Artykuł w skrócie
- Porażka Lechii Tomaszów w Ząbkach – zielono-czerwoni przegrali wyjazdowe spotkanie z Ząbkovią Ząbki 2:4.
- Słaby początek i dominacja gospodarzy – o losach meczu przesądziła pierwsza połowa, w której rywale już po 26 minutach prowadzili 3:0, a po przerwie podwyższyli na 4:0.
- Ambitna pogoni w drugiej połowie – tomaszowianie nie poddali się i dzięki bramkom Kacpra Popławskiego oraz Łukasza Racisa zdołali znacznie zmniejszyć rozmiary przegranej.
Ząbkovia Ząbki – Lechia Tomaszów Mazowiecki 4:2 (3:0)
Bramki: Julian Świątek 12' (karny), Kacper Koterwas 21', Maciej Jankowski 26', 50' – Kacper Popławski 72', Łukasz Racis 90+1'.
Koszmarny początek Lechii
Od pierwszych minut spotkanie nie układało się po myśli tomaszowian. Już w 2. minucie groźnie zrobiło się pod bramką Antoniego Pawełkiewicza, kiedy piłka trafiła pod nogi Juliana Świątka. Jego strzał zablokował jednak Krystian Kolasa.
Chwilę później Lechia otrzymała pierwszy poważny cios. W 4. minucie urazu doznał Filip Becht i nie był w stanie kontynuować gry. Zastąpił go Maksym Rosiński.
W 6. minucie Pawełkiewicz musiał ratować zespół po uderzeniu Macieja Jankowskiego. Sześć minut później był już bezradny. Arbiter dopatrzył się przewinienia w polu karnym Lechii i wskazał na jedenasty metr. Julian Świątek pewnie wykorzystał rzut karny i gospodarze objęli prowadzenie.
Lechia mogła odpowiedzieć niemal natychmiast. Marcin Pieńkowski uruchomił Daniela Chwałowskiego, ale bramkarz Ząbkovii zdołał odbić piłkę na rzut rożny.
Niewykorzystana okazja szybko się zemściła.
W 21. minucie gospodarze wyprowadzili kontratak, który skutecznym uderzeniem zakończył Kacper Koterwas. Pięć minut później było już 3:0. Tym razem na listę strzelców wpisał się Maciej Jankowski.
Pierwsza połowa okazała się dla tomaszowian wyjątkowo bolesna.
Po przerwie jeszcze jeden cios
Trener Lechii próbował odmienić obraz gry zmianami. Na drugą połowę wyszli Bartłomiej Chyb i Kacper Popławski.
Początek ponownie należał jednak do gospodarzy. W 47. minucie Pawełkiewicz uratował Lechię przed utratą kolejnego gola, ale trzy minuty później Ząbkovia wykorzystała błąd tomaszowskiej defensywy. Po kilku szybkich podaniach Maciej Jankowski po raz drugi tego dnia trafił do siatki.
Na tablicy wyników pojawiło się 4:0.
Wydawało się, że mecz został rozstrzygnięty. Lechia nie zamierzała jednak wywieszać białej flagi.
Lechia walczyła do końca
W 59. minucie groźnie uderzał Łukasz Racis, ale bramkarz Ząbkovii odbił piłkę na rzut rożny.
Wreszcie w 72. minucie zielono-czerwoni dopięli swego. Po błędzie gospodarzy futbolówkę przed polem karnym przejął Kacper Popławski i precyzyjnym strzałem pokonał Jana Jankiewicza.
Sześć minut później Popławski ponownie znalazł się w dobrej sytuacji, lecz tym razem górą był bramkarz gospodarzy.
Lechiści do końca próbowali zmniejszyć rozmiary porażki. Udało się już w doliczonym czasie gry. Bartłomiej Chyb zagrał piłkę przed bramkę, a najwyżej wyskoczył Łukasz Racis. Napastnik Lechii uderzeniem głową zdobył drugą bramkę dla tomaszowian.
Na więcej zabrakło już czasu.
Lechia Tomaszów Mazowiecki przegrała w Ząbkach 2:4. Ambitna druga połowa pozwoliła zmniejszyć rozmiary porażki, ale nie była w stanie zatrzeć skutków fatalnych pierwszych minut spotkania.
Lechia Tomaszów Mazowiecki
Antoni Pawełkiewicz – Krystian Kolasa, Marcin Orzechowski (46. Bartłomiej Chyb), Bartosz Winkler, Filip Becht (4. Maksym Rosiński) – Miłosz Pawlusiński, Artur Czupryński, Daniel Chwałowski (46. Kacper Popławski), Marcin Pieńkowski (79. Wiktor Kowalczyk) – Łukasz Racis, Bartosz Bogus (70. Maksymilian Bogusławski).
Żółte kartki: Konrad Śliwka, Kacper Koterwas (Ząbkovia) – Daniel Chwałowski, Bartłomiej Chyb, Marcin Pieńkowski (Lechia).
Sędzia: Michał Chmarycz (Jonkowo).



Napisz komentarz
Komentarze