Najpierw ostrzeżenia, potem dwa ciosy
Początek spotkania nie zapowiadał jeszcze tak dotkliwej porażki. Przez pierwszy kwadrans na murawie dominowała walka, a obie drużyny próbowały narzucić rywalom własne warunki. Z każdą kolejną minutą coraz wyraźniej do głosu dochodzili jednak gospodarze.
W 19. minucie Lechię przed utratą bramki uratował Marcin Orzechowski, który w ostatniej chwili zablokował uderzenie Mateusza Kempskiego. Trzynaście minut później tomaszowianom dopisało szczęście. Jakub Jakimiuk przedarł się pomiędzy dwoma obrońcami i oddał strzał, po którym piłka zatrzymała się na słupku.
Były to ostrzeżenia, których zielono-czerwoni nie potrafili wykorzystać.
W 35. minucie Olimpia dopięła swego. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najwyżej wyskoczył Eryk Matus i precyzyjnym uderzeniem głową pokonał Mateusza Awdziewicza.
Lechia próbowała odpowiedzieć. Daniel Chwałowski uderzał nad poprzeczką, a kilka minut później obrońcy gospodarzy zablokowali próby tomaszowian, w tym strzał Marcina Pieńkowskiego.
Kiedy wydawało się, że do szatni zespoły zejdą przy jednobramkowym prowadzeniu Olimpii, nadszedł drugi cios. W doliczonym czasie pierwszej połowy Eryk Matus popisał się efektownym uderzeniem sprzed pola karnego. Piłka wpadła w samo okienko bramki Lechii.
Do przerwy było 2:0, a tomaszowianie znaleźli się w bardzo trudnym położeniu.
Karny, który odebrał nadzieję
Jeżeli w szatni Lechii powstał plan odwrócenia losów spotkania, rozsypał się niemal natychmiast po wznowieniu gry.
W 47. minucie piłka trafiła w rękę Artura Czupryńskiego w polu karnym. Sędzia wskazał na jedenasty metr, a Jakub Jakimiuk nie zmarnował okazji. W 48. minucie Olimpia prowadziła już 3:0.
Trzecia bramka praktycznie zamknęła rywalizację. Gospodarze mogli kontrolować przebieg spotkania, natomiast Lechia musiała szukać sposobu na przełamanie defensywy przeciwnika.
Tego dnia zadanie okazało się ponad siły tomaszowskiego zespołu.
Zmiany przeprowadzone w drugiej połowie nie odmieniły obrazu gry. Lechii brakowało płynności w rozegraniu, dokładności podań i przede wszystkim sytuacji, które pozwoliłyby zagrozić bramce Olimpii.
Tymczasem gospodarze nadal atakowali. Gdyby nie postawa Mateusza Awdziewicza, który kilkukrotnie skutecznie interweniował, rozmiary porażki mogłyby być jeszcze większe.
Porażka, z której trzeba wyciągnąć wnioski
W futbolu zdarzają się mecze, w których nie wychodzi niemal nic. Tak właśnie wyglądało spotkanie Lechii w Zambrowie. Nie chodzi wyłącznie o trzy stracone bramki, ale o sposób, w jaki gospodarze przejmowali inicjatywę i wykorzystywali kolejne okazje.
Pierwszy gol padł po stałym fragmencie gry, drugi po znakomitym uderzeniu z dystansu, a trzeci z rzutu karnego. Trzy różne sytuacje, ten sam rezultat: bezradność tomaszowian wobec skuteczności rywali.
Z perspektywy Lechii szczególnie niepokojąca może być niewielka liczba wypracowanych okazji bramkowych. Nawet gdy wynik był jeszcze otwarty, zielono-czerwoni nie potrafili na dłużej zepchnąć Olimpii do defensywy.
Porażka 0:3 nie pozostawia wielkiego pola do dyskusji. Gospodarze byli zespołem konkretniejszym, groźniejszym i zdecydowanie skuteczniejszym.
Lechia wraca do Tomaszowa Mazowieckiego bez punktów i z materiałem do poważnej analizy. W długim ligowym sezonie jedna porażka nie przesądza o wszystkim. Ważniejsze jest jednak to, jak drużyna na nią odpowie.
Bo futbol, jak życie, szybko wystawia kolejne rachunki. A najlepszą odpowiedzią na nieudany występ jest nie tłumaczenie porażki, lecz dobra gra w następnym spotkaniu.
Olimpia Zambrów – Lechia Tomaszów Mazowiecki 3:0 (2:0)
Bramki: Eryk Matus (35., 45+1.), Jakub Jakimiuk (48., rzut karny).
Lechia Tomaszów Mazowiecki: Mateusz Awdziewicz – Bartłomiej Chyb, Bartosz Winkler, Marcin Orzechowski, Krystian Kolasa – Marcin Pieńkowski (56. Maksym Rosiński), Miłosz Pawlusiński (74. Eryc Papiernik), Artur Czupryński, Daniel Chwałowski (56. Filip Zawadzki), Łukasz Racis (80. Szymon Warczyński) – Kacper Popławski (74. Bartosz Bogus).
Żółte kartki: Mateusz Kempski, Jakub Jakimiuk (Olimpia) – Łukasz Racis, Bartłomiej Chyb (Lechia).
Sędzia: Jakub Mikołajewski (Krajęczyn).
Rozgrywki: Betclic III liga, grupa I, 12. kolejka.



Napisz komentarz
Komentarze