Szkoła, w której ktoś ma czas wysłuchać
W polskiej szkole od lat dyskutujemy o podstawach programowych, egzaminach, wynagrodzeniach i kolejnych reformach. Znacznie rzadziej pytamy o coś pozornie prostszego: czy uczeń ma z kim porozmawiać, kiedy dzieje się coś złego?
Odpowiedź okazuje się niezwykle ważna.
Z analiz Uniwersytetu SWPS wynika, że w grupie uczniów przekonanych, iż nauczyciele zawsze znajdują czas na rozmowę, 11 proc. zgłaszało doświadczenia przemocy fizycznej w ostatnich trzech miesiącach. Wśród tych, którzy negatywnie oceniali dostępność pedagogów, odsetek ten wynosił aż 20 proc.
Różnice dotyczą również przemocy psychicznej i relacyjnej: wykluczania z grupy, rozpowszechniania plotek, upokarzania czy ośmieszania.
– Uważne słuchanie wiąże się także z samopoczuciem młodych ludzi. Wśród uczniów, którzy czują, że nauczyciele naprawdę słuchają tego, co mają do powiedzenia, odsetek odczuwających lęk jest o około 56 proc. niższy niż w grupie oceniającej nauczycieli pod tym względem negatywnie – podkreśla prof. Małgorzata Golonka-Wójcik z Uniwersytetu SWPS.
To nie dowód, że sama rozmowa eliminuje przemoc. Ale mocny argument, aby relacji z uczniem nie traktować jako dodatku do edukacji.
Co trzeci licealista często odczuwa smutek
Jeszcze bardziej niepokojąco wyglądają dane dotyczące kondycji psychicznej młodzieży.
Smutek odczuwany kilka razy w tygodniu deklaruje 14,3 proc. uczniów czwartych klas szkół podstawowych. W czwartych klasach liceów już 33,2 proc.
Wraz z wiekiem rośnie częstotliwość zgłaszanych trudności emocjonalnych, objawów lękowych i dolegliwości fizycznych. Jednocześnie maleje poczucie wsparcia ze strony dorosłych.
Szkoła, która powinna przygotowywać młodego człowieka do dorosłości, dla części uczniów staje się miejscem codziennego napięcia.
Nie chodzi wyłącznie o sprawdziany i oceny. Badacze wskazują, że ogromne znaczenie mają konflikty rówieśnicze, przemoc oraz atmosfera panująca w klasie.
Kiedy nauczyciel zamiast wspierać, upokarza
Raport zawiera również dane, które powinny skłonić do refleksji samo środowisko nauczycielskie.
Aż 46 proc. ósmoklasistów zgadza się ze stwierdzeniem, że nauczycielom zdarza się wyśmiewać lub ośmieszać uczniów w obecności klasy. Wśród czwartoklasistów odsetek ten wynosi 18 proc.
Trzeba podkreślić, że są to subiektywne oceny młodzieży, a nie statystyki potwierdzonych przypadków przemocy nauczycielskiej.
Nie zmienia to faktu, że upokorzenie potrafi zostawić ślad na lata. Czasem dłużej pamiętamy drwiący komentarz wypowiedziany przy całej klasie niż dziesiątki poprawnie przeprowadzonych lekcji.
Autorytet nauczyciela nie rodzi się przecież ze strachu. Budują go wiedza, sprawiedliwość, konsekwencja i szacunek.
Tomaszowskie szkoły. Czy system nadąża za potrzebami?
Wyniki ogólnopolskiego badania powinny zainteresować również samorządy Tomaszowa Mazowieckiego i powiatu tomaszowskiego.
To one, jako organy prowadzące poszczególne placówki, odpowiadają za organizacyjne i finansowe warunki ich funkcjonowania.
W powiecie działają licea, technika i szkoły branżowe, w których młodzież mierzy się z podobnymi wyzwaniami jak jej rówieśnicy w całej Polsce.
Warto przypomnieć, że 2 października skierowano interpelację dotyczącą pomocy psychologiczno-pedagogicznej, w tym danych na 30 września 2026 roku. Jej znaczenie wykracza poza administracyjne zestawienia.
Kluczowe pozostają pytania: ilu uczniów przypada na jednego psychologa? Jak długo trzeba czekać na pomoc? Czy wychowawcy mają odpowiednie przygotowanie do rozpoznawania przemocy? Czy w szkolnych budżetach na 2027 rok znajdą się środki odpowiadające rzeczywistym potrzebom?
Nie ma podstaw, aby wyniki ogólnopolskiego raportu automatycznie przypisywać tomaszowskim szkołom. Są jednak wystarczającym powodem, by sprawdzić lokalną sytuację.
Dobry nauczyciel potrafi zainteresować nawet matematyką
Badanie przynosi również optymistyczne wiadomości.
Wśród uczniów dostrzegających pomoc nauczycieli w nauce 63 proc. deklaruje, że lubi matematykę. Wśród tych, którzy takiego wsparcia nie dostrzegają, odsetek wynosi 41 proc.
W przypadku języka polskiego proporcje wynoszą odpowiednio 62 i 42 proc.
To ważne przypomnienie, że skuteczność edukacji nie zależy wyłącznie od podręczników, tablic multimedialnych czy nowoczesnych pracowni.
Liczy się człowiek stojący przed klasą.
– Nadzieję daje związek samoskuteczności z niższą presją psychologiczną. Uczniowie, którzy silniej wierzą, że potrafią poradzić sobie z trudnymi emocjami, deklarują mniejsze obciążenie codziennością – zauważa dr Piotr Rycielski z Uniwersytetu SWPS.
Dzień Edukacji Narodowej. Kwiaty to nie wszystko
W środę, 14 października, nauczyciele będą odbierać życzenia, kwiaty i podziękowania. W tomaszowskich szkołach, podobnie jak w całym kraju, będzie to okazja do uhonorowania pedagogów.
I słusznie. Wielu z nich wykonuje pracę, której wartości nie da się zmierzyć wynikami egzaminów.
Jednak Dzień Edukacji Narodowej powinien być również momentem refleksji nad tym, jakiej szkoły naprawdę potrzebujemy.
Szkoły wymagającej, ale niewykluczającej. Stawiającej ambitne cele, ale niebudującej autorytetu na upokorzeniu. Takiej, w której nauczyciel ma czas nie tylko sprawdzić klasówkę, lecz także zauważyć milczącego ucznia.
– Szkoła sprzyjająca rozwojowi nie eliminuje wszystkich trudności i wymagań, lecz dba o to, aby uczniowie mieli zasoby potrzebne do ich podejmowania: bezpieczne relacje, wsparcie dorosłych, poczucie przynależności oraz przekonanie, że w sytuacji kryzysu nie pozostaną sami – podsumowuje dr Radosław Kaczan z Uniwersytetu SWPS.
Bo o wartości szkoły świadczy nie tylko to, ilu olimpijczyków wychowała i ilu maturzystów zdało egzaminy. Równie ważne jest to, ilu młodych ludzi przeprowadziła przez trudny okres dorastania, nie pozwalając im uwierzyć, że ze swoimi problemami zostali sami.



Napisz komentarz
Komentarze