Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 11 czerwca 2026 01:25
Reklama
Reklama
Ważniejsi podopieczni czy praca dla partyjnej działaczki?

Kto jeszcze udaje, że tu chodzi tylko o „nieporozumienia”?

W Środowiskowym Domu Samopomocy dla Osób z Zaburzeniami Psychicznymi w Tomaszowie Mazowieckim od dawna nie ma już mowy o zwykłym sporze w zespole. Nigdy nie miał on charakteru cywilizowanej debaty na tematy zasadnicze. To pełnowymiarowy kryzys zarządzania, który od miesięcy uderza nie tylko w pracowników, ale przede wszystkim w osoby najsłabsze — uczestników placówki. I jeśli ktoś jeszcze próbuje opowiadać, że to tylko „różnica zdań” albo „trudności komunikacyjne”, to najwyraźniej nie słucha tego, co podczas komisji mówili sami pracownicy.

W Środowiskowym Domu Samopomocy dla Osób z Zaburzeniami Psychicznymi w Tomaszowie Mazowieckim od dawna nie ma już mowy o zwykłym sporze w zespole. Nigdy nie miał on charakteru cywilizowanej debaty na tematy zasadnicze. To pełnowymiarowy kryzys zarządzania, który od miesięcy uderza nie tylko w pracowników, ale przede wszystkim w osoby najsłabsze — uczestników placówki. I jeśli ktoś jeszcze próbuje opowiadać, że to tylko „różnica zdań” albo „trudności komunikacyjne”, to najwyraźniej nie słucha tego, co podczas komisji mówili sami pracownicy.

Bo ich relacje brzmią nie jak opis przejściowego napięcia, ale jak akt oskarżenia wobec sposobu prowadzenia placówki, w której bezpieczeństwo i stabilność powinny być absolutnym fundamentem. 

Pracownicy: „Gasimy pożary”, a uczestnicy płacą za chaos

Najmocniejszy głos podczas komisji należał do psychologa zatrudnionego w ośrodku od maja ubiegłego roku. Nie owijał w bawełnę.

– „Gdybym dziś miał wystawić opinię o funkcjonowaniu tej placówki, byłaby ona negatywna” – powiedział wprost.

To zdanie powinno wybrzmieć szczególnie mocno. Nie padło z ust polityka, radnego czy internetowego komentatora, ale człowieka, który na co dzień pracuje z osobami chorującymi psychicznie i widzi skutki konfliktu od środka. Dalej było jeszcze mocniej:

– „Jako kadra naprawdę dajemy z siebie bardzo dużo. Robimy wszystko, co w naszej mocy, aby placówka funkcjonowała możliwie najlepiej. Bardzo często jednak dzieje się to niejako pomimo działań pani dyrektor Marzanny Popławskiej. Gasimy pożary, naprawiamy błędy i reagujemy na sytuacje, do których w ogóle nie powinno dochodzić”.

To nie jest już uwaga o „trudnej współpracy”. To jest opis placówki, w której — według pracowników — zespół działa w trybie permanentnego ratowania sytuacji. 

Jeszcze bardziej niepokojąco brzmią konkretne przykłady. Jeden z nich dotyczył uczestniczki, która po rozmowie z dyrektorką miała zerwać kontakt z psychologiem, twierdząc, że usłyszała sugestię, by nie ufać kadrze.

– „Zadeklarowała, że podczas rozmowy z panią dyrektor usłyszała sugestię, by nie ufać kadrze, w tym również mnie” – relacjonował psycholog.

Dyrektorka zaprzeczyła, uznając takie słowa za „nonsens” i możliwą konfabulację. Problem polega jednak na czym innym: skoro w placówce dla osób z zaburzeniami psychicznymi padają tak poważne oskarżenia, a zespół mówi o utracie zaufania i braku rozmowy wyjaśniającej, to znaczy, że sytuacja już dawno wymknęła się spod kontroli.

Jeszcze bardziej wstrząsający był opis zdarzenia z końca roku, gdy jedna z uczestniczek wysłała do dyrektorki SMS z informacją, że następnego dnia popełni samobójstwo. Według relacji pracownika, nie doszło wtedy do natychmiastowego zawiadomienia służb przez przełożoną. Zamiast tego informacja miała zostać przekazana psychologowi.

– „W sytuacji, gdy ktoś deklaruje skonkretyzowane zamiary samobójcze, każdy – niezależnie od tego, czy jest w pracy, czy na urlopie – ma obowiązek natychmiast zareagować i zgłosić sprawę odpowiednim służbom. Tymczasem ten obowiązek został przerzucony na mnie. Gdybym nie odebrał telefonu albo nie zareagował na czas, mogło dojść do tragedii”.

To jeden z tych cytatów, po których wszelkie urzędnicze formułki o „potrzebie dalszego dialogu” brzmią po prostu groteskowo. Jeśli w tego typu placówce pracownik publicznie mówi o sytuacji, w której — jego zdaniem — mogło dojść do tragedii, to nie rozmawiamy już o sporze personalnym. Rozmawiamy o odpowiedzialności.

Do tego dochodzi kolejna relacja, tym razem o uczestniczce, która miała usłyszeć, że swoją próbą samobójczą albo samą deklaracją „popsuła urlop” dyrektorce. Tu również dyrektorka miała przedstawiać inną wersję wydarzeń, ale sam fakt, że takie słowa padają w przestrzeni publicznej, pokazuje, jak daleko zaszła degeneracja relacji w tej placówce.

Węgrzynowski widzi politykę. Problem w tym, że polityka za długo zasłaniała problem

Były starosta Mariusz Węgrzynowski próbował przesunąć środek ciężkości debaty w stronę konfliktu politycznego. Zamiast zmierzyć się z opowieściami pracowników, zasugerował, że po zmianie zarządu powiatu trzeba było „ustawić” pewne osoby w odpowiednim świetle, by wykazać błędy poprzedników.

– „Pytanie jest konkretne: czy jest to kwestia polityczna?” – mówił.
– „W ramach zmiany zarządu powiatu przyjęliście pewną zasadę, że trzeba teraz innych ludzi postawić w takiej, a nie innej sytuacji, żeby też udowodnić, że pewne kwestie, decyzje poprzedniego zarządu były nietrafione”.

To wygodna narracja. Problem polega na tym, że nie odpowiada ona na najważniejsze pytania. Czy pracownicy zmyślają? Czy relacje o chaosie organizacyjnym, o arbitralnych decyzjach, o złej komunikacji i o kryzysach z udziałem uczestników są elementem politycznej gry? Czy może raczej polityka przez długi czas była parasolem, pod którym nie chciano tych problemów zobaczyć? To jest tym bardziej prawdopodobne, że Marzanna Popławska, to działaczka PiS, radna miejska i bliska osoba dla Mariusza Węgrzynowskiego. 

Węgrzynowski poszedł dalej, sugerując, że część pracowników od początku nie chciała rozmawiać, tylko dążyła do zwolnienia dyrektorki.

– „Przynieśliście już konkretne swoje wnioski, że trzeba zwolnić dyrektora. Nie chcieliście dyskutować”.

Tyle że z perspektywy pracowników sprawa wygląda inaczej: oni twierdzą, że przez wiele miesięcy rozmawiali, zgłaszali, alarmowali, uczestniczyli w mediacjach, a efektów nie było. Zamiast tego czuli się mobbingowani. To właśnie dlatego dziś tak otwarcie mówią o utracie wiary w dalsze przeciąganie tego procesu.

Prawda jest taka, że polityczny kontekst tej historii jest oczywisty, ale nie w taki sposób, jak chciałby to przedstawić były starosta. Polityka nie stworzyła kryzysu sama z siebie. Mogła natomiast przez długi czas skutecznie opóźniać reakcję na to, co działo się w placówce.

To nie zaczęło się wczoraj. Od początku „nie było wesoło”

Geneza konfliktu sięga początku kadencji dyrektorki Marzanny Popławskiej. Według pracowników niemal od razu pojawiły się napięcia, problemy z przepływem informacji, brak zaufania i poczucie, że decyzje zapadają ponad zespołem, bez konsultacji z ludźmi, którzy od lat pracują z uczestnikami i znają ich potrzeby.

Dyrektorka odpowiada, że problem pojawił się dlatego, że zaczęła egzekwować obowiązki i porządkować placówkę. To klasyczna linia obrony każdego przełożonego w konflikcie z zespołem: nie chodzi o moje błędy, tylko o opór wobec zmian.

Być może w każdej takiej historii jest ziarno prawdy po obu stronach. Ale w tej sprawie szczególnie istotne jest jedno: mówimy o domu samopomocy dla osób chorych psychicznie, a nie o zwykłym wydziale administracji. Tutaj sposób komunikacji, przewidywalność działań i elementarne poczucie bezpieczeństwa nie są dodatkiem do pracy. Są jej sednem.

To właśnie dlatego tak mocno wybrzmiały słowa pracowników o potrzebie ostrożności w rozmowach z uczestnikami.

– „Jeżeli mówimy, że gdzieś pojedziemy, to musimy pojechać, bo oni traktują to dosłownie”.

To zdanie powinno wisieć nad wejściem do każdej tego typu placówki. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, nie powinien zarządzać takim miejscem.

Dlaczego sprawa wróciła? Bo nowy zarząd napisał wprost to, o czym wcześniej mówiono półgłosem

Powodem powrotu tematu pod obrady komisji było sprawozdanie z działalności placówki za ubiegły rok. I właśnie ten dokument okazał się dla dyrektorki szczególnie niewygodny, bo nowy Zarząd Powiatu zrobił coś, czego wcześniej najwyraźniej brakowało: rozdzielił ocenę pracy zespołu od oceny sposobu zarządzania placówką.

Zespół został oceniony dobrze. Dyrektorka — już nie.

W sprawozdaniu wskazano m.in. na brak jasnego przepływu informacji, arbitralność decyzji i chaos organizacyjny wpływający na pracowników. Popławska zaprotestowała, uznając to za atak personalny.

– „Odbieram to, że to jest atak na moją osobę” – mówiła.

Ale Michał Czechowicz odpowiedział jasno i bez dyplomatycznych uników:

– „Jeśli chodzi o całość funkcjonowania placówki, ocena jest bardzo dobra. Wynika to z ogromnego wkładu pracy pracowników zespołu aktywizująco-wspierającego. Natomiast zupełnie odrębną kwestią była ocena pracy pani dyrektor Popławskiej”.

I właśnie w tym tkwi sedno. ŚDS działa nie dlatego, że konflikt został rozwiązany, lecz dlatego, że pracownicy — mimo napięcia — wykonują swoją robotę. To oni, według zarządu i według przebiegu komisji, podtrzymują tę placówkę przy życiu.

Problem w tym, że taka sytuacja nie może trwać wiecznie.

Mediator: jest „wentylacja”, ale nie ma przełomu

W całej tej historii szczególnie wymowny jest głos mediatora. Z jednej strony zachowuje on formalny dystans i przypomina, że mediacje są poufne. Z drugiej — sam przyznaje, że ich powodzenie zależy od realnej woli wszystkich stron.

I tu dochodzimy do najbardziej gorzkiego podsumowania całej sprawy. Bo pracownicy mówią wprost:

– „Wyraziliśmy opinię, że mediacje nam coś dają i chcemy dalej je prowadzić. Dlaczego? Dlatego, że przede wszystkim jest wentylacja. Udało nam się dużo spraw powiedzieć i wyjaśnić. Pan mediator wychodzi, no i już nie idzie dobrze”.

Trudno o bardziej dobitny obraz. Mediacje stały się wentylem bezpieczeństwa, ale nie narzędziem realnej zmiany. Pozwalają się wygadać, rozładować emocje, nazwać problemy. Ale kiedy mediator wychodzi, wraca stara rzeczywistość.

To znaczy, że konflikt nie został przepracowany. On został jedynie opakowany w procedurę.

Ile jeszcze?

Na komisji padła propozycja, by dać mediacjom jeszcze miesiąc i równolegle przygotować rozwiązania awaryjne. To brzmi rozsądnie — o ile rzeczywiście za tym pójdzie decyzja, a nie kolejne odsuwanie problemu w czasie. Obserwujemy to już ponad rok. 

Bo dziś najuczciwiej trzeba powiedzieć jedno: Środowiskowy Dom Samopomocy w Tomaszowie Mazowieckim jest zakładnikiem konfliktu, którego nikt nie umiał albo nie chciał przeciąć w odpowiednim momencie. Za długo zasłaniano go polityką, procedurami, ocenami, protokołami i ostrożnymi sformułowaniami.

Tymczasem pracownicy mówią o chaosie, o gaszeniu pożarów, o sytuacjach zagrażających bezpieczeństwu uczestników i o całkowitym braku wiary, że same mediacje wystarczą. A gdy ludzie pracujący najbliżej podopiecznych zaczynają mówić takim językiem, każdy kolejny dzień zwłoki staje się współudziałem w tym kryzysie.

W tej sprawie naprawdę nie chodzi już o ambicje dyrektorki, frustrację pracowników czy polityczne połajanki byłego starosty. Chodzi o to, czy osoby chore psychicznie, oddane pod opiekę powiatowej placówki, są w miejscu stabilnym, przewidywalnym i bezpiecznym.

Po tej komisji odpowiedź wcale nie brzmi uspokajająco. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Ajejano 25.03.2026 20:06
Na kanwie moich poprzednich wpisów (11 i 17.03. 2026 r.), napisanych poniżej w tym temacie oraz na podstawie informacji, które otrzymałem ostatnio, mogę stwierdzić, że w wielu merytorycznych przypadkach (fachowe, wieloletnie pielęgniarki, sprawdzeni lekarze specjaliści) posunięcia nowych zarządców TCZ są błędne. Takie błędne decyzję wyjdą bardzo szybko - polityczni, samorządowi magicy (totalne niemoty w zakresie zarządzania służbą zdrowia). Trzymajcie się chłopaki-cwaniaki dobrze, jednmak nie zapominajcie, że nie jesteście bezbłędni i że w końcowym efekcie podpadniecie zarówno chorym, jak i lokalnym "polytykom" .
Parafianin 12.03.2026 22:32
Podobno jej konkurs był ostro naciągany. Uprawnienia na telefon, kierunkowe wykształcenie też nie. Na dyra trzeba mueć rozum i wygląd. Czego się z resztą spodziewać, na starostę też, a wygląd i rozum katechety to do obsługi prywatnego sklepiku , pyrami handliwać A na dodatek kręty jak skurczysyn
Owca ze Starej Zelandii 12.03.2026 09:17
Jakie jeszcze pożary gaszą pracownicy? I co się stanie, jak im się skończy piana w gaśnicach? Lepiej zapobiegać niż leczyć. Jeśli ktoś jest piromanem, to mu się zabiera zapałki.
Korniszon 12.03.2026 07:11
Musiała mieć niezłe "zęby" skoro pożarła panią Cukinię ...
Kaśka 11.03.2026 23:18
Mediacja trwać powinna miesiąc. Dobry mediator sprowadza rozmowę do ustalenia potrzeb stron konfliktu. Z treści artykułu nie wynika na wprost jakie są potrzeby jego stron. W związku z konfliktem cierpią Ci, którzy nie powinni. Pytanie jak długo to ma trwać pozostaje wciąż bez odpowiedzi. Kto za to odpowiada - Zarząd Powiatu. Nie ma znaczenia czy ten, czy poprzedni.
Max 11.03.2026 17:56
Nie ma większego kłamcy jak ta kobieta. Nie ma pojęcia o przepisach, ustawach. Jak weszła do śds to syn po mieście chodził i kogo trochę znał informował że mama jest dyrektorem. To cały poziom familijny
Ajdejano 11.03.2026 16:28
Szanowny Panie Mariuszu. Ostatni podtytuł tego materiału powyżej brzmi: "Ile jeszcze?" I ja też pytam: ile razy jeszcze będą oglądał tę gębę tego zapyziałego, nieudanego katechety i jeszcze bardziej nieudanego starosty - co ?! Jeśli macie na niego i na jego sitwę kwity, zameldujcie się w prokuraturze. Jeżeli te kwity są zbyt słabe, to należy jak najszybciej wyrzucić wizerunek gęby takiego gnoja na śmietnik i zapomnieć o takim zwykłym społecznym dupku.
Ajdejano 17.03.2026 14:16
Mój wredny dodatek. Ciekawi mnie, co teraz dzieje się z tym dwoma dziewuchami (wierna jak pies skarbniczka i ta druga służąca miernocie katechecie).
W różowych kaloszach 11.03.2026 12:13
Normalny wśród nienormalnych jest nienormalny.
Brat podopiecznej 11.03.2026 11:48
Tu właśnie zadziałała polityka jak we wszystkich jednostkach u byłego starosty. Konflikt trwa już ponad rok albo i dłużej ciągle opisywany. Dyrektorka ma parcie na stanowisko i szkło można to zauważyć , nie mając zielonego pojęcia o zarządzaniu. Wszystko to tylko po to żeby przeciągnąć jak najdłużej . Pielęgniarka która zapragnęła być dyrektorem nie mając pojęcia o robocie a mając ochronę wówczas u byłego starosty i tu jest pies pogrzebany. Trzeba po prostu rozdzielić to towarzystwo najwyraźniej z powodu nieudacznictwa zarządzania trzeba kobitkę zwolnić dla dobra podopiecznych.

Opinie

Igor Matuszewski Igor Matuszewski

Nie piszę tego tekstu przeciwko komukolwiek. Nie przeciwko kibicom, którzy przestali przychodzić. Nie przeciwko działaczom, którzy próbują spinać budżety cienkie jak jesienna murawa po ciężkim meczu. Nie przeciwko piłkarzom, którzy wychodzą na boisko często bez wielkich świateł, kamer i fanfar. Piszę go raczej z niepokoju — tego samego, który pojawia się, gdy w miejscu dawniej pełnym gwaru zaczyna słychać echo.Tomaszowska piłka nożna ma za sobą historię dłuższą niż niejedna miejska instytucja. Ma swoje nazwiska, swoje derby, swoje trybuny, swoje rodzinne opowieści. Ma Lechię, ma Pilicę, ma pamięć boisk, na których spotykało się miasto — czasem po to, by kibicować, czasem by się spierać, ale przede wszystkim po to, by być razem.Dlatego dzisiejsze puste miejsca na trybunach bolą bardziej niż słabszy wynik w tabeli. Bo wynik można poprawić w następnym meczu. Utraconą więź odbudowuje się znacznie trudniej.Ten felieton jest więc pytaniem zadanym Tomaszowowi: czy lokalny klub ma być tylko kosztem, herbem, wspomnieniem i punktem w budżecie? Czy może nadal może być czymś, co łączy ludzi — tak zwyczajnie, po tomaszowsku, bez wielkich słów, za to z obecnością tam, gdzie naprawdę jest potrzebna: przy boisku.

Jeszcze nie tak dawno lokalny mecz piłkarski był czymś więcej niż dziewięćdziesięcioma minutami biegania za piłką. Był pretekstem, żeby wyjść z domu, spotkać znajomych, pokłócić się o skład, ponarzekać na sędziego, pochwalić bramkarza i przez chwilę poczuć, że miasto oddycha jednym rytmem. Dziś na trybunach coraz częściej słychać nie gwar kilku tysięcy gardeł, ale echo pustych krzesełek. W Tomaszowie Mazowieckim — mieście z mocną, robotniczą i sportową pamięcią — frekwencja na poziomie maksymalnie około 300 osób nie jest tylko statystyką. Jest pytaniem. I to pytaniem niewygodnym.
Igor Matuszewski Igor Matuszewski

W tej sprawie najważniejsze nie jest dziś pytanie, czy mandat radnej Pauliny Sochy powinien zostać wygaszony. To byłby wniosek przedwczesny, wymagający pełnej analizy dokumentów, zakresu obowiązków, ewentualnych pełnomocnictw i nagrań z sesji. Najważniejsze jest coś innego: czy w powiecie tomaszowskim potrafimy jeszcze wyraźnie oddzielać funkcję kontrolną radnego od lojalności wobec instytucji, w której ten radny pracuje.Bo nawet jeśli prawo ostatecznie nie dopatrzy się naruszenia art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym, pozostaje problem standardu. Radny nie jest zwykłym komentatorem życia publicznego. Radny ma kontrolować, pytać, sprawdzać, domagać się dokumentów i patrzeć władzy oraz spółkom zależnym od samorządu na ręce. Jeżeli jednocześnie pełni funkcję kierowniczą w jednej z takich spółek, powstaje cień wątpliwości. A w sprawach publicznych cień bywa czasem wystarczająco ciemny, by mieszkańcy zaczęli tracić zaufanie.

Sprawa ewentualnego wygaszenia mandatu radnej Pauliny Sochy nie została zakończona. Łódzki Urząd Wojewódzki zażądał od Rady Powiatu w Tomaszowie Mazowieckim kolejnych dokumentów dotyczących jej aktywności na sesjach, zwłaszcza tych, na których wypowiadała się w sprawach Tomaszowskiego Centrum Zdrowia. W tle jest art. 25b ustawy o samorządzie powiatowym — jeden z przepisów antykorupcyjnych, który ma pilnować granicy między mandatem radnego, interesem publicznym i działalnością podmiotów korzystających z mienia powiatu.

10 czerwca: od regat na Tamizie po Annę Jantar, Violettę Villas i polityczny dzień w Sejmie

Dziś jest środa, 10 czerwca, sto sześćdziesiąty pierwszy dzień roku. Słońce wzeszło o godz. 4.15, zajdzie o godz. 20.54. Imieniny obchodzą m.in. Bogumił, Bogumiła, Cecylia, Diana, Edgar, Henryk, Jan, Maksym, Małgorzata i Tymoteusz. Data dodania artykułu: 10.06.2026 07:28
10 czerwca: od regat na Tamizie po Annę Jantar, Violettę Villas i polityczny dzień w Sejmie

9 czerwca: królewski cień Wazy, ogień we Wrocławiu, śmiech Smolenia i rockowy Hammond Jona Lorda

Wtorek, 9 czerwca 2026 roku. Sto sześćdziesiąty dzień roku. Słońce wstało o 4.16, zajdzie o 20.53. Imieniny obchodzą dziś Anna, Felicjan, Józef, Maksymilian, Ryszard i Sylwester. W kalendarzu – jak w dobrze skomponowanej płycie winylowej – obok wielkiej historii państwa pojawia się kabaretowy błysk, muzyczna legenda, polityka, pamięć o ofiarach i zwykłe pytanie o to, jak państwo ma działać dla obywatela. Data dodania artykułu: 09.06.2026 08:13
9 czerwca: królewski cień Wazy, ogień we Wrocławiu, śmiech Smolenia i rockowy Hammond Jona Lorda

Płaca minimalna, emerytury i autobusy. We wtorek rząd zajmie się sprawami, które odczują także mieszkańcy Tomaszowa i powiatu

We wtorek, 9 czerwca 2026 roku, Rada Ministrów ma zająć się pakietem decyzji ważnych dla domowych budżetów i codziennego funkcjonowania mieszkańców. W porządku obrad znalazły się m.in. propozycje dotyczące płacy minimalnej w 2027 roku, minimalnej stawki godzinowej, waloryzacji emerytur i rent oraz zmian w publicznym transporcie zbiorowym. Ta ostatnia sprawa może być szczególnie istotna dla mieszkańców mniejszych miejscowości, gdzie autobus bywa nie luksusem, lecz ostatnią nicią łączącą z pracą, szkołą, lekarzem i urzędem. Data dodania artykułu: 08.06.2026 23:18
Płaca minimalna, emerytury i autobusy. We wtorek rząd zajmie się sprawami, które odczują także mieszkańcy Tomaszowa i powiatu

8 czerwca: Wawel, Chopin, Kora, Kubica i pytanie o pamięć, która nie daje się zamknąć w gablocie

Dziś jest poniedziałek, 8 czerwca, sto pięćdziesiąty dziewiąty dzień roku. Słońce wstało o godz. 4.16, zajdzie o godz. 20.53. Imieniny obchodzą: Jakub, Maria, Wilhelm i Seweryn. Data dodania artykułu: 08.06.2026 09:57
8 czerwca: Wawel, Chopin, Kora, Kubica i pytanie o pamięć, która nie daje się zamknąć w gablocie

7 czerwca: Jagiellończyk, powstanie śląskie, Papcio Chmiel, „Dzień świra” i fioletowy deszcz Prince’a

Dziś jest niedziela, 7 czerwca 2026 roku, sto pięćdziesiąty ósmy dzień roku. Słońce wzeszło o godz. 4.17, zajdzie o godz. 20.52. Imieniny obchodzą: Anna, Antoni, Jarosław, Jeremi, Lukrecja, Paweł i Piotr. Data dodania artykułu: 07.06.2026 10:20
7 czerwca: Jagiellończyk, powstanie śląskie, Papcio Chmiel, „Dzień świra” i fioletowy deszcz Prince’a

Czarnek w Łódzkiem: „Ideologia klimatyczna prowadzi do zubożenia Europy”. PiS zapowiada walkę z ETS i broni lasów

W Świętych Nowakach pod Skierniewicami PiS z Jarosławem Kaczyńskim i Przemysławem Czarnkiem wystąpił przeciw ETS, Zielonemu Ładowi i ograniczeniom w gospodarce leśnej. W centrum sporu znalazły się ceny energii, przyszłość przemysłu i dostęp do polskich lasów. Data dodania artykułu: 06.06.2026 21:34
Czarnek w Łódzkiem: „Ideologia klimatyczna prowadzi do zubożenia Europy”. PiS zapowiada walkę z ETS i broni lasów

6 czerwca: Dąbrowski, Orzeszkowa, D-Day, Beatlesi i mały Fiat, który zmotoryzował Polskę

Sobota, 6 czerwca, sto pięćdziesiąty siódmy dzień roku. Słońce wstało o godz. 4.17, zajdzie o godz. 20.51. Imieniny obchodzą dziś m.in. Dominika, Maria, Paulina, Aleksander, Filip, Klaudiusz, Norbert i Wawrzyniec. Dzisiejsze kalendarium brzmi jak wielka, wielowątkowa symfonia: jest w nim generał zapisany w polskim hymnie, pisarka znad Niemna, huk alianckich barek w Normandii, sceniczny temperament Romana Wilhelmiego, dźwięk silnika Fiata 126p, elektroniczne pejzaże Tangerine Dream, pierwszy studyjny krok Beatlesów i jarociński wybuch Maanamu. Data dodania artykułu: 06.06.2026 09:33
6 czerwca: Dąbrowski, Orzeszkowa, D-Day, Beatlesi i mały Fiat, który zmotoryzował Polskę

5 czerwca: Kraków dostaje miejskie serce, ziemia drży pod Wawelem, Miłosz wraca do Polski, a Europa patrzy na Bałkany

Piątek, 5 czerwca 2026 roku. Sto pięćdziesiąty szósty dzień roku. Słońce wstało dziś o 4.18, zajdzie o 20.50. Imieniny obchodzą Bonifacy, Igor, Jakub, Ferdynand i Waleria. To dzień, w którym historia idzie przez Polskę szerokim traktem: od średniowiecznego Krakowa, przez wojny, okupację i powroty emigrantów, aż po współczesną Europę, która znowu spogląda ku Bałkanom jak na mapę pełną nierozwiązanych pytań. Data dodania artykułu: 05.06.2026 11:45
5 czerwca: Kraków dostaje miejskie serce, ziemia drży pod Wawelem, Miłosz wraca do Polski, a Europa patrzy na Bałkany
Dni Antoniańskie 2026 – wspólne świętowanie Jubileuszu 200-lecia parafii św. Antoniego

Dni Antoniańskie 2026 – wspólne świętowanie Jubileuszu 200-lecia parafii św. Antoniego

Święto wspólnoty, tradycji i jubileuszuDni Antoniańskie 2026 to wyjątkowe, trzydniowe wydarzenie organizowane z okazji Jubileuszu 200-lecia parafii św. Antoniego w Tomaszowie Mazowieckim. W programie znalazły się inicjatywy sportowe, edukacyjne, kulturalne i religijne, które połączą mieszkańców oraz gości we wspólnym świętowaniu historii i tożsamości lokalnej wspólnoty.Program wydarzeniaObchody rozpoczną się 11 czerwca Dniem Wspólnoty i Aktywności. Tego dnia zaplanowano finały Antoniańskiego Turnieju Piłki Nożnej, VIII Rekreacyjny Bieg Antoniański, rozstrzygnięcie konkursów dotyczących Sanktuarium św. Antoniego oraz spotkanie autorskie z ks. Mieczysławem Różańskim poświęcone dziejom parafii.12 czerwca odbędzie się muzyczne spotkanie mieszkańców. Po mszy świętej w Sanktuarium św. Antoniego zaplanowano uroczyste odsłonięcie pomnika „Panna na Niedźwiedziu”, a wieczór zakończy koncert TM Orchestra i Olgi Szomańskiej na Placu Tadeusza Kościuszki.13 czerwca, podczas Dnia Rodziny, na Placu Tadeusza Kościuszki odbędzie się Jarmark Antoniański z rękodziełem, produktami regionalnymi i atrakcjami dla dzieci. W programie przewidziano również konkursy, gry, zabawy, występy młodzieży, składanie kwiatów pod pomnikiem św. Antoniego, uroczystą mszę świętą oraz Apel Jasnogórski.Dla kogo?Wydarzenie skierowane jest do rodzin, mieszkańców Tomaszowa Mazowieckiego, pielgrzymów oraz wszystkich osób zainteresowanych lokalną historią, kulturą i wspólnym przeżywaniem jubileuszu. To doskonała okazja, by wziąć udział w obchodach o wyjątkowym znaczeniu dla miasta. Data rozpoczęcia wydarzenia: 11.06.2026

Polecane

Toy Story 5, Grogu i „Pianista”. Helios zaprasza na tydzień pełen filmowych emocji Ponad 20 drogowych problemów na jednym posiedzeniu. Mieszkańcy chcą bezpieczniejszych ulic, przejść i porządku z parkowaniem Dzień Otwarty w TCZ. Szpital pokaże, jak zmienia się dzięki środkom z KPO Lekarz rekordzista zarabia w tomaszowskim  szpitalu 1,5 miliona rocznie. 10 czerwca: od regat na Tamizie po Annę Jantar, Violettę Villas i polityczny dzień w Sejmie Młoda zawodniczka ze Smardzewic podbiła mistrzostwa Polski w ratownictwie wodnym W Wąwale zagrają dla Amelki. Charytatywny turniej już w sobotę Medale, rekordy i obiecujące debiuty. Udany weekend lekkoatletów z Tomaszowa Przystań zagrała jak klub pod gołym niebem. Pierwsza Tomaszowska Noc DJ-ów już za nami Powiatowe Miodobranie w Żelechlinku połączyło tradycję, smak i wspólne świętowanie Słowiański Festiwal Smaków i Rękodzieła wraca do Tomaszowa Mazowieckiego XV Lubocheński Festiwal Masła. Muzyka, konkurs i regionalne smaki wracają do Lubochni
Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Na sprzedaż komfortowe mieszkanie 53 m² przy ulicy Niskiej

Cena: 435000 PLN Są mieszkania, do których wchodzi się z myślą o remoncie. I są takie, w których już od progu czuć spokój, światło i przestrzeń. Ta oferta należy właśnie do drugiej kategorii.Na sprzedaż wyjątkowo funkcjonalne i starannie wykończone mieszkanie o powierzchni 53 m², położone w Tomaszowie Mazowieckim. To propozycja dla osób, które szukają miejsca gotowego do życia – bez wielomiesięcznych remontów, nerwów i dodatkowych kosztów.Lokal zachwyca przemyślanym układem pomieszczeń oraz nowoczesnym standardem wykończenia. Jasne wnętrza, estetyczne detale i dobrze wykorzystana przestrzeń sprawiają, że mieszkanie będzie idealne zarówno dla pary, rodziny z dzieckiem, jak i osób szukających komfortowej inwestycji pod wynajem.Najważniejsze informacje:powierzchnia mieszkania: 53 m²cena: 435 000 złfunkcjonalny układ pomieszczeńmieszkanie gotowe do wprowadzeniabardzo dobra lokalizacja w Tomaszowie Mazowieckimoferta idealna zarówno do zamieszkania, jak i inwestycyjnieDużym atutem nieruchomości jest lokalizacja. W pobliżu znajdują się sklepy, punkty usługowe, szkoły, komunikacja miejska oraz tereny zielone. To miejsce, które pozwala połączyć wygodę codziennego życia z ciszą i poczuciem prywatności.Wnętrze mieszkania zostało urządzone w nowoczesnym, uniwersalnym stylu, dzięki czemu nowy właściciel może od razu poczuć się „u siebie”. Przestrzeń dzienna daje komfort zarówno odpoczynku, jak i spotkań z rodziną czy znajomymi. To mieszkanie ma w sobie coś, czego nie oddają suche parametry – przyjemny klimat i poczucie domowego ciepła.Rynek nieruchomości w Tomaszowie Mazowieckim w ostatnich latach wyraźnie się zmienia. Coraz trudniej znaleźć mieszkanie, które łączy rozsądną powierzchnię, dobrą lokalizację i wysoki standard wykończenia. Ta oferta wyróżnia się właśnie takim połączeniem.
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: Tomasz Treść komentarza: Zgadzam się, właściwy obieg dokumentów i bezpieczeństwo danych powinny iść w parze. W dobie cyfryzacji każda firma przetwarza ogromne ilości informacji, dlatego zgodność z RODO jest równie ważna jak sprawne zarządzanie dokumentacją. To samo dotyczy serwisów finansowych, takich jak Kantor. live, gdzie bezpieczeństwo danych użytkowników ma kluczowe znaczenie. Źródło komentarza: Jak zadbać o bezpieczeństwo dokumentów finansowych i podatkowych w przedsiębiorstwie? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Brawo dla firmy KNAPTRANS. Po pierwsze - dobrze się reklamuje, po drugie - robi dobrą robotę w zakresie tych "gównianych" tematów, po trzecie - pomaga temu portalowi. Tak trzymać - chłopaki (i dziewczyny - też). Źródło komentarza: Nowoczesna obsługa szamb – jak technologia zmienia branżę asenizacyjną Autor komentarza: Antolin Treść komentarza: Już za poprzedniego starosty był chęci do zrobienie kilku dróg niestety wtedy pan Pawlak wolał politykować kosztem mieszkańców gminy! Źródło komentarza: Powiat i gmina Ujazd o inwestycjach. W planach ciąg pieszo-rowerowy do Skrzynek Autor komentarza: Człowiek Treść komentarza: Szpital to niestety JEST arena polityczna. Od dawien dawna do teraz. Nie wierzę w uczciwe konkursy i nominacje. Zawsze wygrywa kolesiostwo i chęć łatwego zysku. Nadal są osoby które są w szpitalu po to żeby się " nachapać", mają nieracjonelnie wysokie pensje, wręcz nieprzyzwoicie wysokie - na które absolutnie nie zasługują. Doją szpital. Doją nas. Tyle w temacie. Źródło komentarza: „Szpital to nie arena politycznej wojny”. Mocna odpowiedź na zarzuty wokół TCZ Autor komentarza: 😂🤣😂🤣😂🤣 Treść komentarza: co to jest "susz z THC"? 😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣😂🤣 Źródło komentarza: 42-latek zatrzymany z marihuaną. Narkotyki w samochodzie, zarzut i groźba więzienia Autor komentarza: Tomaszów Treść komentarza: Porodówka w Brzezinach teraz Tuszyn a być może Tomaszów następny,ale pani minister wychodzin przed kamery i mówi że jeździ po Polsce i się wszyscy cieszą że jest lepiej!rząd popsl rządem nieudaczników! Źródło komentarza: Pulmonologia w Tuszynie: personel alarmuje o przyszłość oddziału
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama