Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 13 września 2026 15:21
Reklama
Reklama
Patologia budowana latami

Lekarz rekordzista zarabia w tomaszowskim szpitalu 1,5 miliona rocznie.

Pacjent nie potrzebuje konferencji prasowej. Nie potrzebuje kolejnej strategii, następnego programu naprawczego i zapewnień, że „trwają analizy”. Pacjent potrzebuje badania, diagnozy i leczenia. W rozsądnym czasie. Bez upokorzenia. Bez biegania między publiczną rejestracją a prywatnym gabinetem. Bez słuchania, że „na NFZ terminów nie ma”, ale „prywatnie można szybciej”.

I właśnie w tym miejscu kończy się mit o publicznej ochronie zdrowia jako systemie równego dostępu. Zaczyna się rzeczywistość: kolejka, limit, kontrakt, nadwykonanie, brak lekarza, brak pieniędzy, brak terminu. A na końcu tej ścieżki stoi człowiek, który płaci składkę zdrowotną, płaci podatki, a potem coraz częściej musi zapłacić jeszcze raz — z własnej kieszeni.

Tomaszowskie Centrum Zdrowia jest lokalnym przykładem ogólnopolskiej choroby. Nie wyjątkiem. Nie anomalią. Nie przypadkiem, który można zbyć wzruszeniem ramion. To część systemu, który od lat działa na zasadzie wymuszonego kompromisu między finansową fikcją państwa, rynkową siłą wybranych specjalizacji i dramatyczną bezradnością pacjentów. 

Patologia, którą dzisiaj chcą naprawiać Ci, którzy ją stworzyli. 

Tomaszów widzi to z bliska

W Tomaszowie Mazowieckim problem nie jest abstrakcyjny. Nie dzieje się wyłącznie w ministerialnym gabinecie ani na posiedzeniu sejmowej komisji. Dzieje się w rejestracji, na korytarzu, przy telefonie, przy skierowaniu, w rozmowie z rodziną, która zastanawia się, czy czekać, czy pożyczyć pieniądze na prywatną wizytę.

Dotyczy mieszkańców Tomaszowa, Smardzewic, Lubochni, Rokicin, Ujazdu, Będkowa, Inowłodza i całego powiatu. Ludzi, którzy nie mają czasu na polityczne alibi. Mają choroby, wyniki, skierowania, ból i strach.

Z danych przekazanych przez Tomaszowskie Centrum Zdrowia wynika, że w 2025 roku łączna kwota wypłaconych wynagrodzeń brutto dla personelu medycznego wyniosła ponad 143 miliony złotych. Ponad 78 milionów złotych przypadło na umowy o pracę, ponad 55 milionów złotych na kontrakty, a ponad 9 milionów złotych na umowy zlecenia.

To są pieniądze publicznego systemu. Pieniądze podatników, pacjentów, mieszkańców. I dlatego wolno, a nawet trzeba pytać: czy ten system jeszcze służy pacjentowi, czy coraz częściej służy sam sobie? Te wynagrodzenia to ok. 80 - 90 procent całkowitych kosztów funkcjoniwania szpitala. 

Kolejki do badań to nie statystyka. To opóźniona diagnoza

Najbardziej dotkliwym objawem kryzysu jest dostęp do badań. Tomografia komputerowa. Rezonans magnetyczny. Kolonoskopia. Gastroskopia. Diagnostyka, która często decyduje o tym, czy choroba zostanie wykryta wcześnie, czy dopiero wtedy, gdy leczenie będzie trudniejsze, droższe i mniej skuteczne.

To nie jest teoria. Radio ZET opisywało planowane zmiany w finansowaniu diagnostyki, wskazując, że od 2026 roku NFZ zamierza odejść od pełnego płacenia za nadwykonania takich badań jak tomografia, rezonans czy gastroskopia. Fundusz mówi o racjonalizacji wydatków i oszczędnościach. Lekarze ostrzegają przed wydłużeniem kolejek.

To jest klasyczny język dwóch światów. W urzędzie mówi się: „racjonalizacja kosztów”. W szpitalu mówi się: „brak finansowania”. Pacjent słyszy: „proszę czekać”.

Tyle że choroba nie czeka. Nowotwór nie czeka. Tętniak nie czeka. Krwawienia, objawy neurologiczne, niewyjaśnione bóle, nagła utrata masy ciała — nie czekają na korektę planu finansowego.

Super Express opisywał skutki ograniczania finansowania nadwykonań i przywoływał przypadki pacjentów, którzy tracili terminy badań albo słyszeli o absurdalnie długim czasie oczekiwania. W Żywcu czas oczekiwania na kolonoskopię w znieczuleniu miał sięgać nawet czterech lat. Czterech lat na badanie, które może zdecydować o wykryciu raka jelita grubego.

Medonet, powołując się na monitoring Alivia Onkoskaner, wskazywał z kolei, że już po zmianach w części placówek wydłużały się terminy na rezonans magnetyczny i tomografię komputerową, a gdzie indziej wstrzymywano zapisy na gastroskopię i kolonoskopię.

To nie jest „przejściowy problem organizacyjny”. To jest systemowa kompromitacja. Jeżeli państwo ogranicza realną dostępność diagnostyki, to nie oszczędza pieniędzy. Przerzuca koszt na pacjenta. Na jego zdrowie, czas, rodzinę i prywatny portfel. 

Czy tak ma wyglądać reforma? Wobec tego nzwijmy ją od razu "zgonem pacjenta"

Milionowe kontrakty i publiczna bezradność

W dokumentach dotyczących Tomaszowskiego Centrum Zdrowia widać kwoty, które dla przeciętnego mieszkańca brzmią jak dane z innego świata. Roczne wynagrodzenia na kontraktach sięgające 1 423 193 zł, 1 120 839 zł, 846 790 zł, 786 385 zł, 785 477 zł, 724 442 zł, 718 273 zł, 694 785 zł. Dla jednego lekarza a nie zespołu, czy konsorcjum. 

Według informacji przekazanych redakcji najwyższa z tych kwot ma dotyczyć lekarza radiologa. Blisko półtora miliona złotych rocznie. W publicznym systemie. W powiatowej rzeczywistości. W miejscu, gdzie pacjent często zastanawia się, czy stać go na prywatną konsultację, dojazd, leki albo badanie wykonane szybciej poza kolejką. 

Trzeba to powiedzieć jasno: nie chodzi o szczucie na lekarzy. Nie chodzi o udawanie, że specjalista ma zarabiać jak urzędnik najniższego szczebla. Lekarz odpowiada za ludzkie życie. Dobry lekarz jest wartością. Problem polega na czymś innym: system pozwolił wybranym specjalizacjom zdobyć pozycję niemal monopolistyczną. I to bez konieczności inwestowania w sprzęt diagnostyczny, koszty personelu, wynajmu lokali itd. Wszystkie te składowe pokrywa przecież podatnik. 

Tam, gdzie brakuje specjalistów, tam stawki rosną bez realnej kontroli. Tam, gdzie szpital boi się utracić lekarza, tam kontrakt przestaje być normalną umową, a zaczyna przypominać dyktat rynku. Dyrektorzy wiedzą, że bez specjalisty nie wykonają procedur. Bez procedur nie będzie pieniędzy. Bez pieniędzy szpital tonie. I tak publiczna placówka staje się zakładnikiem rynku, który sama przez lata współtworzyła.

To nie jest tylko tomaszowski problem. Money.pl opisywał sprawę kaliskiego szpitala, gdzie — według przywoływanych informacji — czterech lekarzy miało otrzymywać łącznie około 10 milionów złotych rocznie. Sprawa wywołała kontrolę i polityczną burzę, ale najważniejsze jest coś innego: podobny mechanizm może pojawić się wszędzie tam, gdzie specjalista staje się zasobem krytycznym, a publiczna placówka nie ma realnej siły negocjacyjnej.

WP Finanse pisał o tym samym kaliskim szpitalu w kontekście zadłużenia, zaległych pieniędzy dla pielęgniarek i wysokich kontraktów lekarskich. Jedna z pielęgniarek nazwała tę sytuację „chorą”. Trudno o bardziej precyzyjne słowo.

Lekarze tłumaczą kominy. I częściowo mają rację

Trzeba uczciwie pokazać także drugą stronę. Przedstawiciele środowiska lekarskiego wskazują, że wysokie kontrakty nie biorą się znikąd. Wynikają z deficytu specjalistów, wycen NFZ, modelu kontraktowego, odpowiedzialności zawodowej, pracy po godzinach i presji dyżurowej.

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski, komentując sprawę wysokich kontraktów, mówił w Money.pl wprost o „kominach płacowych”, ale wskazywał także na systemowe źródło problemu. Dyrektorzy szpitali tłumaczą bowiem, że jeśli nie zapłacą, lekarz odejdzie. A jeśli odejdzie, oddział albo pracownia mogą przestać działać.

Z kolei rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski zwracał uwagę w Business Insiderze, że system wycen NFZ dzieli pacjentów i świadczenia na bardziej i mniej opłacalne. To właśnie z tej logiki rodzą się dysproporcje między specjalizacjami, placówkami i kontraktami.

I tu dochodzimy do sedna: lekarze częściowo mają rację, gdy mówią, że korzystają z zasad, których sami nie ustalili. Ale ta racja nie unieważnia patologii. Ona ją nieudolnie usprawiedliwia. 

Jeśli system premiuje jedne procedury, a inne spycha w finansową nicość, szpital zaczyna kalkulować. Kardiologia, ortopedia, okulistyka, diagnostyka obrazowa — tu można generować przychody. Interna, pediatria, opieka długoterminowa, oddziały wymagające dużej liczby personelu i dające słabszy zwrot — tu zaczyna się problem.

W efekcie pacjent zostaje podzielony na „opłacalnego” i „nieopłacalnego”. To najbardziej brutalne zdanie, jakie można wypowiedzieć o publicznej ochronie zdrowia. Ale właśnie do tego prowadzi system wycen, kontraktów i rozliczeń.

Lekarze mówią: to nie my ustaliliśmy reguły gry. No ale żądań płacowych nie ustala przecież Minister. Dyrektorzy mówią: jeśli nie zapłacimy, lekarz odejdzie gdzie indziej. NFZ mówi: trzeba racjonalizować wydatki. Ministerstwo mówi: trzeba ograniczyć dynamikę wzrostu kosztów. Pacjent słyszy jedno: terminu nie ma. 

Luki pokoleniowe i medycyna najemnicza

Ta patologia nie powstała wczoraj. Budowano ją latami. Przez zaniechania w kształceniu, przez brak planowania specjalizacji, przez nierówny rozwój regionów, przez tolerowanie kontraktowego chaosu, przez polityczne udawanie, że „jakoś to będzie”.

W wielu specjalizacjach powstały prawdziwe luki pokoleniowe. Starsi lekarze odchodzą albo ograniczają aktywność. Młodszych jest za mało. Część nie wybiera deficytowych dziedzin. Część po zdobyciu specjalizacji szybko orientuje się, że publiczny szpital jest tylko jednym z możliwych miejsc pracy. Obok jest sektor prywatny. Są inne placówki. Są kontrakty. Są dyżury. Jest rynek.

I ten rynek dyktuje warunki.

Nie pacjent. Nie samorząd. Nie dyrektor powiatowego szpitala. Rynek.

Tak powstała medycyna najemnicza: lekarz jako zasób krytyczny, szpital jako płatnik pod presją, pacjent jako uzasadnienie finansowania i jednocześnie najsłabszy uczestnik całej gry.

Prywatny gabinet jako druga brama do publicznego leczenia

Najbardziej niebezpieczne jest jednak coś, czego nie zawsze da się łatwo udowodnić dokumentem, ale co pacjenci coraz częściej opisują jako własne doświadczenie: poczucie, że prywatna wizyta bywa nieformalną przepustką do szybszej diagnostyki, konsultacji albo leczenia.

Trzeba tu zachować precyzję. Nie wolno rzucać oskarżeń wobec konkretnych osób bez dowodów. Ale nie wolno też udawać, że problem nie istnieje.

Jeżeli pacjent słyszy, że w publicznym systemie ma czekać miesiącami, a prywatnie może być przyjęty znacznie szybciej — często przez tego samego lekarza albo w tym samym środowisku medycznym — to nie jest normalność. To jest konflikt interesów wpisany w strukturę systemu.

Publiczne leczenie nie może być dodatkiem do prywatnej wizyty. Składka zdrowotna nie może być biletem wstępu do kolejki, z której i tak trzeba wykupić się prywatnym przelewem. Państwo nie może mówić obywatelowi: masz prawo do leczenia, ale realną drogę znajdziesz dopiero wtedy, gdy zapłacisz po raz drugi.

Konsolidacja nie wyleczy tej choroby

Władza lubi słowo „konsolidacja”, bo brzmi technicznie i odpowiedzialnie. Łączenie placówek, wspólne zarządzanie, większe struktury, lepsza koordynacja. Na papierze wygląda to rozsądnie.

Ale konsolidacja nie usunie patologii, jeśli pozostawi te same mechanizmy: złe wyceny, niedofinansowanie, brak przejrzystości kontraktów, kolejki do badań, prywatne obejścia publicznej ścieżki i płacowy dyktat deficytowych specjalizacji.

Może być nawet gorzej. Większa struktura może oznaczać mniejszą lokalną kontrolę. Mniej konkurencji. Więcej centralizacji. Większy dystans między pacjentem a decydentem. Dla mieszkańca Tomaszowa, Rokicin czy Inowłodza nie ma znaczenia, jak elegancko nazwie się nowy model zarządzania, jeśli nadal nie będzie mógł wykonać badania wtedy, kiedy trzeba.

Pacjent nie leczy się w strukturze właścicielskiej. Pacjent leczy się w konkretnym miejscu, u konkretnego lekarza, w konkretnym terminie. Albo się nie leczy.

Art. 68 Konstytucji kontra praktyka kolejkowa

Art. 68 Konstytucji RP mówi jasno: każdy ma prawo do ochrony zdrowia, a obywatelom władze publiczne mają zapewnić równy dostęp do świadczeń finansowanych ze środków publicznych. Ustawa o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych rozwija tę zasadę i określa warunki działania systemu.

Tyle teoria.

W praktyce równy dostęp coraz częściej oznacza równą bezradność. Każdy może zadzwonić. Każdy może usłyszeć, że nie ma terminu. Każdy może sprawdzić kolejkę. Każdy może czekać. Ale nie każdy może zapłacić prywatnie.

I dlatego obecny system najbardziej uderza w biedniejszych, starszych, samotnych, mieszkańców mniejszych miejscowości, ludzi bez znajomości, bez pieniędzy i bez siły, by walczyć z biurokracją. To oni płacą najwyższą cenę za fikcję równości.

To nie jest kryzys. To jest model działania

Największym kłamstwem debaty o ochronie zdrowia jest słowo „kryzys”. Kryzys sugeruje coś nagłego. Wypadek. Załamanie. Chwilowy stan nadzwyczajny.

Tymczasem to, co widzimy, nie jest chwilowym kryzysem. To jest model działania.

Model, w którym państwo obiecuje więcej, niż realnie finansuje. NFZ wycenia procedury tak, że jedne specjalizacje stają się złotym polem, a inne finansowym ciężarem. Szpitale walczą o lekarzy jak przedsiębiorstwa o rzadki surowiec. Kontrakty wymykają się społecznej kontroli. Diagnostyka jest ograniczana, bo budżet się nie spina. Pacjent czeka, a jeśli go stać — płaci prywatnie.

W tym modelu każdy ma swoje usprawiedliwienie. Lekarz mówi, że korzysta z rynku. Dyrektor mówi, że musi utrzymać oddział. NFZ mówi, że pilnuje pieniędzy. Ministerstwo mówi, że reformuje. Samorząd mówi, że nie ma narzędzi. Tylko pacjent nie ma już czym się bronić.

Czas skończyć z udawaniem

Trzeba wreszcie powiedzieć jasno: publiczna ochrona zdrowia nie może być systemem, w którym prywatny interes silniejszych uczestników rynku wygrywa z publicznym obowiązkiem wobec pacjenta.

Nie może być tak, że szpital powiatowy wypłaca pojedynczym specjalistom kontrakty liczone w setkach tysięcy albo ponad milionie złotych rocznie, a jednocześnie pacjent ma problem z dostępem do diagnostyki i specjalisty. Nie może być tak, że państwo ogranicza finansowanie badań, a potem udaje, że dostępność się nie pogorszy. Nie może być tak, że prywatny gabinet staje się realną ścieżką dostępu do publicznego leczenia.

To wymaga twardych decyzji: przejrzystości kontraktów, racjonalnych limitów, zmiany wycen NFZ, kontroli konfliktów interesów, odbudowy deficytowych specjalizacji, realnego planowania kadr i uczciwego finansowania badań diagnostycznych.

Bez tego będziemy tylko przesuwać problem z roku na rok. Z budżetu na budżet. Z dyrektora na dyrektora. Z ministra na ministra. Z pacjenta na pacjenta.

A potem znowu usłyszymy, że system wymaga reformy.

Nie. System wymaga rozliczenia. Bo jeśli pacjent w publicznej ochronie zdrowia staje się petentem, a publiczny szpital zakładnikiem kontraktów, to nie mamy już tylko problemu organizacyjnego.

Mamy państwo, które nie dowozi jednej ze swoich podstawowych obietnic.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

Rosyjskie drony uderzyły tuż przy polskiej granicy. Szef MSWiA: traktujemy to z najwyższą powagą

Rosyjski dron uderzył około kilometra od granicy z Polską, kolejny zaatakował pociąg relacji Kijów–Warszawa. W nocy i nad ranem w polskiej przestrzeni powietrznej operowało lotnictwo wojskowe, a mieszkańcy Lubelszczyzny i Podkarpacia otrzymali alerty RCB. – Wydarzenia te traktujemy z najwyższą powagą – podkreślił minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński. Data dodania artykułu: 13.09.2026 12:34
Rosyjskie drony uderzyły tuż przy polskiej granicy. Szef MSWiA: traktujemy to z najwyższą powagą

13 września. Spała znów stolicą polskiej wsi. Frampol w ogniu, 30 lat bez Tupaca i wielkie finały

Dzisiaj wielka historia schodzi z podręczników niemal pod sam Tomaszów. Spała ponownie staje się stolicą polskiej wsi – od godz. 10.30 ruszają tam Dożynki Polskie, nawiązujące do tradycji zapoczątkowanej jeszcze w 1927 roku przez prezydenta Ignacego Mościckiego. Ale 13 września prowadzi również znacznie dalej: na równiny Québecu, gdzie w 1759 roku rozstrzygały się losy francuskiej Kanady; do Vermont, gdzie żelazny pręt przeszył czaszkę Phineasa Gage’a i zmienił historię neurologii; oraz do Frampola, który w 1939 roku Luftwaffe niemal starła z powierzchni ziemi. To także 110. rocznica urodzin Roalda Dahla, urodziny Dave’a Mustaine’a i Fiony Apple oraz dokładnie 30 lat od śmierci Tupaca Shakura. Sportowo niedziela przynosi finał US Open mężczyzn, historyczne Grand Prix F1 w Madrycie, finałowy wieczór lekkoatletycznego Ultimate Championship i klasyk Legia – Widzew. Data dodania artykułu: 13.09.2026 08:33
13 września. Spała znów stolicą polskiej wsi. Frampol w ogniu, 30 lat bez Tupaca i wielkie finały

Rosyjskie drony znów stawiają Polskę w gotowości. Saudyjski rurociąg zamknięty, ropa ponad 100 dolarów. Jutro wielkie dożynki w Spale

Sobota, 12 września 2026 roku, przypomniała, że granica między wiadomością ze świata a komunikatem na polskim telefonie zrobiła się niebezpiecznie cienka. Rosyjskie drony uderzały w zachodnią Ukrainę, Polska podniosła gotowość obrony powietrznej, a mieszkańcy Lubelszczyzny i Podkarpacia otrzymali alerty RCB. W samej Ukrainie rosyjskie naloty zabiły co najmniej osiem osób, podczas gdy Wołodymyr Zełenski deklaruje gotowość do spotkania z Władimirem Putinem na grudniowym G20. Jednocześnie drugi wielki front kryzysu przesuwa się przez Bliski Wschód: Arabia Saudyjska zamknęła strategiczny rurociąg East-West po ataku dronów, Huti zajęli wyspę Perim w cieśninie Bab el-Mandeb, a Brent zakończyła tydzień na poziomie 104,61 dolara za baryłkę. W Polsce obchodzimy dziś Święto Wojsk Lądowych – datę szczególnie bliską Tomaszowowi Mazowieckiemu, gdzie stacjonuje 25. Brygada Kawalerii Powietrznej. A jutro oczy całego rolniczego kraju zwrócą się kilkanaście kilometrów od nas: Spała będzie gospodarzem Dożynek Polskich. Stan informacji: około godz. 20.15. Data dodania artykułu: 12.09.2026 21:28
Rosyjskie drony znów stawiają Polskę w gotowości. Saudyjski rurociąg zamknięty, ropa ponad 100 dolarów. Jutro wielkie dożynki w Spale

Dziś w kraju i na świecie (sobota, 12 września)

Dziś jest sobota, 12 września, dwieście pięćdziesiąty piąty dzień roku. Do jego końca pozostało 110 dni. W Tomaszowie Mazowieckim słońce wschodzi około godz. 6.09, a zachodzi około 19.01. Data dodania artykułu: 12.09.2026 08:04
Dziś w kraju i na świecie (sobota, 12 września)

11 września w historii i dziś: od Stirling po 9/11, rocznica Lady Pank i mecz Lechii Tomaszów w Ząbkach

Nie ma wielu dat, które stały się nazwą wydarzenia. „11 września” należy do nich. Dokładnie 25 lat temu cztery porwane samoloty zamieniły zwykły wtorkowy poranek w jeden z najbardziej przejmujących obrazów początku XXI wieku. Dwie wieże World Trade Center runęły, płonął Pentagon, a lot 93 zakończył się na polu w Pensylwanii. Ale 11 września ma znacznie dłuższą historię: tego dnia William Wallace zwyciężał pod Stirling, ginęli Żwirko i Wigura, wojska gen. Kutrzeby odbijały Łowicz, rozpoczęto budowę Pentagonu, armia obalała Salvadora Allende, a Węgry otwierały granicę dla obywateli NRD. Muzycznie mamy dziś 45. rocznicę powstania Lady Pank oraz urodziny Moby’ego, Harry’ego Connicka Jr. i Ludacrisa. Sportowo zaczynają się pierwsze w historii World Athletics Ultimate Championship, Polki grają z Beninem na mundialu U-20, Formuła 1 po raz pierwszy wyjeżdża na Madring, a Lechia Tomaszów walczy w Ząbkach o pierwsze wyjazdowe zwycięstwo sezonu. Data dodania artykułu: 11.09.2026 09:22
11 września w historii i dziś: od Stirling po 9/11, rocznica Lady Pank i mecz Lechii Tomaszów w Ząbkach

Huti biorą Mokhę, ropa ponad 105 dolarów. Polska poderwała lotnictwo. Łódź żegna dzieci wojny

Czwartek, 10 września 2026 roku, pokazał, że światowa mapa bezpieczeństwa zaczyna przypominać system naczyń połączonych. Huti przejęli strategiczny port Mokha w Jemenie i znaleźli się jeszcze bliżej cieśniny Bab el-Mandeb, przez którą prowadzi jeden z najważniejszych szlaków handlowych świata. Ropa Brent przebiła dziś 105 dolarów za baryłkę, a Europejski Bank Centralny odpowiedział na rosnącą presję inflacyjną podwyżką stóp procentowych. Nad ranem rosyjskie drony atakujące zachodnią Ukrainę po raz kolejny postawiły na nogi polskie lotnictwo; RCB wysyłało alerty mieszkańcom Lubelszczyzny i Podkarpacia, a ruch w Rzeszowie i Lublinie został czasowo wstrzymany. W kraju po tragicznej katastrofie kolejowej rząd zapowiada odbieranie prawa jazdy za wjazd na przejazd przy czerwonym świetle, TSUE wydał ważny wyrok dla frankowiczów, a Łódź po dziesięcioleciach żegnała dzieci zamordowane i wyniszczone w niemieckim obozie przy Przemysłowej. W Tomaszowie natomiast zaczęło się dziś głosowanie, w którym mieszkańcy zdecydują, jak wydać 1,7 mln zł z Budżetu Obywatelskiego. Stan informacji: około godz. 20.00. Data dodania artykułu: 10.09.2026 21:22
Huti biorą Mokhę, ropa ponad 105 dolarów. Polska poderwała lotnictwo. Łódź żegna dzieci wojny

10 września w historii. Deyna daje Polsce złoto, Ulmowie zostają błogosławieni, Mazowsze wraca do Korony

Dziś jest czwartek, 253. dzień roku. Do końca 2026 roku pozostają 112 dni. W Tomaszowie Mazowieckim Słońce wschodzi około godz. 6.07, a zachodzi o 19.06. Imieniny obchodzą m.in. Łukasz, Sebastian, Mikołaj, Piotr, Izabela, Antoni i Monika. Data dodania artykułu: 10.09.2026 07:01
10 września w historii. Deyna daje Polsce złoto, Ulmowie zostają błogosławieni, Mazowsze wraca do Korony

Od Jagiełły w Wolborzu po rozmowy o unijnych miliardach. Dziś w kraju i na świecie — 9 września

Historia nie zawsze zaczyna się w odległych stolicach. Czasem jej ważny rozdział powstaje tuż obok — jak odezwa Władysława Jagiełły przeciw zakonowi krzyżackiemu, wydana w Wolborzu dokładnie 617 lat temu. Dziś polityczne rozmowy toczą się już w zupełnie innej Europie: w Warszawie tematem będzie przyszły budżet Unii. W kalendarium wracamy też do sprawy brzeskiej, sukcesu „Noża w wodzie” i muzyki Otisa Reddinga. Data dodania artykułu: 09.09.2026 08:08
Od Jagiełły w Wolborzu po rozmowy o unijnych miliardach. Dziś w kraju i na świecie — 9 września

Polecane

13 września. Spała znów stolicą polskiej wsi. Frampol w ogniu, 30 lat bez Tupaca i wielkie finały

13 września. Spała znów stolicą polskiej wsi. Frampol w ogniu, 30 lat bez Tupaca i wielkie finały

Dzisiaj wielka historia schodzi z podręczników niemal pod sam Tomaszów. Spała ponownie staje się stolicą polskiej wsi – od godz. 10.30 ruszają tam Dożynki Polskie, nawiązujące do tradycji zapoczątkowanej jeszcze w 1927 roku przez prezydenta Ignacego Mościckiego. Ale 13 września prowadzi również znacznie dalej: na równiny Québecu, gdzie w 1759 roku rozstrzygały się losy francuskiej Kanady; do Vermont, gdzie żelazny pręt przeszył czaszkę Phineasa Gage’a i zmienił historię neurologii; oraz do Frampola, który w 1939 roku Luftwaffe niemal starła z powierzchni ziemi. To także 110. rocznica urodzin Roalda Dahla, urodziny Dave’a Mustaine’a i Fiony Apple oraz dokładnie 30 lat od śmierci Tupaca Shakura. Sportowo niedziela przynosi finał US Open mężczyzn, historyczne Grand Prix F1 w Madrycie, finałowy wieczór lekkoatletycznego Ultimate Championship i klasyk Legia – Widzew. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 08:33
Rosyjskie drony znów stawiają Polskę w gotowości. Saudyjski rurociąg zamknięty, ropa ponad 100 dolarów. Jutro wielkie dożynki w Spale

Rosyjskie drony znów stawiają Polskę w gotowości. Saudyjski rurociąg zamknięty, ropa ponad 100 dolarów. Jutro wielkie dożynki w Spale

Sobota, 12 września 2026 roku, przypomniała, że granica między wiadomością ze świata a komunikatem na polskim telefonie zrobiła się niebezpiecznie cienka. Rosyjskie drony uderzały w zachodnią Ukrainę, Polska podniosła gotowość obrony powietrznej, a mieszkańcy Lubelszczyzny i Podkarpacia otrzymali alerty RCB. W samej Ukrainie rosyjskie naloty zabiły co najmniej osiem osób, podczas gdy Wołodymyr Zełenski deklaruje gotowość do spotkania z Władimirem Putinem na grudniowym G20. Jednocześnie drugi wielki front kryzysu przesuwa się przez Bliski Wschód: Arabia Saudyjska zamknęła strategiczny rurociąg East-West po ataku dronów, Huti zajęli wyspę Perim w cieśninie Bab el-Mandeb, a Brent zakończyła tydzień na poziomie 104,61 dolara za baryłkę. W Polsce obchodzimy dziś Święto Wojsk Lądowych – datę szczególnie bliską Tomaszowowi Mazowieckiemu, gdzie stacjonuje 25. Brygada Kawalerii Powietrznej. A jutro oczy całego rolniczego kraju zwrócą się kilkanaście kilometrów od nas: Spała będzie gospodarzem Dożynek Polskich. Stan informacji: około godz. 20.15. Data dodania artykułu: Wczoraj, 21:28
Lechia Tomaszów z medalami i rekordami po mityngu w Piotrkowie Trybunalskim Rosyjskie drony uderzyły tuż przy polskiej granicy. Szef MSWiA: traktujemy to z najwyższą powagą Narodowe Czytanie w Wiadernie połączyło mieszkańców wokół „Dziadów” Finał projektu w Lubochni. Seniorzy pokazali, że miłość naprawdę nie zna wieku Rzecznik z Tomaszowa na forum UOKiK. Mówił o problemach konsumentów w branży OZE Lechia zaczęła ligę od porażki. W Siedlcach nie brakowało walki Czy Hubal spoczywa w Inowłodzu? Zapowiedziano spotkanie o głośnej hipotezie Policja ostrzega seniorów w Tomaszowie przed oszustwami z użyciem sztucznej inteligencji Jednodniowa podróż po Tomaszowie dla seniorów. Projekt połączy historię, warsztaty i integrację 13 września. Spała znów stolicą polskiej wsi. Frampol w ogniu, 30 lat bez Tupaca i wielkie finały Wydarzenia sportowe w skrócie – sobota, 12 września, godz. 22.00 Rosyjskie drony znów stawiają Polskę w gotowości. Saudyjski rurociąg zamknięty, ropa ponad 100 dolarów. Jutro wielkie dożynki w Spale
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama

Wasze komentarze

Autor komentarza: xyz Treść komentarza: Bardzo oryginalny sposób na wybór nowego prezesa. Czy był jakiś konkurs? Ciekawe jest, że na prezesa wyciągnięto z kapelusza człowieka, który nie zarządzał zasobami mieszkaniowymi. Epizod w radzie nadzorczej TBS to nie to samo co spółdzielnia. Wypada tylko życzyć powodzenia. Źródło komentarza: Kim jest Jakub Pietkiewicz, nowy prezes SM Przodownik? Po latach wraca do Tomaszowa Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Szanowna Redakcjo. Chcieliście pomóc tym artykułem naszym, lokalnym i polskim, ceramicznym gigantom: Ceramice Paradyż i Opocznu?! Pięknie, kur5a, ładnie... Szkoda tylko, że nie podaliście Waszym czytelnikom adresów tych hurtowni, który niemal za bezcen sprowadzają płytki z Indii. Ludzie. Gdzie wy macie rozum?! Źródło komentarza: Indyjska płytka płynie tysiące kilometrów i jest tańsza. Czy kryzys ceramiki uderzy w Tomaszów? Autor komentarza: Ajdejano Treść komentarza: Cytat ostatniego zdania z materiału powyżej: "Bo zanim zaczniemy oceniać nowego prezesa, warto było odpowiedzieć na pytanie podstawowe: kim właściwie jest Jakub Pietkiewicz? " W normalnym świecie (świat dotychczasowego kierownictwa SM Przodownik, to nie był normalny świat) najważniejszy pomiot spółdzielni, czyli jej członkowie już przed Walnym i przed ewentualną zmianą władz spółdzielni powinni dokładnie wiedzieć, co w trawie piszczy, czyli powinni znać listy kandydatów do zarządu, do rady nadzorczej i kandydatów na prezesa spółdzielni. Do takich informacji powinny w odpowiednim czasie dotrzeć lokalne media. Teraz, ta końcowa informacja, podana grubym drukiem pod koniec powyższego materiału, to już musztarda po obiedzie. Ten totalny burdel, jaki widzieliśmy w trakcie Walnego, wynikał i dalej wynika z braku rzetelnych informacji, jakie powinny do nas dotrzeć przed Walnym. Informacje, które teraz dostaniemy, to będą tylko opowieści dziwnej treści. No, ale dobre i to.... PS. Za ostatnimi prezesami SM Przodownik nie przepadałem Jeśli, wg Redakcji, ten nowy prezes, to jednak fachowiec, który zaczynał u Prezydenta Zagozdona w Tomaszowie, a potem wiele razy zmieniał pracę, to pozostaje pytanie: jaka była tak częsta zmiana tych stołków... Źródło komentarza: Kim jest Jakub Pietkiewicz, nowy prezes SM Przodownik? Po latach wraca do Tomaszowa Autor komentarza: Green Treść komentarza: Dziennikarz portalu jak zawsze obiektywny xD Źródło komentarza: Chaos pod Spółdzielnią Przodownik w Tomaszowie. Tłum zablokował wejście nowemu prezesowi, interweniowała policja Autor komentarza: Ada Treść komentarza: w tej sytuacji należy przedstawić innego jeszcze kandydata na stanowisko prezesa. Ciężar zasług, wyróżnień i dokonań pana Pietkiewicza może wprowadzić dodatkową dyspropocję w zarządzie spółdzielni. Źródło komentarza: Kim jest Jakub Pietkiewicz, nowy prezes SM Przodownik? Po latach wraca do Tomaszowa Autor komentarza: jvz Treść komentarza: czekamy na krs kto podpisze Źródło komentarza: Nowy prezes SM Przodownik zapowiada audyt i porządkowanie spraw po burzliwym walnym w Tomaszowie Mazowieckim
Reklama
Reklama

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama