Dobry początek Lechii
Od pierwszych minut gospodarze próbowali przejąć kontrolę nad spotkaniem. Już w 7. minucie Marcin Pieńkowski uruchomił w polu karnym Artura Czupryńskiego. Napastnik znalazł się w dogodnej sytuacji, jednak jego strzał obronił Adrian Olszewski.
Polonia odpowiedziała kilka minut później i niewiele brakowało, by jako pierwsza objęła prowadzenie. Po dalekim wyrzucie z autu piłka trafiła pod nogi Wiktora Preussa. Jego uderzenie zatrzymało się na słupku, a dobitkę Karola Żwira zablokowali obrońcy Lechii.
W 26. minucie ponownie zrobiło się gorąco pod bramką gości. Marcin Pieńkowski zdecydował się na bezpośredni strzał z rzutu wolnego. Piłka ominęła mur, ale Olszewski był dobrze ustawiony i nie dał się zaskoczyć.
Pawlusiński dał prowadzenie
Lechia dopięła swego w 34. minucie.
Po dośrodkowaniu Daniela Chwałowskiego z rzutu rożnego do piłki doszedł Krystian Kolasa. Jego strzał zmierzał w światło bramki, ale po drodze futbolówkę – zdaniem arbitra – musnął jeszcze Miłosz Pawlusiński.
To właśnie jemu zapisano gola.
Lechia Tomaszów Mazowiecki prowadziła 1:0 i z takim wynikiem obie drużyny zeszły do szatni.
Niewykorzystane okazje zaczęły się mścić
Po przerwie tomaszowianie długo nie wyglądali jak drużyna, która za chwilę może stracić kontrolę nad spotkaniem. Zielono-czerwoni nadal potrafili przedostać się pod bramkę przeciwnika, a bliski podwyższenia prowadzenia był m.in. Łukasz Racis.
Drugiego gola jednak nie było.
I właśnie wtedy scenariusz meczu zaczął się zmieniać.
W 64. minucie Polonia dwukrotnie poważnie zagroziła bramce Lechii. W obu sytuacjach znakomicie interweniował Mateusz Awdziewicz. Bramkarz gospodarzy kupił swojej drużynie kilka kolejnych minut spokoju.
Tylko kilka.
Osiem minut, które zmieniły wszystko
W 67. minucie Klaudiusz Krasa dośrodkował w pole karne. Na drugim słupku pojawił się Mateusz Kuzimski, który strzałem głową doprowadził do wyrównania.
Było 1:1.
Polonia poczuła, że może w Tomaszowie ugrać znacznie więcej.
W 75. minucie Lechia straciła piłkę. Aleksander Matuć przejął futbolówkę i podał do Michała Skarbka. Ten zagrał w okolice piątego metra, gdzie ponownie znalazł się Kuzimski.
Napastnik gości nie zmarnował okazji.
W ciągu zaledwie ośmiu minut Polonia odwróciła wynik z 0:1 na 2:1.
Lechia ruszyła w pogoń
W ostatnim kwadransie gospodarze próbowali jeszcze uratować przynajmniej punkt. Trener Lechii dokonywał zmian, tomaszowianie ruszyli mocniej do przodu i szukali wyrównującej bramki.
Tym razem jednak futbol pozostał głuchy na te starania.
Polonia obroniła prowadzenie i po ostatnim gwizdku to drużyna z Lidzbarka Warmińskiego mogła cieszyć się ze zwycięstwa.
Dla Lechii może być to szczególnie bolesna porażka. Nie dlatego, że rywal całkowicie zdominował spotkanie. Przeciwnie – przez znaczną część meczu zielono-czerwoni mieli wynik i przebieg gry pod kontrolą. Zabrakło jednak drugiego trafienia, a dwa błędy w drugiej połowie zostały przez przyjezdnych bezlitośnie wykorzystane.
Lechia Tomaszów Mazowiecki – Polonia Lidzbark Warmiński 1:2 (1:0)
Bramki:
Miłosz Pawlusiński 34' – Mateusz Kuzimski 67', 75'
Lechia: Mateusz Awdziewicz – Bartłomiej Chyb (80. Wiktor Kowalczyk), Bartosz Winkler, Krystian Kolasa, Miłosz Pawlusiński (80. Maksymilian Bogusławski) – Łukasz Racis (63. Filip Zawadzki), Artur Czupryński, Daniel Chwałowski (63. Eryk Kaproń), Marcin Pieńkowski – Kacper Popławski (63. Marcin Orzechowski), Bartosz Bogus.
Żółte kartki: Bartłomiej Chyb, Wiktor Kowalczyk (Lechia) – Dominik Romanowski, Aleksander Bałut, Szymon Szałkowski (Polonia)
Sędzia: Maciej Węgrzyk (Jejkowice)
Widzów: 290



Napisz komentarz
Komentarze