książka, w której pokazywał Pan miasto od zaskakującej nieco strony.

Piotr Kępiński: Jakiś czas temu, podczas spotkania ze znajomymi, w Warszawie, powiedziałem że wracam do Rzymu i wtedy ktoś, kto nie wiedział, że mieszkam tam na stałe, nieco ironicznie rzucił: „Ale po co tam jedziesz? Odwiedzić papieża Franciszka?” Pomyślałem wtedy, że ta odpowiedź była znacząca, symboliczna nawet. Bo przecież często traktujemy Watykan i Rzym jak jedno miasto. A na dodatek obywa te organizmy są dla nas tylko i wyłącznie ikonami, nie zaś miejscami, w których żyją ludzie. Dlatego w „Szczurach…” chciałem opisać, po prostu, życie codziennie w stolicy Italii, takim jakie ono jest. A czasami jest trudne, ze względu na szwankującą komunikację, strajki, wszechobecny brud.

PAP Life: A najnowsza książka? To kontynuacja?

P.K.: W pewnym sensie, tak. Aczkolwiek ukazuje się ona w serii wydawnictwa Wielka Litera, która nazywa się „Podróże nieoczywiste”. Zatem jest to taki „niby-przewodnik”.

PAP Life: Dlaczego „niby”?

P.K.: Bo nie opisuję w nim zabytków, pałaców, nie skupiam się na miejscach wielokrotnie opisywanych, nie zachęcam, ani też nie zniechęcam. Zapraszam do wycieczki, czy raczej wycieczek moimi śladami. Przy okazji relacjonuję moje spotkania z ludźmi, którzy tutaj mieszkają, bo to oni od lat opowiadają mi o mieście. Lubię ich słuchać. Dzięki nim Rzym ciągle rodzi się we mnie na nowo. Dzięki nim zrozumiałem, że największą frajdą w Rzymie jest Rzymu nie szukać, tylko czekać na to, co on sam zaoferuje. Wystarczy wejść do baru, restauracji, usiąść na przystanku tramwajowym. Wtedy miasto przemówi.

PAP Life: No dobrze, ale czy przemówi do każdego? Rzymianie są otwarci?

P.K.: Gudio Piovene, znany włoski dziennikarz, autor ciekawej książki „Podróż po Włoszech” (wydanej w Polsce w roku 1977 – red.) tak charakteryzował mieszkańców stolicy: „ Rzymianie są (…) towarzyscy, poufali, bezceremonialni, od razu przechodzą na +ty+ i każdemu lubią wynaleźć przezwisko+. Nie przesadził. Rzymianie żyją na luzie, nie spinają się, zazwyczaj pomagają, także turystom. Bywają jednak asertywni - wtedy machną ręką i powiedzą, żebyś sobie poszedł i nie zawracał głowy.

W sklepach i instytucjach, faktycznie wszystkim się tutaj mówi na „ty”. Mój znajomy z Florencji, kiedy przeniósł się do Rzymu, cierpiał z tego powodu. W Toskanii, używa się formy oficjalnej: „pan”, „pani”. Nie mógł znieść ekspedientek, które zwracały się do niego: +Cześć, podać coś?+ Na początku pouczał wszystkich, w odpowiedzi zawsze jednak słyszał: +Rzym to nie Florencja ani Mediolan+. Po roku mówił jak rzymianin. Ale do dzisiaj narzeka na kelnerów.

PAP Life: Dlaczego?

P.K.: Bo oni na pierwszy oka, mogą się wydawać niemili, a nawet opryskliwi. Ale to pozory. Oni tacy są. Taki jest ich styl bycia. Według mnie, wystarczy do nich zagadać i już się zmieniają, doradzają, opowiadają, a nawet się śmieją. Są zupełnie w porządku.

PAP Life: Napisał pan we wstępie do książki, że chodzi po mieście bez żadnego scenariusza, planu.

P.K.: Do tej pory tak robiłem. Brałem rower, jechałem na dolne bulwary, położone nad samym Tybrem i czekałem aż coś samo się wydarzy. Ostatnio spotkałem tam mężczyznę, który bezradnie szukał drogi do muzeum Alberta Moravii, a znajdował się od niego dosyć daleko. Był w delegacji, zszedł nad rzekę, bo w upalne dni, jest tam znośnie, a nawet chłodno, z powodu wysokich murów otaczających rzekę. Ten człowiek zatrzymał mnie, powiedział o co chodzi, jak usłyszał, że do celu ma jeszcze kilka kilometrów, w ogóle się nie zmartwił. Co więcej, zbagatelizował też kompletnie informację, że muzeum czynne jest w co drugą sobotę miesiąca i na wizytę trzeba się umówić. Rzucił tylko tyle, że spróbuje. Sytuacja była z lekka surrealistyczna: upalny Rzym, pusta droga nad rzeką i człowiek szukający jednego z najmniej popularnych muzeów w mieście.

Tak więc do tej pory, chodziłem i jeździłem po mieście nieco chaotycznie. Ale ostatnio zmieniłem trochę metodę. Zacząłem „zwiedzać” osiedla mieszkaniowe budowane w Rzymie w latach 50-tych i 60-tych. Przypominają one te projektowane w Polsce, na przykład przez Oskara i Zofię Hansenów - oczywiście w mniejszej skali. Najciekawsze znalazłem w dzielnicy Collatino, niedaleko dworca kolejowego Tiburtina, pomiędzy via Tiburtina i via Luigi Luccatelli. Wznoszą się tam niskie bloki, łączone niekiedy ze sobą loggiami, które przeznaczone były początkowo dla klasy robotniczej. Mieszkańcy mieli do dyspozycji wiele wspólnych przestrzeni, sklepy na parterze, przedszkola. Często myślimy o rzymskiej zabudowie współczesnej, że formowali ją deweloperzy, nie myślący o spójności miasta. Jak widać, nie jest to do końca prawda.

PAP Life: Jakie miejsca w Rzymie lubi Pan najbardziej?

P.K.: Byłą „wioskę olimpijską”, której poświęciłem rozdział w książce. Lubię też parki - najbardziej chyba Villa Ada, Villa Glori, ale też Ogrody Borghese. Zwłaszcza ich część położoną tuż przy Galerii Borghese. I Ponte Milvio, czyli Most Mulwijski. I mógłbym tak wymieniać jeszcze z godzinę, ale skończmy na tym…

PAP Live: Czy Rzym jest miastem bezpiecznym?

P.K.: Nigdy nie spotkało mnie tutaj nic złego. Niemniej, oczywiście są dzielnice w które wieczorem bym się nie zapuścił, jak na przykład do Tor Bella Monaca, Torre Angela, Torre Maura. Uważałbym także w metrze, zwłaszcza jak jest tłok. Ostatnio mój znajomy, Włoch, stracił tam portfel. Niestety, trzymał go w tylnej kieszeni spodni. Ale inny kolega, Polak, z kolei stracił portfel, który trzymał w plecaku. Tak więc złodzieje w stolicy Italii działają. Rzymianie mówią, że to tak naprawdę neapolitańczycy na gościnnych występach. Nie jestem tego pewien.

PAP Life: No właśnie, Rzym ma także swoją irytującą twarz. Aczkolwiek, pisze Pan, że od momentu jak burmistrzem został Roberto Gualtieri (objął urząd w 2021 r.), miasto stało się bardziej czyste, że widać zmianę.

P.K.: Poprzedniczka Gualtierego, Virginia Raggi, działała jak komuniści w Polsce w latach 70-tych. Wszystko robiła na pokaz, niczego nie kończyła, stolica tonęła w śmieciach. Teraz poprawę widać gołym okiem. Przede wszystkim na ulicach jest mniej śmieci, remontuje się niektóre zabytki. Mam tylko nadzieję, że nie jest to chwilowy trend.

PAP Life: Gdzie pan jeździ na plażę?

P.K.: Myśli pan, że plaże niedaleko Rzymu również zostały wysprzątane? Niestety, nie. Lubię Ostię, do której można się dostać z centrum miasta podmiejskim pociągiem. Aczkolwiek, tam ciągle jest brudno. Prawdę powiedziawszy, jeżeli chodzi o morze, to wolę Adriatyk i miejscowość Francavilla al Mare, położoną niedaleko Pescary.

PAP Life: Czyli Abruzja.

P.K.: Tak, Abruzja, region o którym również napisałem książkę - „W cieniu Gran Sasso”. Ukazała się w zeszłym roku. Mam tam swój drugi dom, w miejscowości Collelongo, niedaleko Avezzano, w górach. Jeżeli ktoś chce odpocząć od miasta, od zgiełku i chaosu, powinien tam jeździć. Wizytę w tym regionie przepisywałbym jako lek na skołatane nerwy. No, ale Abruzja to nie tylko góry i przyroda, to także ciekawe miasta, z których najbardziej lubię L’Aquilę. Niestety bardzo zburzoną podczas trzęsienia ziemi w roku 2009, obecnie ciągle rekonstruowaną. Sulmonę, gdzie urodził się Owidiusz i Chieti.

PAP Life: Wróćmy do Rzymu i do Lacjum. Bo w swojej książce opisuje pan m.in. Ardeę i Frascati - miasteczka położone niedaleko stolicy.

P.K.: Polecam zwłaszcza Frascati, ze względu na wspaniałe widoki. Ale także Latinę - miasto w całości wzniesione w faszystowskim stylu. I Ardeę - nie ze względu na urodę, tylko dlatego, że znajduje się tam muzeum Giacoma Manzu, niezwykłego rzeźbiarza, który pochodził z północy kraju, z Bergamo. Ale osiadł właśnie tam, stworzył wielką pracownię, w której dzisiaj znajduje się ciekawe muzeum z jego pracami.

PAP Life: Każda rozmowa o Włoszech, wcześniej czy później, musi zakończyć się pytaniem o kuchnię i wino. Kuchnia rzymska jest dosyć specyficzna.

P.K.: Popularna jest tutaj, chociażby, trippa, czyli flaki. Polacy są często zaskoczeni, że flaki jada się nie tylko w Warszawie. Oczywiście trippa alla romana, to rzecz zupełnie inna niż flaki polskie. Mnie przypominają one bardziej mięsne spaghetti zalane gęstym sosem. Jadłem tę potrawę dwa razy i nie mogę zaliczyć do moich ulubionych.

Lubię za to karczochy po żydowsku - smażone w głębokim tłuszczu, po rzymsku - przygotowywane na patelni z oliwą i wodą oraz smażone kwiaty cukinii z anchois. W restauracji, w której najczęściej jadam, znajdującej się w „mojej” kamienicy te kwiaty cukinii, po włosku - fiori di zucca, są chyba najlepsze w mieście

PAP Life: Równolegle obok Pana książki „Rzym. Miasto nad miastami” w wydawnictwie PIW ukazuje się pana powieść „Śmierciorysy”, której akcja również - częściowo - dzieje się w Rzymie.

P.K.: Tak. Zafascynowały mnie dwie postaci związane z Rzymem. Michał Waszyński - przedwojenny reżyser, twórca słynnego „Dybuka”, który po wojnie osiadł we Włoszech. I Giuseppe Furmanik - bardzo tajemnicza postać, wynalazca, kierowca testowy firmy Maserati. I spróbowałem o nich opowiedzieć, dołączając do ich towarzystwa niejakiego Konstantego, którego losy opierają się po trosze na życiu mojego wuja. Nie jest to jednak opowieść linearna o ludzkich losach, a raczej o tym, że ludzkich losów nie sposób opowiedzieć. Tak jak nie sposób opowiedzieć o Rzymie. Ale próbować trzeba.

PAP Life: Włochy były w tym roku gościem honorowym ostatnich Międzynarodowych Targów Książki w Warszawie. Przyjechało wiele znanych autorów i autorek, w tym Helena Janeczek czy Alessandro Barbero. Jaki jest poziom czytelnictwa we Włoszech?

P.K.: Włochy nie plasują się w europejskiej czołówce, na której czele od lat niezmiennie stoją Luksemburczycy, Szwedzi, Niemcy czy Finowie. Poziom czytelnictwa na półwyspie Apenińskim zbliżony jest do hiszpańskiego, greckiego i polskiego. W ubiegłym roku 74 proc. osób w wieku od 15 do 74 lat przeczytało tam co najmniej jedną drukowaną książkę. Więc do ideału jest daleko, ale źle też nie jest. Wystarczy pójść do pierwszej lepszej księgarni w Rzymie, żeby zobaczyć, że statystyki statystykami, a życie życiem. Ja widzę, że Włosi czytają. Nawet w tramwajach. W weekendy dziennik „La Repubblica” publikuje gruby dodatek książkowo-społeczno-filozoficzny – „Robinson”, a „Corriere della Sera” - dodatek „La Lettura”. Życzyłbym sobie, żeby w Polsce było podobnie. (PAP Life)

Rozmawiał Eliasz Nachabé

gn/ag/

Piotr Kępiński – poeta, krytyk literacki, eseista. Urodził się w Poznaniu. Mieszkał w Warszawie, w Wilnie, a obecnie w Rzymie. Pracował m.in. jako zastępca redaktora naczelnego w „Czasie Kultury” oraz jako szef działu kultury w „Dzienniku” i „Newsweeku”. Autor wielu książek poetyckich i eseistycznych. Od 2007 roku do 2016 był jurorem Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus, a w latach 2017–2019 członkiem jury Wrocławskiej Nagrody Poetyckiej Silesius. Od kilku lat publikuje książki o Włoszech. Ostatnio ukazały się jego „Szczury z via Veneto” (za które otrzymał Nagrodę Literacką im. Leopolda Staffa), „W cieniu Gran Sasso. Historie z Abruzji” oraz „Rzym. Miasto nad miastami” (premiera 5 czerwca).


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

Nie sala konferencyjna w Warszawie, nie pałacowe korytarze i nie kolejna debata prowadzona zza mównicy. Tym razem rozmowa o Polsce ma przenieść się nad Bałtyk. Marta Nawrocka zwróciła się bezpośrednio do młodych Polek, zapraszając je na spotkanie w Juracie. W ostatni weekend wakacji, 29 i 30 sierpnia, młodzi ludzie mają spotkać się tam z parą prezydencką i rozmawiać o swoich oczekiwaniach, pomysłach oraz o tym, jak widzą przyszłość kraju. Data dodania artykułu: 09.08.2026 00:08
Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?”

8 sierpnia. Rejtan w drzwiach historii, „Błyskawica” w eterze i Beatlesi na pasach Abbey Road

Sobota, 8 sierpnia 2026 roku, to 220. dzień roku. Imieniny obchodzą dziś Dominik, Esmeralda, Jan, Joanna i Sylwiusz. W Tomaszowie Mazowieckim słońce wschodzi około godz. 5.14, a zachodzi około 20.19. Data dodania artykułu: 08.08.2026 08:43
8 sierpnia. Rejtan w drzwiach historii, „Błyskawica” w eterze i Beatlesi na pasach Abbey Road

Trump grozi więzieniem, Senat blokuje kandydaturę do IPN, wojna uderza w cywilów. Najważniejsze informacje czwartku

Groźby z Białego Domu, dwa ważne głosowania w polskim Senacie, kolejna odsłona wojny energetycznej i dramat cywilów w Ukrainie. Czwartek, 6 sierpnia 2026 roku, przyniósł wydarzenia, które pozornie dzielą tysiące kilometrów. W rzeczywistości łączy je jedno słowo: bezpieczeństwo. Militarne, energetyczne, polityczne i ekonomiczne. Data dodania artykułu: 06.08.2026 23:36
Trump grozi więzieniem, Senat blokuje kandydaturę do IPN, wojna uderza w cywilów. Najważniejsze informacje czwartku

Rok wojny pozycyjnej. Nawrocki wetuje, buduje własny obóz i stawia na sojusz z USA

Pierwsze dwanaście miesięcy Karola Nawrockiego w Pałacu Prezydenckim trudno opisać słowem „kohabitacja”. Bardziej pasuje polityczna wojna pozycyjna: 41 wet, spór o miliardy z programu SAFE, zamrożone nominacje ambasadorskie, starcie o sądy i coraz wyraźniejsze ambicje stworzenia wokół prezydenta własnego ośrodka prawicy. Jednocześnie Nawrocki konsekwentnie inwestował w relacje z administracją Donalda Trumpa, nawet za cenę rosnącego dystansu wobec Ukrainy. Data dodania artykułu: 06.08.2026 07:10
Rok wojny pozycyjnej. Nawrocki wetuje, buduje własny obóz i stawia na sojusz z USA

Polska chce produkować rakiety do systemów Patriot. Tomczyk: „Jesteśmy gotowi”

Polska nie chce już wyłącznie kupować amerykańskiego uzbrojenia. Chce wejść do grona państw, które uczestniczą w jego produkcji, serwisowaniu i rozwoju technologii. Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk ujawnił, że Warszawa przekazała Amerykanom gotowość do uruchomienia w Polsce produkcji rakiet przechwytujących wykorzystywanych w systemach Patriot. Data dodania artykułu: 05.08.2026 07:40
Polska chce produkować rakiety do systemów Patriot. Tomczyk: „Jesteśmy gotowi”

5 sierpnia. Dzień Traugutta, rzezi Woli i pytań o Polskę. Historia wciąż domaga się odpowiedzi

Są daty lekkie jak wakacyjna piosenka płynąca z samochodowego radia. Są również takie, które przypominają ciężki dzwon — jego głos biegnie przez stulecia, odbija się od murów Cytadeli, płonących domów Woli i sal parlamentu. 5 sierpnia należy do tej drugiej kategorii. To dzień zdradzonych nadziei Rzeczypospolitej, ofiary Romualda Traugutta, zbrodni dokonanej na mieszkańcach Warszawy, ale również niezwykłego zwycięstwa żołnierzy batalionu „Zośka”. Data dodania artykułu: 05.08.2026 07:06
5 sierpnia. Dzień Traugutta, rzezi Woli i pytań o Polskę. Historia wciąż domaga się odpowiedzi

Polski tenis na dwóch biegunach, Milan królem sprintu, a świat żegna legendę Milanu. Sportowy wtorek pełen emocji

Iga Świątek nie zostawiła rywalce złudzeń, Hubert Hurkacz wygrał trzysetowy pojedynek, a Magda Linette odwróciła losy trudnego meczu. W kolarskim peletonie Jonathan Milan znów pokazał potęgę sprinterskich nóg, Katarzyna Niewiadoma-Phinney walczyła z czasem we Francji, zaś świat futbolu pożegnał Franco Baresiego. Wtorek, 4 sierpnia, przyniósł sport, w którym radość mieszała się z rozczarowaniem, a triumfy z chwilami zadumy. Data dodania artykułu: 04.08.2026 23:10
Polski tenis na dwóch biegunach, Milan królem sprintu, a świat żegna legendę Milanu. Sportowy wtorek pełen emocji

Wtorek, który przypomniał, jak kruchy jest świat. Morozowski, wojna, upały i cyberatak

Wtorek, 4 sierpnia 2026 roku, przyniósł wiadomości, obok których trudno przejść obojętnie. Zmarł Andrzej Morozowski, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich dziennikarzy politycznych. W Ukrainie rosyjski atak zabił polskiego wolontariusza. Europa walczy z rekordowym upałem, suszą i pożarami, a niski poziom Dunaju zagraża produkcji energii. Nad Bałtykiem polskie myśliwce ponownie przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy. Do tego cyberatak na system Żabki i brutalna napaść we Wrocławiu. To był dzień, w którym każda kolejna wiadomość brzmiała jak ostrzeżenie. Data dodania artykułu: 04.08.2026 22:44
Wtorek, który przypomniał, jak kruchy jest świat. Morozowski, wojna, upały i cyberatak

Polecane

Nie chodzi tylko o fotel prezesa. Chodzi o wiedzę wartą mieszkania

Nie chodzi tylko o fotel prezesa. Chodzi o wiedzę wartą mieszkania

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową? Data dodania artykułu: Wczoraj, 23:25 Liczba komentarzy: 1 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 1
NU-MED w Tomaszowie rusza z serią podcastów o technologii, zdrowiu i bezpieczeństwie 9 sierpnia przypada Dzień Miłośników Książek. To dobra okazja, by wrócić do czytania Przysięga wojskowa żołnierzy VI turnusu. Uroczysty apel w 25 Brygadzie Kawalerii Powietrznej Marta Nawrocka zaprasza młode Polki do Juraty. „O jakiej Polsce marzycie?” Podpisano umowę na modernizację stacji w Spale. Zmiany mają poprawić wygodę podróżnych Nowy ogródek dydaktyczny powstanie przy Szkole Podstawowej nr 6 w Tomaszowie Mazowieckim Nie chodzi tylko o fotel prezesa. Chodzi o wiedzę wartą mieszkania Ujazd wybrał wykonawcę altany. Inwestycja na działce rekreacyjno-sportowej ruszy po podpisaniu umowy Wielki dzień małych bohaterek. Pod Tomaszowem pszczoły dały początek niezwykłej rodzinnej marce Słońce wraca nad Tomaszów. Spokojna sobota, a w niedzielę nawet 26 stopni Nocny Teatr zagrał nad Pilicą. Letnia Scena nie zwalnia – za tydzień Voice Ekipa Tomaszowskie Centrum Zdrowia zaprasza na praktyki i staże w nowej lokalizacji
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: lokator Treść komentarza: Dlaczego rozliczenia mediów ( woda, ogrzewanie )nie są w kopertach? Dostarczane są przez pracowników spółdzielni . Tak nie powinno być!! Moja sąsiadka nie musi wiedzieć ile pobieram wody i jak się ogrzewam. Źródło komentarza: Nie chodzi tylko o fotel prezesa. Chodzi o wiedzę wartą mieszkania Autor komentarza: Ujazd Treść komentarza: To ta altana będzie pewnie pozłacana Ludzie nie dajcie się dymac Źródło komentarza: Ujazd wybrał wykonawcę altany. Inwestycja na działce rekreacyjno-sportowej ruszy po podpisaniu umowy Autor komentarza: ...) Treść komentarza: dziękuję za wyjaśnienie teraz już będę wiedział ale nie będę stosował tego nazewnictwa Źródło komentarza: Spisek wskazuje wroga. Psycholożki ostrzegają: tak rodzi się nienawiść między ludźmi Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: W ogóle nie chce mi się w całości czytać tego tekstu powyżej. Ten tekst pokazuje tę totalną siermięgę, a może nawet i to totalne oszustwo, dotyczące tego MBA, które to MBA traktuje się, jak wybawienie dla różnych, lokalnych, mniej lub więcej debilnych, tzw. działaczy i formujących lokalne społeczności. To MBA, to jest dokładnie to samo, co kiedyś działało przy KC PZPR: tam była taka niby naukowa szkoła partyjnych działaczy PZPR. Podsumowanie: komuna, na czele z towarzyszem czarzastym ma się u nas dalej bardzo dobrze... Źródło komentarza: Nie tylko MBA. Także retoryka i dyplomy za publiczne pieniądze. Co zyskali mieszkańcy Tomaszowa? Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: Dziecko drogie: Janka i Grzesia znam dobrze i równie dobrze znałem innych, poprzednich prezesów ( Jasiu Piątek, śp. Koszuta), a byłem również w radzie nadzorczej. Z tych informacji wynika, że chyba byłem członkiem spółdzielni - co?! Więc nie pier... mi tutaj dziewucho jakichś, tanich farmazonów. Jeśli akurat nie masz dobrych, łóżkowych układów z partnerem, to już nie moja wina. Źródło komentarza: Demokracja odwołana z powodu upału. Co naprawdę dzieje się w SM „Przodownik”? Autor komentarza: Figo-fago Treść komentarza: No i bardzo dobrze myślisz, ale tylko w sprawie tego swojego rowerka. Twój, ekologiczny (totalnie głupi) mózg ogarnia tylko ten Twój obsrany rowerek i te obsrane topole, ale już nie obejmuje tego, że przy znacznie większej hali nie będzie miejsca dla tych Twoich, obsranych topoli. . Źródło komentarza: 122 drzewa wycięto na terenie Lechii. Miasto ma posadzić 425 nowych
Reklama
Reklama
Łóżko rehabilitacyjne  Elbur PB 331

Łóżko rehabilitacyjne Elbur PB 331

Z pełną ofertą możecie zapoznać się odwiedzając nasz punkt zaopatrzenia medycznegoTomaszów Mazowiecki ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów oraz montaż gratisNa zdjęciu: Łóżko PB 331 w wykonaniu standardowym w kolorze buk. Akcesoria: stolik Rubens 9 w kolorze buk oraz wieszak ubraniowy z lustrem.PB 331 to najpopularniejszy model łóżka w ofercie Elbur. Domowy charakter, praktyczne funkcje i sprawdzone rozwiązanie powodują, że jest stosowane z powodzeniem w placówkach opieki długoterminowej oraz w środowisku domowym. Ze względu na możliwość dopasowania koloru harmonijnie wpisuje się w każde otoczenie.Więcej informacjiKolory standardowe:C1 bukC2 buk jasnyKolory niestandardowe*:C4 nabuccoC5 klonC6 akacjaC7 dąb jasnyC8 orzechC153 dąb sonomaDETALE PRODUKTU:1. Zabudowane napędy podnoszenia łóżka4. Dodatkowa regulacja za pomocą rastomatu2. Pilot z blokadą poszczególnych funkcji5. Solidne koło z hamulcem3. Leże z regulacją twardości6. Szeroka gama kolorystycznaOPCJE:zmiana wypełnienia leża • zmiana długości leża • zmiana kolorystykiPODSTAWOWE DANE TECHNICZNEBezpieczne obciążenie robocze175 kgMaksymalna waga użytkownika140 kgRegulacja wysokości leża:od 40 do 80 cmRegulacja segmentu oparcia pleców:0 ÷ 70°Regulacja segmentu oparcia podudzi:0 ÷ 20°Wymiary zewnętrzne długość × szerokość:215 × 102 cmPrześwit pod łóżkiem:ok. 22 cmCiężar całkowity:99,8 kgKółka jezdne:100 mm z hamulcem FUNKCJE ŁÓŻKA REHABILITACYJNEGO 
Łóżko rehabilitacyjne  Elbur PB 337

Łóżko rehabilitacyjne Elbur PB 337

Z pełną ofertą możecie zapoznać się odwiedzając nasz punkt zaopatrzenia medycznegoTomaszów Mazowiecki ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów oraz montaż gratisNa zdjęciu: Łóżko PB 337 w wykonaniu standardowym w kolorze buk. Akcesoria: stolik Rubens 3 w kolorze buk.Łóżko PB 337 jest szczególnym łóżkiem do opieki długoterminowej, które w przeciwieństwie do klasycznych łóżek posiada możliwość opuszczenia krawędzi leża do poziomu ok. 23 cm. Niskie, dolne położenie leża ułatwia dostęp osobom z problemami z koordynacją ruchową i zwiększa bezpieczeństwo pacjenta nawet przy opuszczonych barierkach bocznych.Więcej informacjiKolory standardowe: DETALE PRODUKTU:1. Położenie leża 23 cm od podłogi4. Solidne koło z hamulcem2. Zabudowane napędy podnoszenia łóżka5. Pilot z blokadą poszczególnych funkcji3. Leże z regulacją twardości6. Dodatkowa regulacja za pomocą rastomatu OPCJE:zmiana wypełnienia leża • zmiana długości leża • zmiana kolorystykiPODSTAWOWE DANE TECHNICZNEBezpieczne obciążenie robocze175 kgMaksymalna waga użytkownika140 kgRegulacja wysokości leża:od 23 do 63 cmRegulacja segmentu oparcia pleców:0 ÷ 70°Regulacja segmentu oparcia podudzi:0 ÷ 20°Wymiary zewnętrzne długość × szerokość:219 × 102 cmPrześwit pod łóżkiem:ok. 7 cmCiężar całkowity:101,4 kgKółka jezdne:100 mm z hamulcem FUNKCJEDO POBRANIA: Karta produktu PB-337 [PDF]

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama