Podpisanie porozumienia w Gdańsku 31 sierpnia 1980 r. między komisją rządową a komitetem strajkowym oznaczało pokojowe zwycięstwo nad autorytarnym systemem. Było pierwszym takim wydarzeniem w bloku wschodnim. Władze traktowały jednak zawartą z robotnikami umowę tylko jako chwilowe ustępstwo.
Wczoraj w kościele pw. Św. Jadwigi na Niebrowie odbyło się spotkanie noworoczne Rodziny Radia Maryja. Na spotkaniu obecni byli poza Starostą Węgrzynowskim także poseł Antoni Macierewicz oraz posłanka Milczanowska z Radomska. Świątynia przy ulicy Warszawskiej należy chyba do najbardziej upolitycznionych w całym mieście. To tutaj najczęściej swoje spotkania organizuje pomysłodawca podkomisji smoleńskiej.
Współprzewodnicząca Razem Aleksandra Owca poinformowała w sobotę, że kandydatem formacji na prezydenta będzie Adrian Zandberg. "Startuję w tych wyborach, bo głęboko wierzę, że nasz kraj stać na coś więcej, niż wojna Tuska z Kaczyńskim" - powiedział Zandberg.
52,9 proc. respondentów uważa, że życie w Polsce stało się trudniejsze po zmianie rządu Mateusza Morawieckiego na rząd Donalda Tuska; odmiennego zdania jest 32,6 proc. badanych - wynika z sondażu United Surveys przygotowanego na zlecenie Wirtualnej Polski.
Według opublikowanego w sobotę sondażu United Surveys dla Wirtualnej Polski, 66,8 proc. badanych uważa, że Ukraina ma zbyt małe wsparcie Zachodu, aby odzyskać utracone tereny. Najbardziej w tej kwestii podzieleni są zwolennicy obozu rządzącego.
Minął rok od Wyborów Prezydenckich, oraz pół roku od ważnych dla Polski Wyborów Parlamentarnych, w których Prawo i Sprawiedliwość uzyskało większość sejmową. Frekwencja w obu przypadka wyniosła nieco ponad 50 proc. Czy dzisiaj Polskę stać na większą frekwencję?
Po nie tak dawnych wyborach wódka w Rosji polała się strumieniami. Towarzysze Władimira mieli powód do radości: lud rosyjski wzuł świąteczne buty i poszedł do urn jak za najlepszych, starych czasów, by oddać głos na jedynie słuszną partię i jedynie słusznego prezydenta Wańkę-wstańkę. Bo Rosja, to Putin, a Putin to Rosja, więc… - na zdrowie!
Kontrowersyjna posłanka PiS, profesor Krystyna Pawłowicz odwiedziła w miniony piątek Tomaszów na zaproszenie Klubu Inteligencji Polskiej. Sala Centrum Dialogu Społecznego wypełniona była po brzegi, zabrakło miejsc siedzących i ci, którzy nie przybyli na czas musieli zadowolić się stojącymi. Kilka osób nie zmieściło się w sali na piętrze kamienicy rodziny Knothe, musiało uczestniczyć w spotkaniu, przysłuchując się z klatki schodowej. Wbrew zapowiedziom, które ukazywały również na naszym portalu i na Facebooku, nie odbyła się wielka antypawłowiczowska demonstracja, przed wejściem czekało dwóch młodych ludzi w maskach przeciwpyłowych na twarzach i z transparentami w ręku. Na spotkaniu było i śmieszno i straszno.
Tomaszów to naprawdę dziwne jest miasto. Wszyscy narzekają w zaciszu domowych pieleszy, krytykują i płaczą nad swym losem przed ekranami telewizorów i wylewają żale za pomocą klawiatury komputerów. Kiedy jednak przychodzi czas jakiegoś działania okazuje się, że jest nam dobrze, że właściwie przyzwyczailiśmy się do bylejakości i że w sumie do szczęścia niewiele nam brakuje
Obserwując od kilkunastu lat lokalną politykę w naszym mieście mam niestety wrażenie, że osoby w niej bezpośrednio uczestniczące nie mają żadnego pomysłu na rozwój Tomaszowa. Idee i propozycje rozwiązań pojawią się na kilka miesięcy przed wyborami i nie są niczym więcej, jak zwykłym wciskaniem kitu. Obietnice i hasła są szybko zapominane, właśnie dlatego, że są jedynie hasłami. To podstawowy powód wszechobecnej degrengolady i powolnej agonii miasta. Zrozumiałem to kilka lat temu, kiedy uczestniczyłem w rozmowach, mających na celu stworzenie dużego komitetu wyborczego, w skład którego wchodziła między innymi Platforma Obywatelska. Ówczesny przewodniczący tej partii, zapytany przeze mnie jakie są jej podstawowe cele odpowiedział, że celem jest przejęcie władzy. Dla mnie taka odpowiedź była nie do przyjęcia, ponieważ zawsze uważałem, że władza powinna stanowić środek do osiągania zamierzonych celów a nie cel sam w sobie.
Prezentujemy pierwszą część rozmowy z Arturem Ostrowskim, od dwóch kadencji posłem na Sejm RP, kandydującym z list Sojuszu Lewicy Demokratycznej, absolwentem Technikum Elektronicznego przy tomaszowskim "Mechaniku"
W ostatnim czasie nastąpiły kolejne „przetasowania” w składach rad nadzorczych, należących do miasta i powiatu spółek. W podziale powyborczych „łupów” dominuje Prawo i Sprawiedliwość, które po wejściu w koalicję z Sojuszem Lewicy Demokratycznej w obu jednostkach samorządu, wydaje się „odgrywać pierwsze skrzypce”. Radny Marcin Witko polityczną grabież stanowisk dla członków rodzin i znajomych określa mianem skandalu.
Stary kawaler, wchodzi na salę wypełnioną po brzegi młodymi ludźmi przy dźwiękach piosenki śpiewanej przez zmarłego na AIDS geja, który w chórku z innymi członkami swojego zespołu zapewnia o tym, że nas rozbawi. I rzeczywiście ubaw jest po same pachy, gdy obserwuje się byłego premiera posadzonego pomiędzy dwoma dziewczątkami, po którym wyraźnie widać, że w ich towarzystwie czuje się cokolwiek nieswojo. No cóż, jedni lubią głaskać myszki a inni trzymać za ogon kota. Zadziwiająca ewolucja światopoglądowa, czy też może brak jakiejkolwiek idei a jedynie łagodzenie kompleksu faceta, który zakłada buty na obcasach, by wydawać się nieco wyższym.
Zakończyliśmy dzisiaj naszą internetową sondę, w której mieliście możliwość wybrać najseksowniejszego Waszym zdaniem tomaszowskiego polityka. Zabawa spotkała się z dosyć dużym zainteresowaniem. Wzięła w niej udział wyjątkowo liczna grupa osób. Pora na podsumowania.