Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 26 kwietnia 2026 16:06
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Ważniejsi podopieczni czy praca dla partyjnej działaczki?

Kto jeszcze udaje, że tu chodzi tylko o „nieporozumienia”?

W Środowiskowym Domu Samopomocy dla Osób z Zaburzeniami Psychicznymi w Tomaszowie Mazowieckim od dawna nie ma już mowy o zwykłym sporze w zespole. Nigdy nie miał on charakteru cywilizowanej debaty na tematy zasadnicze. To pełnowymiarowy kryzys zarządzania, który od miesięcy uderza nie tylko w pracowników, ale przede wszystkim w osoby najsłabsze — uczestników placówki. I jeśli ktoś jeszcze próbuje opowiadać, że to tylko „różnica zdań” albo „trudności komunikacyjne”, to najwyraźniej nie słucha tego, co podczas komisji mówili sami pracownicy.

W Środowiskowym Domu Samopomocy dla Osób z Zaburzeniami Psychicznymi w Tomaszowie Mazowieckim od dawna nie ma już mowy o zwykłym sporze w zespole. Nigdy nie miał on charakteru cywilizowanej debaty na tematy zasadnicze. To pełnowymiarowy kryzys zarządzania, który od miesięcy uderza nie tylko w pracowników, ale przede wszystkim w osoby najsłabsze — uczestników placówki. I jeśli ktoś jeszcze próbuje opowiadać, że to tylko „różnica zdań” albo „trudności komunikacyjne”, to najwyraźniej nie słucha tego, co podczas komisji mówili sami pracownicy.

Bo ich relacje brzmią nie jak opis przejściowego napięcia, ale jak akt oskarżenia wobec sposobu prowadzenia placówki, w której bezpieczeństwo i stabilność powinny być absolutnym fundamentem. 

Pracownicy: „Gasimy pożary”, a uczestnicy płacą za chaos

Najmocniejszy głos podczas komisji należał do psychologa zatrudnionego w ośrodku od maja ubiegłego roku. Nie owijał w bawełnę.

– „Gdybym dziś miał wystawić opinię o funkcjonowaniu tej placówki, byłaby ona negatywna” – powiedział wprost.

To zdanie powinno wybrzmieć szczególnie mocno. Nie padło z ust polityka, radnego czy internetowego komentatora, ale człowieka, który na co dzień pracuje z osobami chorującymi psychicznie i widzi skutki konfliktu od środka. Dalej było jeszcze mocniej:

– „Jako kadra naprawdę dajemy z siebie bardzo dużo. Robimy wszystko, co w naszej mocy, aby placówka funkcjonowała możliwie najlepiej. Bardzo często jednak dzieje się to niejako pomimo działań pani dyrektor Marzanny Popławskiej. Gasimy pożary, naprawiamy błędy i reagujemy na sytuacje, do których w ogóle nie powinno dochodzić”.

To nie jest już uwaga o „trudnej współpracy”. To jest opis placówki, w której — według pracowników — zespół działa w trybie permanentnego ratowania sytuacji. 

Jeszcze bardziej niepokojąco brzmią konkretne przykłady. Jeden z nich dotyczył uczestniczki, która po rozmowie z dyrektorką miała zerwać kontakt z psychologiem, twierdząc, że usłyszała sugestię, by nie ufać kadrze.

– „Zadeklarowała, że podczas rozmowy z panią dyrektor usłyszała sugestię, by nie ufać kadrze, w tym również mnie” – relacjonował psycholog.

Dyrektorka zaprzeczyła, uznając takie słowa za „nonsens” i możliwą konfabulację. Problem polega jednak na czym innym: skoro w placówce dla osób z zaburzeniami psychicznymi padają tak poważne oskarżenia, a zespół mówi o utracie zaufania i braku rozmowy wyjaśniającej, to znaczy, że sytuacja już dawno wymknęła się spod kontroli.

Jeszcze bardziej wstrząsający był opis zdarzenia z końca roku, gdy jedna z uczestniczek wysłała do dyrektorki SMS z informacją, że następnego dnia popełni samobójstwo. Według relacji pracownika, nie doszło wtedy do natychmiastowego zawiadomienia służb przez przełożoną. Zamiast tego informacja miała zostać przekazana psychologowi.

– „W sytuacji, gdy ktoś deklaruje skonkretyzowane zamiary samobójcze, każdy – niezależnie od tego, czy jest w pracy, czy na urlopie – ma obowiązek natychmiast zareagować i zgłosić sprawę odpowiednim służbom. Tymczasem ten obowiązek został przerzucony na mnie. Gdybym nie odebrał telefonu albo nie zareagował na czas, mogło dojść do tragedii”.

To jeden z tych cytatów, po których wszelkie urzędnicze formułki o „potrzebie dalszego dialogu” brzmią po prostu groteskowo. Jeśli w tego typu placówce pracownik publicznie mówi o sytuacji, w której — jego zdaniem — mogło dojść do tragedii, to nie rozmawiamy już o sporze personalnym. Rozmawiamy o odpowiedzialności.

Do tego dochodzi kolejna relacja, tym razem o uczestniczce, która miała usłyszeć, że swoją próbą samobójczą albo samą deklaracją „popsuła urlop” dyrektorce. Tu również dyrektorka miała przedstawiać inną wersję wydarzeń, ale sam fakt, że takie słowa padają w przestrzeni publicznej, pokazuje, jak daleko zaszła degeneracja relacji w tej placówce.

Węgrzynowski widzi politykę. Problem w tym, że polityka za długo zasłaniała problem

Były starosta Mariusz Węgrzynowski próbował przesunąć środek ciężkości debaty w stronę konfliktu politycznego. Zamiast zmierzyć się z opowieściami pracowników, zasugerował, że po zmianie zarządu powiatu trzeba było „ustawić” pewne osoby w odpowiednim świetle, by wykazać błędy poprzedników.

– „Pytanie jest konkretne: czy jest to kwestia polityczna?” – mówił.
– „W ramach zmiany zarządu powiatu przyjęliście pewną zasadę, że trzeba teraz innych ludzi postawić w takiej, a nie innej sytuacji, żeby też udowodnić, że pewne kwestie, decyzje poprzedniego zarządu były nietrafione”.

To wygodna narracja. Problem polega na tym, że nie odpowiada ona na najważniejsze pytania. Czy pracownicy zmyślają? Czy relacje o chaosie organizacyjnym, o arbitralnych decyzjach, o złej komunikacji i o kryzysach z udziałem uczestników są elementem politycznej gry? Czy może raczej polityka przez długi czas była parasolem, pod którym nie chciano tych problemów zobaczyć? To jest tym bardziej prawdopodobne, że Marzanna Popławska, to działaczka PiS, radna miejska i bliska osoba dla Mariusza Węgrzynowskiego. 

Węgrzynowski poszedł dalej, sugerując, że część pracowników od początku nie chciała rozmawiać, tylko dążyła do zwolnienia dyrektorki.

– „Przynieśliście już konkretne swoje wnioski, że trzeba zwolnić dyrektora. Nie chcieliście dyskutować”.

Tyle że z perspektywy pracowników sprawa wygląda inaczej: oni twierdzą, że przez wiele miesięcy rozmawiali, zgłaszali, alarmowali, uczestniczyli w mediacjach, a efektów nie było. Zamiast tego czuli się mobbingowani. To właśnie dlatego dziś tak otwarcie mówią o utracie wiary w dalsze przeciąganie tego procesu.

Prawda jest taka, że polityczny kontekst tej historii jest oczywisty, ale nie w taki sposób, jak chciałby to przedstawić były starosta. Polityka nie stworzyła kryzysu sama z siebie. Mogła natomiast przez długi czas skutecznie opóźniać reakcję na to, co działo się w placówce.

To nie zaczęło się wczoraj. Od początku „nie było wesoło”

Geneza konfliktu sięga początku kadencji dyrektorki Marzanny Popławskiej. Według pracowników niemal od razu pojawiły się napięcia, problemy z przepływem informacji, brak zaufania i poczucie, że decyzje zapadają ponad zespołem, bez konsultacji z ludźmi, którzy od lat pracują z uczestnikami i znają ich potrzeby.

Dyrektorka odpowiada, że problem pojawił się dlatego, że zaczęła egzekwować obowiązki i porządkować placówkę. To klasyczna linia obrony każdego przełożonego w konflikcie z zespołem: nie chodzi o moje błędy, tylko o opór wobec zmian.

Być może w każdej takiej historii jest ziarno prawdy po obu stronach. Ale w tej sprawie szczególnie istotne jest jedno: mówimy o domu samopomocy dla osób chorych psychicznie, a nie o zwykłym wydziale administracji. Tutaj sposób komunikacji, przewidywalność działań i elementarne poczucie bezpieczeństwa nie są dodatkiem do pracy. Są jej sednem.

To właśnie dlatego tak mocno wybrzmiały słowa pracowników o potrzebie ostrożności w rozmowach z uczestnikami.

– „Jeżeli mówimy, że gdzieś pojedziemy, to musimy pojechać, bo oni traktują to dosłownie”.

To zdanie powinno wisieć nad wejściem do każdej tego typu placówki. Jeżeli ktoś tego nie rozumie, nie powinien zarządzać takim miejscem.

Dlaczego sprawa wróciła? Bo nowy zarząd napisał wprost to, o czym wcześniej mówiono półgłosem

Powodem powrotu tematu pod obrady komisji było sprawozdanie z działalności placówki za ubiegły rok. I właśnie ten dokument okazał się dla dyrektorki szczególnie niewygodny, bo nowy Zarząd Powiatu zrobił coś, czego wcześniej najwyraźniej brakowało: rozdzielił ocenę pracy zespołu od oceny sposobu zarządzania placówką.

Zespół został oceniony dobrze. Dyrektorka — już nie.

W sprawozdaniu wskazano m.in. na brak jasnego przepływu informacji, arbitralność decyzji i chaos organizacyjny wpływający na pracowników. Popławska zaprotestowała, uznając to za atak personalny.

– „Odbieram to, że to jest atak na moją osobę” – mówiła.

Ale Michał Czechowicz odpowiedział jasno i bez dyplomatycznych uników:

– „Jeśli chodzi o całość funkcjonowania placówki, ocena jest bardzo dobra. Wynika to z ogromnego wkładu pracy pracowników zespołu aktywizująco-wspierającego. Natomiast zupełnie odrębną kwestią była ocena pracy pani dyrektor Popławskiej”.

I właśnie w tym tkwi sedno. ŚDS działa nie dlatego, że konflikt został rozwiązany, lecz dlatego, że pracownicy — mimo napięcia — wykonują swoją robotę. To oni, według zarządu i według przebiegu komisji, podtrzymują tę placówkę przy życiu.

Problem w tym, że taka sytuacja nie może trwać wiecznie.

Mediator: jest „wentylacja”, ale nie ma przełomu

W całej tej historii szczególnie wymowny jest głos mediatora. Z jednej strony zachowuje on formalny dystans i przypomina, że mediacje są poufne. Z drugiej — sam przyznaje, że ich powodzenie zależy od realnej woli wszystkich stron.

I tu dochodzimy do najbardziej gorzkiego podsumowania całej sprawy. Bo pracownicy mówią wprost:

– „Wyraziliśmy opinię, że mediacje nam coś dają i chcemy dalej je prowadzić. Dlaczego? Dlatego, że przede wszystkim jest wentylacja. Udało nam się dużo spraw powiedzieć i wyjaśnić. Pan mediator wychodzi, no i już nie idzie dobrze”.

Trudno o bardziej dobitny obraz. Mediacje stały się wentylem bezpieczeństwa, ale nie narzędziem realnej zmiany. Pozwalają się wygadać, rozładować emocje, nazwać problemy. Ale kiedy mediator wychodzi, wraca stara rzeczywistość.

To znaczy, że konflikt nie został przepracowany. On został jedynie opakowany w procedurę.

Ile jeszcze?

Na komisji padła propozycja, by dać mediacjom jeszcze miesiąc i równolegle przygotować rozwiązania awaryjne. To brzmi rozsądnie — o ile rzeczywiście za tym pójdzie decyzja, a nie kolejne odsuwanie problemu w czasie. Obserwujemy to już ponad rok. 

Bo dziś najuczciwiej trzeba powiedzieć jedno: Środowiskowy Dom Samopomocy w Tomaszowie Mazowieckim jest zakładnikiem konfliktu, którego nikt nie umiał albo nie chciał przeciąć w odpowiednim momencie. Za długo zasłaniano go polityką, procedurami, ocenami, protokołami i ostrożnymi sformułowaniami.

Tymczasem pracownicy mówią o chaosie, o gaszeniu pożarów, o sytuacjach zagrażających bezpieczeństwu uczestników i o całkowitym braku wiary, że same mediacje wystarczą. A gdy ludzie pracujący najbliżej podopiecznych zaczynają mówić takim językiem, każdy kolejny dzień zwłoki staje się współudziałem w tym kryzysie.

W tej sprawie naprawdę nie chodzi już o ambicje dyrektorki, frustrację pracowników czy polityczne połajanki byłego starosty. Chodzi o to, czy osoby chore psychicznie, oddane pod opiekę powiatowej placówki, są w miejscu stabilnym, przewidywalnym i bezpiecznym.

Po tej komisji odpowiedź wcale nie brzmi uspokajająco. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ajejano 25.03.2026 20:06
Na kanwie moich poprzednich wpisów (11 i 17.03. 2026 r.), napisanych poniżej w tym temacie oraz na podstawie informacji, które otrzymałem ostatnio, mogę stwierdzić, że w wielu merytorycznych przypadkach (fachowe, wieloletnie pielęgniarki, sprawdzeni lekarze specjaliści) posunięcia nowych zarządców TCZ są błędne. Takie błędne decyzję wyjdą bardzo szybko - polityczni, samorządowi magicy (totalne niemoty w zakresie zarządzania służbą zdrowia). Trzymajcie się chłopaki-cwaniaki dobrze, jednmak nie zapominajcie, że nie jesteście bezbłędni i że w końcowym efekcie podpadniecie zarówno chorym, jak i lokalnym "polytykom" .

Parafianin 12.03.2026 22:32
Podobno jej konkurs był ostro naciągany. Uprawnienia na telefon, kierunkowe wykształcenie też nie. Na dyra trzeba mueć rozum i wygląd. Czego się z resztą spodziewać, na starostę też, a wygląd i rozum katechety to do obsługi prywatnego sklepiku , pyrami handliwać A na dodatek kręty jak skurczysyn

Owca ze Starej Zelandii 12.03.2026 09:17
Jakie jeszcze pożary gaszą pracownicy? I co się stanie, jak im się skończy piana w gaśnicach? Lepiej zapobiegać niż leczyć. Jeśli ktoś jest piromanem, to mu się zabiera zapałki.

Korniszon 12.03.2026 07:11
Musiała mieć niezłe "zęby" skoro pożarła panią Cukinię ...

Kaśka 11.03.2026 23:18
Mediacja trwać powinna miesiąc. Dobry mediator sprowadza rozmowę do ustalenia potrzeb stron konfliktu. Z treści artykułu nie wynika na wprost jakie są potrzeby jego stron. W związku z konfliktem cierpią Ci, którzy nie powinni. Pytanie jak długo to ma trwać pozostaje wciąż bez odpowiedzi. Kto za to odpowiada - Zarząd Powiatu. Nie ma znaczenia czy ten, czy poprzedni.

Max 11.03.2026 17:56
Nie ma większego kłamcy jak ta kobieta. Nie ma pojęcia o przepisach, ustawach. Jak weszła do śds to syn po mieście chodził i kogo trochę znał informował że mama jest dyrektorem. To cały poziom familijny

Ajdejano 11.03.2026 16:28
Szanowny Panie Mariuszu. Ostatni podtytuł tego materiału powyżej brzmi: "Ile jeszcze?" I ja też pytam: ile razy jeszcze będą oglądał tę gębę tego zapyziałego, nieudanego katechety i jeszcze bardziej nieudanego starosty - co ?! Jeśli macie na niego i na jego sitwę kwity, zameldujcie się w prokuraturze. Jeżeli te kwity są zbyt słabe, to należy jak najszybciej wyrzucić wizerunek gęby takiego gnoja na śmietnik i zapomnieć o takim zwykłym społecznym dupku.

Ajdejano 17.03.2026 14:16
Mój wredny dodatek. Ciekawi mnie, co teraz dzieje się z tym dwoma dziewuchami (wierna jak pies skarbniczka i ta druga służąca miernocie katechecie).

W różowych kaloszach 11.03.2026 12:13
Normalny wśród nienormalnych jest nienormalny.

Brat podopiecznej 11.03.2026 11:48
Tu właśnie zadziałała polityka jak we wszystkich jednostkach u byłego starosty. Konflikt trwa już ponad rok albo i dłużej ciągle opisywany. Dyrektorka ma parcie na stanowisko i szkło można to zauważyć , nie mając zielonego pojęcia o zarządzaniu. Wszystko to tylko po to żeby przeciągnąć jak najdłużej . Pielęgniarka która zapragnęła być dyrektorem nie mając pojęcia o robocie a mając ochronę wówczas u byłego starosty i tu jest pies pogrzebany. Trzeba po prostu rozdzielić to towarzystwo najwyraźniej z powodu nieudacznictwa zarządzania trzeba kobitkę zwolnić dla dobra podopiecznych.

Opinie

Reklama

Dziś w kraju i na świecie – niedziela, 26 kwietnia

Niedziela, 26 kwietnia, to 116. dzień roku. Słońce wzeszło o 5:18, zajdzie o 19:50. Imieniny obchodzą m.in. Marzena, Aureliusz, Dominik, Grzegorz, Mariusz, Piotr i Ryszard. To dzień, który niesie w sobie ciężar historii i rytm, który – jak dobra muzyka – wraca, rezonuje i nie pozwala o sobie zapomnieć.Data dodania artykułu: 26.04.2026 11:39
Dziś w kraju i na świecie – niedziela, 26 kwietnia

25 kwietnia – dzień, w którym historia oddycha teraźniejszością

Sobota, 115. dzień roku. Słońce wstaje wcześnie – o 5:20, jakby chciało przypomnieć, że wiosna nie zna lenistwa. Zachód o 19:48 zamyka dzień długi i gęsty od znaczeń. Imieniny obchodzą dziś m.in. Jarosław, Marek, Franciszka i Stefan – imiona, które jak echo powracają w polskiej historii.Data dodania artykułu: 25.04.2026 08:19
25 kwietnia – dzień, w którym historia oddycha teraźniejszością

Pogodowa ruletka w rolnictwie: jak Warta odpowiada na rosnące ryzyka sezonu 2026?

Tegoroczna zima mocno dała się we znaki rolnikom, aż 67% z nich spodziewa się strat w swoich uprawach - wynika z badania przeprowadzonego przez Fieldstat na zlecenie Warty. W odpowiedzi na te wyzwania ubezpieczyciel wystartował z wiosenną ofertą ubezpieczeń, która ma pomóc gospodarzom uratować płynność finansową dzięki prostym zasadom i szerokiej ochronie.Data dodania artykułu: 24.04.2026 18:57
Pogodowa ruletka w rolnictwie: jak Warta odpowiada na rosnące ryzyka sezonu 2026?

Polityczny barometr drga. KO traci, PiS odzyskuje rytm – a centrum znika z mapy

Polityka, jak mawiał klasyk, rzadko stoi w miejscu. Bardziej przypomina fale – raz uderzają w brzeg z impetem, innym razem cofają się, zostawiając po sobie tylko ślady. Najnowszy sondaż Instytutu Badań Pollster dla „Super Expressu” jest właśnie takim zapisem chwilowego cofnięcia i powrotu siły.Data dodania artykułu: 24.04.2026 17:30
Polityczny barometr drga. KO traci, PiS odzyskuje rytm – a centrum znika z mapy

24 kwietnia: dzień, w którym historia mówi półgłosem, a współczesność podnosi ton

Poranek wstaje dziś wcześnie – słońce nad Polską pojawiło się o 5:22, by zejść ze sceny dopiero o 19:47, jak aktor, który nie chce zejść przed oklaskami. To 114. dzień roku, a kalendarz – jak stara księga – otwiera kolejne karty. Imieniny obchodzą dziś m.in. Grzegorz, Aleksander, Jerzy i Maria. Ale pod powierzchnią zwykłego piątku pulsuje historia – i to nie ta z podręczników, lecz ta, która wciąż oddycha.Data dodania artykułu: 24.04.2026 07:53
24 kwietnia: dzień, w którym historia mówi półgłosem, a współczesność podnosi ton

NFZ przed ogromnym wyzwaniem finansowym. Nawet 72 miliardy złotych na podwyżki

System ochrony zdrowia w Polsce stoi przed jednym z największych finansowych wyzwań ostatnich lat. Jak poinformował podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego wiceprezes Narodowego Funduszu Zdrowia Jakub Szulc, realizacja ustawowych podwyżek wynagrodzeń dla pracowników medycznych pochłonie w tym roku około 72 miliardów złotych.Data dodania artykułu: 23.04.2026 19:26
NFZ przed ogromnym wyzwaniem finansowym. Nawet 72 miliardy złotych na podwyżki

Więcej dzieci w pieczy zastępczej. Dane GUS pokazują skalę wyzwań

Liczba dzieci objętych pieczą zastępczą w Polsce ponownie wzrosła. Jak wynika z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego, na koniec 2025 roku w systemie przebywało 78,3 tys. dzieci, czyli o około tysiąc więcej niż rok wcześniej. To wzrost o 1,3 proc. – niewielki w liczbach procentowych, ale znaczący w wymiarze społecznym.Data dodania artykułu: 23.04.2026 19:08
Więcej dzieci w pieczy zastępczej. Dane GUS pokazują skalę wyzwań

TSUE: bank nie może pobierać odsetek od dodatkowych kosztów kredytu konsumenckiego

Trybunał Sprawiedliwości UE w odpowiedzi na pytania polskiego sądu orzekł w czwartek, że bank nie może pobierać odsetek od dodatkowych kosztów kredytu konsumenckiego. Sprawa dotyczy konsumenta, któremu bank naliczył odsetki nie tylko od wypłaconej kwoty kredytu, ale też od ubezpieczenia.Data dodania artykułu: 23.04.2026 18:32
TSUE: bank nie może pobierać odsetek od dodatkowych kosztów kredytu konsumenckiego
Reklama

Polecane

Dziś w kraju i na świecie – niedziela, 26 kwietniaWiceprzewodniczący Rady Miejskiej i język pogardy. Tak wygląda polityczna mizoginia po tomaszowsku8 milionów złotych strat? Jest takie ryzyko. W tle niekompetencja M. WęgrzynowskiegoJoga może pomagać przy nadciśnieniu. Są nowe danePogoda na weekend (25–26 kwietnia). Nad Polską niż, nad regionem – kapryśna wiosna25 kwietnia – dzień, w którym historia oddycha teraźniejszościąDzień Zięcia – święto człowieka między światamiTomaszów na teatralnej mapie Polski. Teatr Trzcina wraca z wyróżnieniem z WarszawySołtys w Tkaczu. Wieś spotkała miasto – i nikt nie wyszedł obojętnyTam, gdzie liczą się sekundy. Żołnierze 5BKPow szkolą się, by ratować życieDyscyplinarka dla marzanny Popławskiej. Dyrektorka uciekła na L4. W tle zarzuty naruszenia nietykalności cielesnejKoniec kopciuchów, początek nowej instalacji
Reklama
Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

Tomaszowskie TBS Spółka z o.o. poszukuje osoby na stanowisko DOZORCY.

1. Podstawowym obowiązkiem dozorcy jest dbałość o powierzone jego pieczy budynki i ich wyposażenie w urządzenia techniczne.2. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości i właściwych służb technicznych o dostrzeżonych uszkodzeniach lub wadliwym działaniu instalacji i urządzeń technicznych.3. Podejmowanie doraźnych działań w zakresie ochrony mieszkańców przed niebezpiecznymi skutkami uszkodzeń lub wadliwego działania urządzeń wspólnego użytku.4. Niezwłoczne usuwanie skutków opadów śniegu i gołoledzi w okresie zimowym.5. Sprzątanie, konserwacja i właściwe utrzymywanie przydzielonych terenów zielonych w okresie letnim.6. Udział w organizowanych akcjach sanitarno-porządkowych, odśnieżania, odgruzowywania itp.7. Dbałość o należyty stan wyposażenia nieruchomości, sprzętu ppoż. oraz pojemników do gromadzenia nieczystości, zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności ich wymiany.8. Niezwłoczne zawiadamianie zarządcy nieruchomości o konieczności wywozu nieczystości.9. Czuwanie nad sprawnym działaniem wszystkich punktów świetlnych w budynkach mieszkalnych i gospodarczych.10. Zgłaszanie do administratora faktów o samowolnym zajmowaniu lokali.11. Zawiadamianie zarządcy nieruchomości o rażących przypadkach naruszania przez mieszkańców regulaminu porządku domowego.12. Wywieszanie flag z okazji świąt i uroczystości oraz utrzymywanie ich w czystości.13. Rozklejanie ogłoszeń, dostarczanie lokatorom korespondencji dot. zmian wysokości czynszu, upomnień itp.14. Wystawianie pojemników na odpady komunalne, selektywne i biodegradowalne zgodnie z harmonogramem wywozów przedstawionych przez firmę zajmującą się wywozem odpadów; wstawianie opróżnionych pojemników w wyznaczone miejsce.15. Sprzątanie pozostałości odpadów w miejscu składowania pojemników.16. Dbałość o należyty stan sprzętu i narzędzi przeznaczonych do utrzymywania porządku i czystości posesji.17. Wykonywanie innych czynności nieobjętych niniejszym zakresem obowiązków, a wynikających z umowy o pracę, obowiązujących przepisów oraz poleceń administratora. 
Reklama
Reklama
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: CzłowiekTreść komentarza: Tak samo wybrano Nawrockiego na prezydenta Polski. Teraz prymityw, głupota i chamstwo brylują.....Źródło komentarza: Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej i język pogardy. Tak wygląda polityczna mizoginia po tomaszowskuAutor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Wstawiam nowy wpis. Jak mogli ludzie wybrać w wyborach samorządowych takiego przygłupa?! Na co ci, jego wyborcy liczyli?!?! Że to jest jakiś normalny facet?! Przecież to jest totalny, debilny, samorządowy przygłup. Więc, nie ma się co dziwić temu polskiemu, samorządowemu elektoratowi. To są ludzie, pozbawieni normalnego myślenia. I nie wiadomo, jakimi kryteriami kierują się swoimi wyborami. I wszystkie partie, wszystkie komitety wyborcze wiedzą, że debilowatym elektoratem wyborczym należy kierować najprymitywniejszymi odczuciami, bo to są w większości debilowaci ludzi. PS. Niestety: taka jest prawda o naszym społeczeństwie, wychowanym w komunie.Źródło komentarza: Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej i język pogardy. Tak wygląda polityczna mizoginia po tomaszowskuAutor komentarza: DepilatorTreść komentarza: Trzeba być wiernym swoim wyborcom,a wtedy nie będzie miała miejsce taka sytuacja!Źródło komentarza: Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej i język pogardy. Tak wygląda polityczna mizoginia po tomaszowskuAutor komentarza: ElrondTreść komentarza: A mnie się podobaŹródło komentarza: Spała: betonowe alejki wokół stawu — czas zatrzymać bezrefleksyjne brukowanieAutor komentarza: AjdejanoTreść komentarza: Dorzucę do mojego wpisu. Jak może być w Polsce dobrze, kiedy w samorządach i w rządzie znajdują się takie pajace, jak: pierwszy wróg Polski, czyli ryży szwab donaldinio, jak bezmózgi poseł z Tomaszowa, jak społeczny, jak przygłupiasty katecheta, jak mizogin wicestarosta... Przecież to jest zboczona, antypolska zgraja bezmózgich palantów.Źródło komentarza: Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej i język pogardy. Tak wygląda polityczna mizoginia po tomaszowskuAutor komentarza: Czytaj uwaznieTreść komentarza: Rady miejskiej ...Źródło komentarza: Wiceprzewodniczący Rady Miejskiej i język pogardy. Tak wygląda polityczna mizoginia po tomaszowsku
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama
Reklama
Reklama