Nasz artykuł w skrócie
- Złożona choroba neurologiczna – migrena to poważne schorzenie układu nerwowego. Choć silny stres potrafi wywołać nagłe napady, nie należy uznawać go za jedyną przyczynę tej dolegliwości.
- Paraliżujący wpływ na codzienne życie – intensywne ataki migrenowe mogą utrzymywać się przez kilka dni, całkowicie uniemożliwiając pacjentom pracę zawodową oraz wykonywanie najprostszych rutynowych czynności.
- Pułapka nadużywania leków – niekontrolowane przyjmowanie ogólnodostępnych środków przeciwbólowych paradoksalnie nasila objawy. Szczególnie niebezpieczne jest zażywanie preparatów z kodeiną, co stwarza wysokie ryzyko uzależnienia.
- Konieczność profesjonalnej profilaktyki – skuteczne radzenie sobie z chorobą jest możliwe. Częste lub wyjątkowo silne napady zawsze wymagają konsultacji lekarskiej w celu wdrożenia indywidualnie dobranego leczenia profilaktycznego.
Migrena to nie stres. Jeden z najbardziej krzywdzących mitów
„Przestań się denerwować”, „zmień pracę”, „wyjedź na urlop”. Takie rady słyszą tysiące osób cierpiących na migrenę. Problem w tym, że nie tylko nie rozwiązują one problemu, ale często pogłębiają poczucie niezrozumienia i osamotnienia chorych.
– Migrena nie jest chorobą psychologiczną ani psychiatryczną – podkreśla prof. Marta Waliszewska-Prosół, neurolog i wiceprezes Polskiego Towarzystwa Bólów Głowy, cytowana przez Polską Agencję Prasową.
Podczas XXV konferencji „Polka w Europie” specjalistka zwróciła uwagę, że błędne rozpoznania zdarzają się nawet w gabinetach lekarskich. Z jej doświadczeń wynika, że połowa zgłaszających się pacjentów wcześniej usłyszała, iż ich dolegliwości wynikają ze stresu.
Tymczasem migrena jest chorobą neurologiczną o istotnym podłożu genetycznym. Stres może prowokować napad, podobnie jak niedobór snu czy zmiany hormonalne, ale nie oznacza to, że stanowi przyczynę samej choroby.
Kiedy nawet światło boli
Migrena nie jest zwykłym bólem głowy. Napad może trwać od kilku godzin do trzech dób, a jego następstwa utrzymywać się jeszcze dłużej.
Ból bywa pulsujący, jednostronny i tak intensywny, że nawet niewielki wysiłek fizyczny nasila cierpienie. Towarzyszą mu nudności, wymioty, nadwrażliwość na światło, dźwięki oraz zapachy.
U części pacjentów pojawia się aura migrenowa, czyli przemijające zaburzenia neurologiczne. Mogą to być błyski, zygzaki przed oczami, ubytki pola widzenia, a niekiedy zaburzenia czucia lub mowy.
– Nawet woda pod prysznicem może powodować ból. Pacjent nie jest wtedy w stanie ugotować obiadu, bo każdy zapach podczas przygotowywania posiłku powoduje nasilenie się objawów – opisuje prof. Waliszewska-Prosół.
Największe nasilenie choroby przypada często na okres między 30. a 40. rokiem życia. Właśnie wtedy, gdy aktywność zawodowa i obowiązki rodzinne wymagają od człowieka szczególnie wiele.
Migrena nie pyta jednak o wiek. Chorują również nastolatkowie, a każdy kolejny napad może oznaczać nieobecność w szkole, pracy czy życiu rodzinnym.
Ból, który odbiera normalne życie
Szczególnie dramatyczna jest sytuacja osób z migreną przewlekłą. Według danych przywołanych przez ekspertkę problem może dotyczyć około 750 tysięcy Polaków.
Zgodnie z międzynarodową klasyfikacją migrenę przewlekłą rozpoznaje się, gdy ból głowy występuje co najmniej 15 dni w miesiącu przez ponad trzy miesiące, a przynajmniej osiem dni miesięcznie ma cechy migreny.
To nie oznacza już kilku trudnych dni. To życie podporządkowane chorobie, planowanie obowiązków między kolejnymi napadami i nieustanne pytanie, czy jutro uda się normalnie funkcjonować.
– Taki człowiek żyje w ciągłym cierpieniu i nie jest w stanie funkcjonować społecznie – zauważa neurolog.
Migrena ma również swoją społeczną cenę. To absencje zawodowe, ograniczona aktywność, utracone spotkania i poczucie winy wobec bliskich. Niezrozumienie otoczenia potrafi być dodatkowym ciężarem.
Tabletka za tabletką. Niebezpieczna pułapka
Jeszcze bardziej niepokojące są konsekwencje niewłaściwego leczenia. Pacjenci, którzy nie otrzymują skutecznej pomocy, coraz częściej sięgają po ogólnodostępne środki przeciwbólowe.
Profesor przywołuje przypadki osób zażywających nawet kilkaset tabletek miesięcznie. Szczególne zagrożenie stanowią preparaty zawierające kodeinę, czyli substancję opioidową mogącą prowadzić do uzależnienia.
– Opioidy nie są lekami, którymi leczymy napady migreny – ostrzega specjalistka.
Paradoks polega na tym, że nadmierne przyjmowanie środków przeciwbólowych może samo prowadzić do kolejnych bólów głowy. Powstaje błędne koło: pacjent bierze leki, ponieważ cierpi, a ich nadużywanie przyczynia się do podtrzymywania dolegliwości.
W przypadku niektórych preparatów regularne przyjmowanie przez co najmniej 10 dni w miesiącu może już stwarzać ryzyko bólu głowy związanego z nadużywaniem leków.
Kiedy należy zgłosić się do neurologa?
Nie trzeba czekać, aż ból stanie się codziennością.
Jeżeli napady powracają, utrudniają pracę, naukę lub normalne funkcjonowanie, warto rozpocząć diagnostykę u lekarza rodzinnego albo neurologa. Szczególnie ważna jest konsultacja, gdy bóle stają się częstsze, zmieniają charakter lub wymagają coraz większych ilości leków.
Pomocne może być prowadzenie dzienniczka migrenowego. Należy zapisywać daty napadów, ich czas trwania, nasilenie, objawy towarzyszące oraz przyjmowane leki. Takie informacje ułatwiają rozpoznanie i dobór terapii.
Współczesna medycyna dysponuje znacznie szerszymi możliwościami niż zwykłe tabletki przeciwbólowe. W leczeniu napadów stosuje się między innymi tryptany i inne leki przeciwmigrenowe. Przy częstych lub szczególnie uciążliwych atakach lekarz może zaproponować leczenie profilaktyczne, w tym nowoczesne terapie ukierunkowane na szlak CGRP, a w odpowiednich przypadkach także toksynę botulinową.
Dobór terapii zależy od rodzaju migreny, chorób współistniejących i przeciwwskazań.
Uwaga: nagły, wyjątkowo silny ból głowy, zaburzenia mowy, niedowład lub nagła utrata widzenia wymagają pilnej pomocy medycznej. Nie wolno automatycznie przypisywać takich objawów migrenie.
Choroby nie widać. Cierpienia nie wolno lekceważyć
Migrena jest jedną z tych chorób, których często nie widać. Nie ma gipsu, opatrunku ani innych oczywistych oznak cierpienia. Jest człowiek, który kolejny raz odwołuje spotkanie, nie przychodzi do pracy albo zamyka drzwi sypialni.
Dlatego słowa „to tylko ból głowy” potrafią być równie dotkliwe jak brak właściwej diagnozy.
Najważniejsze przesłanie prof. Waliszewskiej-Prosół jest proste: migrenę trzeba rozpoznawać i leczyć, zamiast tłumaczyć ją wyłącznie stresem.
Bo kiedy ktoś mówi, że z powodu migreny nie może wstać z łóżka, być może nie potrzebuje kolejnej rady, żeby się odprężyć. Potrzebuje lekarza, skutecznej terapii i odrobiny zrozumienia.
Źródło: PAP, wypowiedzi prof. Marty Waliszewskiej-Prosół podczas XXV konferencji „Polka w Europie”; międzynarodowa klasyfikacja bólów głowy ICHD-3.



Napisz komentarz
Komentarze