Od Władysława IV do mennicy, która biła monety nadziei
431 lat temu, w 1595 roku, w Łobzowie urodził się Władysław IV Waza, przyszły król Polski. Syn Zygmunta III Wazy i Anny Habsburżanki wyrastał w epoce, w której Rzeczpospolita była jeszcze jednym z wielkich graczy europejskiej polityki. Jego panowanie przypadło na czas ambicji dynastycznych, sporów religijnych, napięć wojennych i prób utrzymania równowagi w państwie, które już wtedy przypominało wielki, piękny, ale coraz trudniejszy do sterowania okręt.
Władysław IV bywał opisywany jako monarcha o szerokich horyzontach, zainteresowany sztuką, teatrem i wojskowością. To za jego czasów dwór królewski otwierał się na widowiska operowe, a Rzeczpospolita wciąż potrafiła myśleć o sobie w kategoriach europejskiego mocarstwa. Historia jednak, jak u Szekspira, nie lubi prostych triumfów. Za fasadą ceremonii i królewskich planów narastały konflikty, które po jego śmierci miały eksplodować z siłą niszczącą dawny porządek.
216 lat temu, w 1810 roku, po raz pierwszy od upadku Rzeczypospolitej wznowiła działalność Mennica Warszawska, bijąc monety Księstwa Warszawskiego. W czasach napoleońskich moneta była czymś więcej niż środkiem płatniczym. Była znakiem, że polska państwowość – choć okrojona, zależna i krucha – wraca do obiegu. Dosłownie i symbolicznie. Metalowy krążek z wybitym znakiem władzy mówił obywatelom więcej niż niejedna odezwa: jeszcze nie wszystko stracone.
„Cum primum” i dramat polskiego powstania
194 lata temu, w 1832 roku, papież Grzegorz XVI ogłosił encyklikę „Cum primum”, w której potępił Powstanie Listopadowe jako bunt przeciwko legalnej władzy. Dla Polaków, którzy po klęsce 1831 roku żyli w cieniu represji, konfiskat, zsyłek i emigracyjnej rozpaczy, był to cios szczególnie bolesny. Powstanie Listopadowe w polskiej pamięci stało się przecież jednym z tych romantycznych zrywów, które Mickiewiczowską frazą dopisywały narodowi własną liturgię cierpienia.
Ta data pokazuje, jak skomplikowana bywa polityka Stolicy Apostolskiej, kiedy ścierają się ze sobą zasada legitymizmu, geopolityka i dramat narodów pozbawionych własnego państwa. W XIX wieku Polacy bardzo często szukali w religii języka nadziei. Tym bardziej gorzko brzmiały słowa, które zdawały się stawiać po stronie porządku narzuconego przez zaborców.
Piotr Michałowski – romantyk pędzla, końskiego ruchu i ludzkiego losu
171 lat temu, w 1855 roku, w Krzyżtoporzycach koło Krakowa zmarł Piotr Michałowski, jeden z najwybitniejszych przedstawicieli romantyzmu w polskim malarstwie. Był artystą osobnym. Malował konie, sceny batalistyczne, portrety chłopów, Żydów, dzieci i żołnierzy z taką intensywnością, jakby każdy obraz był zatrzymanym kadrem z filmu, który dopiero miał powstać.
Michałowski miał w sobie energię epoki napoleońskiej i wrażliwość człowieka, który rozumiał, że wielka historia nie dzieje się wyłącznie na tronach i w sztabach. Dzieje się też w twarzy prostego człowieka, w ruchu zwierzęcia, w błysku oka, w cieniu zmęczenia. Jego malarstwo jest romantyczne nie dlatego, że ucieka w patos, ale dlatego, że szuka prawdy w emocji.
Powstanie Styczniowe i pieniądze, które stały się amunicją wolności
163 lata temu, w 1863 roku, podczas Powstania Styczniowego, pracownicy Banku Polskiego przy placu Bankowym w Warszawie przekazali powstańcom dowodzonym przez Aleksandra Waszkowskiego depozyty Kasy Głównej Królestwa. Chodziło o ogromne środki: 3,6 miliona złotych, 500 tysięcy rubli rosyjskich oraz liczne listy zastawne.
Była to jedna z tych scen, które pokazują, że powstanie nie było wyłącznie romantycznym gestem z kosą na sztorc. Każdy zryw potrzebuje zaplecza, pieniędzy, kurierów, drukarzy, ludzi gotowych ryzykować nie tylko życie, ale też stanowisko, rodzinę i przyszłość. W tle tej historii stoi Warszawa konspiracyjna – miasto szeptów, bram, meldunków, ukrytych kas i decyzji podejmowanych przy zaciśniętym gardle.
Sławoj-Składkowski, sanacja i państwo budowane z dyscypliny
141 lat temu urodził się Felicjan Sławoj-Składkowski, lekarz, żołnierz Legionów Polskich, działacz Polskiej Organizacji Wojskowej, polityk sanacyjny i premier II Rzeczypospolitej w latach 1936–1939. Był jedną z najbardziej charakterystycznych postaci obozu piłsudczykowskiego. W pamięci potocznej często pozostał jako twórca słynnych „sławojek”, czyli wiejskich ustępów mających poprawić stan sanitarny kraju. To anegdota wdzięczna, lecz zbyt mała jak na biografię człowieka, który stał blisko centrum władzy w ostatnich latach przed katastrofą września 1939 roku.
Sławoj-Składkowski symbolizuje II RP pełną sprzeczności: ambitną, modernizującą się, ale też autorytarną; zapatrzoną w porządek, lecz nie zawsze zdolną do rozmowy z własnym społeczeństwem. Historia sanacji do dziś wraca w polskich debatach jak refren piosenki, której melodię wszyscy znają, ale każdy inaczej rozumie słowa.
Bohdan Smoleń – człowiek, który śmiechem rozbrajał absurd
79 lat temu, w 1947 roku, urodził się Bohdan Smoleń, artysta kabaretowy i aktor komediowy, którego publiczność pokochała przede wszystkim dzięki występom w kabarecie Tey u boku Zenona Laskowika. Smoleń miał rzadki talent: potrafił jednym spojrzeniem powiedzieć więcej niż cały skecz. Jego komizm był jak dobrze ustawione lustro – odbijał rzeczywistość PRL-u, małe cwaniackie rytuały, społeczną bezradność, codzienny absurd i ludzką potrzebę śmiechu mimo wszystko.
W czasach, gdy kabaret bywał dla Polaków drugim obiegiem emocji, Smoleń stał się kimś więcej niż wykonawcą. Był znakiem, że nawet w szarej rzeczywistości można znaleźć ton, który rozbraja strach i pozwala odetchnąć.
Wrocław 1976: ogień w bazylice św. Elżbiety
50 lat temu, w 1976 roku, doszło do katastrofalnego pożaru bazyliki św. Elżbiety we Wrocławiu, jednej z najstarszych świątyń miasta. Kościół, od czasów reformacji związany z ewangelikami, a po 1946 roku pełniący funkcję katolickiego kościoła garnizonowego, został poważnie zniszczony. Odbudowa trwała przez długie lata, aż do ponownej konsekracji dokonanej w 1997 roku przez papieża Jana Pawła II.
To jeden z tych pożarów, po których miasto przez lata nosi bliznę. Świątynie są nie tylko miejscami kultu. Są punktami orientacyjnymi pamięci. Kiedy płonie kościół, płonie część pejzażu, dzieciństwa, historii rodzinnej, miejskiego rytmu. Wrocław przeżył takich dramatów wiele, ale bazylika św. Elżbiety wróciła – jak bohater po ciężkiej chorobie.
CBA, służby i pytanie o państwo uczciwe
20 lat temu, w 2006 roku, Sejm uchwalił ustawę powołującą Centralne Biuro Antykorupcyjne, a także ustawy dotyczące Służby Kontrwywiadu Wojskowego i Służby Wywiadu Wojskowego. Był to jeden z ważniejszych momentów przebudowy instytucji bezpieczeństwa państwa po 1989 roku.
CBA od początku budziło emocje. Dla jednych było narzędziem walki z korupcją, dla innych – instytucją wymagającą szczególnej kontroli, bo każda służba specjalna działa na styku bezpieczeństwa, polityki i praw obywatelskich. W demokratycznym państwie prawa pytanie nie brzmi wyłącznie: czy państwo ma ścigać korupcję? Odpowiedź jest oczywista. Pytanie brzmi: jak to robić, by skuteczność nie zjadała standardów?
Beata Maksymow – „Kruszyna” z siłą mistrzyni
2 lata temu, w 2024 roku, zmarła Beata Maksymow, polska judoczka, znana jako „Kruszyna”. Przydomek brzmiał przewrotnie, bo za nim stała zawodniczka o ogromnej sile, determinacji i sportowym charakterze. Judo jest dyscypliną, w której ciało i psychika muszą pracować jak jeden mechanizm. Maksymow należała do tych sportowców, którzy pokazują, że medal zaczyna się znacznie wcześniej niż na macie – w codziennym treningu, bólu, dyscyplinie i samotnym powtarzaniu ruchu.
Muzyczny 9 czerwca: od soulu Jackie’ego Wilsona po Hammonda Deep Purple
Muzyczne kalendarium 9 czerwca brzmi jak audycja radiowa prowadzona nocą, kiedy za oknem jeszcze ciepłe powietrze, a w głośnikach spotykają się soul, rock, folk, disco i pop.
W 1934 roku urodził się Jackie Wilson, amerykański wokalista soulowy, którego „Reet Petite” do dziś niesie energię epoki, w której rhythm and blues torował drogę wielkim głosom muzyki popularnej. Wilson był jednym z tych artystów, którzy śpiewali całym ciałem – z elegancją, nerwem i sceniczną iskrą.
W 1941 roku w Leicester urodził się Jon Lord, klawiszowiec Deep Purple i wirtuoz organów Hammonda. Bez jego brzmienia trudno wyobrazić sobie rockową architekturę lat 70. Lord nie tylko grał – on budował dźwiękowe katedry. „Concerto for Group and Orchestra” było śmiałą próbą połączenia rocka z muzyką poważną, czymś w rodzaju mostu rzuconego między filharmonią a klubem, między partyturą a elektrycznym wzmacniaczem.
9 czerwca 1964 roku Bob Dylan podczas jednej wieczornej sesji nagrał „Mr. Tambourine Man” i trzynaście innych utworów, które trafiły później na album „Another Side of Bob Dylan”. Piosenka, później rozsławiona przez The Byrds, stała się jednym z hymnów folk-rockowej wrażliwości. To muzyka drogi, snu i niepokoju – jakby ktoś do poezji beatników dołożył gitarę i wiatr.
Tego samego dnia, w 1964 roku, urodził się Marcin Ciempiel, basista znany z Oddziału Zamkniętego, Wilków i Maanamu. To nazwisko prowadzi nas w stronę polskiego rocka: klubów, sal prób, kaset magnetofonowych, gitarowego brudu i refrenów, które przez lata były ścieżką dźwiękową dorastania kilku pokoleń.
W 1972 roku Elvis Presley zagrał ostatni z czterech wyprzedanych koncertów w nowojorskim Madison Square Garden. Na widowni pojawili się między innymi George Harrison, John Lennon, David Bowie, Bob Dylan i Art Garfunkel. Trudno o bardziej filmową scenę: król rock and rolla na scenie, a pod sceną galeria ludzi, którzy sami zmieniali historię muzyki.
W 1979 roku Bee Gees zdobyli pierwsze miejsce na amerykańskiej liście przebojów utworem „Love You Inside Out”. To czas, gdy disco było nie tylko muzyką, ale stylem życia – połyskiem parkietu, nocnym światłem miasta i rytmem, który miał przykryć zmęczenie końca dekady.
W 1984 roku Cyndi Lauper umieściła na szczycie amerykańskiej listy przebojów piosenkę „Time After Time”. To jedna z tych ballad, które nie starzeją się dlatego, że mówią prostym językiem o sprawach najtrudniejszych: bliskości, stracie, powrotach i pamięci.
W 1990 roku album M.C. Hammera „Please Hammer, Don’t Hurt ’Em” bił rekord długości przebywania na szczycie listy albumów. „U Can’t Touch This” stało się nie tylko przebojem, ale kulturowym memem zanim jeszcze świat poznał słowo „mem” w dzisiejszym znaczeniu.
W 1998 roku zespół The Ronettes stanął w sądzie przeciwko Philowi Spectorowi, domagając się należnych tantiem. To przypomnienie, że historia muzyki popularnej ma także mniej błyszczącą stronę: kontrakty, prawa autorskie, nierówność sił między artystami a producentami i długą walkę o zapłatę za własny głos.
W 2007 roku George Michael został pierwszym artystą, który wystąpił na nowym stadionie Wembley. Koncert w ramach trasy „25 Live Tour” przeszedł do historii także przez karę za przedłużenie występu. Trzynaście dodatkowych minut kosztowało go 130 tysięcy funtów. Cóż, czasem bis ma swoją cenę.
Dziś w kraju: płaca minimalna, emerytury, transport i cyfrowe państwo
Dzisiejszy dzień w polskiej polityce będzie pracowity. Rada Ministrów ma zająć się propozycjami dotyczącymi minimalnego wynagrodzenia, minimalnej stawki godzinowej oraz wskaźnika waloryzacji emerytur i rent w 2027 roku. To temat, który brzmi technicznie tylko na papierze. W praktyce dotyka domowych budżetów, cen usług, kosztów pracy, kondycji małych firm i portfeli seniorów.
Rząd ma rozpatrzyć także projekt nowelizacji ustawy o publicznym transporcie zbiorowym. Jego cel jest szczególnie ważny również z perspektywy takich miejsc jak Tomaszów Mazowiecki i mniejsze miejscowości powiatu tomaszowskiego. Wykluczenie komunikacyjne nie jest pojęciem z eksperckiego seminarium. To codzienność człowieka, który nie może dojechać do lekarza, szkoły, pracy, urzędu albo na dworzec. Jeśli marszałkowie województw mają przejąć silniejszą rolę koordynatorów transportu, kluczowe będzie nie tylko zapisanie standardów, ale ich realne finansowanie i egzekwowanie.
Na stole rządu znajdzie się też projekt dotyczący jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych, w tym wdrożenia unijnych przepisów odnoszących się do produktów z sektora owoców i warzyw, bananów oraz niektórych suszonych owoców. Brzmi jak sprawa dla inspektorów i tabel, ale w rzeczywistości chodzi o zaufanie konsumenta: czy to, co kupujemy, jest tym, za co płacimy.
Kolejny projekt dotyczy równowagi płci we władzach spółek giełdowych. Zakłada on, że w zarządach lub radach nadzorczych takich firm 33 procent członków stanowiliby przedstawiciele płci niedostatecznie reprezentowanej. To temat, który w debacie publicznej szybko budzi emocje, ale jego sedno dotyczy dostępu do realnej władzy ekonomicznej i jakości nadzoru korporacyjnego.
Ministrowie mają też zająć się strategią informatyzacji państwa. W czasach, gdy obywatel oczekuje od administracji szybkości porównywalnej z bankowością internetową, cyfrowe państwo nie jest luksusem. Jest warunkiem sprawnego funkcjonowania usług publicznych.
Sejm: rolnictwo, inwestowanie, patostreaming i polityczny spór o MSWiA
Dziś rozpoczyna się trzydniowe posiedzenie Sejmu. Posłowie zajmą się między innymi projektem nowelizacji ustawy o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt gospodarskich. Projekt ma ułatwić dostęp do preferencyjnych ubezpieczeń oraz uprościć system dopłat do składek. W czasach coraz bardziej gwałtownej pogody, susz, gradobić i lokalnych podtopień rolnictwo coraz mocniej przypomina grę z naturą, w której państwo próbuje przynajmniej częściowo ograniczyć ryzyko.
W porządku obrad jest również projekt ustawy o Osobistych Kontach Inwestycyjnych. Zgodnie z założeniami każdy pełnoletni Polak będzie mógł zawrzeć umowę o prowadzenie takiego konta z instytucją finansową. W przypadku lokat i obligacji oszczędnościowych przewidziano zwolnienie podatkowe do 25 tysięcy złotych, a dla akcji, jednostek funduszy czy innych obligacji – do 100 tysięcy złotych. Państwo chce w ten sposób zachęcać do długofalowego oszczędzania i inwestowania, choć praktyka pokaże, czy Polacy zaufają nowemu instrumentowi.
W środę posłowie mają zająć się wnioskiem o odwołanie szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego. To konsekwencja politycznego sporu po interwencji służb w domu matki prezydenta Karola Nawrockiego w Gdańsku, do której doszło po fałszywym alarmie. W tle pojawia się klasyczne pytanie demokracji: gdzie kończy się procedura bezpieczeństwa, a gdzie zaczyna polityczny teatr?
Sejm ma także debatować nad projektami dotyczącymi zakazu patostreamingu. To temat szczególnie ważny dla rodziców, szkół, psychologów i wszystkich, którzy obserwują, jak internet potrafi zamienić przemoc, upokorzenie i autodestrukcję w widowisko. Prawo karne zawsze biegnie za technologią z pewnym opóźnieniem. Pytanie brzmi, czy tym razem dogoni ją wystarczająco szybko.
Episkopat w Łomży i pytania o parafię, katechezę oraz odpowiedzialność
W Łomży trwa 405. Zebranie Plenarne Konferencji Episkopatu Polski. Biskupi zajmują się między innymi funkcjonowaniem parafii, katechezą oraz sprawą komisji niezależnych ekspertów do spraw wykorzystywania seksualnego małoletnich w Kościele. W agendzie znajduje się też temat posynodalnej adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia”.
Dla Kościoła w Polsce to nie są kwestie akademickie. Parafia w wielu miejscowościach, także tych mniejszych, wciąż pozostaje ważnym punktem życia społecznego. Jednocześnie zmienia się rzeczywistość: spada uczestnictwo młodych w praktykach religijnych, szkoła staje się polem sporów o katechezę, a sprawa rozliczeń nadużyć wymaga nie deklaracji, lecz wiarygodnych mechanizmów.
Huta Pieniacka: pamięć, która domaga się ziemi i imion
Dziś polskie i ukraińskie ekipy archeologiczne mają prowadzić prace związane z poszukiwaniem miejsc pochówku polskich ofiar zbrodni w dawnej wsi Huta Pieniacka. Do mordu doszło 28 lutego 1944 roku. Według historyków zginęło tam około 850 osób.
Huta Pieniacka jest jednym z najbardziej bolesnych symboli polskiej martyrologii na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Mówimy o nieistniejącej już wsi, ale nie o nieistniejącej pamięci. Każde odnalezione miejsce pochówku, każdy ślad, każdy dokument i każdy fragment prawdy ma znaczenie. Historia bez grobów jest raną, która nie chce się zabliźnić.
Europa cyfrowych portfeli i papież w Hiszpanii
W Luksemburgu odbywa się dziś posiedzenie ministrów państw Unii Europejskiej odpowiedzialnych za sprawy cyfryzacji. Jednym z głównych tematów jest projekt rozporządzenia w sprawie Europejskich Portfeli Biznesowych. Nowe rozwiązanie ma uprościć cyfrową identyfikację przedsiębiorstw i wymianę danych uznawaną we wszystkich krajach członkowskich. To kolejny krok w stronę administracji, która coraz bardziej przenosi się z okienka do aplikacji.
W Hiszpanii trwa natomiast podróż apostolska papieża Leona XIV. Dziś, w czwartym dniu wizyty, papież spotyka się z wolontariuszami w Madrycie, następnie udaje się do Barcelony, gdzie przewidziano modlitwę w katedrze Świętego Krzyża i Świętej Eulalii oraz wieczorne czuwanie na Stadionie Olimpijskim im. Lluísa Companysa.
Tak domyka się 9 czerwca: od królewskiego Łobzowa po Barcelonę, od mennicy Księstwa Warszawskiego po cyfrowe portfele Europy, od romantycznego pędzla Michałowskiego po Hammonda Jona Lorda. Historia, jak dobra muzyka, nie kończy się wybrzmieniem ostatniej nuty. Ona wraca – czasem jako pamięć, czasem jako ostrzeżenie, czasem jako refren, który dopiero po latach zaczynamy rozumieć.



Komentarze