Radny Piotr Kucharski od dwóch kadencji buduje swój polityczny wizerunek w formule nieustannego zwarcia. Główny przeciwnik? Prezydent Tomaszowa Mazowieckiego Marcin Witko. Główne narzędzie? Interpelacje, wpisy, nagrania, sugestie, pytania, półzdania i polityczne alarmy podnoszone z częstotliwością syreny strażackiej w remizie. Są też oczywiście donosy i publiczne oświadczenia o rzekomych przestępstwach, których nie jest w stanie dojrzeć prokuratura.
Oczywiście — radny ma prawo pytać. Ma prawo kontrolować władzę. Ma prawo składać interpelacje. To nie jest łaska ani dekoracja samorządu, lecz istotny element mandatu publicznego. Problem zaczyna się wtedy, gdy kontrola zamienia się w polityczną dintojrę, a dokumenty czytane są tak, jakby były scenariuszem do kolejnego odcinka lokalnego serialu: dużo napięcia, mocny kadr, obowiązkowa puenta i niekoniecznie szczęśliwy związek z rzeczywistością.
Radny influencer, czyli samorządowy TikTok gniewu
W ostatnim czasie Piotr Kucharski coraz wyraźniej próbuje odnaleźć się nie tylko w roli radnego, lecz także lokalnego influencera. W sieci pojawiają się kolejne filmiki. Raz radny szuka „żabek”, innym razem tropi rzadkie komary, a ostatnio — jak wynika z jego własnej aktywności — potrafi nawet „rozmnażać” prokurentów.
W jednym z ostatnich materiałów padła teza, że w Zakładzie Gospodarki Wodno-Kanalizacyjnej w Tomaszowie Mazowieckim miało być siedmiu prokurentów. Brzmiało jak odkrycie na miarę lokalnego Watergate. Tyle że — według spółki — nie było odkrycia, tylko pomylenie dokumentów, pojęć i porządków czasowych. ZGWIK opublikował w tej sprawie oświadczenie. I jest to oświadczenie dość jednoznaczne. Tylko czy na pewno doszło do pomylenia? Takich przypadków jest zbyt wiele, by uznać je za przypadek. Bardziej sugeruje świadomą manipulację, by nie powiedzieć wprost: kłamstwo.
ZGWIK odpowiada: spółka nigdy nie miała jednocześnie siedmiu prokurentów
Zarząd Zakładu Gospodarki Wodno-Kanalizacyjnej w Tomaszowie Mazowieckim Sp. z o.o. napisał:
„W materiale video opublikowanym przez Pana Piotra Kucharskiego została podana nieprawdziwa informacja, wskazująca, jakoby Zakład Gospodarki Wodno-Kanalizacyjnej w Tomaszowie Mazowieckim Sp. z o.o. posiadał siedmiu prokurentów. Spółka nigdy nie posiadała jednocześnie podanej liczby osób pełniących tą funkcję. Aktualnie Spółka posiada dwóch prokurentów co można sprawdzić w »aktualnym odpisie« KRS. Opublikowany w komentarzu do materiału video skan »odpisu pełnego« KRS zawiera dane historyczne, wskazujące chronologicznie wpisy oraz wykreślenia z rejestru 7 prokurentów sprawujących tą funkcję kolejno od chwili powstania Spółki w roku 2000 do dnia dzisiejszego.”
KRS czytany jak horoskop
Ta sprawa byłaby może zabawna, gdyby nie była symptomatyczna. W lokalnej debacie coraz częściej działa mechanizm znany z tanich thrillerów: najpierw wrzuca się sugestię, potem buduje napięcie, później pojawia się oburzenie, a dopiero na końcu — jeśli w ogóle — ktoś sprawdza, czy fundament tej historii nie był przypadkiem z papieru.
KRS czytany jak horoskop może dać każdy wynik. Wystarczy "przypadkowo" pomylić odpis aktualny z pełnym, historię z teraźniejszością, wpisy wykreślone z obowiązującymi, a z normalnego dokumentu robi się polityczny rekwizyt.
Interpelacja czy scenariusz pod filmik?
Ustawa o samorządzie gminnym wskazuje, że radny jest przedstawicielem wspólnoty samorządowej. To nie jest rola statysty w lokalnym spektaklu ani jednoosobowej ekipy śledczej z telefonem w dłoni. Radny powinien kierować się dobrem gminy i jej mieszkańców. Krytyka władzy mieści się w tym mandacie. Kontrola także. Dociekliwość również.
Ale co innego kontrola, a co innego produkcja politycznych podejrzeń na taśmie. Co innego interpelacja służąca mieszkańcom, a co innego interpelacja jako zapowiedź kolejnego odcinka serialu: „Radny kontra cały świat”.
Od dwóch kadencji Piotr Kucharski prowadzi politykę opartą na stałym zwarciu z prezydentem Marcinem Witko. Dziesiątki interpelacji, dziesiątki pytań, dziesiątki sugestii. Tyle że mieszkańcy mają prawo zapytać: ile z tego realnie zmieniło ich życie? Ile doprowadziło do rozwiązania konkretnych problemów? Ile było kontrolą, a ile politycznym pyłem wzbijanym po to, żeby przez chwilę nikt nie widział drogi?
Donosy jako metoda polityczna
Sam Piotr Kucharski publicznie mówi również o kolejnych zawiadomieniach czy donosach. Oczywiście — zawiadomienie odpowiednich organów, jeśli opiera się na faktach, jest prawem każdego obywatela. Tym bardziej radnego. Państwo nie działa na zasadzie „nie pytać, nie ruszać, nie dotykać”.
Problem zaczyna się wtedy, gdy zawiadomienia stają się nie tyle narzędziem ochrony interesu publicznego, ile częścią politycznej choreografii. Gdy donos nie jest ostatnim środkiem po analizie faktów, lecz pierwszym rekwizytem w teatrze podejrzeń.
Bo w demokracji kontrola jest tlenem. Ale insynuacja — smogiem.
Podwójne standardy i polityczna lupka
W tej historii pojawia się jeszcze jeden wątek: podwójne standardy. Radny zdaje się z dużą satysfakcją opowiadać o sprawach, w których zatrudnienie jednej osoby ma być powodem do alarmu, kontroli i publicznego napiętnowania. Jednocześnie w innych sytuacjach podobne mechanizmy polityczne bywają przedstawiane jako coś zwyczajnego, niewartego większego oburzenia albo wręcz neutralnego.
Nie chodzi o to, żeby z góry przesądzać czyjąkolwiek winę. Chodzi o pytanie znacznie prostsze: czy zasady mają obowiązywać wszystkich, czy tylko przeciwników politycznych?
Gdzie kończy się kontrola, a zaczyna selektywna zemsta? Kiedy troska o przejrzystość jest realna, a kiedy staje się pałką wyciąganą tylko wtedy, gdy po drugiej stronie stoi ktoś z niewłaściwego obozu?
Kto zagląda innym do dokumentów, sam nie powinien bać się światła
Skoro radny Kucharski tak chętnie rozlicza innych, mieszkańcy mają prawo zadawać pytania także o niego. Nie jako atak personalny. Nie jako insynuację. Jako zwyczajną konsekwencję standardów, które sam próbuje narzucać życiu publicznemu.
Gdzie obecnie zatrudniony jest Piotr Kucharski? Jakie ma kwalifikacje zawodowe? Jakie ma wykształcenie? Z czego faktycznie się utrzymuje? Czy nadal pasjonują go licytacje komornicze biedaków? Czy opinia publiczna, którą radny regularnie zaprasza do oglądania swoich oskarżycielskich występów, nie ma prawa wiedzieć, kim zawodowo jest człowiek tak chętnie rozliczający innych?
Transparentność nie może być latarką świecącą wyłącznie w oczy przeciwnikom. Kto zagląda innym do dokumentów, sam nie powinien bać się światła.
Radny Kucharski może oczywiście nadal nagrywać, pytać, pisać i tropić. Może szukać żabek, komarów, prokurentów i politycznych cieni na ścianie. Ale jeśli chce występować w roli strażnika przejrzystości, powinien zacząć od rzeczy podstawowej: od rzetelności. Był dokument odczytany w sposób, który — według spółki — doprowadził do nieprawdziwej informacji. Był filmik. Była sensacja.
Teraz powinno być sprostowanie i przeprosiny.




Napisz komentarz
Komentarze