Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
sobota, 22 sierpnia 2026 22:32
Z OSTATNIEJ CHWILI:
Reklama
Reklama

Obłęd czy kontrola społeczna? Radny Kucharski chce prześwietlać setki ludzi po wyborach

W Tomaszowie Mazowieckim polityczna kontrola zaczyna przypominać scenariusz pisany wspólnie przez Kafkę, Orwella i Bareję. Radny Piotr Kucharski postanowił sprawdzić, czy osoby startujące w wyborach samorządowych pracowały, współpracowały albo zawierały umowy z miastem, jego jednostkami i spółkami. Problem w tym, że na liście są nie tylko osoby publiczne, ale też zwykli mieszkańcy, którzy kiedyś odważyli się kandydować. I tu zaczyna się pytanie zasadnicze: czy to jeszcze troska o transparentność, czy już lokalny mechanizm odstraszania ludzi od demokracji?

Są w samorządzie rzeczy potrzebne. Kontrola wydatków publicznych jest potrzebna. Jawność jest potrzebna. Pytania radnych są potrzebne. Patrzenie władzy na ręce jest nie tylko prawem, ale obowiązkiem. Tyle że między kontrolą a tropieniem ludzi istnieje granica. Cienka, ale bardzo wyraźna. Po jej jednej stronie jest demokratyczny nadzór. Po drugiej — kartoteka.

I właśnie przy tej granicy, a może już kawałek za nią, ląduje najnowsza interpelacja radnego Piotra Kucharskiego. Dokument skierowany do prezydenta Tomaszowa Mazowieckiego dotyczy — jak zapisano w tytule — „weryfikacji struktury i form zatrudnienia oraz współpracy cywilnoprawnej” w Urzędzie Miasta, jednostkach podległych i spółkach komunalnych z osobami figurującymi w publicznych rejestrach kandydatów w wyborach samorządowych. W dokumencie znalazł się też obszerny imienny wykaz osób określony jako „oficjalny rejestr osób podlegających weryfikacji kadrowo-finansowej”. Obejmuje on kandydatów do Rady Miejskiej Tomaszowa Mazowieckiego oraz kandydatów do Rady Powiatu Tomaszowskiego z terenu miasta i powiatu.

Brzmi urzędowo? Owszem. Ale czasem właśnie pod najbardziej urzędowym językiem czai się coś najbardziej niepokojącego.

Lista, pieczątka i człowiek do sprawdzenia

Radny Kucharski powołuje się na art. 24 ustawy o samorządzie gminnym, czyli przepis dotyczący m.in. interpelacji i zapytań radnych. Zgodnie z ustawą interpelacja dotyczy spraw o istotnym znaczeniu dla gminy, a wójt, burmistrz lub prezydent ma obowiązek udzielić odpowiedzi na piśmie. Tak działa samorządowa kontrola. Tak działa mechanizm jawności. I nikt rozsądny nie powinien tego podważać. 

Ale tu zaczyna się kłopot. Bo sprawą o istotnym znaczeniu dla gminy może być pytanie o konkretną umowę, konkretną osobę pełniącą funkcję publiczną, konkretny konkurs, konkretną spółkę, konkretny konflikt interesów. Natomiast czym innym jest sporządzenie szerokiej listy osób, które po prostu kandydowały w wyborach, i zadanie pytania: sprawdźmy, czy gdzieś, kiedyś, jakoś nie pracowały albo nie współpracowały z miastem.

To już nie wygląda jak precyzyjna kontrola. To wygląda jak zarzucenie sieci.

A w tej sieci są nie tylko radni, byli radni, urzędnicy czy osoby pełniące funkcje publiczne. Są też mieszkańcy, społecznicy, kandydaci lokalnych komitetów, ludzie, którzy wystartowali, nie zdobyli mandatu i wrócili do swojego życia. Do pracy, rodziny, osiedla, sklepu, szkoły, firmy, stowarzyszenia. Czy naprawdę samo kandydowanie ma oznaczać, że człowiek trafia później na listę do kadrowo-finansowego prześwietlenia?

Jeśli tak, to mamy problem większy niż jedna interpelacja.

RODO nie jest ozdobą na stronie internetowej

W tej sprawie nie da się uciec od pytania o RODO. I nie chodzi o magiczne zaklęcie, którym urzędy czasem zasłaniają się przed wszystkim. Chodzi o fundamentalną zasadę: dane osobowe wolno przetwarzać w określonym celu, w określonym zakresie i w sposób proporcjonalny.

RODO w art. 5 wskazuje m.in. zasady zgodności z prawem, rzetelności i przejrzystości, ograniczenia celu oraz minimalizacji danych. Dane mają być adekwatne, stosowne i ograniczone do tego, co niezbędne dla celu przetwarzania.

I tu pojawia się pytanie, którego nie wolno zamieść pod dywan: czy fakt, że nazwisko kandydata pojawia się w publicznym rejestrze wyborczym, oznacza automatycznie, że można później tworzyć z tych nazwisk wielkie listy weryfikacyjne i sprawdzać, gdzie kto pracuje, z kim zawierał umowy, czy prowadzi działalność gospodarczą, czy wystawiał faktury, czy miał zlecenie, czy może kiedyś pojawił się w orbicie miejskiej jednostki?

Jawność rejestru wyborczego ma swój cel. Jest nim przejrzystość wyborów. Nie zamienia ona każdego kandydata w osobę publiczną dożywotnio wystawioną na kadrową wiwisekcję. Zwłaszcza jeśli mówimy o ludziach, którzy nie objęli mandatu, nie podejmują decyzji publicznych i nie zarządzają majątkiem gminy.

Dlatego sprawa powinna zostać bardzo poważnie oceniona przez administratora danych, inspektora ochrony danych i wszystkich tych, którzy w urzędzie odpowiadają nie tylko za termin odpowiedzi, ale też za legalność jej przygotowania. Nie przesądzamy, że doszło do naruszenia prawa. Ale skala żądania rodzi pytania, których nie wolno zbyć wzruszeniem ramion.

Bo metoda „najpierw zbierzmy nazwiska, potem się zobaczy, co się znajdzie” nie jest zasadą państwa prawa. To jest logika kartoteki.

Kafka przy biurku, Orwell w segregatorze, Bareja przy pieczątce

Ta historia ma w sobie coś z „Procesu” Franza Kafki. Człowiek budzi się pewnego dnia i dowiaduje, że figuruje w jakimś rejestrze. Nie wie jeszcze, o co chodzi. Nie wie, co zrobił. Nie wie, kto i po co go sprawdza. Wie tylko, że jego nazwisko jest w tabeli. A skoro jest w tabeli, to znaczy, że ktoś uznał, iż warto się nim zainteresować.

Ma też coś z „Roku 1984” Orwella — nie dlatego, że Tomaszów stał się nagle totalitarnym państwem, bo takie porównania byłyby zbyt łatwe i zbyt leniwe. Chodzi o inną pokusę: pokusę katalogowania ludzi. Układania ich według nazwisk, powiązań, miejsc pracy, faktur, kontaktów, komitetów, znajomości. Człowiek jako rekord w bazie. Obywatel jako pozycja do sprawdzenia.

A jednocześnie całość pachnie Bareją. Takim lokalnym bareizmem, w którym wielka misja naprawy świata zaczyna się od kartki, pieczątki, wykazu i urzędnika, który ma teraz rzucić bieżącą robotę, bo radny wymyślił operację kadrowo-finansową na setki nazwisk. „Alternatywy 4” przeniesione do samorządu: dużo powagi, dużo formularzy i coraz mniej zdrowego rozsądku.

Demokracja lokalna nie jest dla zawodowych podejrzanych

Najbardziej niebezpieczny w tej sprawie jest jednak nie sam dokument. Najbardziej niebezpieczny jest sygnał, który może pójść w miasto.

Chcesz wystartować w wyborach? Zastanów się dwa razy.
Jesteś nauczycielem, społecznikiem, przedsiębiorcą, członkiem stowarzyszenia, pracownikiem kultury, rodzicem z rady osiedla? Uważaj.
Może dziś tylko kandydujesz. Może nie wejdziesz do rady. Może zdobędziesz kilkadziesiąt głosów i wrócisz do normalnego życia. Ale za rok albo dwa ktoś może uznać, że warto sprawdzić twoje umowy, faktury, zatrudnienie, zlecenia i współpracę z miejskimi jednostkami.

To jest potężny efekt mrożący.

A lokalna demokracja nie żyje z zawodowych polityków. Żyje z odwagi zwykłych ludzi. Z tych, którzy mają czasem dość narzekania przy sklepowej ladzie i postanawiają wystartować. Z tych, którzy chcą zawalczyć o ulicę, szkołę, park, bibliotekę, klub sportowy, bezpieczeństwo na przejściu, normalność w spółdzielni, uczciwość w urzędzie. Jeśli takim ludziom pokażemy, że start w wyborach oznacza później możliwość publicznego prześwietlania, to w polityce lokalnej zostaną głównie trzy typy: najbardziej odporni, najbardziej partyjni i najbardziej cyniczni.

Reszta zamknie drzwi.

A potem będziemy udawać zdziwienie, że na listach wyborczych są ciągle te same nazwiska.

Ile kosztuje polityczna ciekawość?

Jest jeszcze jeden wymiar tej sprawy — bardzo praktyczny. Ktoś tę interpelację musi obsłużyć.

To nie jest jedno kliknięcie w komputerze. W dokumencie padają pytania o umowy o pracę, umowy cywilnoprawne, zlecenia, dzieła, współpracę B2B, jednoosobowe działalności gospodarcze, fundacje, stowarzyszenia, spółki osobowe, kontrakty menedżerskie, rady nadzorcze, procedury antykorupcyjne. Pytania obejmują Urząd Miasta, jednostki organizacyjne i spółki komunalne. To oznacza konieczność sprawdzania dokumentów, zestawień, systemów kadrowych, faktur, zakresów usług, dat, stanowisk, konkursów, umów i wypłat.

I teraz proste pytanie: kto za to zapłaci?

Bo za czas urzędników płacą mieszkańcy. Za godziny pracy kadrowych, księgowych, prawników, prezesów, dyrektorów i pracowników administracji płacą mieszkańcy. Za każdą godzinę poświęconą na masowe sprawdzanie dawnych kandydatów płaci Tomaszów.

Czy naprawdę największym problemem miasta jest dziś tropienie ludzi, którzy wystartowali w wyborach? Czy mieszkańcy czekają na wielomiesięczną operację kadrowo-finansową, czy raczej na naprawione drogi, sensowną komunikację, mieszkania, szkoły, porządek w usługach komunalnych, bezpieczeństwo i normalną pracę urzędu?

Kontrola wydatków publicznych? Tak.
Masowa polityczna ekspedycja po nazwiskach? To już zupełnie inna historia.

Materiał do kontroli czy do kolejnego spektaklu?

Nie przesądzamy intencji radnego. To ważne zdanie, bo w publicystyce łatwo czasem wejść w ton prokuratora, a od prokuratorów w tej lokalnej polityce i tak robi się już tłoczno.

Ale opinia publiczna ma prawo pytać: po co to wszystko? Czy chodzi o rzeczywistą kontrolę wydatków publicznych? Czy o sprawdzenie konkretnych, udokumentowanych podejrzeń? Czy może o przygotowanie kolejnego pakietu materiałów, które później będą żyły własnym życiem — w mediach społecznościowych, zawiadomieniach, insynuacjach, politycznych konferencjach i lokalnych spektaklach pod hasłem „my tylko pytamy”?

Bo jest różnica między pytaniem a budowaniem atmosfery podejrzenia. Jest różnica między kontrolą a politycznym polowaniem. Jest różnica między szukaniem nieprawidłowości a tworzeniem gigantycznej listy osób, wobec których najpierw pojawia się cień, a dopiero potem ewentualnie szuka się powodu.

Państwo prawa nie działa tak, że najpierw wskazujemy ludzi, a potem sprawdzamy, czy coś się znajdzie.

Tak działa raczej obsesja.

Kto świeci ludziom po oknach, niech powie, skąd sam ma prąd

Jest też kwestia symetrii. Skoro radny Kucharski tak szeroko pyta o zatrudnienie, umowy, źródła dochodów i formy współpracy innych osób, to naturalne stają się pytania o jego własne miejsce pracy i źródła utrzymania.

Nie chodzi o prywatną ciekawość. Nie chodzi o zaglądanie komuś do lodówki. Chodzi o standard, który sam próbuje narzucić innym. Jeśli radny uważa, że szerokie prześwietlanie kandydatów jest dopuszczalne, potrzebne i społecznie uzasadnione, to musi liczyć się z tym, że mieszkańcy zapytają także o niego.

Bo kto bierze do ręki latarkę i świeci ludziom po oknach, musi liczyć się z tym, że ktoś zapyta, skąd sam ma prąd.

To nie jest złośliwość. To elementarna konsekwencja.

Co dalej? Genealogia, ojcostwo i kształt nosa?

Każda metoda polityczna ma swoją logikę rozwoju. Jeśli dziś sprawdzamy zatrudnienie setek kandydatów, to co będzie jutro?

Ustalanie ojcostwa? Genealogia do czwartego pokolenia? Pochodzenie rodziców? Badanie kształtu nosa? Analiza, kto komu podał rękę pod lokalem wyborczym? Kto stał obok kogo na zdjęciu? Kto wypił kawę z kimś, kto kiedyś znał kogoś z urzędu? Kto grał w piłkę z kuzynem człowieka, którego brat widział kiedyś prezesa miejskiej spółki?

Brzmi absurdalnie? Oczywiście. Ale lokalny absurd rzadko zaczyna się od wielkiego krzyku. Zaczyna się niewinnie. Od „tylko jednego pytania”. Od „tylko jednej listy”. Od „tylko jednej weryfikacji”. Potem przychodzi kolejna, następna i jeszcze jedna. Aż w końcu samorząd przestaje rozmawiać o mieście, a zaczyna żyć tropieniem ludzi.

Tomaszów nie potrzebuje komisji do spraw wszystkiego i wszystkich. Potrzebuje radnych, którzy rozumieją różnicę między kontrolą władzy a katalogowaniem obywateli.

Kto tego człowieka wybierał?

Na końcu zostaje pytanie najprostsze i najtrudniejsze zarazem: kto tego człowieka wybierał?

I drugie, jeszcze bardziej niewygodne: czy wyborcom nie jest zwyczajnie wstyd, gdy mandat zaufania publicznego może być używany w sposób, który bardziej przypomina polowanie na ludzi niż troskę o miasto?

Oczywiście, w demokracji wyborca ma prawo wybrać, kogo chce. Ale odpowiedzialność nie kończy się w dniu głosowania. Wyborcy mają prawo, a nawet obowiązek, rozliczać radnych nie tylko z tego, co mówili w kampanii, ale również z tego, jak później korzystają z mandatu.

Mandat radnego to nie jest prywatny wykrywacz metalu do chodzenia po cudzych życiorysach. To narzędzie pracy dla dobra wspólnoty. Jeśli ktoś używa go jak reflektora wymierzonego w setki osób, to mieszkańcy mają prawo zapytać: dokąd my właściwie idziemy?

Puenta: jawność tak, strach nie

Tomaszów potrzebuje kontroli. Potrzebuje jawności. Potrzebuje radnych, którzy patrzą władzy na ręce. Potrzebuje pytań o umowy, wydatki, konkursy, spółki, stanowiska i publiczne pieniądze.

Ale Tomaszów nie potrzebuje atmosfery, w której każdy kandydat po wyborach może stać się pozycją w tabelce do prześwietlenia. Nie potrzebuje polityki, która pod hasłem transparentności zamienia obywatela w podejrzanego. Nie potrzebuje lokalnego „Życia na podsłuchu”, gdzie każdy kontakt, każda umowa, każde nazwisko i każda faktura mogą zostać wrzucone do jednego worka podejrzeń.

Bo jeśli udział w demokracji zaczyna pachnieć przesłuchaniem, to nie budujemy samorządu. Budujemy strach.

A strach, jak wiadomo, jest najtańszą metodą rządzenia — i najdroższą metodą niszczenia wspólnoty.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Paweusz82 09.07.2026 10:44
Ja mam inne pytanie, kto podsuwa mu te pomysły, bo widać po facjacie że ten "człowiek" nie dysponuje takim intelektem i mają z niego bekę "starsi i mądrzejsi" chodzi na czyimś łańcuchu? Przykre jest to, że dotyczy to Tomaszowa i zestawia się to z takim powiedzeniem: "kto w cyrku pracuje ten się nie śmieje", widać ma na to przyzwolenie z politycznej wierchuszki. Pozdrawiam!

Ajdejano 08.07.2026 15:47
Napiszę tak, jak napisałem w odniesieniu do innego materiału na tym forum: ten materiał, to jest mistrzostwo świata. I myślę, że zarówno poprzedni materiał, jak i ten pisał ten sam Autor. Gratulacje. I jeszcze cytat z materiału powyżej : "Na końcu zostaje pytanie najprostsze i najtrudniejsze zarazem: kto tego człowieka wybierał? I drugie, jeszcze bardziej niewygodne: czy wyborcom nie jest zwyczajnie wstyd, gdy mandat zaufania publicznego może być używany w sposób, który bardziej przypomina polowanie na ludzi niż troskę o miasto?" Ten cytat dotyczy oczywiście szkodnika społecznego i samorządowego - Piotra Kucharskiego.

Opinie

Mariusz Strzępek Mariusz Strzępek

🔥 Wszyscy patrzą na fotel prezesa „Przodownika”. My patrzymy tam, gdzie może być znacznie ciekawiej.Kto ma dostęp do informacji o zadłużonych mieszkańcach? Kto wie, że ktoś właśnie znalazł się pod finansową ścianą? Jak chronione są dane ludzi zagrożonych egzekucją? I co się dzieje, gdy świat spółdzielni, komorniczych licytacji, rynku nieruchomości i lokalnej polityki mieszkaniowej zaczyna się niebezpiecznie zbliżać?Nie stawiamy wyroków. Stawiamy pytania. I są to pytania bardzo niewygodne.Bo zadłużony lokator to nie „okazja inwestycyjna”. A informacja o jego problemach może być warta więcej niż niejedno mieszkanie.👉 Kto wie, kto tonie? Czy system naprawdę chroni mieszkańców, czy opiera się wyłącznie na wierze, że nikt posiadanej wiedzy nie wykorzysta?

Wszyscy patrzą dziś na wojnę o władzę w SM „Przodownik”. Na nazwiska, głosy, kandydatów i przyszłego prezesa. Być może patrzymy w niewłaściwą stronę. Bo w spółdzielni mieszkaniowej istnieje coś znacznie cenniejszego niż gabinet, sekretariat i służbowy fotel. To wiedza. Wiedza o tym, kto płaci, kto przestał płacić, kto tonie w długach i kto za kilka miesięcy może znaleźć się o krok od utraty mieszkania. I właśnie dlatego warto zadać pytanie, którego dotychczas w tomaszowskiej dyskusji prawie nie było: jak szczelna jest granica między taką wiedzą, egzekucją komorniczą, prywatnym rynkiem nieruchomości i lokalną polityką mieszkaniową?

Dziś w kraju i na świecie – piątek, 21 sierpnia

Dziś jest piątek, 233. dzień roku. Wschód słońca o godz. 5.26, zachód o godz. 19.51. Imieniny obchodzą: Paulina, Wiktoria, Anastazy, Bernard, Franciszek i Maksymilian. Data dodania artykułu: 21.08.2026 06:42
Dziś w kraju i na świecie – piątek, 21 sierpnia

20 sierpnia. Od Krzywoustego i Prusa po PAST-ę i czołgi w Pradze. Dziś także wielki wieczór polskich klubów

Czwartek, 20 sierpnia 2026 roku, prowadzi nas przez niemal tysiąc lat historii. Od narodzin Bolesława Krzywoustego, przez Bolesława Prusa i Brata Alberta, dramat Zagłady, powstańczą Warszawę i czołgi tłumiące Praską Wiosnę, aż po współczesną debatę o bezpieczeństwie Polski. Wieczorem historia ustąpi miejsca futbolowi – aż cztery polskie drużyny będą walczyły o europejskie puchary. Data dodania artykułu: 20.08.2026 06:49
20 sierpnia. Od Krzywoustego i Prusa po PAST-ę i czołgi w Pradze. Dziś także wielki wieczór polskich klubów

Środa w kraju i na świecie. Podatki, droższe paliwo, samoloty NATO i wielka wygrana Świątek

Podatkowa zapowiedź, która może zostawić więcej pieniędzy w kieszeniach części pracujących Polaków. Kolejna podwyżka maksymalnych cen paliw. Więcej samolotów NATO nad Polską. Nowy zwrot w śledztwie dotyczącym wysadzenia Nord Stream, tragedia polskich pielgrzymów na Węgrzech i zwycięstwo Igi Świątek. Środa, 19 sierpnia, przyniosła wiadomości z gatunku tych, które jednego dnia prowadzą od domowego portfela aż po wielką geopolitykę. Data dodania artykułu: 19.08.2026 23:33
Środa w kraju i na świecie. Podatki, droższe paliwo, samoloty NATO i wielka wygrana Świątek

19 sierpnia: królowie, powstańcy, Starzyński i Mazowiecki. Dzień, w którym historia zmieniała kierunek

19 sierpnia w historii Polski zadziwiająco często pojawia się w chwilach przełomu. Tego dnia wybierano króla, rozpoczynało się powstanie, rodził się legendarny prezydent Warszawy, a Tadeusz Mazowiecki otrzymywał misję stworzenia rządu, który stał się symbolem końca pewnej epoki. Ale 19 sierpnia ma też swoją muzykę: od Ginger Bakera i Iana Gillana, przez Queen i Deep Purple, po Pet Shop Boys i Björk. Data dodania artykułu: 19.08.2026 07:07
19 sierpnia: królowie, powstańcy, Starzyński i Mazowiecki. Dzień, w którym historia zmieniała kierunek

Światowy Dzień Pomocy Humanitarnej. Pamięć o tych, którzy niosą ratunek tam, gdzie trwa wojna

19 sierpnia nie jest świętem łatwego optymizmu. Światowy Dzień Pomocy Humanitarnej przypomina o ludziach, którzy jadą tam, skąd inni uciekają. Z wodą, lekarstwami i żywnością. Czasem tylko z apteczką i telefonem satelitarnym. Coraz częściej płacą za to życiem. Data dodania artykułu: 18.08.2026 07:37
Światowy Dzień Pomocy Humanitarnej. Pamięć o tych, którzy niosą ratunek tam, gdzie trwa wojna

18 sierpnia. Od Stachury i Jarockiej po Otylię. W tle Zagłada, Sierpień ’80 i miliardy za szczepionki

Wtorek, 18 sierpnia, jest 230. dniem 2026 roku. Słońce wschodzi o godz. 5.38, a zachodzi o 19.55. Imieniny obchodzą dziś Bogusław, Bronisław, Helena i Ilona. Data dodania artykułu: 18.08.2026 06:55
18 sierpnia. Od Stachury i Jarockiej po Otylię. W tle Zagłada, Sierpień ’80 i miliardy za szczepionki

17 sierpnia. Od Sobieskiego i Korfantego po Sierpień ’80. Dzień, w którym historia przyspieszała

17 sierpnia to jedna z tych dat, w których polska historia układa się w opowieść niemal filmową. Jest w niej średniowieczna wyprawa Bolesława Chrobrego, narodziny przyszłego pogromcy Turków spod Wiednia, dramat Wojciecha Korfantego, wojenne losy gwiazdy przedwojennego kina, drewniany krzyż ustawiony przez robotników Stoczni Gdańskiej i polityczne negocjacje, które w 1989 roku otworzyły drogę Tadeuszowi Mazowieckiemu do objęcia stanowiska premiera. Data dodania artykułu: 17.08.2026 05:32
17 sierpnia. Od Sobieskiego i Korfantego po Sierpień ’80. Dzień, w którym historia przyspieszała

Abp Zieliński w Piekarach: nie tylko trudne czasy są próbą. Trzeba umieć dobrze przeżyć także dobrobyt

Nie tylko bieda, kryzys czy życiowe dramaty wystawiają człowieka na próbę. Równie trudne może być dobre wykorzystanie wolności, bezpieczeństwa i materialnego dobrobytu – mówił w niedzielę, 16 sierpnia, w Piekarach Śląskich abp Zbigniew Zieliński. Metropolita poznański podczas Pielgrzymki Kobiet i Dziewcząt mówił również o zmęczeniu współczesnych kobiet, samotności, rodzinie i świecie, w którym coraz więcej czasu poświęcamy obserwowaniu życia innych, a coraz mniej ludziom stojącym tuż obok. Data dodania artykułu: 16.08.2026 20:22
Abp Zieliński w Piekarach: nie tylko trudne czasy są próbą. Trzeba umieć dobrze przeżyć także dobrobyt
Kino Konesera: Gorzkie święta

Kino Konesera: Gorzkie święta

Kino Konesera w sierpniu 2026Zapraszamy na pokaz filmu „Gorzkie święta” w ramach cyklu Kino Konesera. To propozycja dla miłośników ambitnego kina i twórczości Pedro Almodóvara.Na plakacie zapowiedziano seans na 24 sierpnia 2026. Wydarzenie organizowane jest pod marką Helios, a film prezentowany jest jako tytuł wyróżniony obecnością w konkursie głównym festiwalu w Cannes 2026. Pedro Almodóvar w szczytowej formie w jednym ze swoich najbardziej osobistych filmów. „Gorzkie święta”, jego pierwsza od 5 lat hiszpańskojęzyczna produkcja, ma wszystko, za co widzowie kochają jego kino: namiętność, intensywne kolory, przewrotny humor i pełnokrwiste postaci, które wymykają się prostym schematom. Czterdziestoletnia Elza (Bárbara Lennie) po śmierci matki rzuca się w wir pracy, nie pozwalając sobie na żałobę. Dopiero atak paniki zmusza ją do zatrzymania się i wyruszenia w podróż, która stanie się konfrontacją z przeszłością, utraconymi relacjami i niespełnionymi pragnieniami. Opowieść o tym, jak pamięć, fikcja i pragnienia nieustannie przepisują nasze życie. Filmy prezentowane w ramach Kina Konesera to najczęściej niszowe dzieła z niebanalną fabułą i inteligentnym humorem. Wyświetlane historie mają na celu nie tylko uprzyjemnić widzowi spędzony czas w naszym kinie, ale również wzbogacić go o nowe wartości, przeżycia i walory wizualne! Filmy Kina Konesera to często dzieła uhonorowane licznymi nagrodami na festiwalach filmowych. Data rozpoczęcia wydarzenia: 24.08.2026

Polecane

Od Mościckiego do Nawrockiego. Czy prezydent wróci do Spały na 100-lecie dożynek?

Od Mościckiego do Nawrockiego. Czy prezydent wróci do Spały na 100-lecie dożynek?

Spała znowu będzie pełna wieńców, zapachu chleba, ludowych strojów i muzyki. Nie będzie jednak gospodarza, z którym przez dziesięciolecia kojarzono tutejsze święto plonów. 13 września w miejscowości odbędą się Dożynki Polskie organizowane pod auspicjami Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Tymczasem tego samego dnia kilkaset kilometrów dalej, w Tryńczy na Podkarpaciu, odbędą się Dożynki Prezydenckie. Spała musi więc jeszcze poczekać na powrót prezydenta. Być może tylko rok. W 2027 roku minie bowiem dokładnie sto lat od chwili, gdy Ignacy Mościcki uczynił tę niewielką miejscowość nad Pilicą sceną państwowego święta polskiej wsi. Data dodania artykułu: Dzisiaj, 00:02
Milczenie też jest decyzją. Ile trzeba screenów, żeby Kościół i szkoła zaczęły reagować? 29-latek z narkotykami zatrzymany. Policja zabezpieczyła ponad 36 gramów marihuany Zabarykadował się i groził eksplozją gazu. Prokuratura ujawnia szczegóły dramatycznej akcji w Tomaszowie 130 km/h przy limicie 70. Kierowca stracił prawo jazdy na trzy miesiące Pierwszy taniec bez stresu. W Tomaszowie można przygotować go z profesjonalistą Pętla PCK czasowo wyłączona. Zmiany dla pasażerów linii MZK nr 6 Od Mościckiego do Nawrockiego. Czy prezydent wróci do Spały na 100-lecie dożynek? Tomaszów uczci 87. rocznicę wybuchu wojny i obrony miasta Chcesz zabezpieczyć zwierzęta i rośliny? Skorzystaj z siatek! Co zrobić z kredytami po utracie pracy? Porady doradztwa finansowego. Lechia złapała wiatr w żagle. W niedzielę przy Nowowiejskiej mecz z rezerwami ŁKS Jak odnaleźć się w pracy zdalnej – porady dla nowicjuszy
Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

Wózek inwalidzki elektryczny z amortyzowaną ramą

W naszej ofercie dostępny jest wózek inwalidzki o napędzie elektrycznym, zaprojektowany z myślą o wygodzie, bezpieczeństwie i większej samodzielności użytkownika. To sprzęt, który może realnie poprawić komfort codziennego funkcjonowania – w domu, podczas spaceru, wizyty u lekarza czy załatwiania codziennych spraw.Model posiada amortyzowaną ramę z dwoma amortyzatorami kół tylnych, co zwiększa komfort jazdy na nierównym podłożu. Wózek wyposażono w szarą, oddychającą i demontowalną tapicerkę oraz poduszkę siedziska. Dostępne szerokości siedziska to 16” i 18”.Dla wygody użytkownika zastosowano regulowany kąt nachylenia oparcia, regulowane i demontowalne podłokietniki, możliwość odchylenia joysticka oraz uchylne, demontowalne podnóżki z regulacją długości. Bezpieczeństwo podczas jazdy zapewniają hamulce elektromagnetyczne, regulowane tylne kółka przeciwwywrotne oraz pełne oświetlenie drogowe LED.Wózek posiada kontroler VS/PG50A, koła przednie 9”, koła tylne 14”, prześwit 8 cm, a jego waga bez akumulatorów wynosi 49 kg.To urządzenie przeznaczone jest dla osób, które potrzebują wsparcia w mobilności i chcą zachować możliwie największą niezależność. Przeciwwskazaniem do użytkowania są przeciwwskazania do pozycji siedzącej.Z pełną ofertą można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów. Honorujemy Tomaszowską Kartę Seniora. Na terenie miasta zapewniamy transport gratis.
Reklama
Reklama
Zabarykadował się i groził eksplozją gazu. Prokuratura ujawnia szczegóły dramatycznej akcji w Tomaszowie

Zabarykadował się i groził eksplozją gazu. Prokuratura ujawnia szczegóły dramatycznej akcji w Tomaszowie

To nie była zwykła awantura domowa ani kolejna interwencja wobec nietrzeźwego mieszkańca. Według ustaleń Prokuratury Rejonowej w Tomaszowie Mazowieckim 31-letni mężczyzna miał wyrwać przewód doprowadzający gaz do kuchenki, zabarykadować się w mieszkaniu i zagrozić doprowadzeniem do wybuchu w bloku. Sytuację uznano za na tyle realną, że mieszkańców ewakuowano, a służby zdecydowały się na siłowe wejście do lokalu. Kilka dni później sąd wysłał podejrzanego na trzy miesiące do aresztu.
Niewiadów rośnie na zbrojeniowe centrum regionu. Amunicja, drony i głowice bojowe. Tu powstaje przemysł przyszłości

Niewiadów rośnie na zbrojeniowe centrum regionu. Amunicja, drony i głowice bojowe. Tu powstaje przemysł przyszłości

Jeszcze kilka lat temu nazwę Niewiadów wielu mieszkańcom regionu łatwiej było skojarzyć z legendarnymi przyczepami kempingowymi niż z wielką zbrojeniówką. Dzisiaj sytuacja zmienia się bardzo szybko. Fabryka amunicji wielkokalibrowej, produkcja głowic bojowych, współpraca z europejskim gigantem KNDS, projekty dotyczące min, a teraz Centrum Uzbrajania Dronów – kolejne inwestycje zaczynają układać się w znacznie większą całość. Niewiadów może ponownie stać się jednym z ważnych punktów polskiego przemysłu obronnego. Dla powiatu tomaszowskiego oznacza to nie tylko nowe technologie, lecz także potencjalne miejsca pracy, zamówienia dla lokalnych przedsiębiorców i zupełnie nowe wyzwanie dla tomaszowskich szkół technicznych.
Reklama Twój Sklep Medyczny
Reklama
Reklama
Reklama
Wózek inwalidzki Meyra SMART F WERSJA STAB

Wózek inwalidzki Meyra SMART F WERSJA STAB

Cena: Do negocjacji Aktywny wózek inwalidzki dopasowany do potrzeb użytkownikaW naszej ofercie dostępny jest lekki, aluminiowy wózek inwalidzki, zaprojektowany z myślą o osobach, które cenią mobilność, wygodę i możliwość indywidualnego dopasowania sprzętu do codziennego funkcjonowania.Wózek posiada składaną krzyżakowo ramę aluminiową, zintegrowany z ramą podnóżek oraz możliwość wyboru przedniej części ramy — z przewężeniem lub bez. Dostępne są także trzy długości ramy, co pozwala lepiej dopasować konstrukcję do wzrostu, sylwetki i sposobu poruszania się użytkownika.Komfort jazdy zwiększa oparcie z regulacją napięcia pasami, poduszka siedziska oraz możliwość regulacji środka ciężkości, kąta i wysokości siedziska. Do wyboru są różne rozmiary i rodzaje kółek przednich, szeroka gama kół tylnych na szybkozłączkach, a także kamber 0,5° lub 3°. Wózek można wyposażyć w ciągi aluminiowe lub stalowe oraz hamulce dociskowe pionowe albo poziome.To sprzęt, który można skonfigurować bardzo indywidualnie — od koloru ramy i tapicerki, przez rodzaj rączek do pchania, po rozwiązania dla osób z większymi potrzebami stabilizacji. Dostępne są m.in. tapicerki oddychające, ciągi dla tetra- i paraplegików, zagłówek, pas, kamizelka, klin, pasy odwodzące nogi, kółka podporowe, osłony na szprychy, śpiwór oraz plecak.Wózek wyposażony jest również w boczek aktywny, jednoczęściowy stopień podnóżka oraz pas podudzia. Dzięki szerokiej gamie opcji może być dopasowany zarówno do użytkownika aktywnego, jak i osoby wymagającej dodatkowego wsparcia w codziennym poruszaniu się.Z pełną ofertą wózków inwalidzkich można zapoznać się w naszym punkcie zaopatrzenia medycznego:Twój Sklep MedycznyTomaszów Mazowiecki, ul. Słowackiego 4Oferujemy atrakcyjne rabaty dla stałych klientów oraz montaż i dostawy bezpośrednio do domów pacjentów. 

Napisz do nas

Zachęcamy do kontaktu z nami za pomocą formularza. Możecie dołączyć zdjęcia i inne załączniki. Podajcie swojego maila ułatwi to nam kontakt z Wami
Reklama