Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
piątek, 11 września 2026 07:27
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama badanie bezdechu sennego
Ważniejsi podopieczni czy praca dla partyjnej działaczki?

Kto jeszcze udaje, że tu chodzi tylko o „nieporozumienia”?

W Środowiskowym Domu Samopomocy dla Osób z Zaburzeniami Psychicznymi w Tomaszowie Mazowieckim od dawna nie ma już mowy o zwykłym sporze w zespole. Nigdy nie miał on charakteru cywilizowanej debaty na tematy zasadnicze. To pełnowymiarowy kryzys zarządzania, który od miesięcy uderza nie tylko w pracowników, ale przede wszystkim w osoby najsłabsze — uczestników placówki. I jeśli ktoś jeszcze próbuje opowiadać, że to tylko „różnica zdań” albo „trudności komunikacyjne”, to najwyraźniej nie słucha tego, co podczas komisji mówili sami pracownicy.

W Środowiskowym Domu Samopomocy dla Osób z Zaburzeniami Psychicznymi w Tomaszowie Mazowieckim od dawna nie ma już mowy o zwykłym sporze w zespole. Nigdy nie miał on charakteru cywilizowanej debaty na tematy zasadnicze. To pełnowymiarowy kryzys zarządzania, który od miesięcy uderza nie tylko w pracowników, ale przede wszystkim w osoby najsłabsze — uczestników placówki. I jeśli ktoś jeszcze próbuje opowiadać, że to tylko „różnica zdań” albo „trudności komunikacyjne”, to najwyraźniej nie słucha tego, co podczas komisji mówili sami pracownicy.

Bo ich relacje brzmią nie jak opis przejściowego napięcia, ale jak akt oskarżenia wobec sposobu prowadzenia placówki, w której bezpieczeństwo i stabilność powinny być absolutnym fundamentem. 

Pracownicy: „Gasimy pożary”, a uczestnicy płacą za chaos

Najmocniejszy głos podczas komisji należał do psychologa zatrudnionego w ośrodku od maja ubiegłego roku. Nie owijał w bawełnę.

– „Gdybym dziś miał wystawić opinię o funkcjonowaniu tej placówki, byłaby ona negatywna” – powiedział wprost.

To zdanie powinno wybrzmieć szczególnie mocno. Nie padło z ust polityka, radnego czy internetowego komentatora, ale człowieka, który na co dzień pracuje z osobami chorującymi psychicznie i widzi skutki konfliktu od środka. Dalej było jeszcze mocniej:

– „Jako kadra naprawdę dajemy z siebie bardzo dużo. Robimy wszystko, co w naszej mocy, aby placówka funkcjonowała możliwie najlepiej. Bardzo często jednak dzieje się to niejako pomimo działań pani dyrektor Marzanny Popławskiej. Gasimy pożary, naprawiamy błędy i reagujemy na sytuacje, do których w ogóle nie powinno dochodzić”.

To nie jest już uwaga o „trudnej współpracy”. To jest opis placówki, w której — według pracowników — zespół działa w trybie permanentnego ratowania sytuacji. 

Jeszcze bardziej niepokojąco brzmią konkretne przykłady. Jeden z nich dotyczył uczestniczki, która po rozmowie z dyrektorką miała zerwać kontakt z psychologiem, twierdząc, że usłyszała sugestię, by nie ufać kadrze.

– „Zadeklarowała, że podczas rozmowy z panią dyrektor usłyszała sugestię, by nie ufać kadrze, w tym również mnie” – relacjonował psycholog.

Dyrektorka zaprzeczyła, uznając takie słowa za „nonsens” i możliwą konfabulację. Problem polega jednak na czym innym: skoro w placówce dla osób z zaburzeniami psychicznymi padają tak poważne oskarżenia, a zespół mówi o utracie zaufania i braku rozmowy wyjaśniającej, to znaczy, że sytuacja już dawno wymknęła się spod kontroli.

Jeszcze bardziej wstrząsający był opis zdarzenia z końca roku, gdy jedna z uczestniczek wysłała do dyrektorki SMS z informacją, że następnego dnia popełni samobójstwo. Według relacji pracownika, nie doszło wtedy do natychmiastowego zawiadomienia służb przez przełożoną. Zamiast tego informacja miała zostać przekazana psychologowi.

– „W sytuacji, gdy ktoś deklaruje skonkretyzowane zamiary samobójcze, każdy – niezależnie od tego, czy jest w pracy, czy na urlopie – ma obowiązek natychmiast zareagować i zgłosić sprawę odpowiednim służbom. Tymczasem ten obowiązek został przerzucony na mnie. Gdybym nie odebrał telefonu albo nie zareagował na czas, mogło dojść do tragedii”.

To jeden z tych cytatów, po których wszelkie urzędnicze formułki o „potrzebie dalszego dialogu” brzmią po prostu groteskowo. Jeśli w tego typu placówce pracownik publicznie mówi o sytuacji, w której — jego zdaniem — mogło dojść do tragedii, to nie rozmawiamy już o sporze personalnym. Rozmawiamy o odpowiedzialności.

Do tego dochodzi kolejna relacja, tym razem o uczestniczce, która miała usłyszeć, że swoją próbą samobójczą albo samą deklaracją „popsuła urlop” dyrektorce. Tu również dyrektorka miała przedstawiać inną wersję wydarzeń, ale sam fakt, że takie słowa padają w przestrzeni publicznej, pokazuje, jak daleko zaszła degeneracja relacji w tej placówce.

Węgrzynowski widzi politykę. Problem w tym, że polityka za długo zasłaniała problem

Były starosta Mariusz Węgrzynowski próbował przesunąć środek ciężkości debaty w stronę konfliktu politycznego. Zamiast zmierzyć się z opowieściami pracowników, zasugerował, że po zmianie zarządu powiatu trzeba było „ustawić” pewne osoby w odpowiednim świetle, by wykazać błędy poprzedników.

– „Pytanie jest konkretne: czy jest to kwestia polityczna?” – mówił.
– „W ramach zmiany zarządu powiatu przyjęliście pewną zasadę, że trzeba teraz innych ludzi postawić w takiej, a nie innej sytuacji, żeby też udowodnić, że pewne kwestie, decyzje poprzedniego zarządu były nietrafione”.

To wygodna narracja. Problem polega na tym, że nie odpowiada ona na najważniejsze pytania. Czy pracownicy zmyślają? Czy relacje o chaosie organizacyjnym, o arbitralnych decyzjach, o złej komunikacji i o kryzysach z udziałem uczestników są elementem politycznej gry? Czy może raczej polityka przez długi czas była parasolem, pod którym nie chciano tych problemów zobaczyć? To jest tym bardziej prawdopodobne, że Marzanna Popławska, to działaczka PiS, radna miejska i bliska osoba dla Mariusza Węgrzynowskiego. 

Węgrzynowski poszedł dalej, sugerując, że część pracowników od początku nie chciała rozmawiać, tylko dążyła do zwolnienia dyrektorki.

– „Przynieśliście już konkretne swoje wnioski, że trzeba zwolnić dyrektora. Nie chcieliście dyskutować”.

Tyle że z perspektywy pracowników sprawa wygląda inaczej: oni twierdzą, że przez wiele miesięcy rozmawiali, zgłaszali, alarmowali, uczestniczyli w mediacjach, a efektów nie było. Zamiast tego czuli się mobbingowani. To właśnie dlatego dziś tak otwarcie mówią o utracie wiary w dalsze przeciąganie tego procesu.

Prawda jest taka, że polityczny kontekst tej historii jest oczywisty, ale nie w taki sposób, jak chciałby to przedstawić były starosta. Polityka nie stworzyła kryzysu sama z siebie. Mogła natomiast przez długi czas skutecznie opóźniać reakcję na to, co działo się w placówce.

To nie zaczęło się wczoraj. Od początku „nie było wesoło”

Geneza konfliktu sięga początku kadencji dyrektorki Marzanny Popławskiej. Według pracowników niemal od razu pojawiły się napięcia, problemy z przepływem informacji, brak zaufania i poczucie, że decyzje zapadają ponad zespołem, bez konsultacji z ludźmi, którzy od lat pracują z uczestnikami i znają ich potrzeby.

Dyrektorka odpowiada, że problem pojawił się dlatego, że zaczęła egzekwować obowiązki i porządkować placówkę. To klasyczna linia obrony każdego przełożonego w konflikcie z zespołem: nie chodzi o moje błędy, tylko o opór wobec zmian.

Być może w każdej takiej historii jest ziarno prawdy po obu stronach. Ale w tej sprawie szczególnie istotne jest jedno: mówimy o domu samopomocy dla osób chorych psychicznie, a nie o zwykłym wydziale administracji. Tutaj sposób komunikacji, przewidywalność działań i elementarne poczucie bezpieczeństwa nie są dodatkiem do pracy. Są jej sednem.

To właśnie dlatego tak mocno wybrzmiały słowa pracowników o potrzebie ostrożności w rozmowach z uczestnikami.

– „Jeżeli mówimy, że gdzieś pojedziemy, to musimy pojechać, bo oni traktują to dosłownie”.

To zdanie powinno wisieć nad wejściem do każdej tego typu placówki. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, nie powinien zarządzać takim miejscem.

Dlaczego sprawa wróciła? Bo nowy zarząd napisał wprost to, o czym wcześniej mówiono półgłosem

Powodem powrotu tematu pod obrady komisji było sprawozdanie z działalności placówki za ubiegły rok. I właśnie ten dokument okazał się dla dyrektorki szczególnie niewygodny, bo nowy Zarząd Powiatu zrobił coś, czego wcześniej najwyraźniej brakowało: rozdzielił ocenę pracy zespołu od oceny sposobu zarządzania placówką.

Zespół został oceniony dobrze. Dyrektorka — już nie.

W sprawozdaniu wskazano m.in. na brak jasnego przepływu informacji, arbitralność decyzji i chaos organizacyjny wpływający na pracowników. Popławska zaprotestowała, uznając to za atak personalny.

– „Odbieram to, że to jest atak na moją osobę” – mówiła.

Ale Michał Czechowicz odpowiedział jasno i bez dyplomatycznych uników:

– „Jeśli chodzi o całość funkcjonowania placówki, ocena jest bardzo dobra. Wynika to z ogromnego wkładu pracy pracowników zespołu aktywizująco-wspierającego. Natomiast zupełnie odrębną kwestią była ocena pracy pani dyrektor Popławskiej”.

I właśnie w tym tkwi sedno. ŚDS działa nie dlatego, że konflikt został rozwiązany, lecz dlatego, że pracownicy — mimo napięcia — wykonują swoją robotę. To oni, według zarządu i według przebiegu komisji, podtrzymują tę placówkę przy życiu.

Problem w tym, że taka sytuacja nie może trwać wiecznie.

Mediator: jest „wentylacja”, ale nie ma przełomu

W całej tej historii szczególnie wymowny jest głos mediatora. Z jednej strony zachowuje on formalny dystans i przypomina, że mediacje są poufne. Z drugiej — sam przyznaje, że ich powodzenie zależy od realnej woli wszystkich stron.

I tu dochodzimy do najbardziej gorzkiego podsumowania całej sprawy. Bo pracownicy mówią wprost:

– „Wyraziliśmy opinię, że mediacje nam coś dają i chcemy dalej je prowadzić. Dlaczego? Dlatego, że przede wszystkim jest wentylacja. Udało nam się dużo spraw powiedzieć i wyjaśnić. Pan mediator wychodzi, no i już nie idzie dobrze”.

Trudno o bardziej dobitny obraz. Mediacje stały się wentylem bezpieczeństwa, ale nie narzędziem realnej zmiany. Pozwalają się wygadać, rozładować emocje, nazwać problemy. Ale kiedy mediator wychodzi, wraca stara rzeczywistość.

To znaczy, że konflikt nie został przepracowany. On został jedynie opakowany w procedurę.

Ile jeszcze?

Na komisji padła propozycja, by dać mediacjom jeszcze miesiąc i równolegle przygotować rozwiązania awaryjne. To brzmi rozsądnie — o ile rzeczywiście za tym pójdzie decyzja, a nie kolejne odsuwanie problemu w czasie. Obserwujemy to już ponad rok. 

Bo dziś najuczciwiej trzeba powiedzieć jedno: Środowiskowy Dom Samopomocy w Tomaszowie Mazowieckim jest zakładnikiem konfliktu, którego nikt nie umiał albo nie chciał przeciąć w odpowiednim momencie. Za długo zasłaniano go polityką, procedurami, ocenami, protokołami i ostrożnymi sformułowaniami.

Tymczasem pracownicy mówią o chaosie, o gaszeniu pożarów, o sytuacjach zagrażających bezpieczeństwu uczestników i o całkowitym braku wiary, że same mediacje wystarczą. A gdy ludzie pracujący najbliżej podopiecznych zaczynają mówić takim językiem, każdy kolejny dzień zwłoki staje się współudziałem w tym kryzysie.

W tej sprawie naprawdę nie chodzi już o ambicje dyrektorki, frustrację pracowników czy polityczne połajanki byłego starosty. Chodzi o to, czy osoby chore psychicznie, oddane pod opiekę powiatowej placówki, są w miejscu stabilnym, przewidywalnym i bezpiecznym.

Po tej komisji odpowiedź wcale nie brzmi uspokajająco. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ajejano 25.03.2026 20:06
Na kanwie moich poprzednich wpisów (11 i 17.03. 2026 r.), napisanych poniżej w tym temacie oraz na podstawie informacji, które otrzymałem ostatnio, mogę stwierdzić, że w wielu merytorycznych przypadkach (fachowe, wieloletnie pielęgniarki, sprawdzeni lekarze specjaliści) posunięcia nowych zarządców TCZ są błędne. Takie błędne decyzję wyjdą bardzo szybko - polityczni, samorządowi magicy (totalne niemoty w zakresie zarządzania służbą zdrowia). Trzymajcie się chłopaki-cwaniaki dobrze, jednmak nie zapominajcie, że nie jesteście bezbłędni i że w końcowym efekcie podpadniecie zarówno chorym, jak i lokalnym "polytykom" .

Parafianin 12.03.2026 22:32
Podobno jej konkurs był ostro naciągany. Uprawnienia na telefon, kierunkowe wykształcenie też nie. Na dyra trzeba mueć rozum i wygląd. Czego się z resztą spodziewać, na starostę też, a wygląd i rozum katechety to do obsługi prywatnego sklepiku , pyrami handliwać A na dodatek kręty jak skurczysyn

Owca ze Starej Zelandii 12.03.2026 09:17
Jakie jeszcze pożary gaszą pracownicy? I co się stanie, jak im się skończy piana w gaśnicach? Lepiej zapobiegać niż leczyć. Jeśli ktoś jest piromanem, to mu się zabiera zapałki.

Korniszon 12.03.2026 07:11
Musiała mieć niezłe "zęby" skoro pożarła panią Cukinię ...

Kaśka 11.03.2026 23:18
Mediacja trwać powinna miesiąc. Dobry mediator sprowadza rozmowę do ustalenia potrzeb stron konfliktu. Z treści artykułu nie wynika na wprost jakie są potrzeby jego stron. W związku z konfliktem cierpią Ci, którzy nie powinni. Pytanie jak długo to ma trwać pozostaje wciąż bez odpowiedzi. Kto za to odpowiada - Zarząd Powiatu. Nie ma znaczenia czy ten, czy poprzedni.

Max 11.03.2026 17:56
Nie ma większego kłamcy jak ta kobieta. Nie ma pojęcia o przepisach, ustawach. Jak weszła do śds to syn po mieście chodził i kogo trochę znał informował że mama jest dyrektorem. To cały poziom familijny

Ajdejano 11.03.2026 16:28
Szanowny Panie Mariuszu. Ostatni podtytuł tego materiału powyżej brzmi: "Ile jeszcze?" I ja też pytam: ile razy jeszcze będą oglądał tę gębę tego zapyziałego, nieudanego katechety i jeszcze bardziej nieudanego starosty - co ?! Jeśli macie na niego i na jego sitwę kwity, zameldujcie się w prokuraturze. Jeżeli te kwity są zbyt słabe, to należy jak najszybciej wyrzucić wizerunek gęby takiego gnoja na śmietnik i zapomnieć o takim zwykłym społecznym dupku.

Ajdejano 17.03.2026 14:16
Mój wredny dodatek. Ciekawi mnie, co teraz dzieje się z tym dwoma dziewuchami (wierna jak pies skarbniczka i ta druga służąca miernocie katechecie).

W różowych kaloszach 11.03.2026 12:13
Normalny wśród nienormalnych jest nienormalny.

Brat podopiecznej 11.03.2026 11:48
Tu właśnie zadziałała polityka jak we wszystkich jednostkach u byłego starosty. Konflikt trwa już ponad rok albo i dłużej ciągle opisywany. Dyrektorka ma parcie na stanowisko i szkło można to zauważyć , nie mając zielonego pojęcia o zarządzaniu. Wszystko to tylko po to żeby przeciągnąć jak najdłużej . Pielęgniarka która zapragnęła być dyrektorem nie mając pojęcia o robocie a mając ochronę wówczas u byłego starosty i tu jest pies pogrzebany. Trzeba po prostu rozdzielić to towarzystwo najwyraźniej z powodu nieudacznictwa zarządzania trzeba kobitkę zwolnić dla dobra podopiecznych.

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

Huti biorą Mokhę, ropa ponad 105 dolarów. Polska poderwała lotnictwo. Łódź żegna dzieci wojny

Czwartek, 10 września 2026 roku, pokazał, że światowa mapa bezpieczeństwa zaczyna przypominać system naczyń połączonych. Huti przejęli strategiczny port Mokha w Jemenie i znaleźli się jeszcze bliżej cieśniny Bab el-Mandeb, przez którą prowadzi jeden z najważniejszych szlaków handlowych świata. Ropa Brent przebiła dziś 105 dolarów za baryłkę, a Europejski Bank Centralny odpowiedział na rosnącą presję inflacyjną podwyżką stóp procentowych. Nad ranem rosyjskie drony atakujące zachodnią Ukrainę po raz kolejny postawiły na nogi polskie lotnictwo; RCB wysyłało alerty mieszkańcom Lubelszczyzny i Podkarpacia, a ruch w Rzeszowie i Lublinie został czasowo wstrzymany. W kraju po tragicznej katastrofie kolejowej rząd zapowiada odbieranie prawa jazdy za wjazd na przejazd przy czerwonym świetle, TSUE wydał ważny wyrok dla frankowiczów, a Łódź po dziesięcioleciach żegnała dzieci zamordowane i wyniszczone w niemieckim obozie przy Przemysłowej. W Tomaszowie natomiast zaczęło się dziś głosowanie, w którym mieszkańcy zdecydują, jak wydać 1,7 mln zł z Budżetu Obywatelskiego. Stan informacji: około godz. 20.00. Data dodania artykułu: 10.09.2026 21:22
Huti biorą Mokhę, ropa ponad 105 dolarów. Polska poderwała lotnictwo. Łódź żegna dzieci wojny

10 września w historii. Deyna daje Polsce złoto, Ulmowie zostają błogosławieni, Mazowsze wraca do Korony

Dziś jest czwartek, 253. dzień roku. Do końca 2026 roku pozostają 112 dni. W Tomaszowie Mazowieckim Słońce wschodzi około godz. 6.07, a zachodzi o 19.06. Imieniny obchodzą m.in. Łukasz, Sebastian, Mikołaj, Piotr, Izabela, Antoni i Monika. Data dodania artykułu: 10.09.2026 07:01
10 września w historii. Deyna daje Polsce złoto, Ulmowie zostają błogosławieni, Mazowsze wraca do Korony

Od Jagiełły w Wolborzu po rozmowy o unijnych miliardach. Dziś w kraju i na świecie — 9 września

Historia nie zawsze zaczyna się w odległych stolicach. Czasem jej ważny rozdział powstaje tuż obok — jak odezwa Władysława Jagiełły przeciw zakonowi krzyżackiemu, wydana w Wolborzu dokładnie 617 lat temu. Dziś polityczne rozmowy toczą się już w zupełnie innej Europie: w Warszawie tematem będzie przyszły budżet Unii. W kalendarium wracamy też do sprawy brzeskiej, sukcesu „Noża w wodzie” i muzyki Otisa Reddinga. Data dodania artykułu: 09.09.2026 08:08
Od Jagiełły w Wolborzu po rozmowy o unijnych miliardach. Dziś w kraju i na świecie — 9 września

8 września. To dziś Tomaszów został uroczyście ogłoszony miastem. Orsza, Siwiec, Avicii i wielki mecz Polek

8 września Tomaszów Mazowiecki ma swoją własną, bardzo ważną kartkę w kalendarzu. Dokładnie 196 lat temu komisarz rządowy odczytał akt nadania praw miejskich, a pierwszy burmistrz złożył przysięgę. Tego samego dnia historii przypominamy wielkie zwycięstwo pod Orszą, początek tragedii Leningradu, dramatyczny protest Ryszarda Siwca i śmierć Elżbiety II. Muzycznie 8 września łączy P!nk, Patsy Cline i Aviciiego. Sportowo zaś najważniejszy polski punkt dnia jest w Katowicach: biało-czerwone zagrają z Meksykiem na mistrzostwach świata U-20. A skoro obchodzimy również Dzień Dobrych Wiadomości, spróbujmy przez chwilę spojrzeć na historię inaczej niż wyłącznie przez dym, wojny i katastrofy. Data dodania artykułu: 08.09.2026 09:08
8 września. To dziś Tomaszów został uroczyście ogłoszony miastem. Orsza, Siwiec, Avicii i wielki mecz Polek

Pokój mówi jedno, drony drugie. Kreml dopuszcza rozmowy, Iran grozi energetyce. Wojsko rusza na drogi

Poniedziałek, 7 września 2026 roku, przynosi ten rodzaj wiadomości, w których słowo „pokój” pojawia się niemal równie często jak „atak”. Kreml po weekendowej misji Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera nie wyklucza wznowienia trójstronnych rozmów Rosja–Ukraina–USA. W tym samym czasie ukraińskie drony uderzają w trzy rosyjskie rafinerie, a Rosjanie atakują ukraińskie porty. Na Bliskim Wschodzie Iran zapowiada stworzenie nowej „strefy ograniczonej” w Zatoce Perskiej i ostrzega amerykańskie firmy energetyczne, że ich instalacje mogą stać się celem. Ropa Brent doszła dziś do 98 dolarów za baryłkę. W Polsce wojsko rozpoczyna przemieszczanie sprzętu przed dużymi ćwiczeniami „Czarny Obrońca ’26”, a w Sejmie naukowcy po raz pierwszy rozmawiają o zmianie klimatu jak o elemencie bezpieczeństwa narodowego. W Łódzkiem ruszają przygotowania do budowy wielkiej sieci tras rowerowych, w tym Velo Pilica, mającej bezpośredni związek z naszym regionem. A Tomaszów? Tutaj poniedziałek nadal żyje skutkami jednego z najbardziej burzliwych walnych zgromadzeń w historii SM „Przodownik”. Stan informacji: około godz. 20.00. Data dodania artykułu: 07.09.2026 23:14
Pokój mówi jedno, drony drugie. Kreml dopuszcza rozmowy, Iran grozi energetyce. Wojsko rusza na drogi

7 września. Westerplatte milknie, Tomaszów zajmują Niemcy. Buddy Holly, Borodino i mecz Świątek

Są daty, które wyglądają jak montaż z kilku różnych filmów. 7 września 1764 roku szlachta wybierała ostatniego króla Rzeczypospolitej. W 1812 roku pod Borodino Napoleon rzucił na Rosjan ponad sto tysięcy ludzi. W 1822 roku Brazylia ogłaszała niepodległość. W 1939 roku po siedmiu dniach walki skapitulowało Westerplatte, a niemieckie czołgi stanęły na placu Kościuszki w Tomaszowie Mazowieckim. Rok później Londyn zobaczył początek Blitzu. Muzycznie dzień należy do Buddy’ego Holly’ego, Chrissie Hynde, Glorii Gaynor i wspomnienia Keitha Moona. A sportowo – przede wszystkim do Igi Świątek, która wieczorem zagra o ćwierćfinał US Open. Data dodania artykułu: 07.09.2026 09:40
7 września. Westerplatte milknie, Tomaszów zajmują Niemcy. Buddy Holly, Borodino i mecz Świątek

Ptaki postawiły wojsko na nogi. Wysłannicy Trumpa w Kijowie, Iran mówi o trafieniu jednostki USA. Tomaszów pobiegł dla Malinowskiego

Niedziela, 6 września 2026 roku, przez chwilę wyglądała w Polsce jak początek bardzo niepokojącego scenariusza. Radary wykryły od strony Białorusi niezidentyfikowany obiekt, wojsko poderwało śmigłowiec, a ruch na lotnisku w Rzeszowie został czasowo wstrzymany. Po sprawdzeniu okazało się, że alarm wywołało… duże stado ptaków. Tymczasem prawdziwe napięcie nie znika: Steve Witkoff i Jared Kushner po rozmowach z Władimirem Putinem przyjechali do Kijowa, gdzie spotkali się z Wołodymyrem Zełenskim. Iran twierdzi, że zaatakował amerykańską jednostkę w Cieśninie Ormuz, czemu Waszyngton zdecydowanie zaprzecza. W Polsce prezydent Karol Nawrocki podczas Dożynek Jasnogórskich mówił o ochronie polskiej ziemi, a biało-czerwone siatkarki przegrały z Serbią walkę o brąz mistrzostw Europy. W Tomaszowie centrum miasta należało dziś do biegaczy – po raz 45. pobiegli dla Bronisława Malinowskiego. Data dodania artykułu: 06.09.2026 20:47
Ptaki postawiły wojsko na nogi. Wysłannicy Trumpa w Kijowie, Iran mówi o trafieniu jednostki USA. Tomaszów pobiegł dla Malinowskiego

6 września. Pancerne dywizje u bram Tomaszowa, świat zamknięty w okrąg. Waters, Hendrix i wielka walka Polek o medal

6 września jest jedną z tych dat, przy których historia nie potrzebuje retuszu. W 1522 roku „Victoria” wpłynęła do Sanlúcar de Barrameda i po raz pierwszy człowiek udowodnił podróżą to, co wcześniej można było narysować na globusie – że da się opłynąć świat. W 1939 roku zupełnie inny rodzaj podróży dobiegał końca pod Tomaszowem Mazowieckim: dwie niemieckie dywizje pancerne uderzyły na polską 13. Dywizję Piechoty, a na ulicach miasta poległ płk Stanisław Hojnowski. Pięć lat później dogasała obrona warszawskiego Powiśla. Muzycznie 6 września należy do Rogera Watersa, Dolores O’Riordan i Jimiego Hendrixa. Sportowo – do Polek walczących dziś o brąz mistrzostw Europy, Pierre’a Gasly’ego ruszającego z pierwszego pola na Monzy i kolarzy Vuelty, których tym razem zatrzymał nie podjazd, lecz upał. A w Tomaszowie od rana pobiegniemy dla Bronisława Malinowskiego. Data dodania artykułu: 06.09.2026 08:50
6 września. Pancerne dywizje u bram Tomaszowa, świat zamknięty w okrąg. Waters, Hendrix i wielka walka Polek o medal

Polecane

Przebudowa drogi w Jadwigowie i Wiadernie. Gmina podpisała umowę SOS dla wody. Tomaszów Mazowiecki włącza się w 33. Akcję Sprzątanie świata Lechia jedzie do Ząbek. W piątek walka o punkty z niepokonaną u siebie Ząbkovią Widzew bez trenera przed klasykiem. Aleksandar Vuković odsunięty od prowadzenia drużyny Kierowcy mają stracić prawo jazdy na lata. Klimczak zapowiada ostre kary po tragedii na przejeździe Na Dożynki Polskie do Spały pociągiem. ŁKA uruchamia dodatkowe kursy i bezpłatny powrót Dariusz Klimczak Człowiekiem Roku 2026 Forum Ekonomicznego. Minister z Tomaszowa Mazowieckiego z prestiżową nagrodą Nie żyje Jerzy Tomasz Wojniłowicz. Żegnamy Zasłużonego dla Tomaszowa Mazowieckiego Stomia bez tabu. Jak pielęgnować skórę i dobrać właściwy sprzęt? Raz, Dwa, Trzy zagra w Tomaszowie Mazowieckim. Jubileuszowy koncert na 35-lecie zespołu już 10 października AI coraz mocniej wchodzi do firm. W Tomaszowie przedsiębiorcy nauczą się, jak wykorzystać ją w biznesie Widzew zamknął okno transferowe. Nowy napastnik w Łodzi, Akere i Nawrocki odchodzą
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama badanie bezdechu sennego
Reklama badanie bezdechu sennego
Reklama badanie bezdechu sennego

Wasze komentarze

Autor komentarza: xxx Treść komentarza: Tyle ile wykorzystał na Tomaszów to nie wykorzystał do tej pory jeszcze nikt. Mimo wszystko powinieneś się cieszyć masz "apolitycznego" nowego Prezesa SM ;) Źródło komentarza: Dariusz Klimczak Człowiekiem Roku 2026 Forum Ekonomicznego. Minister z Tomaszowa Mazowieckiego z prestiżową nagrodą Autor komentarza: Adam N. Treść komentarza: Głupota to nie pomoże MI powinien wyłożyć kasę na założenie zapór lub pół zapór na wszystkich takich przejazdach kolejowych gdzie ich nie ma a nie karać. Źródło komentarza: Kierowcy mają stracić prawo jazdy na lata. Klimczak zapowiada ostre kary po tragedii na przejeździe Autor komentarza: ixi Treść komentarza: Cytat z materiału powyżej: "Za nagrodą stoją liczby trudne do przeoczenia. Według Ministerstwa Infrastruktury budżet przeznaczony w 2026 roku na szeroko rozumianą infrastrukturę transportową wynosi 100 miliardów złotych. " No. pięknie, ładnie. Tylko, ile z tej kasy do końca tego roku wykorzysta Klimczak, a ile Jemu zapindrolą Tusk i Domański na załatanie budżetu. Moje gratulacje dla p. Klimczaka, ale wolałbym, aby na to wyróżnienie zasłużył po WYKONANIU zadań w ramach tych "stojących" 100 mld złotych. Źródło komentarza: Dariusz Klimczak Człowiekiem Roku 2026 Forum Ekonomicznego. Minister z Tomaszowa Mazowieckiego z prestiżową nagrodą Autor komentarza: Marek Treść komentarza: Po pierwsze Ci których pan/ pani nazywa kibolami , to Obywatele RP i mają takie same prawa jak pan / pani Źródło komentarza: Doszło do awantur... Burzliwe walne w SM Przodownik. Nowa Rada Nadzorcza i Zarząd Autor komentarza: Kometa Treść komentarza: Żenada niektórzy to chyba za bardzo się przyzwyczaili do swoich stołków Źródło komentarza: Wieniec, ochrona i policja. Dożynki w Ujeździe przykrył polityczny spór Autor komentarza: ...) Treść komentarza: należy raczej zapytać dlaczego Pan Batorski radny miejski chce zostać prezesem dużej spółdzielni mieszkaniowej Źródło komentarza: Doszło do awantur... Burzliwe walne w SM Przodownik. Nowa Rada Nadzorcza i Zarząd
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama