Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 28 lipca 2026 06:38
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama
Ważniejsi podopieczni czy praca dla partyjnej działaczki?

Kto jeszcze udaje, że tu chodzi tylko o „nieporozumienia”?

W Środowiskowym Domu Samopomocy dla Osób z Zaburzeniami Psychicznymi w Tomaszowie Mazowieckim od dawna nie ma już mowy o zwykłym sporze w zespole. Nigdy nie miał on charakteru cywilizowanej debaty na tematy zasadnicze. To pełnowymiarowy kryzys zarządzania, który od miesięcy uderza nie tylko w pracowników, ale przede wszystkim w osoby najsłabsze — uczestników placówki. I jeśli ktoś jeszcze próbuje opowiadać, że to tylko „różnica zdań” albo „trudności komunikacyjne”, to najwyraźniej nie słucha tego, co podczas komisji mówili sami pracownicy.

W Środowiskowym Domu Samopomocy dla Osób z Zaburzeniami Psychicznymi w Tomaszowie Mazowieckim od dawna nie ma już mowy o zwykłym sporze w zespole. Nigdy nie miał on charakteru cywilizowanej debaty na tematy zasadnicze. To pełnowymiarowy kryzys zarządzania, który od miesięcy uderza nie tylko w pracowników, ale przede wszystkim w osoby najsłabsze — uczestników placówki. I jeśli ktoś jeszcze próbuje opowiadać, że to tylko „różnica zdań” albo „trudności komunikacyjne”, to najwyraźniej nie słucha tego, co podczas komisji mówili sami pracownicy.

Bo ich relacje brzmią nie jak opis przejściowego napięcia, ale jak akt oskarżenia wobec sposobu prowadzenia placówki, w której bezpieczeństwo i stabilność powinny być absolutnym fundamentem. 

Pracownicy: „Gasimy pożary”, a uczestnicy płacą za chaos

Najmocniejszy głos podczas komisji należał do psychologa zatrudnionego w ośrodku od maja ubiegłego roku. Nie owijał w bawełnę.

– „Gdybym dziś miał wystawić opinię o funkcjonowaniu tej placówki, byłaby ona negatywna” – powiedział wprost.

To zdanie powinno wybrzmieć szczególnie mocno. Nie padło z ust polityka, radnego czy internetowego komentatora, ale człowieka, który na co dzień pracuje z osobami chorującymi psychicznie i widzi skutki konfliktu od środka. Dalej było jeszcze mocniej:

– „Jako kadra naprawdę dajemy z siebie bardzo dużo. Robimy wszystko, co w naszej mocy, aby placówka funkcjonowała możliwie najlepiej. Bardzo często jednak dzieje się to niejako pomimo działań pani dyrektor Marzanny Popławskiej. Gasimy pożary, naprawiamy błędy i reagujemy na sytuacje, do których w ogóle nie powinno dochodzić”.

To nie jest już uwaga o „trudnej współpracy”. To jest opis placówki, w której — według pracowników — zespół działa w trybie permanentnego ratowania sytuacji. 

Jeszcze bardziej niepokojąco brzmią konkretne przykłady. Jeden z nich dotyczył uczestniczki, która po rozmowie z dyrektorką miała zerwać kontakt z psychologiem, twierdząc, że usłyszała sugestię, by nie ufać kadrze.

– „Zadeklarowała, że podczas rozmowy z panią dyrektor usłyszała sugestię, by nie ufać kadrze, w tym również mnie” – relacjonował psycholog.

Dyrektorka zaprzeczyła, uznając takie słowa za „nonsens” i możliwą konfabulację. Problem polega jednak na czym innym: skoro w placówce dla osób z zaburzeniami psychicznymi padają tak poważne oskarżenia, a zespół mówi o utracie zaufania i braku rozmowy wyjaśniającej, to znaczy, że sytuacja już dawno wymknęła się spod kontroli.

Jeszcze bardziej wstrząsający był opis zdarzenia z końca roku, gdy jedna z uczestniczek wysłała do dyrektorki SMS z informacją, że następnego dnia popełni samobójstwo. Według relacji pracownika, nie doszło wtedy do natychmiastowego zawiadomienia służb przez przełożoną. Zamiast tego informacja miała zostać przekazana psychologowi.

– „W sytuacji, gdy ktoś deklaruje skonkretyzowane zamiary samobójcze, każdy – niezależnie od tego, czy jest w pracy, czy na urlopie – ma obowiązek natychmiast zareagować i zgłosić sprawę odpowiednim służbom. Tymczasem ten obowiązek został przerzucony na mnie. Gdybym nie odebrał telefonu albo nie zareagował na czas, mogło dojść do tragedii”.

To jeden z tych cytatów, po których wszelkie urzędnicze formułki o „potrzebie dalszego dialogu” brzmią po prostu groteskowo. Jeśli w tego typu placówce pracownik publicznie mówi o sytuacji, w której — jego zdaniem — mogło dojść do tragedii, to nie rozmawiamy już o sporze personalnym. Rozmawiamy o odpowiedzialności.

Do tego dochodzi kolejna relacja, tym razem o uczestniczce, która miała usłyszeć, że swoją próbą samobójczą albo samą deklaracją „popsuła urlop” dyrektorce. Tu również dyrektorka miała przedstawiać inną wersję wydarzeń, ale sam fakt, że takie słowa padają w przestrzeni publicznej, pokazuje, jak daleko zaszła degeneracja relacji w tej placówce.

Węgrzynowski widzi politykę. Problem w tym, że polityka za długo zasłaniała problem

Były starosta Mariusz Węgrzynowski próbował przesunąć środek ciężkości debaty w stronę konfliktu politycznego. Zamiast zmierzyć się z opowieściami pracowników, zasugerował, że po zmianie zarządu powiatu trzeba było „ustawić” pewne osoby w odpowiednim świetle, by wykazać błędy poprzedników.

– „Pytanie jest konkretne: czy jest to kwestia polityczna?” – mówił.
– „W ramach zmiany zarządu powiatu przyjęliście pewną zasadę, że trzeba teraz innych ludzi postawić w takiej, a nie innej sytuacji, żeby też udowodnić, że pewne kwestie, decyzje poprzedniego zarządu były nietrafione”.

To wygodna narracja. Problem polega na tym, że nie odpowiada ona na najważniejsze pytania. Czy pracownicy zmyślają? Czy relacje o chaosie organizacyjnym, o arbitralnych decyzjach, o złej komunikacji i o kryzysach z udziałem uczestników są elementem politycznej gry? Czy może raczej polityka przez długi czas była parasolem, pod którym nie chciano tych problemów zobaczyć? To jest tym bardziej prawdopodobne, że Marzanna Popławska, to działaczka PiS, radna miejska i bliska osoba dla Mariusza Węgrzynowskiego. 

Węgrzynowski poszedł dalej, sugerując, że część pracowników od początku nie chciała rozmawiać, tylko dążyła do zwolnienia dyrektorki.

– „Przynieśliście już konkretne swoje wnioski, że trzeba zwolnić dyrektora. Nie chcieliście dyskutować”.

Tyle że z perspektywy pracowników sprawa wygląda inaczej: oni twierdzą, że przez wiele miesięcy rozmawiali, zgłaszali, alarmowali, uczestniczyli w mediacjach, a efektów nie było. Zamiast tego czuli się mobbingowani. To właśnie dlatego dziś tak otwarcie mówią o utracie wiary w dalsze przeciąganie tego procesu.

Prawda jest taka, że polityczny kontekst tej historii jest oczywisty, ale nie w taki sposób, jak chciałby to przedstawić były starosta. Polityka nie stworzyła kryzysu sama z siebie. Mogła natomiast przez długi czas skutecznie opóźniać reakcję na to, co działo się w placówce.

To nie zaczęło się wczoraj. Od początku „nie było wesoło”

Geneza konfliktu sięga początku kadencji dyrektorki Marzanny Popławskiej. Według pracowników niemal od razu pojawiły się napięcia, problemy z przepływem informacji, brak zaufania i poczucie, że decyzje zapadają ponad zespołem, bez konsultacji z ludźmi, którzy od lat pracują z uczestnikami i znają ich potrzeby.

Dyrektorka odpowiada, że problem pojawił się dlatego, że zaczęła egzekwować obowiązki i porządkować placówkę. To klasyczna linia obrony każdego przełożonego w konflikcie z zespołem: nie chodzi o moje błędy, tylko o opór wobec zmian.

Być może w każdej takiej historii jest ziarno prawdy po obu stronach. Ale w tej sprawie szczególnie istotne jest jedno: mówimy o domu samopomocy dla osób chorych psychicznie, a nie o zwykłym wydziale administracji. Tutaj sposób komunikacji, przewidywalność działań i elementarne poczucie bezpieczeństwa nie są dodatkiem do pracy. Są jej sednem.

To właśnie dlatego tak mocno wybrzmiały słowa pracowników o potrzebie ostrożności w rozmowach z uczestnikami.

– „Jeżeli mówimy, że gdzieś pojedziemy, to musimy pojechać, bo oni traktują to dosłownie”.

To zdanie powinno wisieć nad wejściem do każdej tego typu placówki. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, nie powinien zarządzać takim miejscem.

Dlaczego sprawa wróciła? Bo nowy zarząd napisał wprost to, o czym wcześniej mówiono półgłosem

Powodem powrotu tematu pod obrady komisji było sprawozdanie z działalności placówki za ubiegły rok. I właśnie ten dokument okazał się dla dyrektorki szczególnie niewygodny, bo nowy Zarząd Powiatu zrobił coś, czego wcześniej najwyraźniej brakowało: rozdzielił ocenę pracy zespołu od oceny sposobu zarządzania placówką.

Zespół został oceniony dobrze. Dyrektorka — już nie.

W sprawozdaniu wskazano m.in. na brak jasnego przepływu informacji, arbitralność decyzji i chaos organizacyjny wpływający na pracowników. Popławska zaprotestowała, uznając to za atak personalny.

– „Odbieram to, że to jest atak na moją osobę” – mówiła.

Ale Michał Czechowicz odpowiedział jasno i bez dyplomatycznych uników:

– „Jeśli chodzi o całość funkcjonowania placówki, ocena jest bardzo dobra. Wynika to z ogromnego wkładu pracy pracowników zespołu aktywizująco-wspierającego. Natomiast zupełnie odrębną kwestią była ocena pracy pani dyrektor Popławskiej”.

I właśnie w tym tkwi sedno. ŚDS działa nie dlatego, że konflikt został rozwiązany, lecz dlatego, że pracownicy — mimo napięcia — wykonują swoją robotę. To oni, według zarządu i według przebiegu komisji, podtrzymują tę placówkę przy życiu.

Problem w tym, że taka sytuacja nie może trwać wiecznie.

Mediator: jest „wentylacja”, ale nie ma przełomu

W całej tej historii szczególnie wymowny jest głos mediatora. Z jednej strony zachowuje on formalny dystans i przypomina, że mediacje są poufne. Z drugiej — sam przyznaje, że ich powodzenie zależy od realnej woli wszystkich stron.

I tu dochodzimy do najbardziej gorzkiego podsumowania całej sprawy. Bo pracownicy mówią wprost:

– „Wyraziliśmy opinię, że mediacje nam coś dają i chcemy dalej je prowadzić. Dlaczego? Dlatego, że przede wszystkim jest wentylacja. Udało nam się dużo spraw powiedzieć i wyjaśnić. Pan mediator wychodzi, no i już nie idzie dobrze”.

Trudno o bardziej dobitny obraz. Mediacje stały się wentylem bezpieczeństwa, ale nie narzędziem realnej zmiany. Pozwalają się wygadać, rozładować emocje, nazwać problemy. Ale kiedy mediator wychodzi, wraca stara rzeczywistość.

To znaczy, że konflikt nie został przepracowany. On został jedynie opakowany w procedurę.

Ile jeszcze?

Na komisji padła propozycja, by dać mediacjom jeszcze miesiąc i równolegle przygotować rozwiązania awaryjne. To brzmi rozsądnie — o ile rzeczywiście za tym pójdzie decyzja, a nie kolejne odsuwanie problemu w czasie. Obserwujemy to już ponad rok. 

Bo dziś najuczciwiej trzeba powiedzieć jedno: Środowiskowy Dom Samopomocy w Tomaszowie Mazowieckim jest zakładnikiem konfliktu, którego nikt nie umiał albo nie chciał przeciąć w odpowiednim momencie. Za długo zasłaniano go polityką, procedurami, ocenami, protokołami i ostrożnymi sformułowaniami.

Tymczasem pracownicy mówią o chaosie, o gaszeniu pożarów, o sytuacjach zagrażających bezpieczeństwu uczestników i o całkowitym braku wiary, że same mediacje wystarczą. A gdy ludzie pracujący najbliżej podopiecznych zaczynają mówić takim językiem, każdy kolejny dzień zwłoki staje się współudziałem w tym kryzysie.

W tej sprawie naprawdę nie chodzi już o ambicje dyrektorki, frustrację pracowników czy polityczne połajanki byłego starosty. Chodzi o to, czy osoby chore psychicznie, oddane pod opiekę powiatowej placówki, są w miejscu stabilnym, przewidywalnym i bezpiecznym.

Po tej komisji odpowiedź wcale nie brzmi uspokajająco. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ajejano 25.03.2026 20:06
Na kanwie moich poprzednich wpisów (11 i 17.03. 2026 r.), napisanych poniżej w tym temacie oraz na podstawie informacji, które otrzymałem ostatnio, mogę stwierdzić, że w wielu merytorycznych przypadkach (fachowe, wieloletnie pielęgniarki, sprawdzeni lekarze specjaliści) posunięcia nowych zarządców TCZ są błędne. Takie błędne decyzję wyjdą bardzo szybko - polityczni, samorządowi magicy (totalne niemoty w zakresie zarządzania służbą zdrowia). Trzymajcie się chłopaki-cwaniaki dobrze, jednmak nie zapominajcie, że nie jesteście bezbłędni i że w końcowym efekcie podpadniecie zarówno chorym, jak i lokalnym "polytykom" .

Parafianin 12.03.2026 22:32
Podobno jej konkurs był ostro naciągany. Uprawnienia na telefon, kierunkowe wykształcenie też nie. Na dyra trzeba mueć rozum i wygląd. Czego się z resztą spodziewać, na starostę też, a wygląd i rozum katechety to do obsługi prywatnego sklepiku , pyrami handliwać A na dodatek kręty jak skurczysyn

Owca ze Starej Zelandii 12.03.2026 09:17
Jakie jeszcze pożary gaszą pracownicy? I co się stanie, jak im się skończy piana w gaśnicach? Lepiej zapobiegać niż leczyć. Jeśli ktoś jest piromanem, to mu się zabiera zapałki.

Korniszon 12.03.2026 07:11
Musiała mieć niezłe "zęby" skoro pożarła panią Cukinię ...

Kaśka 11.03.2026 23:18
Mediacja trwać powinna miesiąc. Dobry mediator sprowadza rozmowę do ustalenia potrzeb stron konfliktu. Z treści artykułu nie wynika na wprost jakie są potrzeby jego stron. W związku z konfliktem cierpią Ci, którzy nie powinni. Pytanie jak długo to ma trwać pozostaje wciąż bez odpowiedzi. Kto za to odpowiada - Zarząd Powiatu. Nie ma znaczenia czy ten, czy poprzedni.

Max 11.03.2026 17:56
Nie ma większego kłamcy jak ta kobieta. Nie ma pojęcia o przepisach, ustawach. Jak weszła do śds to syn po mieście chodził i kogo trochę znał informował że mama jest dyrektorem. To cały poziom familijny

Ajdejano 11.03.2026 16:28
Szanowny Panie Mariuszu. Ostatni podtytuł tego materiału powyżej brzmi: "Ile jeszcze?" I ja też pytam: ile razy jeszcze będą oglądał tę gębę tego zapyziałego, nieudanego katechety i jeszcze bardziej nieudanego starosty - co ?! Jeśli macie na niego i na jego sitwę kwity, zameldujcie się w prokuraturze. Jeżeli te kwity są zbyt słabe, to należy jak najszybciej wyrzucić wizerunek gęby takiego gnoja na śmietnik i zapomnieć o takim zwykłym społecznym dupku.

Ajdejano 17.03.2026 14:16
Mój wredny dodatek. Ciekawi mnie, co teraz dzieje się z tym dwoma dziewuchami (wierna jak pies skarbniczka i ta druga służąca miernocie katechecie).

W różowych kaloszach 11.03.2026 12:13
Normalny wśród nienormalnych jest nienormalny.

Brat podopiecznej 11.03.2026 11:48
Tu właśnie zadziałała polityka jak we wszystkich jednostkach u byłego starosty. Konflikt trwa już ponad rok albo i dłużej ciągle opisywany. Dyrektorka ma parcie na stanowisko i szkło można to zauważyć , nie mając zielonego pojęcia o zarządzaniu. Wszystko to tylko po to żeby przeciągnąć jak najdłużej . Pielęgniarka która zapragnęła być dyrektorem nie mając pojęcia o robocie a mając ochronę wówczas u byłego starosty i tu jest pies pogrzebany. Trzeba po prostu rozdzielić to towarzystwo najwyraźniej z powodu nieudacznictwa zarządzania trzeba kobitkę zwolnić dla dobra podopiecznych.

Opinie

Większość Polaków nie wierzy w kolejną kadencję rządu Tuska. Koalicja ma coraz mniej czasu

Blisko sześciu na dziesięciu Polaków uważa, że obecna koalicja rządząca nie utrzyma władzy po kolejnych wyborach parlamentarnych. Najnowszy sondaż United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski nie przesądza jeszcze wyniku wyborów, ale pokazuje coś dla rządu Donalda Tuska znacznie groźniejszego: utratę społecznej wiary w powodzenie całego politycznego projektu. Data dodania artykułu: 26.07.2026 14:45Liczba komentarzy artykułu: 1
Większość Polaków nie wierzy w kolejną kadencję rządu Tuska. Koalicja ma coraz mniej czasu

22 lipca w kraju i na świecie. Od konstytucji Księstwa Warszawskiego po pamięć o ofiarach Zagłady

Dziś jest środa, 22 lipca, dwieście trzeci dzień 2026 roku. Do końca roku pozostają 162 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.39, a zajdzie o godz. 20.44. Imieniny obchodzą Magdalena, Lena, Milena, Józef, Albin, Teofil, Cyryl, Benon, Marisa oraz Benona. Data dodania artykułu: 22.07.2026 07:49
22 lipca w kraju i na świecie. Od konstytucji Księstwa Warszawskiego po pamięć o ofiarach Zagłady

Morawiecki mówi: „Tutaj jest moje miejsce”. Problem w tym, że PiS właśnie ustala, ile tego miejsca mu pozostawić

Mateusz Morawiecki zapewnia, że nie zamierza odchodzić z Prawa i Sprawiedliwości. Deklaruje lojalność wobec partii, Jarosława Kaczyńskiego i całego „obozu patriotycznego”. Jednocześnie nie chce rezygnować ze stowarzyszenia „Rozwój Plus”, które kierownictwo PiS najwyraźniej uznało za potencjalne centrum niezależnej działalności politycznej. Data dodania artykułu: 21.07.2026 13:02
Morawiecki mówi: „Tutaj jest moje miejsce”. Problem w tym, że PiS właśnie ustala, ile tego miejsca mu pozostawić

Dziś w kraju i na świecie. 21 lipca – Hemingway, Armstrong i „The Wall” w Berlinie

Dziś jest wtorek, 21 lipca, dwieście drugi dzień 2026 roku. Do końca roku pozostały 163 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.38, a zajdzie o godz. 20.45. Imieniny obchodzą Andrzej, Benedykt, Daniel, Ignacy, Jan, Julia i Wiktor. Data dodania artykułu: 21.07.2026 09:18
Dziś w kraju i na świecie. 21 lipca – Hemingway, Armstrong i „The Wall” w Berlinie

CBOS: Karol Nawrocki liderem rankingu zaufania; spadki Tuska i Trzaskowskiego

Prezydent Karol Nawrocki pozostaje w lipcu liderem rankingu zaufania do polityków, ufa mu 55 proc. badanych - wynika z sondażu CBOS. Najwięcej - po 6 pkt proc. - stracili w tym miesiącu premier Donald Tusk i prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Premierowi ufa 32 proc., prezydentowi stolicy - 34 proc. Data dodania artykułu: 20.07.2026 14:06
CBOS: Karol Nawrocki liderem rankingu zaufania; spadki Tuska i Trzaskowskiego

Dziś w kraju i na świecie. Od „Mazurka Dąbrowskiego” po lądowanie człowieka na Księżycu

Dziś jest poniedziałek, 201. dzień roku. Do jego końca pozostały 164 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.37, a zajdzie o godz. 20.46. Imieniny obchodzą: Czesław, Czesława, Hieronim, Małgorzata, Leon, Leona, Ludwika i Remigiusz. Data dodania artykułu: 20.07.2026 08:13
Dziś w kraju i na świecie. Od „Mazurka Dąbrowskiego” po lądowanie człowieka na Księżycu

Dziś w kraju i na świecie. Niedziela, 19 lipca

Dziś jest niedziela, 19 lipca – dwusetny dzień 2026 roku. Do jego końca pozostało 165 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.35, a zajdzie o godz. 20.47. Imieniny obchodzą dziś Wincenty, Marcin, Teodor i Ambroży. Data dodania artykułu: 19.07.2026 14:15
Dziś w kraju i na świecie. Niedziela, 19 lipca

17 lipca w historii. Od Brunona Jasieńskiego i Wojciecha Kilara po GPS, „Misia” i „Żółtą łódź podwodną”

Piątek, 17 lipca, jest 198. dniem 2026 roku. Do jego końca pozostaje 167 dni. Słońce wzeszło o godz. 4.33, a zajdzie o godz. 20.49. Imieniny obchodzą dziś: Aneta, Konstancja, Marcelina, Jadwiga, Andrzej, Bogdan, Feliks oraz Leon. Data dodania artykułu: 17.07.2026 11:22
17 lipca w historii. Od Brunona Jasieńskiego i Wojciecha Kilara po GPS, „Misia” i „Żółtą łódź podwodną”

Polecane

Mariusz Węgrzynowski bez ważnej misji kanonicznej. Kuria milczy o powodach decyzji, pytania o nauczanie religii bez odpowiedzi

Mariusz Węgrzynowski bez ważnej misji kanonicznej. Kuria milczy o powodach decyzji, pytania o nauczanie religii bez odpowiedzi

Mariusz Węgrzynowski przez lata był przedstawiany jako nauczyciel i katecheta, osoba wierząca manifestująca przy każdej okazji swoje związki z Kościołem. Pielgrzymki służbowym autem do Częstochowy, comiesięczne zawierzenia i okrzyki na sesjach: ja Pana w kościele nie widuję. Jak by to bywanie na mszach świadczyć miało o jakości samorządowca. Dziś wiadomo, że były Starosta nie posiada ważnej misji kanonicznej, a więc kościelnego skierowania niezbędnego do nauczania religii. Czy do jej utraty przyczynił się śp. ksiądz Grad? Tak twierdzą inni katecheci z sanktuarium Św. Antoniego. Data dodania artykułu: Wczoraj, 07:30 Liczba komentarzy: 4 Liczba pozytywnych reakcji czytelników: 3
Lechia Tomaszów zaprezentuje drużynę przed nowym sezonem. Spotkanie z kibicami w Parku Solidarność Były wicestarosta dyrektorem w Będkowie. Pacjenci odchodzą, kolejne partyjne stanowisko przybywa Dzień Samotnych 2026. 27 lipca przypomina o problemie, który widać także lokalnie Bezpłatne konsultacje o bonach rozwojowych w Tomaszowie Mazowieckim Mariusz Węgrzynowski bez ważnej misji kanonicznej. Kuria milczy o powodach decyzji, pytania o nauczanie religii bez odpowiedzi Remis na otwarcie. Widzew i Motor dali kibicom mecz pełen zwrotów akcji Tomaszów sprzed stu lat. Miasto, które budowało szkoły, mosty i własną przyszłość Większość Polaków nie wierzy w kolejną kadencję rządu Tuska. Koalicja ma coraz mniej czasu Lechia zdała próbę generalną. Zielono-czerwoni pokonali Spartakusa Daleszyce „Ja nie zapomnę o tobie”. Światowy Dzień Dziadków i Osób Starszych Tragiczny wypadek na DK74. Nie żyje dwoje dzieci, pięć osób zostało rannych Zaginął Kacper Sapieszek. Policja i rodzina proszą o pomoc
Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Cena: 435000 PLN Są mieszkania, do których wchodzi się z myślą o remoncie. I są takie, w których już od progu czuć spokój, światło i przestrzeń. Ta oferta należy właśnie do drugiej kategorii.Na sprzedaż wyjątkowo funkcjonalne i starannie wykończone mieszkanie o powierzchni 53 m², położone w Tomaszowie Mazowieckim. To propozycja dla osób, które szukają miejsca gotowego do życia – bez wielomiesięcznych remontów, nerwów i dodatkowych kosztów.Lokal zachwyca przemyślanym układem pomieszczeń oraz nowoczesnym standardem wykończenia. Jasne wnętrza, estetyczne detale i dobrze wykorzystana przestrzeń sprawiają, że mieszkanie będzie idealne zarówno dla pary, rodziny z dzieckiem, jak i osób szukających komfortowej inwestycji pod wynajem.Najważniejsze informacje:powierzchnia mieszkania: 53 m²cena: 435 000 złfunkcjonalny układ pomieszczeńmieszkanie gotowe do wprowadzeniabardzo dobra lokalizacja w Tomaszowie Mazowieckimoferta idealna zarówno do zamieszkania, jak i inwestycyjnieDużym atutem nieruchomości jest lokalizacja. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe, szkoły, komunikacja miejska oraz tereny zielone. To miejsce, które pozwala połączyć wygodę codziennego życia z ciszą i poczuciem prywatności.Wnętrze mieszkania zostało urządzone w nowoczesnym, uniwersalnym stylu, dzięki czemu nowy właściciel może od razu poczuć się „u siebie”. Przestrzeń dzienna daje komfort zarówno odpoczynku, jak i spotkań z rodziną czy znajomymi. To mieszkanie ma w sobie coś, czego nie oddają suche parametry – przyjemny klimat i poczucie domowego ciepła.Rynek nieruchomości w Tomaszowie Mazowieckim w ostatnich latach wyraźnie się zmienia. Coraz trudniej znaleźć mieszkanie, które łączy rozsądną powierzchnię, dobrą lokalizację i wysoki standard wykończenia. Ta oferta wyróżnia się właśnie takim połączeniem.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: xxx Treść komentarza: Więcej specjalistów spod ręki byłego starosty. Zresztą wójt też z jego stajni :) A jaki jest kuń każdy widzi ;) Źródło komentarza: Były wicestarosta dyrektorem w Będkowie. Pacjenci odchodzą, kolejne partyjne stanowisko przybywa Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Nie wstawiam Ci minusa na czerwonym, bo jesteś dla mnie powietrzem. Nie stać Ciebie na nic więcej? Takiego bąka może puścić każdy głupek. Źródło komentarza: Wielki rozłam w PiS i małe wojny w Tomaszowie. Jedni budują mosty, inni potrzebują wrogów Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Ostatnie zdanie tego materiału powyżej brzmi: "Mieszkańcy Będkowa nie potrzebują kolejnej politycznej opowieści. Potrzebują lekarza." Jednak dobrze, że taka opowieść polityczna w odniesieniu tylko do jednej gminy została przedstawiona. Podobna, ale bardzo dużą i szeroka opowieść polityczna w dalszym ciągu jest przekazywana w ogólnopolskich, niezależnych mediach o Szpitalu Południowym w Warszawie i o tego typu zdarzeniach w innych częściach Polski. Takie opowieści, to jest świetna lekcja dla tzw. elektoratu wyborczego. Jest tylko jeden problem: czy ten elektorat wyborczy wyciągnie z tej lekcji jakiekolwiek wnioski. Źródło komentarza: Były wicestarosta dyrektorem w Będkowie. Pacjenci odchodzą, kolejne partyjne stanowisko przybywa Autor komentarza: ixi Treść komentarza: Masz rację. I w obrębie tylko tej rady powiatu nie trzeba długo szukać. Pierwszy z brzegu: święto...liwy Szczepan Goska, przyjaciel równie świeto...liwego , byłego katechety. Źródło komentarza: Mariusz Węgrzynowski bez ważnej misji kanonicznej. Kuria milczy o powodach decyzji, pytania o nauczanie religii bez odpowiedzi Autor komentarza: Obserwator Treść komentarza: Świetny tekst demaskujący obłudników. Może przyjrzeć się jeszcze innym wielce pobożnym... Źródło komentarza: Mariusz Węgrzynowski bez ważnej misji kanonicznej. Kuria milczy o powodach decyzji, pytania o nauczanie religii bez odpowiedzi Autor komentarza: Lojola Treść komentarza: Nie wojój z kościołem bo cię spalą na stosie Źródło komentarza: Mariusz Węgrzynowski bez ważnej misji kanonicznej. Kuria milczy o powodach decyzji, pytania o nauczanie religii bez odpowiedzi
Reklama
Reklama
Przytulne mieszkanie na Smugowej. 46,5 m², balkon, piwnica i możliwość zakupu miejsca w garażu

Przytulne mieszkanie na Smugowej. 46,5 m², balkon, piwnica i możliwość zakupu miejsca w garażu

Cena: 385000 PLN Na sprzedaż jasne, funkcjonalne mieszkanie w Tomaszowie Mazowieckim, położone przy spokojnej ulicy Smugowej. Lokal znajduje się na trzecim piętrze trzypiętrowego bloku z 2011 roku. To propozycja dla osób, które szukają ciszy, wygody i dobrej komunikacji z miastem, ale nie chcą rezygnować z bliskości sklepów, szkół, przedszkola czy terenów spacerowych.Mieszkanie ma 46,50 m² powierzchni i składa się z dwóch pokoi, oddzielnej kuchni, łazienki z WC oraz przedpokoju. Do lokalu przynależy duża komórka w piwnicy o powierzchni 11,99 m², co jest dużym atutem dla osób potrzebujących dodatkowej przestrzeni do przechowywania. W mieszkaniu znajduje się także balkon, a sam lokal jest dwustronny, dzięki czemu wnętrze jest dobrze doświetlone.Układ pomieszczeń jest praktyczny i wygodny. Pokoje mają powierzchnię 20,98 m² oraz 10,72 m², kuchnia 6,43 m², łazienka 3,90 m², a przedpokój 4,45 m². Na podłogach w pokojach położono deskę barlinecką, natomiast w kuchni, łazience i przedpokoju gres. W korytarzu i łazience zastosowano ogrzewanie podłogowe. Lokal jest w stanie do wprowadzenia i może zostać sprzedany jako w pełni umeblowany oraz wyposażony.Budynek znajduje się na zamkniętym i monitorowanym osiedlu, zaprojektowanym w sposób estetyczny i przyjazny mieszkańcom. Klatka schodowa jest czysta i dobrze utrzymana. Ogrzewanie pochodzi z sieci miejskiej, okna są PCV, a instalacje określono jako dobre. Czynsz administracyjny wynosi około 728 zł i obejmuje m.in. centralne ogrzewanie, śmieci, fundusz remontowy oraz zaliczki na ciepłą i zimną wodę. Opłaty według liczników dotyczą prądu i wody.Dodatkowym atutem jest możliwość zakupu miejsca postojowego w garażu podziemnym za 35 000 zł. To szczególnie ważne w przypadku osób, które cenią wygodę i bezpieczeństwo codziennego parkowania.Lokalizacja przy ul. Smugowej łączy spokój osiedla mieszkaniowego z dostępem do miejskiej infrastruktury. W pobliżu znajdują się markety, szkoły podstawowe, przedszkole, szpital, tereny zielone oraz trasy piesze i rowerowe. To miejsce dobre zarówno dla singla, pary, rodziny z dzieckiem, jak i inwestora szukającego mieszkania pod wynajem długoterminowy.Cena mieszkania wynosi 385 000 zł, czyli 8 279,57 zł/m². Oferta dostępna jest na wyłączność w biurze Nieruchomości Kawaciuk. (nieruchomosci-kawaciuk.pl)

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama