12 października Urząd Marszałkowski Województwa Łódzkiego ogłosił wyniki konkursu „Edukacja włączająca”. Spośród 92 projektów, które otrzymały wsparcie o łącznej wartości 71,5 mln zł, trzy dotyczą szkół z Tomaszowa Mazowieckiego i Czerniewic.
To pieniądze, które mają pomóc budować szkołę dostępną dla każdego ucznia. Także tego z niepełnosprawnością, trudnościami rozwojowymi czy problemami emocjonalnymi.
Trzy szkoły, trzy projekty, konkretne pieniądze
Największe dofinansowanie w powiecie tomaszowskim otrzymała Gmina Czerniewice. Na projekt „Szkoła w Czerniewicach – miejsce dla każdego” przyznano 750 955 zł. Całkowita wartość przedsięwzięcia wynosi 790 556 zł.
Powiat Tomaszowski pozyskał 673 037,03 zł na projekt „Edukacja włączająca kluczem do rozwoju II Liceum Ogólnokształcącego w Tomaszowie Mazowieckim”. Jego całkowity koszt oszacowano na 708 477,03 zł.
Trzecim beneficjentem jest Gmina-Miasto Tomaszów Mazowiecki. Projekt „Dziewiątka – szkoła równych szans”, dotyczący Szkoły Podstawowej nr 9, otrzymał 450 204,98 zł dofinansowania przy wartości 473 899,98 zł.
Łącznie trzy przedsięwzięcia będą kosztować 1 972 933,01 zł. Różnica pomiędzy ich wartością a przyznanym wsparciem wynosi 98 736 zł.
Szkoła równych szans. Ale co to oznacza w praktyce?
Edukacja włączająca nie polega na tym, by wszystkich uczniów traktować identycznie. Przeciwnie. Chodzi o dostrzeżenie ich odmiennych potrzeb i zapewnienie odpowiedniego wsparcia.
Jak informuje samorząd województwa, dofinansowane projekty mogą obejmować dodatkowe zajęcia psychologiczno-pedagogiczne, rozwijanie umiejętności uczenia się, przeciwdziałanie dyskryminacji, szkolenia nauczycieli oraz poprawę dostępności placówek dla osób z niepełnosprawnościami.
Na razie nie znamy szczegółowego zakresu działań zaplanowanych w każdej z trzech lokalnych szkół.
Pozostaje jednak pytanie znacznie ważniejsze od wysokości dotacji: czy dziecko, które dziś potrzebuje pomocy psychologa, pedagoga specjalnego albo terapeuty, rzeczywiście może na nią liczyć?
Ilu uczniów zostanie objętych dodatkowymi zajęciami? Czy szkoły dysponują wystarczającą liczbą specjalistów? Czy wsparcie pojawia się odpowiednio wcześnie, zanim trudności w nauce lub problemy emocjonalne przerodzą się w poważniejszy kryzys?
Jest jeszcze jedna kwestia. Unijne projekty mają określony czas realizacji. Potrzeby dzieci nie kończą się jednak wraz z ostatnią fakturą.
Czy samorządy znajdą pieniądze na kontynuowanie pomocy, kiedy europejskie finansowanie dobiegnie końca?
Bo prawdziwą miarą sukcesu nie będzie liczba wydanych złotówek ani zakupionych pomocy dydaktycznych. Będzie nią liczba dzieci, które dzięki tym pieniądzom przestaną czuć się w szkole pozostawione samym sobie.



Napisz komentarz
Komentarze