Amatorzy silnych wrażeń są właściwie wszędzie. Rozjeżdżają okoliczne lasy, nic nie robiąc sobie z obowiązujących zakazów. Dotyczy to także obszarów stanowiących rezerwaty przyrody. Wystarczyło tylko kilka dni ciepła, by pojawili się na leśnych duktach. Zrobiło się głośno i nieprzyjemnie. Czy ktoś zrobi z tym porządek?
Jest to mało prawdopodobne. Złapać takiego motocyklistę nie jest łatwo. Większość pojazdów nie posiada nie tylko odpowiadających norm układów wydechowych ale także tablic rejestracyjnych umożliwiających ich identyfikację. Służby leśne i mundurowe czują się więc bezradne. Kary mogą być dotkliwe. Wjazd do lasu powinien się zakończyć mandatem w wysokości do 500 złotych. Motocyklista może też zapłacić grzywnę lub nawiązkę w wysokości 10.000 zł. Za wyrządzenie szkód przyrodniczych jest już odpowiedzialność wynikająca z kodeksu karnego.
- W okolicy Tomaszowa lasy zamieszkałe są przez dużą liczbę dzikich zwierząt. Spotyka się je na spacerach. Są przyzwyczajone do spacerowiczów. Często widuję tu sarny, dzikie ptactwo. Zwierzęta właściwie się nie boją. Uciekają dopiero, kiedy podejdzie się bardzo blisko. Miło więc można spędzić tu czas. Motocykliści natomiast, których jest tu nie mało, to prawdziwe utrapienie. Mam czasem wrażenie, że próbują straszyć chodzących po lesie ludzi. Wpadają rozpędzeni na ścieżki. Trzeba przed nimi uciekać - opowiada Justyna Kwiatkowska uprawiająca Nordic Walking w lesie w okolicach jednostki wojskowej.
Motocrossowcy najczęściej nie jeżdżą pojedynczo. Poruszają się w grupach, co uciążliwość jeszcze potęguje. Jednym z ich ulubionych miejsc są też ścieżki wzdłuż Pilicy obu jej stronach. Zachowanie motocyklistów jest całkowicie bezrefleksyjne. Zapominają, że to, co dla nich jest zabawą, dla kogoś innego może być prawdziwym utrapieniem.
- Widziałem jakiś czas temu mknące przez las quady. Jechały naprawdę szybko. Jednym kierował dorosły mężczyzna, a drugim, nieco mniejszym, jechało dziecko. Obydwa miały uszkodzone tłumiki. najwyraźniej tata uczy synka, jak być szkodnikiem od najmłodszych lat - mówi Roman Jackowski.
Motocyklowych szkodników trudno jest przyłapać. Dlatego najlepiej wydaje się "zapolować" na nich zanim do lasu dojadą. W terenie policjanci pozostają bez szans.
Przeczytaj także
Przepędzić szkodniki
Jakiś czas temu planowano budowę toru motocrossowego w widłach rzeki Czarnej i Pilicy. Walczyła o to grupa pasjonatów nie tylko z naszego miasta. Póki co nie doszła do skutku realziacja tego pomysłu mimo, że zapowiadano uzyskanie tzw. opinii środowiskowej.
Miały być tam organizowane zajęcia i treningi dla różnych grup wiekowych, oczywiście pod odpowiednią opieką trenerską.
Koszt budowy szacowano nawet na kilkuset tysięcy złotych. Szansą na sfinansowanie miały być być środki unijne, jakie są przyznana Polsce od 2014 roku .
Polecamy
Odlecieć od przeciętności























































Napisz komentarz
Komentarze