Pod Skierniewicami, wśród pól i lasów, Prawo i Sprawiedliwość rozstawiło w sobotę swój polityczny namiot. Nie był to jednak piknikowy parasol od słońca, ale scena kolejnego starcia o jeden z najważniejszych tematów najbliższych lat: energetykę, klimat, ceny prądu, przemysł i przyszłość polskich lasów. W debacie z cyklu „Myśląc Polska – Alternatywa 2.0”, zorganizowanej we wsi Święte Nowaki w powiecie skierniewickim, udział wzięli m.in. prezes PiS Jarosław Kaczyński oraz Przemysław Czarnek, przedstawiany przez partię jako kandydat na przyszłego premiera. Wydarzenie odbyło się pod hasłem: „Polska liderem zrównoważonego rozwoju – środowisko, klimat, polityka energetyczna”.
Dla mieszkańców województwa łódzkiego nie jest to temat abstrakcyjny. Region, choć nie kojarzy się z górniczym pejzażem Śląska, od lat żyje w cieniu wielkiej energetyki, przemysłu, transportu, cen ciepła systemowego i rachunków za prąd. Od Tomaszowa Mazowieckiego po Skierniewice, od Łodzi po Bełchatów, pytanie o to, skąd ma płynąć energia i ile będzie kosztować, nie jest akademickim sporem ekspertów. To sprawa domowych budżetów, samorządowych inwestycji i konkurencyjności lokalnych firm.
Kaczyński: Unia pomogła środowisku, ale nie wolno dusić gospodarki
Jarosław Kaczyński rozpoczął debatę od stwierdzenia, że Polska po 1989 roku wykonała ogromny postęp w ochronie środowiska. Przypomniał, że w okresie PRL stan powietrza i wód był — jak mówił — „kompletną katastrofą”. Zaznaczył przy tym, że w tej dziedzinie Unia Europejska realnie Polsce pomogła.
To ważny fragment wystąpienia, bo prezes PiS nie zanegował samej potrzeby ochrony środowiska. Postawił jednak granicę: czystsze powietrze i woda — tak, ale nie kosztem działań, które jego zdaniem „duszą gospodarkę”.
W tym miejscu debata weszła na teren dobrze znany z ostatnich kampanii wyborczych: Europejski Zielony Ład, system handlu emisjami EU ETS, transformacja energetyczna, przyszłość węgla oraz koszty, które ponoszą gospodarstwa domowe i przemysł.
Czarnek: „Jednym z największych oszustw jest teza o zanieczyszczaniu środowiska przez CO2”
Najostrzejszy ton nadał debacie Przemysław Czarnek. W swoim wystąpieniu przekonywał, że ochrona środowiska nie musi oznaczać hamowania przemysłu i gospodarki. Według niego europejska polityka klimatyczna stała się ideologicznym projektem, który uderza w rozwój państw takich jak Polska.
— To nie jest tak, że trzeba powstrzymywać przemysł i gospodarkę, żeby żyć w czystym środowisku. Jednym z największych oszustw jest teza o zanieczyszczaniu środowiska przez CO2, a europejska polityka klimatyczna jest szaleństwem — mówił Przemysław Czarnek.
To zdanie z pewnością stanie się jednym z najmocniej komentowanych fragmentów sobotniego spotkania. Warto jednak oddzielić język politycznej polemiki od naukowego i prawnego znaczenia pojęć. Dwutlenek węgla nie jest klasycznym zanieczyszczeniem powietrza w takim sensie jak pyły zawieszone, tlenki azotu czy benzo(a)piren, ale jest podstawowym gazem cieplarnianym objętym polityką klimatyczną Unii Europejskiej. Właśnie dlatego emisje CO2 znajdują się w centrum systemu EU ETS, czyli unijnego handlu uprawnieniami do emisji.
ETS na celowniku PiS
Przemysław Czarnek zapowiedział wprost, że PiS chce odrzucenia systemów ETS. Mówił, że Polska — jako kraj wciąż silnie oparty na węglu i gazie — ponosi szczególnie wysokie koszty polityki klimatycznej. Przywoływał ceny uprawnień do emisji CO2, które według niego wzrosły z poziomu kilku euro do około 75–80 euro.
Te dane mieszczą się w realiach ostatnich notowań. Według informacji KOBiZE, w styczniu 2026 roku ceny uprawnień EUA osiągały nawet około 90 euro, a późniejsze raporty wskazywały m.in. stabilizację w rejonie 70–76 euro oraz prognozy średniej ceny około 80 euro w III kwartale 2026 roku.
— Wychodzimy z ETS-ów. Zrobimy to nie dla siebie, ale dla przyszłych pokoleń Polaków i dla wszystkich Europejczyków. Ratujmy Europę przed szaleństwami, przed ekoterrorystami — mówił Czarnek.
Politycznie to zapowiedź bardzo mocna. Prawnie i gospodarczo — znacznie bardziej skomplikowana. EU ETS jest jednym z filarów unijnej polityki klimatycznej, a jego funkcjonowanie wynika z prawa UE. Ewentualna próba „wyjścia” z systemu oznaczałaby więc nie tylko decyzję polityczną, ale także konflikt prawny z instytucjami unijnymi albo konieczność renegocjacji całych zasad wspólnej polityki klimatycznej.
Globalne emisje rosną. Europa pyta, kto płaci rachunek
Czarnek argumentował, że Europa ogranicza własny przemysł, podczas gdy światowe emisje CO2 rosną. W tym punkcie jego wypowiedź dotyka realnego problemu globalnej polityki klimatycznej: emisje nie zatrzymują się na granicach państw, a wysiłek Unii Europejskiej nie wystarczy, jeśli podobnych działań nie podejmują najwięksi emitenci.
Dane międzynarodowe pokazują, że globalne emisje gazów cieplarnianych oraz CO2 pozostają na bardzo wysokim poziomie. Baza EDGAR Komisji Europejskiej wskazywała, że światowe emisje gazów cieplarnianych po pandemicznym spadku ponownie rosły, osiągając w 2022 roku poziom 53,8 Gt CO2 ekwiwalentu. Z kolei dane Global Carbon Project, prezentowane m.in. przez CO2.Earth, pokazują utrzymujący się globalny problem emisji CO2 z działalności człowieka.
To właśnie na tym napięciu PiS buduje swój przekaz: Europa zaciska pasa, przemysł przenosi się poza kontynent, a świat jako całość wcale nie przestaje emitować. Przeciwnicy tej narracji odpowiadają z kolei, że bez presji regulacyjnej i inwestycji w czyste technologie Europa stałaby się zakładnikiem paliw kopalnych, wysokich cen surowców i importu energii.
Polska energetyka między węglem a transformacją
Wystąpienie Czarnka szczególnie mocno wybrzmiewa w Polsce, gdzie transformacja energetyczna nie jest wykresem w prezentacji, lecz ogromnym procesem gospodarczym i społecznym. Polska energetyka nadal w dużej mierze opiera się na paliwach kopalnych, choć udział odnawialnych źródeł energii rośnie. Dane ARE prezentowane przez energy.instrat pokazują miesięczną strukturę produkcji energii elektrycznej w Polsce, z widocznym znaczeniem węgla kamiennego, węgla brunatnego, gazu, ale też wiatru i fotowoltaiki.
Dla województwa łódzkiego temat jest szczególnie czuły ze względu na kompleks energetyczny Bełchatów, jeden z najważniejszych punktów na mapie polskiej elektroenergetyki. To nie tylko elektrownia i kopalnia, ale cały ekosystem miejsc pracy, lokalnych budżetów i społecznych zależności. Każda debata o węglu, ETS i cenach energii ma więc w regionie łódzkim dodatkowy ciężar.
Lasy jako „zasób wolności”
Drugim mocnym tematem debaty były lasy. Przemysław Czarnek krytykował ograniczenia w pozyskiwaniu drewna oraz tworzenie nowych rezerwatów, które — jego zdaniem — mogą utrudniać dostęp do lasów i uderzać w gospodarkę leśną.
Jarosław Kaczyński mówił natomiast o lasach jako o „potężnym zasobie wolności”.
— Możliwość pójścia do lasu to jest część naszej wolności. Może sobie z tego zdajemy sprawę, ale to jest część naszej wolności, bardzo cenionej przez ludzi i chcę jasno powiedzieć — formacja polityczna, w której jestem szefem, była i jest przeciwko prywatyzacji lasów — powiedział prezes PiS.
To przekaz nośny, szczególnie w mniejszych miejscowościach i na terenach, gdzie las nie jest weekendową dekoracją, ale częścią codziennego krajobrazu. W okolicach Tomaszowa Mazowieckiego, Spały, Inowłodza czy Skierniewic lasy są jednocześnie przestrzenią rekreacji, turystyki, gospodarki i ochrony przyrody. Spór o to, ile w nich gospodarki, ile rezerwatu, a ile swobodnego dostępu, będzie wracał jak refren starej piosenki — raz nostalgiczny, raz bardzo polityczny.
Polityczny namiot przed kolejnymi wyborami
Sobotnia debata była dwunastym spotkaniem programowym PiS z cyklu „Myśląc Polska – Alternatywa 2.0”. Jarosław Kaczyński mówił, że z tych debat ma wyłonić się program „wielkiego politycznego namiotu polskich patriotów”.
To określenie nie było przypadkowe. Spotkanie odbyło się rzeczywiście pod namiotem, na polanie między lasami. Obrazek niemal filmowy: politycy, leśna scenografia, słowa o wolności, energetyce i Europie. Trochę jak polityczna wersja „Wesela” Wyspiańskiego, gdzie pod jednym dachem zbierają się różne lęki, ambicje i marzenia o Polsce. Tyle że zamiast chochoła — ETS. Zamiast złotego rogu — rachunek za energię.
Co z tego wynika dla mieszkańców regionu?
Dla mieszkańców województwa łódzkiego najważniejsze pytanie brzmi nie tylko: kto ma rację w sporze o klimat? Ważniejsze jest: ile będzie kosztować prąd, ciepło, transport, produkcja i utrzymanie miejsc pracy.
PiS próbuje zbudować wokół tych obaw programową opowieść: mniej unijnych obciążeń, więcej wykorzystania krajowych zasobów, większa rola węgla w okresie przejściowym, inwestycje w geotermię, elektrownie wodne, biogaz i nowoczesne technologie. Z kolei zwolennicy obecnej polityki klimatycznej odpowiedzą, że odwlekanie transformacji może kosztować jeszcze więcej — przez starzenie się bloków węglowych, rosnące koszty emisji i utratę konkurencyjności w gospodarce, która coraz szybciej przechodzi na niskoemisyjne technologie.
Jedno jest pewne: energetyka staje się jednym z głównych pól politycznej bitwy. Nie gdzieś daleko, w Brukseli czy Warszawie, ale także tutaj — w Łódzkiem, między lasem, elektrownią, domową kotłownią i fakturą za prąd.



Komentarze