Z tego tekstu dowiesz się:
- dlaczego Mariusz Węgrzynowski nie ma dziś prawa do nauczania religii,
- co dokładnie potwierdziła Archidiecezja Łódzka,
- dlaczego Kuria nie ujawnia powodów wygaśnięcia misji,
- czy milczenie Kościoła może budzić wątpliwości,
- czego nie wyjaśnił sam były starosta.
Oficjalnie jednak nie wiadomo, dlaczego misja nie została ona przedłużona. Były starosta nie odpowiedział na pytania redakcji. Archidiecezja Łódzka odpowiedziała jednym zdaniem i zasłoniła się ochroną jego dóbr osobistych. Czy to oznacza, że odpowiedzi na nasze pytania musiały być twierdzące?
Redakcja NaszTomaszow.pl skierowała do Mariusza Węgrzynowskiego już wiele miesięcy temu, podobnie jak do Kurii Metropolitalnej Łódzkiej, szczegółowe pytania dotyczące jego prawa do nauczania religii. Pytaliśmy między innymi o przyczyny utraty misji, ewentualne skargi, zastrzeżenia do pracy katechety, relacje z uczniami i rodzicami oraz możliwe postępowanie wyjaśniające. Pytaliśmy też, czy kiedykolwiek zdarzało mu się stosować wobec uczniów jakiekolwiek formy przemocy. Chociażby przemocy werbalnej. O tym wspominają byli uczniowie, ale też zajmujący mieszkalny lokal służbowy w „trójce”, nauczyciele.
Węgrzynowski nie odpowiedział. Archidiecezje także postanowiła w tej sprawie milczeć. Kilka tygodni temu ponowiliśmy pytania. Tym razem Kuria przekazała jedynie jedno zdanie:
„Misje kanoniczne, które były wystawiane do parafii św. Antoniego w Tomaszowie Mazowieckim, były na czas określony i wygasły z dniem ważności misji”.
Rzecz w tym, że Kuria nie wspomina, czy dotyczyło to tylko tego jednego katechety, czy również innych nauczycieli religii. Z informacji, jakie posiadamy, wynika, że przynajmniej nauczyciele mianowani mają powierzoną misję bezterminowo.
Jak widać, kościół nie przestaje strzec swoich tajemnic. Za każdym razem niestety na tym traci, bo nie wystarczy pozbyć się czarnej owcy. Należy także za jej zachowanie brać odpowiedzialność.
Odpowiedź potwierdza natomiast fakt podstawowy: Mariusz Węgrzynowski nie ma obecnie ważnej misji kanonicznej do nauczania religii.
Podkreślmy, nie oznacza to jednak, że misję cofnięto byłemu Staroście przed terminem. Z odpowiedzi wynika, że wygasła. Kluczowe pozostaje więc pytanie: dlaczego nie wydano kolejnej i dlaczego nie była wydana na stałe? Węgrzynowski nauczał dzieci w Gimnazjum numer 3 przez kilka lat. Miał nawet swój pseudonim: Pomidor.
Jedno zdanie zamiast odpowiedzi
Redakcja zadała dziewiętnaście konkretnych pytań, które publikujemy poniżej. Wyraźnie zaznaczyliśmy, że nie oczekujemy danych uczniów, rodziców ani innych osób prywatnych. Chodziło o ogólną informację: czy były skargi, zastrzeżenia lub postępowanie wyjaśniające i jaki charakter miała decyzja dotycząca dalszego nauczania religii. Kuria nie odpowiedziała na żadne z tych pytań. Powołała się na ochronę dóbr osobistych Mariusza Węgrzynowskiego.
To rodzi oczywiste wątpliwości.
Gdyby skarg nie było, można byłoby odpowiedzieć krótko: „skargi nie wpływały”. Taka informacja nie naruszałaby dobrego imienia zainteresowanego. Przeciwnie, działałaby na jego korzyść.
Kuria tego nie zrobiła.
Brak odpowiedzi nie jest dowodem. Nie sposób jednak nie zauważyć, że wybrana przez Archidiecezję formuła nie wyjaśnia sprawy, lecz jeszcze bardziej ją zaciemnia.
Milczenie zamiast wyjaśnień
Mariusz Węgrzynowski jest osobą publiczną. Był starostą tomaszowskim, od lat uczestniczy w lokalnym życiu politycznym i podejmuje działania podlegające społecznej ocenie. Powołuje się na własne związki z kościołem a nawet można powiedzieć, że Kościoła cynicznie używa, jak politycznej tarczy.
Mógł wyjaśnić, czy sam zrezygnował z katechezy, czy ubiegał się o kolejną misję i dlaczego jej nie otrzymał. Mógł też zaprzeczyć informacjom o skargach.
Nie zrobił tego.
Kuria nie potwierdziła zarzutów. Nie zdecydowała się jednak także im zaprzeczyć. W sprawie osoby publicznej takie milczenie nie zamyka tematu. Ono dopiero go otwiera.








Napisz komentarz
Komentarze